Przygotowania 2014 czas zacząć!

11

Witam wszystkich po przerwie. Niesiony radością powiększającej się blogowej rodziny AT postanowiłem popełnić kilka zdań. Trochę o przeszłości i przyszłości zarazem. Fajnie jest widzieć i czytać jak praktycznie każdego dnia ktoś pisze, że się zdecydował na zmianę w swoim życiu, na sport, na triathlon. To działa bardzo motywująco. Praktycznie dla wszystkich, bo zarażeni tematem czują, że nie są sami i jest im raźniej a zdrowi chyba powoli zdają sobie sprawę, że nie ma na co czekać. Trzeba się wreszcie poddać tej pięknej chorobie jaką jest właśnie triathlon.

 

 

Niedawno zakończony sezon był pierwszym rokiem mojej infekcji triathlonowej. Mam wiele wspomnień, wspaniałych momentów, których nie zapomnę, fajnych znajomości ale też wiele, wiele nauki czysto sportowej. Plan na ten sezon 2013 (w ogóle przez długi czas miałem problem z nomenklaturą. Słowa: sezon, zawodnik czy trening zazwyczaj ubierałem w cudzysłów bo nie uważałem, że one w jakikolwiek sposób do mnie pasują. Ale to jest jednak wielka pasja, sporo czasu zainwestowanego w przygotowania, niemało wyrzeczeń więc niech będzie górnolotnie!) to skompletowanie brakujących elementów, by zdobyć Koronę Maratonów Polskich i pierwsze zawody triathlonowe. I to od razu z wysokiego „c’ czyli ½ IM. Biegi maratońskie dawały mi w tym roku dużo frajdy i na każdym się czegoś uczyłem. Jak rozkładać siły, kiedy i co jeść, pić. Uczę się również rozgrywania startów w głowie. Tam chyba była największa walka. Nigdy mi płuca, mięśnie, stawy czy ścięgna nie odmawiały tak bardzo posłuszeństwa jak głowa (niedawny wpis Janusza na blogu jest jakimś tego potwierdzeniem). Cóż, chciałem w tym roku zbić 3,5h i … udało się. Po startach w Krakowie i Wrocławiu przyszedł bieg w Poznaniu, gdzie czułem się najlepiej. Na najtrudniejszej trasie z całej korony (tak mi się wydaje. Parę podbiegów, w tym ten na 37km. dawał w kość + niespodzianka dla mnie, kolejny na 41km., gdzie myślałem, że stanę i zwyczajnie się popłaczę) udało mi się osiągnąć 3:29:29 netto. Czas brutto też poniżej 3:30 więc nie ma jak się przyczepić. Bariera z którą walczyłem dość długo przełamana. Dało mi to sporą satysfakcję, bo gdzieś ocierałem się o ten wynik ale zawsze czegoś brakowało. Dało mi to też poczucie, że da się łamać granice i mogę biegać szybciej. Docelowo chciałbym w 2015 pobiec poniżej 3h. To jest moje marzenie. Może nierealne, jak się spoglądnie na moje wyniki teraz ale będę pracował mocno, wedle bardziej usystematyzowanego treningu i walczył na maxa. Przyszły sezon powie mi coś więcej, czy to jest w ogóle możliwe.

 

 

Środek sezonu to wisienka. Co ja mówię! Tort jak się patrzy. Zawody w Gdyni. Wspaniałe. Świetnie zorganizowane, ze wspaniałą atmosferą, kibicami (zwłaszcza na trasie biegowej), extra pogodą, etc. Wszystko absolutnie top. Noo… może oprócz mojego występu. Wszystko było dla mnie nowe. Całe przygotowanie to zupełnie inna bajka. Nawet bieganie było inne bo trzeba było wprowadzić zakładki. Na pewno przygotowując się do tej walki sierpniowej nie dałem z siebie 100%. I to było widać w moim przeciętnym wyniku. Cel numer 1. to oczywiście było ukończenie tego dystansu i to się udało ale czas 5h 44′ nie jest wymarzonym. Na pewno mogę pokazać coś więcej w przyszłym roku. Tylkooo… rower, rower i jeszcze raz rower. To mam do poprawy i to gruntownej. Podczas samego wyścigu usprawiedliwiałem się wiatrem, który na trzecim okrążeniu zniszczył mnie do cna. Ale jak sobie porównałem wyniki innych uczestników z tej konkurencji z moim marnym 3h01′ to zdałem sobie sprawę, że to nie wiatr. Nie było power’a i tyle. Słabiutko pojechałem a potem już bieg dostosowałem do poziomu rowerowego i wyszło jak wyszło. Gdzieś moje marzenia lokowały się na 5h30′ i to tak nawet na przysłowiowego luzaka. A tu zonk. Z racji tego, że to pierwszy start, nowe doświadczenie uczucie zawodu ustąpiło radości i sporej satysfakcji. Reasumując triathlon jest wspaniałym sportem. Połączenie tych trzech dyscyplin jest magiczne. Każda to trochę inna bajka. Sam trening nie jest też monotonny. Raz to basen, innym razem wyprawa za miasto na rowerze, wreszcie wybieganie po lesie czy parku. Do tego jakaś siłownia. Cieszę się bardzo, że się na to natknąłem i zaraziłem. Że nie jest to jakiś jednorazowy występek, jakiś słomiany zapał na chwilę tylko w pewnym sensie styl życia.

 

 

Dziś ruszam z koksem od nowa. Po Poznaniu była laba, jakieś frytki, ptasie mleczko czy piwko się przytrafiły. Chociaż nie było tak, że absolutnie nic nie robiłem. Było sporadyczne pływanko, jakaś sauna, popracowałem trochę na siłowni (i tu mały apel, przede wszystkim do panów bo u nich zauważam tą przypadłość. A chodzi mi o „chicken legs’y’… Drodzy osiłkowie i im podobni, dbajcie o masę, rzeźbę i co tam jeszcze chcecie ale zadbajcie też o proporcje !!! Bierzcie przykład z Herkulesa – Sir Arkadiusza Cicheckiego u którego wygląda to książkowo!!!) Tak więc dziś zaczynam lekkim biegiem i powoli silnik zacznie się grzać na dobre. Stopniowo, na spokojnie bo za 2 tyg. mam urodziny więc na ‚coś tam’ sobie jeszcze pozwolę, co nie mieści się w granicach szeroko pojętej normy. No ale to będzie już absolutne ‚finito’. Grudzień i następne miesiące to już pełny ogień i rygor. A gdzie mają być tego efekty? W przyszłym roku na pewno powalczę w takich imprezach jak:

 

– półmaraton Berlin

– maraton Łódź

– ¼ Sieraków

– ½ Poznań

– sprint w Kozienicach

– maraton Wilno

 

 

To na pewno. Chciałbym jeszcze pobiec w biegu na 10km bo w sumie nigdy na poważnie nie mierzyłem się z tym dystansem. Wszystko to jednak to tak naprawdę przyczynek na rok 2015. Bo to o nim myślę stale. Tam są największe wyzwania. Jak wspomniałem maraton na zbicie 3h i IM. Kusząca jest opcja Malborka na przyszły sezon ale… powoli! Muszę się jeszcze pouczyć ten dyscypliny, poznać ją i swoje możliwości. Poza tym to będzie spełnienie jakiegoś wielkiego marzenia i chciałbym to chyba zrobić z jakąś ‚pompą’. Słono zapłacić (może nawet przepłacić) ale niech to będzie impreza z cyklu IM, z odpowiednią otoczką i splendorem. Taka, którą się zapamięta na długo. Liczę bardzo, że uda nam się wspólnie, większą ekipą coś takiego przedsięwziąć.

 

 

Życzę wszystkim zapału, chęci do treningu, walki na zawodach i spełnienia sportowych marzeń. Mam nadzieję, że się gdzieś na jakiejś imprezie spotkamy  A teraz wysyłam mój text i w nowo zakupionych butach ruszam na przebieżkę. Przygotowania na rok 2 0 1 4 czas zacząć !!! Pozdrawiam

11 KOMENTARZE

  1. Marcin – może i kurdupel ale z wielkim sercem…. dlatego łaskawie wybaczam ! :-))) I już się cieszę na myśl wspólnej sauny z kolegami tir-herosami 🙂

  2. @Artur, @Marcin – dzięki serdeczne za miłe słowo! @Boguś – w takim razie jedziemy na jednym wózku 🙂 Trzeba zachrzaniać by równać do średniej krajowej. @Grzesiek – z ptasim mleczkiem to jest u mnie tak, że wystarczy chwila dekoncentracji, jakieś zamyślenie bez sensu i … opakowania nie ma :/ @Arek – ‚opierzunek’ przyjmuję posłusznie i z pokorą. Apel poszedł w świat a nie było Twojej zgody. Należało mi się 😉 @Świeżak – w takim razie widzimy się w Sierakowie! @Bogna – faktycznie wpadłem po uszy. Korzystam więc z Twojej rady i niech się marzenia ziszczą!!! @Jakub – już Ci gratulowałem ale zrobię to raz jeszcze. Zdobycie Korony fajna sprawa. W Łodzi walczymy wspólnie a potem… sauenka relaksacyjna na Olimpijczyku !! 🙂

  3. pięknie, mnie też się udało w tym roku zdobyć koronę fajne uczucie i przeżycie, teraz czas rozglądać się za innymi miejscowościami do zdobycia 😉 Widzę, że spotkamy się w Łodzi i być może w Poznaniu. Ja jeszcze kalendarza nie mam dopiętego, ale cały czas nad tym pracuję 😉 Tak czy inaczej gratulacje za osiągnięte wyniki, 5:45 w HIM lub 3:30 w maratonie nie jeden chciałby złamać więc masz się czym chwalić 😉 Wytrwałości i do zobaczenia na trasie !

  4. Podłączam się do apelu Marcia o proporcje. Na siłowni można spotkać dużo takich gostków co górę mają baaardzo rozbudowaną, a dół… dwa patyki wbite w 4 litery. Zgroza. Berlin będzie super! Korona maratonów, no no pięknie. Chyba wystarczy jeden start w triathlonie i człowiek wpadł po uszy:) Na urodziny pomyśl życzenie aby ta ‚pompa’ się zrealizowała i masz załatwione;)

  5. Zostałem wywołany do odpowiedzi?! Może zacznę od Twoich planów Marcin (a potem Cię opierzę 🙂 ) Plany mieć dobra rzecz… są ambitne ale w Twoim zasięgu! Ilość startów racjonalna. Zapał jest, wola jest nic tylko przyklasnąć i życzyć powodzenia! Super integrujesz się z Naszą triathlonowa społecznością! Chyba nam wszystkim potrzebne jest takie wzajemne wsparcie, podtrzymanie na duchu w momentach gdy jest ciężko czy rodzą się jakieś znaki zapytania… Dobra, dosyć cukru! A po cholerę wyjechałeś z tym Herkulesem?! Teraz jak ktoś zobaczy mnie w realu będzie bardzo rozczarowany… Co do mojej ,,idealnej” sylwetki – mam 169 wzrostu i 73 kg wagi! Czy to jest dobra waga startowa? Jest co dźwigać na krótkich nóżkach… 🙂

  6. Podobają mi się te plany 🙂 Nawet odnajduję w nich coś dla siebie. Tym bardziej, że i ja rower mam do podciągnięcia (c.a. 3 godz. w Gdyni). A Arek, jak to przeczyta, to niech zamieści zdjęcie całej swojej postawy, aby jakiś modelowy wzór był do wglądu 🙂

  7. Dobry jesteś! Gratulację za wyniki w 2013 r. i czekamy na realizację planów w 2015 r. Bardzo ambitne. Mnie nawet marzyć o takich nie wolno:)))

  8. No i robi sie ruch treningowy. Koniec roztrenowania. Widac to nie tylko z wpisu Marcina. Uprzejmie donosze, ze wspomniany obywatel Arek juz zaczal trenowac. O uzywkach Arek pisze juz tylko jako o wspomnieniach:)))) @Marcin, trzymam kciuki za sezon 2014!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here