brett sutton
Home Aktualności Publicystyka "Ósemek" nigdy dość! - Brett Sutton

"Ósemek" nigdy dość! - Brett Sutton

poniedziałek, 27 kwietnia 2015 Napisane przez  Brett Sutton

Kilka miesięcy temu jeden z klientów trisutto wysłał mi artykuł na tematów pływania z pull-buoy i innymi gadżetami urozmaicającymi trening pływacki, prosząc mnie o ocenę, czy warto? Wiele osób zauważa, że w programach treningowych trisutto jesteśmy bardzo mocno nastawieni na używanie różnego rodzaju przyborów.  Jednocześnie, kiedy czytają artykuły sugerujące, że jest to przeszkodą w rozwijaniu właściwej pracy ramion, są lekko wystraszeni, zdezorientowani.

 

 

Jeden z takich artykułów opublikowano w Magazynie Triathlon.

 

Nie zamierzam walczyć z innymi trenerami, zakładam, że większość z nich wie, co robi... Jednakże, nie zrezygnuję z tego, aby podzielić się z czytelnikami tym, co zaobserwowałem stojąc na brzegu basenu przez ostatnie 4 dekady. Faktem jest, że pływanie z pull-buoy poprawi jakość pływania każdego amatora rywalizującego w grupach wiekowych. Jeżeli ktokolwiek pyta o częstotliwość stosowania pull-buoy w treningu, to tak naprawdę nie ma o czym dyskutować - należy stosować bojkę tak często, jak często mamy na to ochotę, bez obawy, że taki środek treningowy wpłynie negatywnie na naszą technikę pływania.  Niektórzy z najlepszych pływaków odkładają bojkę tylko wtedy, kiedy muszą iść do toalety, podczas gdy inni - mimo, że z niej korzystają - nie stosują jej w zadaniach głównych. Czy moim zdaniem taki trening wpływa negatywnie na biomechanikę ruchu podczas pływania? Wręcz przeciwnie! Taki trening doskonali nasze umiejętności.

 

Ktoś może powiedzieć: "OK! Ale twoi zawodnicy byli świetnymi pływakami, zanim trafili pod twoje skrzydła!" Nie byli! Bella Bayliss (16 x wygrywała zawody Ironman), poza zawodami triathlonowymi NIGDY nie pływała bez pływackich akcesoriów typu: bojka, deska i łapki. NIGDY. W Ironmanie zaczynała pływanie z wynikiem 1h 7min, by dojść do 53 minut, pływając w piance, co było rezultatem, który osiągała regularnie w późniejszym etapie kariery. To wszystko zawdzięcza treningom z łapkami, deską, bojką i gumowymi opaskami. Jej mąż, Stephen Bayliss (4 x wygrywał zawody Ironmana), tak - ten sam, który prowadzi lub jest w czołowej grupie na każdych zawodach, zaczynał z wynikiem 55 minut, żeby dojść do 47 minut - niezależnie czy pływa w piance czy bez.

 

Lista zawodników z poszczególnych grup wiekowych, których trenowałem, a którzy niesamowicie poprawili swoje wyniki w pływaniu dzięki treningowi ze sprzętem, rośnie od 25 lat. W tym roku Brooke Brown przekonywała zawodników podczas moich obozów: "Wiem, że byłam wśród tych, którzy nie wierzyli w skuteczność treningu, w którym dominuje zastosowanie pull-buoy, ale w 11 miesięcy poprawiłam swoje rezultaty aż o 8 minut... więc nie zamierzam jej już odkładać". Skąd więc tyle kontrowersji wokół takiego treningu? Wiele osób sądzi, że skoro wyżej wymieniony sprzęt ułatwia pływania, to jest to swego rodzaju "oszukiwanie" podczas treningu. Skoro nie jest ciężko, to znaczy, że ty "nie pracujesz", nie wkładasz w to wystarczająco dużo wysiłku? Nic bardziej mylnego!

 

bojka3

 

Z perspektywy trenera:

Jeżeli nie masz przeszłości pływackiej, trudno jest ci zmusić się do treningu, to tak naprawdę pierwszą rzeczą, którą należy skorygować jest nastawienie i myślenie o treningu pływackim, a nie technika pływacka! Największym wyzwaniem dla "nie-pływaków" jest polubienie pływania. Skoro bojka i łapki ułatwiają pływanie i pozwalają Ci czerpać z tego radość, to najlepszą rzeczą jaką możesz zrobić, jest stosowanie tych akcesoriów w swoim treningu.  W triathlonie (załóżmy w Ironmanie) zawodnik wykonuje podczas pływania minimum 3.800 ruchów ręką. To ogromy wysiłek. Kluczową kwestią jest zakończenie etapu pływackiego, nie będąc totalnie wyczerpanym, tak aby na rower wsiąść z odpowiednim zapasem sił.

 

Jeżeli nie polubisz pływania, a nienawidzisz każdego nawrotu, który musisz wykonać podczas treningu, nigdy nie osiągniesz takiej formy pływackiej, która pozwoli Ci wznieść się na wyższy poziom. Nawet najlepsi pływacy świata, mający wybitne umiejętności pływackie, nie byliby w stanie przepłynąć 3.8km bez uczucia wyczerpania, gdyby trenowali zaledwie 2x w tygodniu po 2,5 - 3km. Nie wiem, jak inaczej przekonać przeciętnego amatora, że umiejętność regularnego, długiego treningu pływackiego, który będzie sprawiał przyjemność, jest podstawową "techniką", którą należy opanować.

 

Pull-buoys imituje pływanie w piance, które powoduje całkowicie inne ułożenie ciała w wodzie. Zastosowanie bojki jest więc dużo skuteczniejsze, niż mozolne próby wytrenowania takiego właśnie ułożenia ciała bez tego sprzętu. Nie unikniemy oczywiście pytania, jak w takim razie radzą sobie zawodnicy, którzy startują w zawodach, w których pływanie w piankach jest zakazane? Odpowiedź jest znacznie łatwiejsza, niż można byłoby się spodziewać. Nie przełamując bariery, jaką jest niechęć do treningu pływackiego, twoje szanse na poprawę wyników są zerowe. Trening, który jest dla Ciebie przyjemnością, zwiększa prawdopodobieństwo zrealizowania wszystkich założeń i poprawę techniki pływania.

Na koniec jeszcze jedno pytanie o rozmiar pull-buoy'a?

 

bojka1

 

I tu znowu - złe pytanie! Istotną nie jest rozmiar bojki (w Polsce z powodu ksztaltu popularnie nazywanej "ósemką"), lecz jej wyporność, pływalność. Im większa, tym lepsza. Niestety większość bojek, to totalne gówno! To skłania członków trisutto do stosowania nieco niestandardowego rozwiązania, jakim jest kupno dwóch bojek i sklejenie ich razem!

 

Podsumowując!

Jeżeli jesteś kiepskim pływakiem i pod żadnym pozorem nie chcesz cierpieć na basenie, nie ma czegoś takiego jak optymalna, zalecana liczba treningów z bojką! Powinieneś jej używać tak często, jak to możliwe. Kiedy obserwuje potrójnego złotego medalistę olimpijskiego Keiran Perkins, stosującego potężną bojkę, (w tym przypadku poza głównymi zadaniami), a także Mistrzów Triathlonu takich jak Loretta Harrop, Craig Walton, pływających całe treningi z wykorzystaniem bojki, nie mogę zrozumieć, dlaczego tak często, sugerujemy zawodnikom z grup wiekowych, by stosowali "ósemki" tylko okazjonalnie!

 

"Ósemek" nigdy dość!

Brett Sutton

Brett Sutton

Jeden z najbardziej utytułowanych trenerów na świecie. Spod jego skrzydeł wyfruneły takie talenty jak aktualna złota medalistka Igrzysk Olimpijskich Nicola Spirig (na zdjęciu) i  czterokrotna mistrzyni świata Ironman Hawaii Chrissie Wellington. Brett Sutton i jego zespół od kwietnia 2015 roku współpracuje z Akademią Triathlonu. Jesteśmy jedynym oficjalnym partnerem Trisutto w Polsce. Tylko na naszej stronie możecie przeczytać felietony Bretta Suttona w języku polskim, porady i atrakcyjne oferty obozów i konsultacji triathlonowych organizowanych przez zespół australijskiego trenera.

 

Brett Sutton, nazywany przez wszystkich triathlonistów "The Doc", urodził się w 1959 roku. Jest wybitnym trenerem triathlonu, co potwierdzają wyniki jego podopiecznych:


sutto 9




Medale olimpijskie: Nicola Spirig (2012, złota medalistka), Emma Snowsill (2008, złota medalistka), Loretta Harrop (2004, srebrna medalistka), Jan Rehula (2000, brązowy medalista).


15 złotych medali zawodów z serii ITU. M.in.: Caroline Steffen (2 x Mistrzyni Świata ITU na długim dystansie), Greg Bennett (6 x Zwycięzca Pucharu Świata ITU), Tim Don (2006 Mistrz Świata serii ITU), Erika Csomor (2x Mistrz Świata ITU w duathlonie)


60 zwycięstw w zawodach Ironman 70.3

 

71 zwycięstw w zawodach IRONMAN: Przede wszystkim Chrissie Wellington (4 x Mistrzyni Świata Ironman Hawaii)

Pełna listę zawodników, którzy odnieśli sukcesu w zawodach na całym świecie znajdziecie TUTAJ. (http://trisutto.com/biography/)


Nicola Brett


20 Liczba komentarzy:

  • ^ adamrbk piątek, 01 maja 2015 22:19 Umieszczone przez: adamrbk

    Mam rozumieć, że pływając z ósemką między udami, mogę bez problemu włączyć pracę nóg, a wtedy będzie efekt zbliżony do pływanie w piance? Czy ósemka + guma na kostki i zero pracy NN?

  • ^ Łukasz Grass czwartek, 30 kwietnia 2015 21:44 Umieszczone przez: Łukasz Grass

    Tomek - ja myślałem o takich małych opaskach gumowych, które zakłada się na kostki, żeby trzymały wąsko nogi. Bojkę w zależności o zadania można trzymać: między kostkami, pod kolanami, między udami. To ostatnie rozwiązanie jest oczywiście najłatwiejsze, ale wtedy też często stosuje się opaski gumowe u tych osób, które mają problem z wąskim trzymaniem nóg. Robiliśmy niedawno wszystkie te ćwiczenia u Andrzeja Skorykowa na zajęciach Mastersów.

  • ^ Damian Biernacki czwartek, 30 kwietnia 2015 17:24 Umieszczone przez: Damian Biernacki

    potwierdzam tą zależność, pływam z ósemką prawie zawsze :) coś w tym musi być..........

  • ^ albinp czwartek, 30 kwietnia 2015 07:38 Umieszczone przez: albinp

    Brett Sutton - jak wiadomo - kontrowersyjną postacią jest, ale tutaj to po prostu miód na moje uszy (a właściwie oczy). U mnie różnica między pływaniem z pull-boyem a bez niego, to jak różnica między pływaniem a... męką. Ostatnio wymyśliłem sobie, że NIE będę pływał z pull-buoyem (a w każdym razie bardzo mało) i w efekcie... mocno mi spadła częstotliwość treningów pływackich ;) Z radością odrzucę to postanowienie i po prostu będę pływał :) Używam dużego pull-buoya Huuba i jest to super wynalazek. Czasem korzystam także ze spodenek "piankowych", żeby bardziej zasymulować pływanie w piance, ale na co dzień Huub jest bezkonkurencyjny.

    @Tomek A'Tomek
    1. Co do zasady - między udami. Są też ćwiczenia, w których ściska się pull-buoya (ósemkę) między kostkami, ale to trudne i niewygodne.
    2. Pojawiają się tu dwa rodzaje gum (i) taki gumowy pasek, który nakłada się na kostki - można kupić za 2 dychy "fabryczny" albo zrobić ze starej dętki "selfmade" i (ii) dłuższe taśmy gumy do ćwiczeń, w tym także ćwiczeń pracy rąk do kraula.

  • ^ Tomek A`tomek środa, 29 kwietnia 2015 14:27 Umieszczone przez: Tomek A`tomek

    1. Gdzie należy umieścić bojkę, żeby było prawidłowo? W kostkach?Powyżej kolan?
    2. O jakich gumach Panowie wspominacie w komentarzach?

  • ^ Łukasz Grass środa, 29 kwietnia 2015 08:37 Umieszczone przez: Łukasz Grass

    A propos łapek - w jednym z felietonów Brett Sutton pisał, że jeżeli chodzi o kształtowanie siły pływackiej, to "zakazuje" swoim zawodnikom chodzić na siłownię, a stosuje właśnie łapki i gumy.

  • ^ Tomasz Kacymirow wtorek, 28 kwietnia 2015 21:57 Umieszczone przez: Tomasz Kacymirow

    Tym razem będę odporny na sugestie pływania w łapkach. Po poprzedniej dyskusji na ten temat na AT odrazu ruszyłem na basen z łapkami i tyle tego było. Ja z basenu wyszedłem a łapki zostały. Myślałem nawet o kupnie drugich i przywiązaniu do rąk na stałe ale sporo piszę w pracy i z łapkami to mnie mocno by spowalniało. Zostanę więc z gołymi rękami za to w grubych majtkach.

  • ^ marcin konieczny wtorek, 28 kwietnia 2015 21:39 Umieszczone przez: marcin konieczny

    Artur. Krytycy zawsze mogą powiedzieć, ze po wypadku normalny nie jestem... ;)

  • ^ Artur Pupka wtorek, 28 kwietnia 2015 21:30 Umieszczone przez: Artur Pupka

    Marcin Konieczny, jeszcze bardziej Cie lubie:))))))

  • ^ marcin konieczny wtorek, 28 kwietnia 2015 20:54 Umieszczone przez: marcin konieczny

    Podpisuję się pod tym co napisał Łukasz. Powiem więcej przy pływaniu w piance to właśnie siła a nie technika odgrywa chyba większą rolę (mówię o moim poziomie i umiejętnościach pływania) stąd łapki, bojka (szczególnie ta huubowa o dużej wyporności) no i guma - dla mnie odkrycie 2015. Niesamowite znaczenie dla komfortu pływania w bojce daje związanie kostek gumą...
    a tak na podsumowanie - pływanie jest przereklamowane :)

  • ^ Tomasz Kacymirow wtorek, 28 kwietnia 2015 18:54 Umieszczone przez: Tomasz Kacymirow

    Marcin znowu mnie złapałeś. 30 lat temu miałem 24 ale po tych Mazurach pływałem z łódkami jak miałem 15-18. Głupio mi było pisać że to było prawie 40 lat temu bo jeszcze nie tak dawno ( dla mnie) to jak się mówiło 40 lat temu to chodziło i koniec II wojny światowej.
    A trenerzy milczą bo zadałeś im ćwieka tymi gotowanymi jajkami.Firmowe gorące spodenki w których pływam były jakiś czas temu zachwalane na łamach AT. NIe można ich tak poniewierać. Swoją drogą mam nadzieję że moja sugestia o maści tygrysiej nie zostanie źle odczytana. Przysięgam że kocham maść tygrysią i od czasu kiedy ją mam ( a kupiłem jeszcze zanim dostałem wygraną na AT) smaruję się nią prawie codziennie. Wczoraj nawet posmarowałem córkę co było jednak średnim pomysłem bo po męczącym cyklu treningowym nie dałem rady wystarczająco szybko uciekać choć też się maścią wysmarowałem.

  • ^ Marcin Stajszczyk wtorek, 28 kwietnia 2015 18:11 Umieszczone przez: Marcin Stajszczyk

    My tu gadu gadu a nasi trenerzy milczą... Filip, Marcin, Tomek, Mariusz prosimy o głos w dyskusji.
    Tomku co prawda logika wywodzi sie z matematyki ale tu mam wątpliwości czy dobrze liczę i jakbyś mógł to przypomnij mi ile miałeś wtedy lat... 30 lat temu. Byc moze w kwestii spodenek należałby użyć logiki prawniczej, sam już nie wiem.

  • ^ Tomasz Kacymirow wtorek, 28 kwietnia 2015 17:47 Umieszczone przez: Tomasz Kacymirow

    Kurcze Marcin przerażasz mnie swoją logiką i nie mogę odmówić Ci racji. 30 lat temu potrafiłem pływać po jeziorach mazurskich godzinami ( czasami wogóle bez żadnych spodenek) i to ciągnąc za linę żaglówkę bo wiatru zabrakło.Było przyjemnie, rozrywkowo i bez zadyszki.
    A teraz musze wciskać na siebie te gacie żeby jakkolwiek wyglądało że płynę na tle młodych śmigających i jeszcze narażam się na przegrzanie narządów. Musze z jakimś lodem pokombinować albo smarować chłodzącą wersją maści tygrysiej którą wygrałem w konkursie AT !.
    Cóż, Hemingway nie przewidział alter ego dla wersji Stary Człowiek i Morze.

  • ^ Marcin Stajszczyk wtorek, 28 kwietnia 2015 17:26 Umieszczone przez: Marcin Stajszczyk

    Tomek, w kwestii doświadczenia w gotowaniu jajek to mam tylko te z rądelkiem i kuchenką, co do innych to opieram sie na tzw wywodzie logicznym;))) neopren to neopren i gorąco musi byc w basenie chyba ze trenujesz w przerębli;))
    A w kwestii formalnej to ja jednak wole świadomość, ze bez ósemki czy pianki tez potrafię pływać i robię postęp, przedstawiona w art wyższość treningu z ósemka nad bez niej u konkretnego zawodnika trudna jest do udowodnienia, bo jak pisze Doc zawodnicza nigdy nie pływała bez to skąd wiadomo jakby sie poprawiła trenując inaczej? I skoro ósemka ma służyć polubieniu pływania to jak ktoś lubi i nie ma problemu bez niej to ten argument nie jest istotny. Jak widać jest ważny dla tych którzy sie w wodzie męczą i dostając info ze taki trening jest ok tym chętniej zrobią kolejny trening, to jest dobre.

  • ^ Tomasz Kacymirow wtorek, 28 kwietnia 2015 12:28 Umieszczone przez: Tomasz Kacymirow

    Marcin Twoje doświadczenia i jak rozumiem wynikające z niego rady są dla mnie bezcenne. Pewnie za mało pływam żeby też sobie zagotować :-).
    A na poważnie to czy moje spodenki czy innych osemka to dla mnie najbardziej liczy się efekt o którym w felietonie- długie pływanie w komforcie bez stresu i z powoli ale poprawiającym się tempem. Po wielu innych ćwiczeniach które zawsze sprowadzały mnie do stanu zapaści na cały dzień ( pływam rano) ten rodzaj treningu jest dla mnie idealny.

  • ^ Marcin Stajszczyk wtorek, 28 kwietnia 2015 10:30 Umieszczone przez: Marcin Stajszczyk

    Tomek jak ktoś lubi siebie zagotować to spodenki jak znalazł:) Ósemka na szczęście mi nie wypada, wyporność jest dla mnie ok, a jak nie mam ósemki to deska między nogi i już też nie wypada choć na początku był problem (deska oczywiście z lekkim wybrzuszeniem po bokach taka stara styropianowa)
    Trenuje oczywiście z ósemka ale nie tak często i głownie w zadaniach z łapkami i wtedy bez pracy nóg czyli same ręce (Łukasz wie o czym mówię bo zadania pewne zbliżone;). Wiem jedno, z ósemka jest zdecydowanie łatwiej, oczywiście imituje to ułożenie ciała jak w piance i pozwala na odpowiednią pracę rąk. Jednak ja staram się wypracowywać pozycję ciała niezależnie od ósemki/deski, bo po ich zdjęciu już tak kolorowo nie zawsze jest. Ale trenując sumiennie widzę postęp i w zadaniach z uniesionymi biodrami osiągam aż za dobre jak na mnie czasy (bez pracy nóg!), co jest dobrym prognostykiem przed startami w piance. Ale to też pokazuje co u mnie najbardziej kuleje w pływaniu i jak ogromny hamujący wpływ ma na mnie. Na pewno też ósemka przydaje się w przypadku kontuzji kiedy chcemy oszczędzać nogi.
    Jarku - nie! nie zmieniłem:) nie będę powtarzał argumentów bo była dyskusja na ten temat, zdecydowanie lepsze rozwiązanie to ósemka na trening. I swojego zdania nie zmienię głównie z przyczyn logistycznych i tzw. efektywności kosztowej takiego trenowania, włożony czas na taki trening nigdy mi się nie zwróci, ja nie mieszkam nad morzem czy jeziorem a na trening pływacki na basenie dojeżdżam 5 min i poświęcam w tyg łącznie 3h i max 7 km (a z wody po 3,8 na IM wyszedłem bez wyczerpania... ciekawe co na to Doc;))) (wiem wiem spokojne tempo:). Poza tym jak się przesiadam z kąpielówek na ósemkę czy piankę jest tylko lepiej:)
    A wracając do meritum art. to ciekawy jestem co na to nasi trenerzy tri i trener pływania?

  • ^ Jarosław Swiniarski wtorek, 28 kwietnia 2015 09:46 Umieszczone przez: Jarosław Swiniarski

    Wspaniałe zalecenie ! Ja przy swoich ograniczeniach alergicznych z pływaniem pływałem mało z ósemką, bo wydawało się za łatwo. A tu proszę, nie dość, że przyjemnie(Łukasz 100% racji) to jeszcze efektywnie.
    @Marcin, mam nadzieję, że zmieniłeś zdanie na temat sensu treningu w piance

  • ^ Łukasz Grass wtorek, 28 kwietnia 2015 08:07 Umieszczone przez: Łukasz Grass

    A ja każdy trening mogę robić z ósemką i łapkami! Uwielbiam. Stosuję zawsze, kiedy zadany przez trenera trening "nie idzie". Tomek, jeżeli wypada, to znaczy, że musisz popracować nad trzymaniem wąsko nóg albo zakladaj na kostki gumę. A plywanie jednoczesnie w lapkach i z bojką, to bajka :) można się maksymalnie skupić na technice pracy ramion, a przy okazji czerpać mega przyjemność z szybkiego pływania.

  • ^ Tomasz Kacymirow wtorek, 28 kwietnia 2015 07:27 Umieszczone przez: Tomasz Kacymirow

    do pulboja czy tez usemki nie mam przekonania. jeden to jak napisano gówno bo za mało wyporny, dwa to ciągła walka żeby któryś nie wypadł ( nie sklejałem). zdecydowanie wolę wypornościowe spodenki. efekt podobny a dodatkowo jeszcze mozna ćwiczyć synchronizację ruchów nóg. wydaje mi się zresztą że Mr. Sutton też w oryginale gdzieś o tym pisał.

  • ^ Marcin Stajszczyk wtorek, 28 kwietnia 2015 06:15 Umieszczone przez: Marcin Stajszczyk

    Kolejny art. potwierdzający tezę, że... rozmiar nie ma znaczenia:) Mam nadzieję, że merytoryczna dyskusja za pasem, a na razie praca:)

Zostaw komentarz

Upewnij się, że wypełniłeś wszystkie wymagane pola oznaczone gwiazdką (*).
Dozwolony jest podstawowy kod HTML.

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test