Pożegnanie…

31
2192

Myślałem, że nigdy do tego nie dojdzie, a jednak stało się. Po raz kolejny stwierdzenie: „Jeśli chcesz rozśmie­szyć Bo­ga, opo­wiedz mu o swoich pla­nach na przyszłość”, u mnie się sprawdza. Po raz kolejny boleśnie się o tym dowiaduję w momencie kiedy wszystko jest w jak najlepszym porządku, rok 2017 był w miarę udany, forma rosła, a tu nagle trach i wszystko zmieniło się o 180°.

Początek roku 2018 nie wyglądał źle, były ambitne plany które w świetle zaistniałej sytuacji nie mają już znaczenia. Zaczęło się niewinnie, problemy z koordynacją ruchową przy prostych ćwiczeniach biegowych, później doszły do tego problemy z mową, niewyraźne mówienie, dłuższe zastanawianie się co i jak chcę powiedzieć, ogólne zmęczenie, nawet rano  po przebudzeniu. Tak trafiłem do lekarza, skierowanie na badania i zonk jakby mi ktoś z liścia w twarz przywalił- zmiany na mózgu i skierowanie na dalsze badania do szpitala. Spędziłem tam tydzień, parę dodatkowych badań na wyniki których czekałem prawie 3 tygodnie i nadal nie mam jednoznacznej diagnozy choć podejrzewane było najgorsze – stwardnienie rozsiane. Na dzień dzisiejszy stanęło, że był to zator połączony z mocnym odwodnieniem organizmu, ale wciąż szukam dalej…..

Tak czy inaczej do uprawiania sportu, w postaci jak to robiłem do tej pory, nie ma mowy. Muszę sobie poukładać jakoś życie od nowa, bez ścigania się z samym sobą. Dla mnie przekraczanie kolejnych barier już się skończyło, tylko jak to zrobić, skoro prawie 30 ostatnich lat nie robię nic innego. Wszystko co trenowałem robiłem nie na 100, ale więcej procent, zawsze dawałem z siebie wszystko, to była moja dewiza, jeśli masz coś robić byle jak, to lepiej tego nie rób.

Teraz najważniejsze  jest aby mówić płynnie, jak to tylko możliwe, oraz poprawić koordynację, bo moje chodzenie też nie jest płynne, jakby mi ktoś betonu do ud nalał.

Jakby tego było mało, najprawdopodobniej będę musiał raz jeszcze poddać się operacji ręki, implant który mam w nadgarstku jest do wymiany….

Tak więc moi drodzy tym razem nie napiszę do zobaczenia gdzieś na trasach. Miło było Was poznać, uczyć się tego tri sportu, i nie tylko, nawzajem od siebie, jednym słowem będzie mi tego brakowało

PS

Mam do sprzedania pakiet na Radków i na IronRun w Krynicy, jakby był ktoś chętny proszę pisać [email protected]

31 KOMENTARZE

  1. Kuba! Oku nie wierzę! Z góry przepraszam, że dopiero teraz ale mam tak, że jak czytam, widzę tri, biegi to ryczę i omijam (przepraszam adm;) No i zaś łzy lecą… Jak wiesz taki „trach” był u mnie rok temu, odczucia miałam jak Ty teraz. Dziś z perspektywy tego roku wiem jedno: tak jak w sporcie przede wszystkim ważna jest głowa. Tylko tyle i aż tyle. Nie poddawaj się, przyj do przodu tak jak to robiłeś na zawodach. Trzymam kciuki.

  2. Niepoważne wyniki badań zdarzyło mi się osobiście otrzymać przynajmniej dwa razy w życiu. Służba zdrowia jest kompletnie nieprzygotowana do diagnozowania ludzi uprawiających tak zaciekle sport, więc byłbym bardzo ostrożny z wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków. Być może jest to taki właśnie przypadek, a problem leży gdzie indziej niż wskazuje na to diagnoza. Czasem sportowcy amatorzy zaburzają sobie gospodarkę elektrolitową. Zaburzenia w elektrolitach mogą się chyba również tak przejawiać jak to opisałeś. Pierwsza lepsza z brzegu strona na ten temat (i to bardzo średnia strona merytorycznie): https://www.livestrong.com/article/523260-tingling-in-the-hands-and-electrolytes/ Trzeba by poszukać. Przywrócić równowagę nie jest czasem łatwo a właściwie to jest bardzo trudno wbrew wielu opisom. U każdego jest trochę inaczej, bieda jest z diagnozą, bo nijak zbadać np. zawartość magnezu czy potasu w komórkach, bieda jest z kuracją, bo zależności jest tutaj od metra i tak naprawdę co jednego stawia na nogi to innego z nóg zwala:-)

  3. Kuba, mimo ze jestesmy wiecznie mlodzi to juz na tyle starzy ze na pewno masz juz nie jeden ‚koniec swiata’ na koncie; cos co brzmialo jak apokalipsa a dzisiaj nawet tego nie pamietasz- tak samo bedzie tym razem. Koniec jednego swiata to poczatek nastepnego, trzeba swoje ‚przeplakac’ bo to ludzkie ale nie trac rozpedu, zobacz na komentarze ponizej i walcz, zobacz ile osob (wliczajac mnie) zaraziles pasja, jestem pewien ze jeszcze nie raz przeczytamy Twoja relacje z zawodow. Szybkiego powrotu do zdrowia!

  4. Jakub, czytam, czytam i nie wierze…
    Cokolwiek teraz napisze to tylko banały ale trzymaj sie chłopie i walcz! Walcz bo wiele razy pokazałeś jak wielkim wojownikiem jesteś i ile masz w sobie determinacji by osiągnąć cel.
    Twoja opowieść bardzo przypomina mi historie mojej siostry, kilka lat temu nagle pojawiły sie u niej dokladnie takie same objawy, diagnoza była także podobna – stwardnienie rozsiane, na początku niedowierzanie, szok, załamanie ale potem walka, walka na całego i teraz po kilku latach nie ma ani śladu choroby… Do dnia dzisiejszego nie wiemy co to bylo, lekarze też, ale najwazniejsze że z tego wyszła czego i Tobie życzę. Trzym sie chlopie walcz i nie poddawaj sie!!!
    Jestesmy z Tobą!

  5. Za nic poddawaj. Może stracisz sezon 2018, ale to tylko jeden sezon, dojdziesz do siebie i jeszcze wrócisz na linię startu- tego Ci życzę

  6. EE tam Kuba – od razu tak dramatycznie: „Pożegnanie”. Raczej – przerwa lub urlop zdrowotny od tri i wszelkich wysiłków. Brzmi inaczej i napawa optymizmem. Poza tym do końca diagnozy nie są postawione, więc nie twórz „czarnego scenariusza”. Organizm czasem sam się dopomina o chwilę wytchnienia. Może to jest właśnie ta chwila na uspokojenie i zrelaksowanie? Należy więc się odprężyć i rozkoszować przymusowym lenistwem. Oczywiście trochę trywializuję, choć ze smutkiem przeczytałam to co napisałeś. Mogę się tylko domyślać co przechodzisz. Nie chcę pisać frazesów i jakiś dyrdymałów, jednak jedno mogę obiecać- jeśli będziesz potrzebować pomocy to napisz. Pozdrawiam Ciebie bardzo ciepło. Małgosia

  7. Kuba to banał ale prawdziwy. Zrobiłeś tyle Ironmanów, postaraj sie zrobić jeszcze tego. Tak jak na trasie pojawia się wiele razy myśl żeby odpuścić i nie wierzę że tego nie miałeś w trakcie swoich imprez tak też teraz nie odpuszczaj bo co jak co ale chyba te ukończone starty pokazały jak bardzo się człowiek dobrze czuje kiedy się nie podda po drodze i ukończy . Ale jak już osiągniesz sukces także i w tej walce pamiętaj o jednym. Nie „zapisuj” się na kolejną taką walkę. Zapisz się na kolejne zwykłe zawody 😉
    Tomek Kacymirow

  8. Kuba, trzymam mocno kciuki i jestem pewien, że wszystko się unormuje, a znając twoją determinację myślę, że to się stanie szybciej niż sobie wyobrażasz. Nie ma innej opcji.

  9. Kuba, trzymaj się, pisz jaka sytuacja, czy czegoś Ci nie potrzeba ? Z AT jest jak z grupą dobrych przyjaciół – nie muszą się codziennie spotykać i godzinami rozmawiać przez telefon – wystarczy świadomość, że są w pobliżu.
    Anything is possible Zielony Ironmanie !!!!!!!!!!!!!!!!!!

  10. Kochani brak mi słów, łzy cisną się same do oczu , jak czytam Wasze słowa. Dziękuję za to bardzo, na prawdę wiele to dla mnie znaczy. Pomimo wszystko, nawet jeśli znamy się tylko z AT, nie spotkawszy się nigdy w realu, wiem że mogę na Was liczyć, choćby duchowo. Odpisali już dawno nie widziani, nawet sam Ojciec Dyrektor zabrał głos.
    Na pewno będę walczył, mam dla kogo to robić, to jest największa motywacja. Zobaczymy co mi życie przyniesie. Jeszcze raz dzięki

  11. Zawsze podziwialem Twoja determinacje ! Wierze , ze ona pomoze Ci wyjsc z tego .
    Bardzo Ci w tym dopinguje . Trzymaj sie Kuba !

  12. Kuba. Z jednej strony brak mi słów ale z drugiej strony wierze że ludzie tacy jak Ty zawsze znajda nowy cel nowa paske i znów będa zarażać energia. Trzymaj się mocno!!!

  13. Kubuś, nie pierdol… Jeden plaskacz nie jest w stanie powalić takiego Wikinga jak Ty!!!
    Życie ma taką strukturę, że nigdy nie jest tak pięknie i miło jak sie nam marzy, ale na szczęście nigdy tez nie jest tak źle, jak się obawiamy.
    Twój wytrenowany i mocny organizm da radę… Daj mu tylko czas i bądź cierpliwy… Jeszcze nie raz wspólnie pobiegamy, popływamy i popijemy Kopyko Łosia.
    Melduj, jeśli nasza banda może Ci w czymś pomóc.
    Powodzenia i bądź cierpliwy

  14. Kuba, jeszcze jedno… myślę, że nadal stanowimy jakąś grupę. Gdybyś potrzebował jakieś pewnie znalazłby się kilka osób, które nie odmówiłby wsparcia… Jeszcze raz mocno ściskam….

  15. Kuba!!! myślami i sercem jestem z Tobą! Wiem, że to taki banał napisać „WALCZ!”, ale… WALCZ. Głęboko wierzę, że jeszcze będziesz kupował pakiety startowe na tri, a nie je odsprzedawał. To co się dzieje, to sytuacja przejściowa. Napiszę tak, jak Jurek Górski, kiedy podpisuje książkę: „Są w życiu rzeczy, o które warto walczyć do końca!”

  16. Kuba wierzę głęboko, że wszystko się dobrze zakończy. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i tak jak Grzegorz, jestem przekonany, ze szybko wrócisz do ścigania, czego ci z całego serca życzę!! Trzymaj się IronManie!!!
    Piotr

  17. Trzymam kciuki za Twoje zdrowie!!!! Jestem sercem z Tobą!!! Nigdy nie wiadomo jak potoczą się losy i może jeszcze będziesz łamał niejedną barierę! Wracaj do jak najlepszego zdrowia!

  18. Kuba jestem w szoku! Gdyby nie informacja od kogoś nawet bym nie wiedział. Nie wiem co w takim przypadku należałoby napisać, jak wskrzesić iskrę nadziei?! Ciężko wyważyć słowa gdy każde wydaje się niestosowne w obliczu tak ciężkiej sytuacji. Jest mi po prostu cholernie przykro! Wiem jednak, że jesteś z tych walecznych uparciuchów. Mam nadzieję, że szczególnie w takiej chwili nie braknie Ci determinacji i woli walki zwłaszcza, że stawka jest najwyższa. Z całego serca życzę poprawy. Tocz swoje boje, przecież jesteś ŻELAZNY! Bardzo, bardzo gorąco pozdrawiam. Trzymam mocno kciuki!

  19. Kuba,naprawdę brak słów. wielki smutek i jeszcze większa wiara,że to cholerstwo przezwycieżysz! szacunek za odwagę i szczerość. Jesteś wielki chłopie i liczę jednak,że kiedyś ujrzę gdzieś na trasie Twój zielony strój ponownie-od razy gęba mi sie cieszy,jak tylko pomyślę. Najważniejsze,by myśleć pozytywnie. trzymaj się chłopie i zawsze jesteśmy w kontakcie!

  20. Kurde , naprawde szkoda mi Cie Kuba mimo ze znamy sie tylko z AT i endomondo , chłopie trzymaj sie i walcz , mocno trzymam kciuki !!!!

  21. Kuba, trzymaj się.
    Mimo że wpis nie napawa optymizmem mam nadzieję, że to tylko przejściowe problemy i jeszcze wrócisz na trasy biegowe oraz TRI.
    Czego Tobie i wszystkim (już nielicznym) czytelnikom strony AT życzę.
    Pozdrawiam,
    GK

  22. Dla mnie zawsze będziesz wielki! Zrobiłeś niesamowite rzeczy w swoim życiu, osiągnąłeś więcej niż niejeden Twój rówieśnik. Zawsze walczyłeś dając z siebie wszystko! Możesz być wzorem do naśladowania. Nigdy nie podawałeś się, walcząc do końca i tak trzymaj! Walcz i nie poddawaj się! Jestem przekonana, że tym razem również zwyciężysz bo po prostu Jesteś fighterem nie do pokonania 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here