Pomiar mocy. Analiza na przykładzie Michała Kwiatkowskiego

17

O pomiarze mocy piszemy na Akademii Triathlonu sporo, przekonując Was, że ta metoda wyznaczania intensywności treningu jest najlepszą i wartą zastosowania. Z nią uzyskuje się najlepsze i najszybsze postępy, jeżeli oczywiście postępujemy lege artis. Miernk mocy nie jest tanim urządzeniem, ale jeżeli zastanawiamy się nad zakupem „gadżetów” do roweru, kolejnych nowych kół, aerodynamicznych bidonów i super wygodnych siodełek, to może warto zebrać wszystkie złotówki do skarbonki, poczekać na odpowiedni moment i kupić coś, co najszybciej pomoże nam poprawić poziom wytrenowania. Z miernikiem mocy będziemy trenować najefektywniej i zaoszczędzimy sobie frustracji wynikającej z braku widocznych postepów. Dzisiaj o pomiarze mocy napiszemy w nieco inny sposób. Z pewnością wielu z Was zastanawia się, z jaką mocą pedałują zawodowcy? Z jaką mocą pedałują kolarze? Z jaką mocą pedałuje… Mistrz Świata? Janusz Szymczak przeanalizował jazdę Michała Kwiatkowskiego, który we wspaniałym stylu, dzięki pomocy i niezwykle ciężkiej pracy całego zespołu, zdobył ten tytuł w Ponferradzie. Zapraszam do lektury. 

Łukasz Grass

 

 

Janusz Szymczak:

Ostatnia wygrana Michała Kwiatkowskiego jest dowodem na to, że trzeba działać szybko. Już dzień po wygranej Kwiatka chciałem napisać tekst analizujący dane „Kwiatka” z tego startu, ale się z tym ociągałem. Aż do dzisiaj. W międzyczasie czytałem już trzy takie teksty na sześciu różnych serwisach. Ale nic to! Okazja jest taka, jak nigdy (mamy MISTRZOSTWO ŚWIATA!). Na początek trzeba podkreślić, że mimo, że Michał Kwiatkowski jest Mistrzem Świata (dosłownie i w przenośni), to jest to tytuł dla całej drużyny, która w Ponferradzie pojechała wyścig marzeń, zarówno pod względem strategicznym jak i kondycyjno-wytrzymałościowym. 

 

kwiatek2

Dane za pelotonmagazine.com

Pierwsze 6 godzin jazdy Kwiatka
•    Moc znormalizowana (NP) – 306 watów
•    Średnia moc – 3,54 W/kg
•    Średnie tętno – 148bpm
•    Średnia prędkość- 38.9 km/h

3 minutowy atak na ostatnim podjeździe El Mirado
•  Średnia moc – 7.2 W/kg
•  Średnie tętno – 179 bpm (Max 186 bpm)
•  Średnia prędkość – 35.2 km/h (!!!)

Ostatnie 1700m do mety – w dużej części zjazd z el Mirador
•  Średnia moc – 6.12 W/kg
•  Średnie tętno – 179 bpm
•  Średnia prędkość – 59.9 km/h

 

kwiatek3

Analiza
Specjalnie podaję średnią moc przyjętą w W/KG. Same średnie wartości mocy, często podawane na różnych blogach i forach, nie mają większego znaczenia bez znajomości wagi zawodnika. To, że ktoś ma swoje FTP na poziomie 300W nic nam nie mówi. Ta sama wartość może być wysiłkiem aerobowym dla 100 kg zawodnika, ale już bardzo mocną jazdą na czasówce dla kogoś ważącego 65 kg. Moc znormalizowana widoczna w pierwszym podsumowaniu (normalized power – NP), to zmienna wymyślona przez Hunter’a Allen’a i Andrew Coggann’a i była na początku używana tylko przez serwis Training Peaks. Opisuje ją algorytm, który w założeniu ma obliczać moc zużytą na rowerze w bardziej rzeczywisty sposób niż prosta średnia poszczególnych wartości. Ma ona brać pod uwagę wszystkie zmienne (czyli podjazdy, zjazdy, pościgi, jechanie w grupie itp.). Dlatego może być tak, że macie podobną średnią moc z dwóch wyjeżdżeń np. jazdy w grupie i samemu, natomiast NP będzie wyższe w tym drugim przypadku, bo wykonaliście więcej rzeczywistej pracy (jechaliście sami). Tak przynajmniej to powinno działać w teorii.

Pisząc tekst próbowałem znaleźć „idealny” przykład na zależność między NP a normalną średnią mocy w moich treningach, ale… niestety mi się nie udało :). Niezależnie od treningów (w grupie lub nie, na trenażerze lub nie) to moje NP jest zawsze o jakieś 3-5% wyższe od średniej mocy. Problem jednak w tym, że używam Garmina 310XT, który nie ma opcji liczenia NP – liczy mi ją automatycznie serwis Training Peaks. Może jeśli bym miał zegarek obliczający NP (mają go nowsze produkty firmy Garmin), a więc zbierający różne zmienne podczas jazdy, to NP by się różniło bardziej i rzeczywiście miało znaczenie w analizie moich treningów.

 
Kwiato waży 68 kg. Jego średnia moc, 3.58 W/kg (244W), jaką utrzymał przez pierwsze 6.5 godziny jest dość niesamowita. Jak podaje bikeradar.com, FTP Michała to okolice 406 W (jest to natomiast FTP liczone na podstawie Intensity Factor, czyli rzeczywista maksymalna moc, którą mógłby utrzymać przez 60 minut. Zakładam, że w przypadku liczenia FTP według tradycyjnego testu 20-minutowego wartość ta byłaby dużo wyższa). Jeśli goście z bikeradar.com mają rację, to przez prawie 6.5h Michał jechał na poziomie 60% swojego FTP, czyli niska druga strefa. Dowodzi to jak świetnie był on rozprowadzany przez cały wyścig! Nie tylko zachował bardzo dużo sił na końcówkę, ale został ustawiony przez swój team w idealnej pozycji do ataku.

 

kwiatek4

Jak już wspominałem wcześniej, Training Peaks używa pojęcia Intensity Factor. Do każdego treningu przypisany jest współczynnik IF, czyli estymowany poziom zmęczenia, jakim został obarczony organizm przez dany trening. Jak czytamy na Training Peaks:

Typical IF values for various training sessions or races are as follows:
•   Less than 0.75 recovery rides
•    0.75-0.85 endurance-paced training rides
•  0.85-0.95 tempo rides, aerobic and anaerobic interval workouts (work and rest periods combined), longer (>2.5 h) road races
•   0.95-1.05 lactate threshold intervals (work period only), shorter (•    1.05-1.15 shorter (e.g., 15 km) TTs, track points race
•   Greater than 1.15 prologue TT, track pursuit, track miss-and-out

Tymczasem jak widzimy z wykresu, IF jaki uzyskał Kwiatek w minioną niedzielę to… 0.77. Czyli niemalże rozjeżdżenie regeneracyjne. To się nazywa „być kocurem”. Wygrać mistrza świata na poziomie „recovery”!

 

kwiatek

 

 

 

foto szymczak

 

Pasjonat triathlonu od 2012 roku. Wcześniej, ponad 8 lat, trenował boks, tajski boks i submission grappling. Obieżyświat, analityczny freak i trener personalny. Założyciel bloga 3xjanusz.pl, gdzie na bieżąco komentuje wszystko co związane ze światem Tri. Brązowy medalista Mistrzostw Polski Amatorów 2014 w kategorii wiekowej 25-29 na dystansie ¼ IM w Gołdapii (z czasem 2:14:57).



 

Podoba Ci się jak i o czym piszemy?     
Redaktor Naczelny Akademii Triathlonu. Triathlon uprawiam amatorsko od 2009 roku. Startuję głównie na dystansach Ironman 70.3 oraz Ironman. Moje rekordy życiowe to 4h 30 minut w IM 70.3 Haugesund w Norwegii i 10h w pełnym Ironmanie w Kopenhadze. Od 2016 roku jestem również redaktorem naczelnym Business Insider Polska, serwisu biznesowo-informacyjnego, który w ciągu 3 lat od pojawienia się na rynku stał się drugim najpopularniejszym serwisem biznesowym w Polsce i pierwszym z rodziny Business Insidera w Europie. Miesięcznie czyta go około 6 mln unikalnych użytkowników. W Business Insider i Onet.pl prowadzę program „Na Czasie” W latach 2001 - 2016 byłem dziennikarzem radiowym i telewizyjnym. Pracowałem m.in. w Radiu TOK FM, jako zastępca redaktor naczelnej, szef informacji, prowadzący "Poranek TOK FM”. Przez 6 lat byłem związany z TVN24, gdzie prowadziłem magazyn "Polska i Świat”. Byłem również gospodarzem takich programów jak: "Magazyn 24 godziny", "Cały ten świat", "Serwisy informacyjne". 8 listopada 2018 roku, na rynku ukazała się moja pierwsza powieść biograficzna pt.: "Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą", która po miesiącu wskoczyła na listę bestsellerów Empiku. Do dziś sprzedano ponad 50 tysięcy egzemplarzy. Książka opowiada o losach Jerzego Górskiego - legendy polskiego triathlonu.

17 KOMENTARZE

  1. Tomek Kowalski, to tłumaczenie wcale nie dyskwalifikuje pomiaru mocy jako wartościowego narzędzia do analizy treningów. Jeśli ktoś czuje, że „patrzenie na cyferki” podczas treningu go w jakiś sposób ogranicza (demotywuje lub nadmotywuje), może z tej części zrezygnować. Praktycznie każdy licznik ma możliwość konfiguracji danych na ekranie i moc można sobie wyłączyć. W ostateczności zakleić taśmą, co czasem można zaobserwować u niektórych kolarzy szosowych. A dane zostawić sobie (lub trenerowi) do analizy po treningu.

    Oczywiście zamiast inwestować w pomiar mocy można wykupić pakiet badań wydolnościowych, ale mając miernik moim zdaniem dziwnym rozwiązaniem była by rezygnacja z niego całkowicie.

  2. Bardzo ciekawy post.
    Moja opinia o pomiarze jest mniej więcej taka: pomiar mocy tak, ale za rozsądną cenę i przy wykorzystaniu wiedzy i nauki do analizy treningów i postępów.

  3. Janusz,
    patrzac na anglojezyczne sciezki triathlonwego internetu, po ktorych sie poruszasz zapewne znasz Jordana Rappa. I zapewne wiesz ze jest absolutnym „number cruncher”. Ponizej krotki cytat z Rappa w dyskusji o Kienle, ktory w koncu wygral te zawody, oczywiscie bez miernika mocy 🙂

    I don’t believe he even trains with one anymore. He talked about becoming obsessed with numbers in training and feeling like it was undermining his training. He’d either go harder than he should have (when he felt bad) or not hard enough (when he felt good).
    I’ve noticed the same. Over the past year, as I’ve felt my training coming back to being good, I’ve trusted feel more and paid less attention to the numbers.
    Sebastian is a hugely „in tune” athlete (based off what I’ve read and in talking to him), so I think it’s not so surprising that a power meter was more of a detriment than a benefit.

    Taka ciekawostka 🙂 Zjawisko widac niezle rowniez wsrod wyczynowych biegaczy – malo kto tam sie opiera na wbudowanych GPSach, w stosunku do amatorow duzo mniej osob korzysta rowniez z pulsometrow. Ja mowie o Polsce, a w Kenii podejrzewam ze niektore z tych urzadzen to juz w ogole totalna abstrakcja.

    Na oko: wsrod zawodowych triathlonistow jest mniej inzynierow, analitykow czy ekonomistow niz wsrod triathlonistow amatorow. Moze dlatego amatorzy, na co dzien wierzacy w liczby, „szkielko i oko” sa tak entuzjastycznie nastawieni do analiz treningu opartych na progach, strefach, watach, uderzeniach/minute itp i latwiej im sprzedac rozne rozwiazania z tym zwiazane. Bo umowmy sie, powiedzenie „what you cant measure you cant manage” nie dotyczy zawsze wszystkiego. W mikroskali zawodnika i jego treningu, nie trzeba mierzyc wszystkiego co sie da, wystarczy obserwowac i myslec 🙂

    Piotrek, w zasadzie sie zgadzasz z tym co napisalem wczesniej, ale kilka postow nizej traktujesz brak miernika mocy jako utrudnienie.. 🙂 Rozpedzona machina radzi sobie niezle.

  4. Rzeczowa dyskusja zawsze wzbogaca:) oby wiecej takich a poczatkujacym w tri amatorom zycze wytrwalosci w treningu bo zadne techniczne wynalazki tego nie zastapia;) pamietam jak przy okazji jakis zawodow slyszalem jak ktos mowil, ze wysiadl mu miernik i nie wiedzial jak jechac i byla masakra, jak ktos sie nauczy tylko patrzec na cyferki to potem bez nich staje sie bezradny, dlatego popieram w stu proc studzenie emocji w tym temacie;)

  5. Tomek Kowalski – 100% racji. Machina marketingowa jest nieźle rozbujana. Warto w tym wszystkim odnaleźć sens i nie poddać się sztuczkom marketingowym .

  6. Tomek, dzięki za super komentarz! Jeśli bylibyśmy na sfd to byś dostał Soga:)

    Czytałem, że sporo prosów nie startuje z miernikami mocy, ale w treningu to zapewne wygląda chyba jednak trochę inaczej, right?

  7. Czesc, kilka slow z perspektywy trenera.

    Pomiar mocy jest cennym i wartosciowym narzedziem, ale nie robmy z tego kolejnego cudu swiata. Kiedys zachlystywano sie juz mozliwoscia pomiaru tetna na biezaco, mozliwoscia pomiaru stezenia kwasu mlekowego, teraz mamy mierniki mocy. Roznica jest jednak taka, ze na miernikach mocy mozna duzo wiecej zarobic, wiec i marketing, ktory za tym stoi, jest szalenie rozbudowany.

    Mierniki mocy to urzadzenia bardzo drogie w stosunku do kosztu produkcji. Jak juz sie wydalo sporo kasy na R&D to potem trzeba odciac jak najwiecej kuponow… Wielu PROsow dostaje kase za to ze jezdzi z miernikiem mocy czy pokazuje power files na TP. Training Peaks tez w duzej mierze zarabia wlasnie dzieki uzytkownikow potrzebujacym narzedzia do analizy mocy, funkcjonalnosciom WKO+ itp. Nic dziwnego ze mocno pchaja mierzenie mocy i pokazuja jaki to przelom treningowy. W ubieglym roku jak bysmy wzieli top 10 kobiet i mezczyzn z Kona wyszlo by mniej wiecej pol na pol – polowa jezdzi z moca, polowa nie. A moze nawet mniej: http://tri-mag.de/material/features/das-fuhren-die-top-10-des-ironman-hawaii-2013-52753/ironman-hawaii-2013-10-platz-f – u facetow w top 8 tylko dwa mierniki mocy, u kobiet 6/10, w tym roku nie kukalem. Przy tym mozna zobaczyc np zawodnikow sponsorowanych, ktorzy jezdza np z Vectorami bez baterii (zreszta to samo mozna bylo zobaczyc w tym roku podczas TdF w grupie Garmina).

    W miernikach mocy maja interes i sponsorowani zawodnicy, i trenerzy, i firmy dostarczające narzędzia do analizy mocy oraz sami producenci. Wszystko sie nawzajem napedza – Joe Friel pisze o mocy, jego syn jest wlascicielem Training Peaks, ktore na mocy „zarabia”, Hunter Allen pisze dobra ksiazke o trenowaniu z moca, ktora znowu odsyla do TP, a tam z kolei mozna kupic plany treningowe Allena…

    Osobiscie wykorzystuje pomiar mocy w treningu zawodnikow, osobom ktore stac na miernik polecam to rozwiazanie, sam korzystam z TP. Ale nie dajmy sie zwariowac 🙂

  8. Racja natomiast z tym, że różnicy nie powinno być niezależnie od tego czy NP jest liczona na pulsometrze czy na TP bezpośrednio, z takim warunkiem jak napisałeś- schemat „samplowania” jest identyczny (czyli np. żeby zachować rzeczywiste proporcje NP do AP na garmin edge 800 trzeba wyłączyć non zero averaging).

    Pozdro

  9. Bez przesady z tym błędem na błędzie:) Tak jak obaj napisaliśmy NP w zamierzeniu ma być bardziej rzeczywistym wyliczeniem mocy niż zwykła średnia.

    Pozdroo

  10. „Moc znormalizowana widoczna w pierwszym podsumowaniu (normalized power – NP), to zmienna wymyślona przez Hunter’a Allen’a i Andrew Coggann’a i była na początku używana tylko przez serwis Training Peaks. Opisuje ją algorytm, który w założeniu ma obliczać moc zużytą na rowerze w bardziej rzeczywisty sposób niż prosta średnia poszczególnych wartości.”

    Błąd na błędzie… NP jest w założeniu wartością mocy równoważną (pod względem wysiłku) jeździe przez ten sam czas ze stałą mocą równą właśnie NP. Założenie jest takie, że moc i „odczuwana” przez organizm intensywność nie są skorelowane liniowo, tylko w sposób wykładniczy i jazda na wysokich intensywnościach jest dla organizmu dużo bardziej obciążająca. Co jest zresztą zgodne z rzeczywistością. Oczywiście tak jak każdy wzór matematyczny jest on tylko przybliżeniem rzeczywistości, ale jest on w większym stopniu zbieżny z badaniami i danymi zebranymi przez Coggana i Allena.

    Mocy się nie „zużywa”. To nie jest pasek „power” w grze komputerowej. Moc się generuje. NP nie wykorzystuje się także jako bazę do obliczenia zużycia energii (kcal), ponieważ do tego służy właśnie moc średnia. Oczywiście mowa o energii zużytej podczas wysiłku, bez fazy „after burn” czyli zwiększonego spalania kalorii po treningu, które wg pewnych badań jest wyższe przy treningu interwałowym (czyli takim, który generuje wyższe wartości mocy znormalizowanej NP).

    „Pisząc tekst próbowałem znaleźć „idealny” przykład na zależność między NP a normalną średnią mocy w moich treningach, ale… niestety mi się nie udało :). Niezależnie od treningów (w grupie lub nie, na trenażerze lub nie) to moje NP jest zawsze o jakieś 3-5% wyższe od średniej mocy. Problem jednak w tym, że używam Garmina 310XT, który nie ma opcji liczenia NP – liczy mi ją automatycznie serwis Training Peaks. Może jeśli bym miał zegarek obliczający NP (mają go nowsze produkty firmy Garmin), a więc zbierający różne zmienne podczas jazdy, to NP by się różniło bardziej i rzeczywiście miało znaczenie w analizie moich treningów.”

    Jeśli „zegarek” i program używają tego samego wzoru i tego samego „samplowania”, to wyniki będą identyczne (z reguły są różnice głównie z tego drugiego powodu). „Zegarek” nie zbiera żadnych „zmiennych” podczas jazdy, które miały by wpływ na obliczenie NP. NP wyznacza się z mocy która zapisywana jest w pliku urządzenia rejestrującego (licznika, zegarka) i można to sobie policzyć w excelu.

    Generalnie tym wyższe NP od mocy średniej, im więcej „szarpania”, jazdy na skrajnie różnych intensywnościach. Największe różnice są na wyścigach typu kryterium, gdzie jest dużo sprintów (wyjścia z zakrętów) i momentów gdzie jedzie się „luźno” (dojazd do zakrętu, jazda na kole). W triatlonie ze względu na bardzo równomierny wysiłek na całym dystansie NP i moc średnia powinny być identyczne lub prawie identyczne.

  11. Janusz – oczywiście, nie pisałem tego, ale zakładam, że pomiar mocy kupujemy po to, aby z niego rozsądnie korzystać. Tylko i wyłącznie wiedza pozwala na przełożenie pomiaru na wyniki.
    Wydaje mi się, ze w tym roku również jeden z pretendentów do złota podczas MŚ na Hawajach jechał bez pomiaru mocy. Szczerze, nie wiem po co sobie utrudnił…….

  12. Piotr – super ten ostatni komentarz! Nie można przecenić wysiłku teamu polskiego i świetnej strategii.

    Co do trenowania z pomiarem mocy – oczywiście można trenować bez niego i osiągać wyniki (patrz. Kyle Buckingham w zeszłym roku i jego wygrana na worlds 70.3). Można też trenować z mocą i nic z tego nie wynosić, bo nie ma się wystarczającej wiedzy. Natomiast kiedy ty lub twój trener wie jak pracować z mocą to uważam, że ta metoda treningowa jest nie do przebicia jeśli chodzi o progres jaki można zrobić. I nie uważam tego za fanaberię – od dawna powtarzam, że jeśli ktoś się zastanawia nad jakimkolwiek „upgrade’m” roweru, to jako pierwszy powinien rozważać pomiar mocy. Dużo więcej z tego wyciągniesz niż z nowego roweru, kół czy kasku czasowego. Pozdro:)

  13. A propos wyniku Kwiatka. Wykres mocy „jak na dłoni” pokazuje charakterystykę wyścigów kolarskich, które diametralnie różnią się od jazdy na czas lub zawodów Tri. Uważam, że każdy z zawodników z czołowej 10-tki a nawet 20-tki mógł sięgnąć po tytuł przy równie dobrym prowadzeniu przez team. Niemniej, to Kwiatek wykazał się dodatkowym zmysłem, przebiegłością, inteligencją i sprytem atakując w idealnym dla siebie momencie i za to został nagrodzony zwycięstwem.
    Wartości pokazane na wykresach są wręcz astronomiczne. 7.2W/kg przez 3minuty to wynik z kosmosu. Jednak chciałem Wam uświadomić, że najlepsi (Froome i Nibali) podczas ostatnich TdF pokonywali 5 podjazdów, w czasie ca. 35min każdy, ze srednią mocą 6.98-99 W/kg. Pozostali z top 5 niewiele słabiej. I za to wlaśnie kocham ten sport. Czasami liczby i suche dane nie są w stanie oddać kunsztu i wyczucia kolarza. Michał udowodnił, że posiada wszystkie te cechy.

  14. Pozwolę sobie na małą polemikę z JakubemG. Uważam, że porównanie tego koszyka karbonowego do pomiaru mocy to jak porównanie wycieraczek szyby przedniej w samochodzie do silnika. W ogóle dwie inne sprawy, kompletnie odmienne i o zupełnie innej wadze ( nie chodzi mi o kilogramy). Akurat osobiście jestem żadnym autorytetem w Tri, ale czytam książki ludzi, którzy takimi autorytetami się cieszą e.g. J. Friel. Jeżeli ten facet napisał, że osoba ścigająca się bez pomiaru mocy jest na przegranej pozycji to chyba wie co pisze. Zgodzę się, ze to mało nie kosztuje, lecz moim zdaniem z doswiadczenia powiem, że jest warte prawie każdej kasy. W tym roku miałem przyjemność jeździć na zawodach z pomiarem mocy. Takie urządzenie poniekąd zwalnia Cię z analizy tętna i prędkości, nie musisz martwić się o siłę wiatru. Możesz skoncentrować się w 100% na jeździe i zapomnieć o innych czynnikach. Nie będę się rozpisywał o zaletach podczas treningu, bo te w stosunku do czujnika tętna są miażdżące.
    W sumie dziś nie wyobrażam sobie efektywnego liczenia moich postępów bez mocy. Oczywiście finalnym efektem jest czas i śr. prędkość na zawodach, ale takie „testy” przechodzisz raptem kilka razy w roku. Tymczasem trening z mocą i tętnem jest takim sprawdzianem za każdym razem kiedy wsiadasz na rower i wcale to nie oznacza, że muszę jechać na maksa…….

  15. @Jakub….nikt ci nie kaze robic takie treningi jak Kwiatkowski. Własnie pomiar mocy to personalizuje. Robisz to samo tylko w swoich strefach. To tak jak przygotowujac sie do maratonu trenujesz tak samo jak mistrz swiata ( dlugie wybiegania, interwaly, biegi tempowe) tylko w swoich prędkosciach. Czemu to tyle kosztuje nie wiem ale wiem ze skoro wygospodarowalem 1-2 godziny na trening to chce miec największą pewność z mozliwych, że robię najbardziej konstruktywny trening:) a to własnie zapewnia pomiar mocy.:):):). A co do ceny to wszysto zalezy do zasobnosci portfela. Dla jednych to fortuna dla innych drobny wydatek…..i tak kręci sie ten świat:):)

  16. Witam,

    po raz kolejny będę uszczypliwy i powiem, że to wszystko jest oczywiście świętą prawdą jak ktoś się bije o mistrzostwo, czyli dotyczy to jakiś 1% ludzi bawiących się w tri czy kolarstwo. Miernik mocy jest tak samo ważny jak karbonowy koszyk na bidon albo ceramiczne łożyska, na koniec będziesz jakieś 0.003 sekundy szybciej. Czy to jest warte tych tyś. PLNów? Chociaż już jest firma 4iiii która sprzedaje mierniki za 400 USD, jak będzie jakiś za 40 USD to sobie kupię, a na pewno za 3 lata będzie bo to czemu miernik mocy kosztują tyle pieniędzy jeszcze nikt nie był mi w stanie wytłumaczyć.

    Wiem, że są osoby jak autor tekstu, dal których cyferki, wykresy, waty i BPMy to sól treningu i startów, że kontrola stanu ciała jest dla nich motywacją. Ja po prostu stoję po drugiej stronie barykady i jestem w stanie udowodnić, że amatorskie trenowanie bez tych wszystkich liczb może być tak samo efektywne. Na koniec, zawodowcy, ich treningi i trenerzy to najgorszy przykład jaki można brać będąc amatorem, to bo to co jest dobre dla Mistrza Kwiatkowskiego nie jest dobre do nikogo z NAS!

    Oczywiście ciekawy artykuł, gratuluje analizy.

    Pozdrawiam,

    Jakub

  17. Kolejny fajny artykuł o pomiarach mocy i ich znaczeniu w analizie treningu. od tygodnia złębiam tajniki ksiązki ” Trening z pomiarem mocy”, mam PowerTapa i juz za 2 tyogdnie zaczynam na powaznie trening wykorzystujacy tylko moc. Najgorszy tylko ten test http://FTP…przez 20-30 minut pruć sie na maksa:):):) ale mysle ze warto.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here