Prawie miesiąc treningów za mną.

1
8

 

                      25 dni trenowania za mną. Podsumowując, „najgorsze’ były pierwsza dwa tyg. Czułem się po każdym treningu strasznie zdezelowany. Jedyne co mogłem zrobić po powrocie do domu to wejść pod prysznic i pójść spać. Teraz jest lepiej, o wiele lepiej. Oznaki zmęczenia oczywiście są, jednak nie są już, aż tak dokuczliwe. Dodałem już kilka sesji treningowych.

 

                      Moją dietę uzupełniam w witaminy + jakiś magnez. Po 25 dniach trenowania moja waga się nie zmieniła. Nadal ważę 80kg. Co prawda jem stosunkowo dużo. Staram się źreć zdrowo. Po treningu zawsze wypijam swego rodzaju szejka składającego się z 0.5L mleka i banana. Jeśli to był ciężki trening i trwał 2h to dodaje jakieś ciacho, albo batona. Dwie godziny po treningu jem już porządny posiłek składający się z węglowodanów i białka. Krótko mówiąc : kasza i mięcho. Moje śniadanko w większości składa się z produktów zbożowych. Jakieś płatki owsiane z mlekiem, musli z jogurtem i owocami + banan ; ) Potem bach do szkoły-tam zazwyczaj wcinam 3 bułki razowe z wędliną i jakimś warzywem. Obiad… no cóż to zależy co jest w babcinym menu ; ) Jednak na szczęście rzadko bywają ziemniaki z tłuszczem podane ze schabowym i sadzonym jajkiem. Często jest to ryż, kluski, kasza itp. Z jakimś dobrym mięchem. Później po drodze pojawiają się jakieś małe przekąski. Na kolację jem produkty, które zawierają sporo białka. Pierś z kurczaka, tuńczyk, biały ser itp. Niestety o ile mogę żyć na 3L wody dziennie bez jakiś słodkich napojów , to czasami zjadam coś w rodzaju czekoladek, czekolad itp. Czasami niestety za dużo… No ale cóż, taka moja słabość.

 

                       Mam już swojego trenera, który pomaga mi w przygotowaniach do pływania. Spotykam się z nim raz w tyg. Pracuję ze mną nad techniką. Wyeliminowałem już swoje błędy, które robiłem w kraulu. W czasie treningu pływam odcinki 200m w szybkim tempie, z deską, z płetwami w łapkach. Jego zdaniem nie czuję jeszcze wody i nie ma we mnie takiego wewnętrznego luzu, który jest potrzebny w pływaniu na dłuższe dystanse. Muszę nauczyć się pływać różnymi stylami, abym posiadał „obycie w wodzie’ W czwartek będę już nagrany pod wodą, więc będę mógł łatwiej wyeliminować swoje błędy w innych stylach. Na basen chodzę dwa razy w tyg. W poniedziałki pływam spokojnie, ale długo 40(co tydzień zwiększam objętość i 4 tydz. Robię spokojny) minut ciągłego pływania w większości kraulem. Po 40 minutach robię kilka odcinków 200 metrowych w szybkim tempie. W czwartek technika i to co pisałem wcześniej.

 

                       Póki co na rowerze jeżdżę 3x w tyg. Jedna sesja jest w tlenie od rana. Jeden trening jest siłowy i jeden dłuższy wypad na 50/60km. Po terenie pofałdowanym. Zebrałem się kilka dni temu i wyczyściłem i nasmarowałem rower po tej brudnej zimie. Niestety musiałem źle skuć łańcuch i się „rozerwał’ zmusiło mnie to do skrócenia go o jedno ogniwo. Czeka mnie jeszcze wycentrowanie kół… Może jakoś w tyg. Się zbiorę i zawiozę je do serwisu. Jakoś tydzień temu jadąc rowerem przytrafiła mi się mała kolizja. Mianowicie, wydawało mi się ze coś chroboczę w napędzie, więc jadąc nie patrzyłem się na drogę, a na mechanizm korbowy i tak sobie jade jade jade i patrze. Aż nagle ŁUP! Uderzyłem w rowerzystę jadącego przede mną. Z moich ust padły wtedy słowa, które w pełni oddały charakter tej sytuacji i poczułem uderzenie o asfalt… Nie wypiąłem się z lewego SPD i uderzyłem kolanem i ziemie. Rowerzystą okazał się starszy pan, na szczęście nic mu się nie stało, wysypały się jedynie jego zakupy… Bardzo przeprosiłem za kolizję, zebrałem te bułki co się wysypały na drogę. pan okazał się raczej przyjazny, jechał powolutku więc spokojnie zdążył uniknąć kontaktu z czarnym asfaltem. U mnie skończyło na dużym siniaku. 15 kwietnia kupię już rower szosowy. Mój budżet jest stosunkowo skromny bo wynosi maks 3000 no może 3500zł. Poluję na jakąś Meridę z 2011 na tiagrze.

 

                      Biegam jak na razie sporo. Prawie codziennie. Dużo biegania w tlenie, jedna sesja szybkości 20′ LB + 20 x 30′ [1′ odpoczynku LB] + 10′ LB i jedna podbiegów. Plus jeden dłuższy wybieg nie mniej niż 15 km. Oprócz tego czasami wstanę rano na godzinkę biegania. Niestety posiadam asicsy do treningu na hali, a nie do biegania. Pojawiły się pierwsze odciski i otarcia. W następny weekend już będę miał jakieś buciki z pierwszego zdarzenia.

 

                    Kolejny tydzień będzie tygodniem regeneracyjnym, odpuszczę sobie niektóre treningi, oraz obniżę intensywność i objętość innych sesji o 1/3. Szczerze mówiąc, nie czuję potrzeby regeneracji, czuję się dobrze, nie jestem przemęczony itp. Ale lepiej być lepiej wypoczętym niż bardziej przemęczonym.

 

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here