brett sutton
Home Aktualności Publicystyka Artykuły w etykiet: Akademia Triathlonu

W niedzielę 12 listopada o północy zakończyło się głosowanie w plebiscycie Akademii Triathlonu na najlepsze zawody w sezonie 2017. Dziękujemy za oddane głosy. Liczny udział internautów w głosowaniu świadczy o zaangażowanej i rosnącej społeczności triathlonistów. Wyniki konkursu poznamy 25 listopada na Gali Polskiego Triathlonu, gdzie zostaną uhonorowani zwycięzcy plebiscytu.

 

W oczekiwaniu na oficjalne wyniki podajemy jeszcze raz kto walczył o tytuł najlepszej imprezy. Tradycyjnie plebiscyt został podzielony na kategorie:
1. Najlepsza Impreza - połówka/długi/ultradługi
Castle Triathlon Malbork powered by Garmin, Challenge Poznań, Enea Ironman 70.3 Gdynia powered by Herbalife, JBL Triathlon Sieraków, Ocean Lava Triathlon Polska Bydgoszcz-Borówno;
2. Najlepsza Impreza - dystans olimpijski/ćwiartka/sprinterski
Elemental Tri Series Olsztyn, Enea 5150 Warsaw, Enea Bydgoszcz Triathlon, Susz Triathlon, Triathlon Mietków;
3. Najlepszy Cykl
Elemental Tri Series, Garmin Iron Triathlon, Greatman Trilogy, Tri Tour, Triathlon Energy;
4. Debiut Roku
Chęciny Triathlon, Garmin Iron Triathlon Płock, Greatman Kościan Triathlon, Triathlon Energy Gniewino, Triathlon Środa Wielkopolska.


Przypomnijmy kto zwyciężył w ubiegłym roku. Według internautów najlepszymi imprezami były:
Debiut roku - Garmin Iron Triathlon Elbląg,
Dystans długi i ultra długi - Enea Ironman 70.3 Gdynia powered by Herbalife,
Dystans olimpijski/ćwiartka/sprint - Bydgoszcz Triathlon,
Cykl imprez - Garmin Iron Triathlon.

 

W ubiegłym sezonie również poza głosowaniem otwartym, jury Akademii Triathlonu postanowiło przyznać tytuł Zawodniczki Roku Agnieszce Jerzyk. Z kolei najlepszym amatorem został wybrany Michał Podsiadłowski.

 

Na zdjęciu Agnieszka Jerzyk

 

Informujemy również, że z przyczyn ogromnego zainteresowania, na chwilę obecną wstrzymaliśmy zapisy na Galę Polskiego Triathlonu.

 

Partnerem Głównym Gali Polskiego Triathlonu jest firma Enea - wicelider polskiego rynku elektroenergetycznego w zakresie energii elektrycznej. Enea od lat jest zaangażowana w polski triathlon, jest partnerem tytularnym takich zawodów jak Enea Ironman 70.3 Gdynia, Enea 5150 Warsaw czy Enea Bydgoszcz Triathlon.

Opublikowane w Wydarzenia

To jedno z najczęściej zadawanych pytań przez początkujących, ale ambitnych triathlonistów, którzy szukają każdej możliwości, aby powalczyć o cenne minuty na mecie. Kiedy tylko zbliża się sezon startowy, na portalach społecznościowych słychać hasło: "Zaczął się czas zbrojeń", co oznacza, że triathloniści amatorzy inwestują w sprzęt sportowy, zastanawiając się, jakby tu jeszcze odchudzić rower, dopasować idealnie najbardziej opływowy i lekki kask, zainwestować w ultra lekkie buty. No właśnie! Buty... czy jest różnica między butami do biegania na 10km, 21km, 42km, a tymi, w których biegamy w triathlonach? Jest. O tym jakie, opowiada w najnowszym odcinku Akademii Triathlonu Mazda Paweł Matysiak ze Sklepu Biegacza. 

 

 

Zapraszamy do śledzenia innych kanałów naszego partnera, w którym znajdziedzie wcześniejsze odcinki poradnika. Dowiedzie się między innymi, jakie są różnice między rowerem czasowym do triathlonu a szosowm. Ten odcinek znajdziecie tutaj:  

 

bf56f43d1baaa3bdfa1fa8d5cb4aec91 XL


Facebook:
https://www.facebook.com/MAZDA.Boltowicz


Instagram:
https://www.instagram.com/mazdaboltow...

http://www.akademiatriathlonumazda.pl/

 

Opublikowane w Publicystyka

Podobno osoby mające różnego rodzaju fobie zupełnie inaczej odbierają otaczającą ich rzeczywistość od tych, które takich lęków nie posiadają. Kiedy borykasz się z arachnofobią nie widzisz niezbyt ładnego robala. Widzisz monstrum zdolne odgryźć ci rękę, a tak przynajmniej odbiera to twój mózg. Jeżeli masz do czynienia z taką osobą w niczym nie pomogą tu krzyki, przekonywanie o nieszkodliwości pająka, czy wyśmiewanie się z przerażonego nieszczęśnika. Jego instynkt samozachowawczy wyłącza w tym momencie wszystkie kanały komunikacji nawołujące do rozsądnego podejścia do otoczenia. 

 

Komunikacja, to właśnie będzie główny temat dzisiejszego artykułu. Choć w opisywanej sytuacji jest ona bardzo trudna, to podzielenie się problemem przed nią w znacznym stopniu pozwoli szybciej się z tym problemem uporać w atmosferze wzajemnego zrozumienia, jak również przebrnąć przez ciężkie chwile. Triathlon jest dyscypliną niezwykle wciągającą i czasochłonną. Brownlee w swojej autobiografii pytają, czy do tej dyscypliny garną się ludzie o specjalnym typie osobowości łato wpadającej w uzależnienia, czy to dopiero triathlon takimi ich czyni? 

 

W takich warunkach bez odpowiedniej samodyscypliny trudno nawiązać kontakt z otoczeniem, jeszcze trudniej go utrzymać. Łatwo za to się zatracić. Kiedy stawiałem swoje pierwsze kroki w triathlonie, w głowie utkwiło mi zdanie, że jest to „sport dla rozwodników”. Rzeczywiście, pochłania bez reszty. Dziś jednak uważam, że powinno ono wtedy brzmieć, że jest to sport, w którym część osób ma problem z komunikacją z pozasportowym światem.

 

Rodzina

Jasno określone i dobrze umotywowane potrzeby powinny być przede wszystkim podstawą w komunikacji z najbliższymi. Musimy wyraźnie zaznaczyć, że sport jest dla nas ważnym elementem codzienności. Trening jest procesem budowania i realizacji pewnej wizji, nie możemy go bez przerwy przerywać, zmieniać, dostosowywać do prozy życia, jeżeli tylko da się takich zmian uniknąć. W przeciwnym wypadku staje się frustrującą syzyfową pracą. Jedną z tajemnic udanych związków jest pozwolenie partnerowi na nieco jego własnej przestrzeni, właśnie takiej przestrzeni i zrozumienia tu potrzebujemy. Trzeba to jednak spokojnie wytłumaczyć, aby druga strona miała szanse nas zrozumieć.

 

12019997 114965638863581_7370475904814739764_n

 

Potrzeba własnej przestrzeni i zrozumienia nie dotyczy jednak tylko ciebie. Równie często mam wrażenie, że rodziny sportowców starają się wspierać swoich domowych mistrzów kosztem własnych potrzeb. Przestrzeń i potrzeba zrozumienia działają najlepiej, jeżeli są relacją wzajemną. 

Jeżeli twoją rodzinę triathlon i twoje osiągnięcia obchodzą tyle, co zeszłoroczny śnieg, nie ma w tym nic złego. Gorzej, jeżeli to ty odbierasz to jako problem, ponieważ może to świadczyć o niewłaściwych źródłach motywacji do uprawiania sportu. Żona, mąż, dzieci nie muszą być twoją ekipą serwisową na zawodach. Jeżeli chcą tam jechać - świetnie, jeżeli chcą zająć się w tym czasie swoimi sprawami - to również dobra alternatywa. Ważne, abyście byli dla siebie wsparciem w chwilach trudnych, wymagających rady, oraz umieli znaleźć czas na podzielenie się własnymi zamiłowaniami. Posłuchać się wzajemnie. To zresztą świetna metoda na zdrowy podział dnia, gdzie nie zamykamy się w coraz bardziej obsesyjnym zainteresowaniu sportem. Pasjonat - to brzmi ciekawie w teorii, w realnym życiu jest to najczęściej nudziarz mówiący w kółko o tym samym. O sobie i swojej pasji.

 

Sport

Niedawno Filip Przymusiński napisał ciekawy tekst na łamach Akademii Triathlonu ("Szanujcie sprinterów"), zwracający uwagę na trudne wyzwania jakie niesie ze sobą triathlon na dystansach olimpijskim i krótszych. Ściera się on tam z panującym wśród wielu osób przeświadczeniem, że im dłuższe zawody, tym trudniejsze. Dłuższe zarówno w rozumieniu odległości jak i czasu spędzonego na trasie.

 

Pojawiło się sporo komentarzy zwracających uwagę na brak obeznania w realiach sportu osób o takich przekonaniach, stawiając ich w kącie, w roli triathlonowych nieuków. Ja chciałbym jednak podejść do tego z nieco innej strony. Dlaczego w opinii wielu osób 15 godzin spędzonych na trasie Ironmana jest niewyobrażalnie większym wyzwaniem od godziny na sprincie? Ponieważ tak zostali oni ukształtowani przez media, lub osoby, na których barkach spoczywa szeroko rozumiana edukacja w triathlonie. Jest to raczej przykład na brak komunikacji , tym razem „międzypokoleniowej” w sporcie (lub niski poziom „nauczycieli”). Nie ma szacunku dla sprinterów? No cóż, samo się nie zrobi. Trzeba cierpliwie tłumaczyć mniej zorientowanym zawodnikom i kibicom, nie wartościując ich przy tym na mądrzejszych i głupszych. Tekst Filipa jest tu więc krokiem w dobrym kierunku. Ja również nie obrażam się na swoją czteroletnią córkę, że nie umie czytać sobie sama bajek. Na wszystko przychodzi czas i nikt nie rodzi się z całą mądrością świata.

 

W trakcie tego nauczania nie zamykajmy się na sposób postrzegania rzeczywistości przez innych ludzi. Z punktu widzenia sportowego wyczynu 15 godzin na trasie Ironmana to krajoznawcza wycieczka. Jednak dla tej osoby już sama wizja ponad 220 kilometrów aktywności fizycznej jest włochatym potworem, który chce odgryźć jej głowę. Sprint czy dystans długi? Ja wiem, co jest dla mnie łatwiejsze. Ale przyjmując uniwersalny system wartości trudno już tak łatwo to sklasyfikować. Obawiamy się różnych demonów. Również w sprincie tak naprawdę nie boli najbardziej sam start, ten ból ginie w ogniu walki i buzującej adrenalinie. Najwięcej dzieje się w głowie tuż przed wystrzałem startera, kiedy wiesz, że będzie bolało. Dlatego właśnie powinniśmy się ze sobą rozmawiać. Dzielić się własnymi opiniami, potrzebami, przemyśleniami, ale również być otwartym na problemy innych, co często bywa znacznie trudniejsze.

 

Spójrz do tyłu

Uczestniczyłem swego czasu w kilkudniowych szkoleniach biznesowych, gdzie na zajęciach o dość podstawowej tematyce pojawiali się wysoko kwalifikowani specjaliści. Na moje pytanie dlaczego to robią usłyszałem odpowiedź, że warto czasem wczuć się jeszcze raz w początek własnej drogi. Im dalej kroczymy tą drogą zawodowego (czy sportowego) rozwoju, tym bardziej tracimy z oczu jej początek. A to właśnie tam znajdują się podstawy, na których opiera się każdy kolejny krok.

Opublikowane w Felietony

Ironman na Hawajach jest marzeniem wielu zawodników - amatorów i PRO, którzy trenują triathlon na długim dystansie i marzą o ukończeniu tych mitycznych zawodów lub zdobyciu kwalifikacji na Mistrzostwa Świata w bezpośredniej walce na jednej z kilkudziesięciu imprez na cały świecie. Zawody na Hawajach rozgrywane są od 1978 roku. Od tego czasu wiele się zmieniło. Bliżej tych wydarzeń jest również Polska i coraz częściej nasi zawodnicy z różnych kategorii wiekowych zdobywają sloty na te najważniejsze zawody w roku. Poniżej wybrałem dla Was 20 faktów, których możecie nie pamiętać z wieloletniej historii Ironmana, ale również z ostatnich kilku lat. Ironman.com co roku "bawi się" w publikację takich wyliczanek, a niektóre statystyki są bardzo interesujące.

 

1. Najdłużej utrzymującym się rekordem ustanowionym podczas Mistrzostw Świata Ironman Hawaii jest rekord należący do Marka Allena. Niepobity od 1989 roku czas maratonu 2:40:04. Czas ten jest o tyle niesamowity, że zawiera w sobie również czas T2! 


 2. Legendarny triathlon narodził się na plaży Waikiki - na południowym wybrzeżu wyspy O'ahu w dzielnicy Honolulu, ale po 3 latach, przeniesiono wyścig na wulkaniczne pustkowie wyspy Big Island na Hawajach i zmieniono termin wyścigu z lutego na październik. Od tego momentu Kona stała się mekką triathlonistów. O historii powstania triathlonu na Hawajach Akademia Trithlonu pisała w artykule pt.: "Króta historia triathlonu na Hawajach"


 3. Najmłodszym zawodnikiem, który ukończył zawody na Big Island jest 14-letni Rodkey Faust z Rathdrum (Idaho). Wziął udział w zawodach w lutym 1982 roku i ukończył je z wynikiem 13:36:17.  W 1981 roku natomiast zanotowano najgorszy czas - 26 godz 20 min (Walt Stack -73 lata). Później  wprowadzono limit czasowy. 


4. Plaża z piaskiem zielonego koloru jest jedną z dwóch takich w USA i jedną z 4 na świecie. Papakolea Beach, nazywana także Mahana Beach albo Green Sand Beach (czyli „Plaża Zielonego Piasku”). Na intensywnie zielonej plaży mienią się kryształki oliwinów – półszlachetnych kamieni należących do grupy krzemianów. Mają pochodzenie wulkaniczne


5. Pierwszą kobietą, która wzięła udział w Mistrzostwa Świata Ironman Hawaii była Lyn Lemaire. Wystartowała w 1979 roku, a więc rok po inauguracji zawodów, zajmując ostatecznie piąte miejsce w klasyfikacji generalnej z czasem 12:55:38. W pewnym momencie, jadąc na rowerze, była na drugim miejscu, tuż za Tomem Warrenem, mając do niego tylko 10 minut straty


6. Przez pierwsze 3 lata zawodnicy mogli korzystać z pomocy ekip wspierających, tzw. "supportu". Od 1981 pomoc z zewnątrz, poza podawaniem napojów i suplementów w specjalnie do tego przenaczonych strefach, jest zabroniona


7. Najmniejsza przewaga, którą zdobyto Mistrzostwo Świata na Hawajach, wynosi 29 sekund. Było to podczas zawodów w lutym 1982 roku kiedy to Kathleen McCartney wyprzedziła na ostatnich metrach ledwo idącą Julie Moss


8. Po raz pierwszy nagrody pieniężne za zwycięstwo w IM Hawaii zostały przyznane w 1986 roku. Pula nagród wynosiła wówczas 100.000 dolarów amerykańskich.


9. Do tej pory tylko 3 zawodników wygrało zawody, mając za sobą jednocześnie wygrany etap rowerowy. W ubiegłym roku zrobił to Jan Frodeno, wcześniej udało się do Sebastianowi Kienle, a trzecim zawodnikiem, który zrobił to jako pierwszy był Normann Stadler (2006)


10. Wśród tych, którzy stanęli na pierwszym stopniu podium próżno szukać Amerykanów. Ostatni raz Amerykanin wygrał zawody na Hawajach w 2001 i 2002 roku. Był to Tim DeBoom


11. Najstarszym zawodnikiem, który wystartował na Big Island jest Lew Hollander (85 lat)


12. Średnio uczestnicy Ironmana na Hawajach tracą podczas zawodów od 3 do 5% ciężaru ciała


13. W ubiegłym roku w MŚ na Hawajach wystartowały 664 kobiety (28%) i 1717 mężczyzn (72%). Ogółem 2.381 osób, co jest rekordem


14. Średnia wieku amatorów startujących w Mistrzstowach Świata na Hawajach w 2015 roku to 43.2 lata. Średnia wieu zawodników PRO 33.7


15. Zawodnicy PRO walczą o nagrody pieniężne, a łączna pula wynosi 650 tysięcy dolarów. Zwycięzca i zwyciężczyni zabierają do domu po 120 tysięcy dolarów


16. W organizacji zawodów pomaga ponad 5 tysięcy wolontariuszy


17. Najliczniejszą reprezentacją narodową w 2015 roku były Stany Zjednoczone - 768 zawodników, co dało blisko 32 procent. Reprezentowali oni 48 Stanów z czego najliczniejsza była reprezentacja Kalifornii (138), następnie: Colorado (54), Hawaii (49), Texas (44) i New York (44)


18. Drugą co do liczebności nacją jest Australia - 250 zawodników i zawodniczek. Następnie: Niemcy (175), Wielka Brytania (148), Kanada (114) i Brazylia (98)


19. Największy przyrost liczby zawodników w ciągu roku uzyskały takie kraje jak: Portugalia, Singapur, Norwegia, Estonia i Brazylia


20. Wpisowe na pierwsze zawody w lutym 1978 roku wynosiło... 3 dolary!


 

 

Jeżeli chcesz sobie przypomnieć, jak wyglądał wyścig o Mistrzostwo Świata Ironman Hawaii 2015 zobacz nasze poprzednie artykuły.

 

Filmowa relacja z Mistrzostw Świata Ironman Hawaii 2015

 

 

 

check-it-out  Gwiazda 1

 

 

Opublikowane w Felietony

Na mapie polskiego triathlonu pojawiły się ekstremalnie ciężkie zawody. Na samą myśl, ciarki przechodzą po neoprenowej piance. Beskid Extreme Triathlon to triathlon górski w Beskidzie Śląskim i Żywieckim. Całość dystansu jest zbliżona do pełnego dystansu Ironmana. Zaczynamy od 3,8 km pływania w Jeziorze Żywieckim.  Po zrzuceniu pianki i przygotowaniu się do drugiej części dystansu, zawodników czeka 180 km na rowerze - dwie pętle po 90 km ze wspinaczką na Kubalonkę i Przełęcz Salmopolską z przewyższeniem 3200 metrów. Ostatni etap zaczynamy na rynku w Żywcu i z 330 m.n.p.m wspinamy się na 1725 m.n.p.m. Prawie 44 km biegu górskiego na szczyt Babiej Góry sprawia, że wysiłek jest morderczy. Łączna liczba przewyższeń to 5600m !!!  

 

 

zapisz się już dziś! 

 

arrow downdiablak 2

 

Na trasie rowerowej czekają dwa w pełni zaopatrzone punkty odżywcze. Etixx Sports Nutrition zapewni bidony z izotonikami, carboloaderami, żele i batony. Dodatkowo oczywiście woda, banany, rodzynki. Każdy pakiet startowy będzie wyposażony w bogaty zestaw odżywek na trasę, nadajnik GPS od TrackCourse, dzięki któremu będzie można śledzić pozycję zawodników przez cały czas w internecie i na specjalnie przygotowanym ekranie. Każdy zawodnik, który nie będzie posiadał odpowiedniego sprzętu, będzie miał udostępniony zegarek z GPS z wgraną trasą Diablaka.

 

Zawodnik na trasę biegową musi zabrać:


1. Plecak lub nerkę biegową
2. Pojemnik na wodę min. 1 litr
3. Telefon komórkowy (z roamingiem) z kontaktem ICE !!!
4. Dowód osobisty
5. Folia NRC
6. Czapka lub chusta typu buff
7. Rękawiczki
8. Kurtka wiatroodporna z długim rękawem
9. Gwizdek
10. Numer startowy / dostarcza BET /
11. Mapę trasy / dostarcza BET /

 

 

diablak3 luty2016

 

Przewidziane są limity czasowe na poszczeglnych etapach: pływackim, rowerowym i w dwóch miejscach na biegu: w Korbielowie i Na Żywieckich Rozstajach. Nie zmieszczenie się w limicie, będzie jednoznaczne z niemożliwością kontynuowania zawodów.  Symboliczna meta będzie znajdować się na szczycie Diablaka 1725 m.n.p.m., uroczyste zakończenie odbędzie się w Schronisku na Markowych Szczawinach. Organizator zapewnia nocleg i transport ze schroniska. 

 

diablak5 luty2016

 

 

Każdy zawodnik, który ukończy zawody otrzyma pamiątkowy medal i koszulkę techniczną finiszera oraz najważniejsze - miano DIABLAKA 2016.

 

Ktoś chętny na poskromienie Diabelskiej Góry?

 

Pierwszą kobietą, która potwierdziła swój start w Diablaku jest aktorka, która uprawia triathlon, od dawna biega i prowadzi aktywny tryb życia:
Joanna Jabłczyńska! 
W rozmowie z organizatorami mówi, że ma ogromną pokorę i szacunek do tego dystansu, wie, że będzie bardzo ciężko, ale podejmie wyzwanie! 

 

Asia diablak_luty2016

 

Pierwszy oficjalny tak trudny triathlon w Polsce już 19 czerwca 2016 roku. Nie możemy się doczekać! Dołącz do nas! 

 

arrow down

 

 

 

Diablak A4

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowane w Wydarzenia

Obóz Akademii Triathlonu na Majorce trwa w najlepsze. 50 osób trenuje pod okiem Filipa Szołowskiego z Labosport, wielokrotnego mistrza polski i Piotra Nettera, byłego trenera kadry narowodwej w triathlonie. Jak co roku we współpracy z Sauerland Team mieszkamy i trenujemy w ośrodku Font de Sa Cala. Wiosenne obozy na Majorce nastawione są głównie na pracę rowerową. Staramy się wykonać maksymalnie dużo objętości w tej konkurencji i to w warunkach, o które w Polsce trudno o tej porze roku. Poza tym jakość tras rowerowych i górzysty teren to warunki, o które w Polsce również trudno bez względu na porę roku. Filip Szołowski zdaje raport z pierwszych kilku dni obozu.

 

Łukasz Grass: Filip, pierwszych kilka dni obozu AT na Majorce za nami. Powiedz jak poszło podzielenie na grupy, ile ich jest i jakie treningi wykonujeci?


Filip Szołowski: W hotelu, w którym mieszkamy jest ponad 150 triathlonistów, z czego 50 osób to zawodnicy, którzy przyjechali na obóz razem z AT. Pierwszego dnia na spotkaniu organizacyjnym przekazaliśmy informacje wszystkim zawodnikom o możliwości dołączenia do jednej z 9 grup treningowych. Szczegółowa rozpiska treningów znajduje się na tablicy w warsztacie rowerowym, w którym każdy obozowicz może sprawdzić swój sprzęt przed treningiem. Wśród tych grup są 2 grupy, które prowadzą polscy trenerzy i 7 grup prowadzonych przez niemieckich trenerów z Sauerland Team. Piotr Netter prowadzi grupę początkujących zawodników w tym niepełnosprawnego Jaśka Melę - powody jego obecności na obozie AT i plany na najbliższe miesiące ujawnimy już wkrótce. Ponadto Piotr opiekuje się również Mateuszem Rakiem i Tomkiem Spaleniakiem, do których dołącza od czasu do czasu kilkoro zawodników z Polski. Ja z kolei mam grupę około 20 zawodników i zawodniczek, z którymi jeździmy w przedziale 2-3h w tempie 24-25km/h w dosyć pagórkowatym terenie. Pozostali Polacy trenują w grupach niemieckich, które z kolei jeżdżą ze średnią prędkością 22-32km/h w zależności od numeru grupy (1 najwolniejsza, 7 najszybsza), a dystans jaki pokonują jest od 30 do nawet 170km w przypadku wycieczek "one way", po trasach Ironman Mallorca. Ważną rzeczą jest to, że nie ma na naszym obozie przymusu trenowania w jednej grupie od początku do końca. Do grup można przechodzić z dnia na dzień. Są zawodnicy, którzy przeszli już przykładowo z mojej grupy do szybszej, ale są też tacy, który z grup szybszych przywędrowali na trening do grupy wolniejszej.

 

Na FB widzieliśmy zdjęcia z porannych treningów pływackich. Czy tak jak w ubiegłym roku Polacy również są rannymi ptaszkami i wstają najwcześniej, zaczynając pływanie jak jest jeszcze ciemno?

 
Poza treningiem kolarskim, o którym mówiłem wcześniej, Piotr Netter prowadzi trening pływacki o godzinie 9:30, natomiast moja grupa kolarska, jak i osoby, które rower trenują w szybszych grupach niemieckich (wyjeżdżają o 10 rano z pod hotelu) stawiają się na basenie punktualnie o 6 rano, tam z kolei w zależności od poziomu pływackiego przepływają od 2 do 3km. O godzinie 6 jest jeszcze ciemno na basenie, a pierwsza osoba, która przyjdzie na trening zapala światło. Przez pierwsze 3 treningi robiliśmy sporo ćwiczeń technicznych, ale już w drugiej części tygodnia będzie odrobinę szybsze pływanie.

 

at majorka 2015 2


Jak zamierzacie trenować w tym tygodniu? Podaj przykład z grupy najsłabszej, średniej i najmocniejszej.


Moja grupa w niedzielę zaczęła od 2h20' roweru, natomiast osoby, które chciały "dokręcić" sobie więcej kilometrów pojechały trening ok. 3h. Po rowerze mieliśmy dla większości zawodników pierwszą w tym roku zakładkę, która trwała 10-15'. Rano oczywiście był basen. Poniedziałek to tradycyjnie poranny basen, następnie o godzinie 11 trening kolarski i trasa w stronę Alcudii. Część grupy przejechała ze mną 2h30', a część nieco ponad 3h z postojem na kawę w docelowej destynacji. Po południu trening biegowy, na którym zrobiliśmy rozbieganie połączone z rytmami. Wtorek to dzień z lekkimi opadami deszczu. Poranek spędziliśmy na basenie, a po południu zrobiliśmy długie wybieganie. W zależności od poziomu zawodnika i jego chęci był to trening od 60' do 2h z narastającą intensywnością. Grupa, w której jeździ nasz ekspert i felietonista Profesor Artur Pupka zaczęła z wysokiego C! Od niedzieli do wtorku poranny basen, natomiast w niedzielę i poniedziałek przejechali odpowiedni 80 i 100km ze średnią ok 29-30km/h, co uwierzcie w tym terenie nie jest najprostszą sprawą. Do tego codzienny trening biegowy, który przeważnie swój półmetek miał pod popularną latarnią!

 

 

A jak atmosfera? Nie ma mnie w tym roku (obowiązki zawodowe) i szczerze mówiąc najbardziej będzie mi brakować wieczornych pogadanek na kanapach :-) standardowo podtrzymujecie te tradycję?


Tak oczywiście, bez pogadanek na kanapach przy bezalkoholowym Erdingerze, to nie byłby ten sam obóz! Słowne dogryzanie sobie nawzajem, prześciganie się i opowieści kto ile dziś wykręcił, ile watów miał na podjeździe, pod jaką górę szarpnął, ile i co zjadł na kolacje to standard. :) A na poważnie to jest świetnie spędzony wspólnie czas, który pokazuje jak zgraną społecznością triathlonową jest ekipa z AT!

 

at majorka 2015 9

Opublikowane w Publicystyka
poniedziałek, 16 lutego 2015 11:31

Zakochani w triathlonie

Od Redakcji: Przed Walentynkami zaprosiliśmy Was do konkursu "Love is in the air". Prosiliśmy o przemyślenia na temat Waszego związku z triathlonem, tego w jaki sposób się poznaliście, jak wytrzymujecie w tym fascynującym, ale wymagającym związku. Dziś rozstrzygnięcie naszej zabawy. Postanowiliśmy nagrodzić dwa teksty i oba opublikować na Akademii Triathlonu. Pierwszy to "Pamiętnik Justyny Jasoń", która zadebiutuje w bydgoskim triathlonie. Drugi felieton, autorstwa Piotra Kalinowskiego, to "miłosne" wspomnienia lekarza, które opublikujemy dziś wieczorem. Na początek zapraszamy do lektury tekstu Justyny Jasoń. Dziękujemy za przesłane teksty i gratulujemy nagrodzonym.

 

Justyna Jasoń:

Cóż… Napiszę wprost i bez ogródek: zakochałam się. Usłyszałam o nim już jakiś czas temu. Mój znajomy znał Go bardzo dobrze. Jak się okazało wspólnie trenowali i to nie tylko tak jak ja bieganie, ale także rower i pływanie. Robiło to na mnie wrażenie, ale wtedy jeszcze nie miałam zamiaru poznawać Go bliżej. Mój kolega Adam opowiadał, że On zmienił jego życie, dzięki Niemu zmienił podejście do sportu, konsekwencji, do wszystkiego. Pomyślałam sobie: o takich cwaniaczkach słyszałam nieraz i nie miałam zamiaru Go poznawać.

 

Drugi raz usłyszałam o nim od mojego trenera biegania. Miłosz zaproponował żebym jednak poznała Go bliżej. Wcale nie miałam ochoty. Spędzałam doskonale czas, biegając w swoim tempie, czasem przybiegając w grupie ostatnich zawodników na biegach powiatowych. Miłosz nie nalegał, ale powiedział, że warto. Słyszałam wcześniej, że jego numerem 1 jest pływanie. U mnie pływanie traktowałam raczej jako pławienie się i to tylko w takich miejscach gdzie miałam grunt. Pływałam tylko na wakacjach i czasem na basenie, kiedy zaczynałam się mobilizować do sportu po raz 27 w życiu. Wtedy, po propozycji trenera, myślałam o nim całą noc. Dawno czegoś tego nie czułam i dawno o niczym nie myślałam tak intensywnie. Wtedy poczułam pierwsze dreszcze emocji i wskazywało to na to, że moje serce nie pozostaje mu obojętne.


Zgodziłam się na spotkanie. Zebrałam na jego temat kilka informacji u znajomych i byłam bardzo podekscytowana tym pierwszym spotkaniem. Oczywiście pierwsza randka odbyła się na basenie. Odkopałam mój strój, okulary i znalazłam czepek, który okazał się czarny. To niezbyt dobry kolor na pierwszą randkę, ale zaryzykowałam. On… On okazał się… Pociągający, tajemniczy, wymagający i bardzo, bardzo podniecający. Po pierwszej randce była kolejna. Jeździłam z nim rowerem, biegałam, zapisałam się nawet na siłownię. Nigdy dla nikogo bym tego nie zrobiła, ale chciałam z nim spędzać jak najwięcej czasu. Okazało się, że dużo nas łączy i tyle samo dzieli. To podobno dobrze wróży zakochanym parom. On mobilizuje mnie do tego, aby nie tracić czasu na sen. Wstajemy razem rano i biegniemy z moim psem na poranne kilka kilometrów. To właśnie On mobilizuje mnie do tego, żeby na 21.00 iść na basen mimo tego, że mam ochotę położyć się już do łóżka. To dla niego kupię nowe sportowe ciuchy i staram się wytopić z mojego ciała kilka zbędnych kilogramów.

 

tri bygoszcz


Ostatnio zachowywał się jeszcze bardziej tajemniczo, mimo tego, że coraz lepiej go znam. Domyślam się, że chce mi się oświadczyć podczas imprezy w lipcu w Bydgoszczy. Jeżeli tak, to zostaniemy razem na zawsze. Uwielbiam go i nie mogę doczekać się tego startu. Pewnie na mecie nie będę mogła ukryć łez, ale co tam, te pozytywne emocje to dobra oznaka w naszym związku. Jestem zupełnie zakochana. Uwielbiam z nim przebywać. Ma na imię Triathlon. Boże, co za cudowne imię!

 

Dla Pani Justyny mamy słuchawki Yurbuds Inspire 200. Niech muzyka z nich płynąca umili czas do nadchodzących oświadczyn.

inspire-200-for-women

Opublikowane w Publicystyka

Sezon w pełni. Dla wielu czas sprawdzianu formy i wytrenowania już nadszedł, niektórzy muszą jeszcze poczekać na swoją "godzinę" próby. Wielu początkujących triathlonistów pyta mnie często, co jest najważniejsze w okresie startowym, o czym pamiętać tuż przed ważnymi zawodami, aby podczas ścigania się wszystko zagrało? Odpowiedzi jest wiele i można o tym napisać książkę. Za chwilę napiszę kila słów więcej, polecając artykuł w dodatku miesięcznika LOGO, w którym ukazała się część poświęcona triathlonowi. Niektóre artykuły z największego brytyjskiego magazynu triathlonowego "220Triathlon" ukazały się razem z LOGO w formie Poradnika, a Akademia Triathlonu jest partnerem polskiego wydania.

 

Wracając do pytania - gdybym miał wybrać tylko jedno słowo, które miałoby rozwiązać wiele problemów, postawiłbym wszystkie pieniądze na "ODPOCZYNEK". Moim zdaniem jest to jeden z najbardziej zaniedbywanych aspektów w treningów amatorów. Dobrze o tym wiem, bo przez pierwsze lata treningów bagatelizowałem odpowiednią regenerację i niemal zawsze wyniki zawodów nie odzwierciedlały mojego stanu wytrenowania. Jak wielu amatorów byłem mistrzem treningów, a na zawodach oglądałem plecy kolegów, którzy przynajmniej w teorii powinni być dużo dalej za mną. Ale regeneracja to nie jedyna rzecz, o której trzeba pamiętać nie tylko na co najmniej 2 tygodnie przed zawodami. 14 dni, które zostają nam do startu to bardzo szczególny czas. Emocje przedstartowe już zaczynają odgrywać ważną rolę, czujemy "w mięśniach" zbliżającą się formę, na początku jest to może przemęcznie i wątpliwości: "Jak to?! Dwa tygodnie do startu, a ja nie czuję mocy?!", ale za chwilę pojawia się to przyjemne uczucie "rozrywania" energią mięśni. Zaczynamy myśleć o zbliżającym się starcie, taktyce, walce, wysokim miejscu w swojej kategorii wiekowej lub po prostu ukończeniu, choć to ostatnie jest dla wielu ważnym wyzwaniem. O czym pamiętać?

 

W artykule Sam Murphy "14 dni do startu" w mięsięczniku LOGO znajdziemy najpotrzebniejsze wskazówki. Proste rady, które dla wielu amatorów będą jak "Heureka" Archimedesa. Po szczegóły zapraszam do drukowanej wersji magazynu, teraz zasygnalizuję tylko, co w nim znajdziemy.

 

640-x-100-

 

14 dni do startu

Murphy pisze o początku koncentracji przed wyścigiem, o tym, żeby zapoznać się z trasami, jeżeli jest to możliwe potrenować tam, gdzie będą zawody. Wspomina również o masażu, ale przestrzega przed sportowym "ugniataniem" mieśni.

 

7 dni do startu

Koniecznie sprawdź rower, zrób tzw. check listę, którą na kilka dni przed zawodami uzupełnisz, sprawdzając czy niczego nie zapomniałeś. Pamiętaj, że zmniejszasz objętość treningową, więc uważaj na to co i ile jesz.

 

3 dni przed zawodami

 Myśl pozytywnie. Pamiętaj, że triathlon to twoja pasja, a nie kara, więc ciesz się na myśl o zawodach i analizuj tylko te pozytywne aspekty z nimi związane. Nie wbijaj sobie do głowy myśli, co będzie jeśli źle ustawię się w wodzie, źle pojadę na rowerze, rozwiąże mi się szunrówka? Na kilka dni przed zawodami przych0dzi też czas sprawdzenia listy potrzebnych rzeczy. Zacznij je szykować do spakowania.

 

2 dni do zawodów

Tutaj porady są bardzo proste - nie rób NIC, leż i czytaj...ewentualnie sprawdź w internecie prognozę pogody na zawody.

 

24 godziny do zawodów

Krótki trening pobudzający, rejestracja w biurze zawodów, dobre jedzenie z węglowodanami (wskazówki w artykule).

 

Ostatnią część stanowią porady, o czym pamiętać na kilkanaście minut przed startem i podczas samego startu. Oczywiście artykuł nie zawiera wszystkich wskazówek, ale znajdziecie w nim to, co najważniejsze, to, co pomoże Wam przyjemnie przeżyć być może pierwsze zawody w sezonie. I pamiętajcie, że żadne porady dotyczące sprzętu, przygotowania fizycznego i mentalnego mogą na nic się przydać, jeżeli zapomnicie o odpoczynku. Jak mawiają doświadczeni sportowcy: "Dajcie się formie zbudować".  A po zawodach, o czym również przeczytamy w magazymnie, można napić się...piwa...nawet dwa!

 

Powodzenia w kolejnych startach. Najbliższy w Sierakowie, więc trzymam kciuki za tych, którzy startują!

 

packshot 20cm_72ppi

Opublikowane w Publicystyka

Konferencja "Triathlon 3razyTAK" - zorganizowaliśmy ją po raz drugi i po raz drugi sala wypełniła się po brzegi, kiedy nasz gość specjalny prowadził swój wykład. Rok temu był to znany trener światowej sławy, Joe Friel. Tym razem postanowiliśmy zaprosić zawodnika, który przez lata osiągał sukcesy na różnych dystansach, od olimpijskiego po Ironmana. Rasmus Henning wygłosił ponad godzinny wykład, a teraz chcielibyśmy zaprezentować Wam kilka fragmentów. Trening triathlonowy nie jest treningiem łatwym.  Ukończenie Ironmana to nie przysłowiowa "bułka z masłem" mimo, że każdy przy odrobinie samozaparcia, konsekwencji i systematyczności może liczyć na przekroczenie mety. Potrzeba jednak determinacji. Chris McCormac, dwukrotny Mistrz Świata na dystansie Ironman powiedział kiedyś otwarcie: "Gdyby to było takie proste, każdy by to robił" . Kiedy Rasmus Henning prowadził swój wykład podczas Konferencji Triathlon 3razyTAK, motywował, ale również przestrzegał: "Bądź przygotowany na to, że zapłacisz odpowiednią cenę za zdobycie tytułu Ironmana, czy udział w zawodach o najwyższej randze". Na całym etapie treningu, przygotowania do zawodów będą zdarzać się takie dni, o których chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć, a które najlepiej, aby nie zdarzyły się nigdy. Rasmus Henning również ma w swoim sportowym życiorysie takie wydarzenia, a na konferencji żartował: "Cieszę się, że w czasie mojej zawodowej kariery nie rozwiodłem się" (choć wszyscy zdajemy sobie sprawę, że to jedno z największych niebezpieczeństw czyhających na zawodowych sportowców, ludzi będących miesiącami poza domem, ciągle w rozjazdach)

 

 

A co z niepowodzeniami w czasie treningu i startów? My amatorzy bawi się tym, nie żyjemy z triathlonu, nie poświęcami całego życia na walkę o Mistrzostwo Świata, więc porażka, choć bolesna, nie jest tak znacząca, jak porażka w profesjonalnym sporcie. Rok 2009 był dla Rasmusa Henninga pierwszym sezonem, w którym miał rozpocząć przygodę z Ironmanem na Hawajach. Startował i wygrywał w różnych zawodach, między innymi w Chinach, czuł się niepokonany. Na kilka tygodni przed Ironman Hawaii wyjechał na dwutygodniowy obóz. Przed wylotem do Kona musiał jednak wrócić na kilka dni do domu, do Danii. Posłuchajcie, co było dalej...

 


Rasmus Henning obrócił niepowodzenie w sukces. Kierował się maksymami, które wyczytał wcześniej w książkach. Oto jednak z nich: "Nie zważaj na przeszkody - myśl o tym, co uczyni cię wielkim" - Earl Woods (ojciec Tigera Woodsa). Pojechał na Hawaje, wskoczył do wody z resztą równie pozytywnie zakręconych świrów i walczył.

 


5 miejsce!!! Na Hawajach. Ze złamaną ręką! Pomyślcie, jak absurdalnie brzmią wymówki tych wszystkich, którzy nie chcą się ruszyć z kanapy, i trzymając pilota od telewizora mówią, że nie mają czasu na trening, realizację własnych marzeń - niekoniecznie sportowych. To był niezwykle motywujący wykład Rasmusa Henninga. Mówił o swoim sukcesach i porażkach, o treningu i życiu rodzinnym, o tym, że czasami funkcjonował jak dobrze naoliwiona maszyna, a czasami....no właśnie! Czasami zapominał o podstawowych sprawach. Tak, jak podczas swoich najgorszych zawodów, rok później, ale o tym innym razem...

Opublikowane w Publicystyka
środa, 25 lipca 2012 06:57

Blogowanie = wygrywanie

Portal Akademia Triathlonu nie tylko udostępnia na swojej platformie miejsce dla blogerów, ale również najlepszych z nich nagradza. Na początku naszej działalności nagrodziliśmy kilku z Was, ale później aktywność piszących nieco spadła, co z pewnością spowodowane było również rozpoczynającym się sezonem startowym, nawałem zajęć, obowiązków zawodowych i treningów. Chcemy Was jednak zmobilizować do systematycznego pisania tekstów. Być może pomogą w tym nagrody i drobne upominki, które chcemy wręczać najbardziej aktywnym. Mam nadzieję, że razem wrócimy do rozpoczętego kilka miesięcy temu zwyczaju nagradzania blogerów. Pod koniec każdego miesiąca Redakcja podejmie decyzję o przyznaniu nagród w poszczególnych kategoriach:

1) Najlepiej opisany trening
2) Najciekawsza fotorelacja z treningu
3) Najciekawsza foto lub video relacja z zawodów
4) Najlepszy tekst na blogu

 

Są to cztery kategorie, w których możecie się wykazać. Zdajemy sobie sprawę, że nie zawsze będzie co oceniać, ale dajemy Wam i sobie możliwość szerokiego wyboru tematów. Pod koniec sierpnia zadecydujemy, kto i w której kategorii otrzyma nagrody. W sierpniu przygotowaliśmy dla Was m.in. :

 

1. Zegarek Timex Ironman sygnowany nazwiskami ubiegorocznych Ambasadorów Herbalife Triathlon Susz: Piotra Adamczyka lub Tomasza Karolaka
2. Nagrody książkowe:

- "Mój pierwszy triathlon" - Steve Trew
-  "Pływanie dla każdego" - Terry Laughlin
- "Triathlon biblia treningu" - Joe Friel

 Jak zacząć pisać? Wystarczy zarejestrować się na portalu Akademia Triathlonu - LINK -  i po zalogowaniu kliknąć w zakładkę w prawym dolnym rogu – Pisz z nami swój blog . W razie problemów z wprowadzeniem tekstu, pliku muzycznego lub video przygotowaliśmy krótki samouczek, dostępny poniżej

POMOC DLA NOWYCH BLOGERÓW I REGULAMIN

 

Powodzenia i czekamy na wasze przemyślenia!

.

Opublikowane w Wydarzenia
pierwsza
poprzednia
1
Strona 1 z 12

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test