brett sutton
Home Aktualności Publicystyka Artykuły w etykiet: ironman

Rekordzista świata w liczbie ukończonych Ironmanów to 66 letni John Wragg, z pochodzenia Kanadyjczyk, który ma na swoim koncie już 222 ukończonych Ironmanów. Triathlonista nie zamierza się zatrzymywać. Podczas ostatniego Ironman Frankfurt zajął 12 miejsce w kategorii M65-69, ale dzięki roll down zdobył slot na Ironman Kona. Szczęście uśmięchnęło się do Johna, w tym roku po raz kolejny wystartuje na Hawajach. Jest to z pewnością dla niego duże zaskoczenie, ponieważ w 2008 roku miał wypadek podczas treningu rowerowego. Uderzył w niego samochód. John ma wstawioną protezę biodra, przez co nie może biegać. Więc każdy maraton pokonuje szybkim marszem. Stąd też wynikają jego słabsze czasy w końcowych wynikach. 

 

John Wragg to prawdziwy pasjonata triathlonu. Jest bardzo zaangażowany we wspieranie lokalnego klubu i zawodników na wielu wyjazdach. Już dawno temu zaliczył wszystkie Ironmany na świecie. Jako pierwszy człowiek na świecie ukończył 100 tych wymagających triathlonów. Jego dwusetny Ironman zakończył się czasem 14:42:28 i miał miejsce w Cozumel. Jeśli tylko pojawia się gdzieś na świecie nowy wyścig, John Wragg wraz ze swoją żoną od razu się na niego zapisują. John na wszystkie starty jeździ wraz ze swoją żoną Elizabeth Model, o której pisaliśmy już wcześniej w artykule: Elizabeth Model ukończyła wszystkie Ironmany na świecie

To wszystko trwa od prawie 29 lat. Pierwszego Ironmana ukończył w Nowej Zelandii w 1988 roku. Tak mu się spodobało, że postanowił ukończyć wszystkie Ironmany, jakie były organizowane w 88 roku, a było ich zaledwie pięć: Nowa Zelandia, Japonia, Niemcy, Kanada i Mistrzostwa Świata na Hawajach. Ale to był dopiero początek. John zaliczał coraz więcej Ironmanów. W 2008 roku w Malezji uczcił swój setny wyścig. Dziś dla Johna nie jest problemem ukończyć 17 ironmanów w ciągu jednego roku. Jego najlepszy czas, jakim może się pochwalić, to 9 godzin i 56 minut uzyskany w 1993 roku w Niemczech.

 

John Wragg i Elizabeth Model.jpg

Na zdjęciu John Wragg wraz z Elizabeth Model. Fot. Ironman

Opublikowane w Wydarzenia

Challenge Roth to kultowy triathlon na dystansie ironman 3,8-180-42,2, który odbywa się nieprzerwanie od 1990 roku. Triathlon ten pod znanymi nam barwami Challenge Family organizowany jest od 14 lat, wcześniej był sygnowany logiem Ironman. Impreza cieszy się bardzo dużą popularnością, bo co roku do Roth zjeżdża się 2.500-3.500 triathlonistów z całego świata. Największym atutem jest klimat jaki tworzą kibice, a jest ich na trasie zawodów około 30 tysięcy + 7 tysięcy wolontariuszy. Roth to także miejsce gdzie są bite rekordy świata na dystansie ironman przez najlepszych triathlonistów PRO. W tym roku wartą uwagi zmianą była po raz pierwszy zmodyfikowana trasa biegowa, którą poprowadzono na dwóch pętlach. To rozwiązanie ma być bardziej widowiskowe dla kibiców jak i samych zawodników. Niestety w tym roku termin zawodów Challenge Roth pokrył się z Mistrzostwami Europy Ironman we Frankfurcie, co z pewnością podzieliło część zawodników.

 

Bart Aernouts BEL, wygrał tegoroczną edycję Challenge Roth, przezwyciężył także wysoką temperaturę powietrza i wilgotność. Triathlonista wyszedł z wody dopiero na 23 pozycji, lecz na rowerze zdołał wyprzedzić wielu zawodników i w strefie zmian T2 pojawił się już na piątej pozycji. Bart znany jest z bardzo szybkiego biegu. Wraz z Joe Skipper GBR narzucili od początku wysokie tempo. Na 26 kilometrze Bart wyszedł na prowadzenie. Na mecie jako jedyny zawodnik złamał barierę 8 godzin. Jego czas to 07:59:07. W tym sezonie to już kolejny sukces tego zawodnika, wcześniej wygrał Ironman Lanzarote. Bart Aernouts w ubiegłym roku na Mistrzostwach Świata Ironman Kona zajął 8 miejsce.

 

Szczęścia zabrakło Nilsowi Frommhold GER, zawodnik ten był liderem na trasie kolarskiej do 160 kilometra, do momentu kiedy zderzył się z dublowaną triathlonistką Age Group. Nils wyszedł z tego bez szwanku, lecz jego rower już nie nadawał się do dalszej jazdy.

 

Ciekawą postacią tych zawodów był Timo Bracht GER, który wybrał Challenge Roth jako zawody, po których zakończy swoją karierę profesjonalnego triathlonisty. Tego dnia zajął bardzo wysokie 4 miejsce z czasem 08:07:01. Timo niedawno skończył 41 lat i ma na swoim koncie wiele sukcesów, między innymi: 3 x Mistrz Europy Ironman, 9 zwycięstw Ironman czy 5 miejsce na Ironman Kona. Timo Bracht zwyciężył Challenge Roth w 2014 roku.

 

Challenge Roth Timo Bracht koniec kariery.jpg

Fot. TEAMCHALLENGE, Christoph Raithel

 

Wyścig kobiet wygrała niekwestionowana liderka Daniela Ryf SUI. Daniela przyjechała do Roth z planem pobicia rekordu świata na dystansie ironman, który od sześciu lat należy do Chrissi Wellington (8:18:13). Jednak warunki pogodowe nie pozwoliły na zbyt wiele. Wysoka temperatura, wilgotność powietrza oraz silny wiatr na rowerze spowodowały, że Daniela była w stanie osiągnąć czas 8:40:03. Było to drugie z rzędu zwycięstwo Danieli Ryf.

 

Challenge Roth podium kobiet.jpg

Fot. TEAMCHALLENGE, Christoph Raithel

 

Challenge Roth to także zawody cieszące się uznaniem u amatorów triathlonu. W tym roku zawody ukończyło 2.459 osób. Ostatnim zawodnikiem, który zamknął stawkę był najbardziej znany strażak w świecie triathlonu. Robert Verhelst, popularnie nazywany jest Fireman Rob. Pseudonim wziął się oczywiście z profesji jaką wykonuje. Jako zawodowy strażak nie rozstaje się ze swoim strojem podczas triathlonów. Cały osprzęt, długi strój, butla z tlenem, kask i inne przybory ważą około 23 kilogramów. Rob w takim kombinezonie pokonuje podczas ironmanów cały maraton. Wyścig w Roth Fireman Rob ukończył z czasem 16:45:12. Pisaliśmy wcześniej o tym triathloniście w artykule Fireman Rob pobił rekord Guinnessa w ukończonych Ironman 70.3

 

Challenge Roth Fire Man Rob.jpg

Fot. TEAMCHALLENGE, Christoph Raithel

 

25 Polaków ukończyło triathlon Challenge Roth. Wśród amatorów z najlepszym czasem zawody ukończył Kamil Nagórski 09:21:04, Kamil zajął 14 miejsce w swojej kategorii wiekowej M40-44. Bożena Jaskowska to jedyna Polka, która wzięła udział w tych zawodach, a jednocześnie zajęła najwyższe miejsce spośród wszystkich polskich triathlonistów. Czas Bożeny to 11:09:32, który dał jej 12 miejsce w kategorii F35-39.

 

Challenge Roth Kamil Nagórski 1.jpg

Fot. Facebook Kamil Nagórski

 

Wyniki Polaków z Challenge Roth:


M35-39
Marcin Krasoń 10:06:54 miejsce kat. 66
Łukasz Babczyński 10:59:38 miejsce kat. 201
Arek Poważyński 11:22:55 miejsce kat. 246
Dr Rafał Wilk 11:49:24 miejsce kat. 314
Szymon Bolek 12:22:16 miejsce kat. 358
Marcin Ussorowski 12:41:17 miejsce kat. 375

 

M40-44
Kamil Nagórski 09:21:04 miejsce kat. 14
Grzegorz Kielin 09:46:23 miejsce kat. 38
Jacek Marciniak 09:57:30 miejsce kat. 54
Przemek Manik 10:49:12 miejsce kat. 168
Paweł Nowak 10:51:11 miejsce kat. 174
Paweł Boroń 10:57:02 miejsce kat. 190
Tomasz Nowacki 10:57:23 miejsce kat. 191
Mikołaj Kałużny 11:32:50 miejsce kat. 282
Bartosz Wolny 12:14:32 miejsce kat. 368
Piotr Wilk 12:18:04 miejsce kat. 374
Wojciech Mościński 12:56:04 miejsce kat. 419
Marcin Poltrok 14:17:43 miejsce kat. 474

 

M45-49
Michał Danielewski 11:07:41 miejsce kat. 158
Dariusz Świderski 11:10:32 miejsce kat. 168
Piotr Sadowski 12:04:13 miejsce kat. 304
Dariusz Wilk 13:37:43 miejsce kat. 437

 

M50-54
Grzegorz Kowalski 11:19:50 miejsce kat. 89
Paweł Bugajny 12:57:22 miejsce kat. 294

 

F35-39
Bożena Jaskowska 11:09:32 miejsce kat. 12

 

Wyniki mężczyzn PRO:

1. Bart Aernouts (BEL) 7:59:07
2. Joe Skipper (GBR) 8:03:00
3. Maurice Clavel (GER) 8:04:53
4. Timo Bracht (GER) 8:11:34
5. Terenzo Bozzone (NZL) 8:11:34

 

Wyniki kobiet PRO:

1. Daniela Ryf (SUI) 8:40:03
2. Laura Siddall (GBR) 8:51:38
3. Lisa Roberts (USA) 8:57:14
4. Yvonne Van Vlerken (NED) 9:07:40
5. Corina Hengartner (SUI) 9:25:28



Challenge Family meta noc.jpg

 

Fot. TEAMCHALLENGE, Christoph Raithel

Opublikowane w Wydarzenia

Tegoroczna edycja Enea 5150 Warsaw została bardzo wysoko oceniona przez uczestników. Triathlon ponownie zagości na ulicach Warszawy 10 czerwca 2018 roku.

Ponad 96% uczestników tegorocznych zawodów Enea 5150 Warsaw poleciłoby start w naszej imprezie swoim znajomym. Bardzo nas to cieszy i mamy nadzieję, że 10 czerwca 2018 ponownie zobaczymy się na starcie – mówi Natalia Jędrzejczyk, rzecznik prasowy Enea 5150 Warsaw. - Staramy się, by z roku na rok zawody były ciekawsze zarówno dla samych zawodników, jak i ich rodzin oraz mieszkańców Warszawy. Na przyszłoroczną edycję szykujemy zmiany, które mamy nadzieję, sprawią, że zawody będą jeszcze bardziej atrakcyjne. Szczegóły ogłosimy na początku listopada wraz z otwarciem rejestracji – dodaje Natalia Jędrzejczyk.

 

5150 2018 2.png



Enea 5150 Warsaw to zawody organizowane na licencji World Triathlon Corporation, właściciela legendarnych zawodów IRONMAN. W zawodach udział wzięło prawie 1000 zawodników. Uczestnicy przepłynęli 1,5 km w Zalewie Zegrzyńskim, przejechali rowerami 40 kilometrów do centrum Warszawy i przebiegli 10 kilometrów trasą prowadzącą m.in. Krakowskim Przedmieściem, ulicą Karową, Browarną czy Moliera. Meta usytuowana była na Placu Teatralnym.

 

5150 2018 3.png


Jako pierwszy linię mety przekroczył Aliaksandr Vasilevich (BLR) z czasem 01:53:08. Wśród kobiet zwyciężyła reprezentantka Polski, Agnieszka Jerzyk (02:06:53). Wśród uczestników zawodów byli m. in. popularna aktorka Karolina Gorczyca, prezenter Maciej Dowbor oraz wiceprezydent m.st. Warszawy Michał Olszewski.

Partnerem strategicznym Enea 5150 Warsaw jest Miasto Stołeczne Warszawa.

Więcej informacji na www.5150warsaw.com oraz www.facebook.com/5150warsaw

 

5150 2018 4.png

Opublikowane w Wydarzenia

Challenge Geraardsbergen

Ewa Komander po intensywnych startach w kraju udała się do Belgii na Challenge Geraardsbergen. Zajęła tam wysokie 4 miejsce w kategorii PRO. Strata Ewy do zwyciężczyni Tiny Deckers BEL to 10 minut i 49 sekund. Była to inauguracyjna impreza na dystansie ½ ironman, której główną atrakcją był słynny z kolarskich wyścigów podjazd Muur (Ściana). Muur to podjazd długości 1,08 kilometra i średnim nachyleniu 9,1%. Maksymalne nachylenie osiąga aż 19,8 %. Największym utrudnieniem tego odcinka jest kostka brukowa. Nie jest to rzadki widok kiedy zawodnicy na tym etapie schodzą z roweru i pchają go pod górkę. Pucharki dla najlepszych zawodników przedstawiają kostkę brukową, o której zapewne wielu będzie długo pamiętało. Szczególnie drugi zawodnik Pieter Heemeryck BEL, który przegrał zawody właśnie na tym podjeździe. Jak sam powiedział po wyścigu: “Podczas drugiego podjazdu pod Muur musiałem zejść z roweru. Wtedy straciłem minutę z mojej trzyminutowej przewagi, a całe zawody przegrałem o 38 sekund.” Pieter przegrał z Kanadyjczykiem Trevorem Wurtele.

 

Ewa Komander Muur podjazd.jpg

Fot: Facebook Ewa Komander


Ironman Austria-Karnten

Olga Kowalska wystartowała po raz pierwszy na dystansie pełnego ironmana 3,8-180-42,2 w kategorii PRO. Triathlonistka wybrała na debiut Ironman Austria-Karnten. Olga zajęła siódme miejsce z czasem 9:59:26. Wynik ten wpisuje ją na listę najszybszych Polskich Ironwomen, jako trzecia Polka złamała barierę 10 godzin. Międzyczasy Olgi to: pływanie 01:03:18, rower 05:25:31 i bieg 03:24:10. 

 

Krótki komentarz Olgi Kowalskiej tuż po zawodach:
Pierwszy pełny dystans IM w kat. PRO kończę na 7 miejscu! IRONMAN Austria to świetne zawody, ze światową mocną obsadą, nie żałuję wyboru. Wynik również niczego sobie, sub 10h jest! 9:59:26
Dziękuję Ci Tomek.
Dziękuję: HUUB Polska, AirBike Wilanów, Nike+ Run Club, Compressport Polska, Klinika Rehabilitacji Sportowej Ortoreh, Raso za dołożenie cegiełki do mojego sukcesu!
I gratuluję podopiecznym Trinergy: 4 Panów na starcie i 4x sub 10h! Plus Basia ostro powalczyła.
Facebook Olga Kowalska

Ironman Austria zwyciężył Jan Frodeno. Jako jedyny zawodnik złamał barierę 8 godzin, lecz to nie był dzień na bicie rekordów. Jan miesiąc temu złapał wirus, który osłabił jego organizm. Do samego startu triathlonista nie był pewny swojej dyspozycji.

 

Olga Kowalska IM Klagenfurt scianka.jpg

Fot: Facebook Olga Kowalska


Austria eXtreme Triathlon

Tydzień wcześniej Jarosław Kocur wystartował w ekstremalnym triathlonie Austria eXtreme Triathlon na dystansie pełnego ironmana z 5.800 metrów przewyższenia (rower 3.900, bieg 1.900). Jarosław przez większą część wyścigu był na pozycji lidera. Wyszedł pierwszy z wody w czasie 55 minut. Przez kolejnych 187 kilometrów roweru nie oddał prowadzenia. Przegrał walkę o zwycięstwo dopiero podczas 44 kilometrowego biegu o 18 minut. Czas Jarosława Kocura na mecie to 12 godzin i 57 minut. Zawody zwyciężył Michael Strasser AUT.

 

Jarosław Kocur Austria eXtreme Triathlon.jpg

Fot: Austria eXtreme Triathlon


Age Group

Wśród amatorów podczas Ironman Austria, Antoni Grzanka zajął 2 miejsce w kategorii wiekowej M60-64.

Z kolei w Wielkiej Brytanii na Ironman 70.3 Edinburgh Adam Chmielowski stanął na trzecim miejscu podium w kategorii M40-44.

Opublikowane w Wydarzenia

Marek Musiał - triathlonista, lat 69 lat. Po raz kolejny zdobył slota na Hawaje i to nie byle gdzie, bo na Ironman Lanzarote. Na 10 startów w Ironmanie tylko dwa razy nie stał na podium, było to w debiucie i na mistrzostwach świata Kona. Prowadzi od 30 lat firmę zajmującą się renowacją i naprawą fortepianów. Co prawda jest już emerytem, ale w nieco mniejszym zakresie w dalszym ciągu pracuje. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Markiem, który jak sam mówi: “Uważam, że u ludzi po 50 powinno być obowiązkiem aby uprawiali jakiś sport. W tej chwili mam 69 lat, a czuję się jakbym miał 30.”

 

Adrian Kapusta: Witaj Marku, cieszę się, że mamy okazję porozmawiać po Twoim ostatnim sukcesie na Ironman Lanzarote, gdzie zwyciężyłeś swoją kategorię wiekową M65-69 i zdobyłeś slota na Hawaje. Gratuluję sukcesu.

 

Marek Musiał: Witam, dziękuję bardzo.

 

Ironman Lanzarote to trudne warunki atmosferyczne, trudna trasa - dlaczego akurat ten start?


Był to już mój czwarty start na Lanzarote. Wygrałem pierwsze dwa. W ubiegłym roku byłem drugi. Także już trzy razy zdołałem wygrać slota na Hawaje właśnie na tej wyspie. Wybieram ten start właśnie dlatego, że jest tam tak ciężko. Im jest ciężej, tym dla mnie lepiej. Jestem bardziej odporny na trudne warunki. Mieszkam koło Żywca, więc mam tutaj gdzie trenować po górach. Gdziekolwiek się nie ruszę mam tutaj same pagórki. Natomiast gorzej u mnie jest z płaskimi odcinkami.
Ironman Lanzarote to jest piękny wyścig. Bardzo ładny krajobrazowo. Piękna wyspa. Nie znam wszystkich Ironmanów, ale wydaje mi się i śmiem twierdzić, że to jest najpiękniejszy i zarazem najtrudniejszy triathlon jeśli chodzi o Ironmany. Jeśli porównać Hawaje do Lanzarote, to na Hawajach jest zdecydowanie mniej ładnie. Trasa rowerowa jest mniej ciekawa, bo tak naprawdę 90 kilometrów jedzie się w jedną stronę, a następnie wraca się tą samą drogą z powrotem. Natomiast tu na Lanzarote jedzie się dookoła wyspy, więc są najróżniejsze widoki. W związku z tym trasa się nie nudzi, jest urozmaicona i trudna technicznie. Na trasie jest mnóstwo bardzo stromych podjazdów, w dodatku pod wiatr. Trzeba mieć na to trochę siły. Należy pamiętać aby jeździć tam z głową, bo na trasie jest bardzo silny boczny wiatr przez, który można wypaść z trasy i poważnie się poturbować, a nawet zabić.

 

Czy miałeś w tym roku jakieś problemy techniczne na trasie rowerowej?


Tak miałem, zaraz na samym początku roweru urwał mi się Garmin. Miałem dość precyzyjnie opracowany plan techniczny jak przejechać część rowerową, a mianowicie miałem się sugerować pomiarem mocy. Po raz pierwszy miałem czujnik mocy, nigdy wcześniej w ten sposób nie startowałem. Często jazda na “czuja” jest nieadekwatna do tego co tak naprawdę dzieje się w rzeczywistości. Czasami człowiekowi wydaje się, że pędzi nie wiadomo jak, a tak naprawdę kręci zaledwie 100 watów. Jeszcze na prostej łatwiej to wyczuć, natomiast na Lanzarote ciągle jest góra - dół i można się w tym pogubić.
Kombinowałem jak najlepiej zamontować ten licznik. Bo nie ma tak naprawdę na to bardzo dobrych patentów. Kiedyś miałem go na kierownicy, a teraz mam w tym miejscu bidon i nie ma gdzie go umieścić. Najlepiej jakby można było go przymocować do bidonu. To byłoby najprostsze i licznik znajdował by się na wprost przed oczami. Sytuacja wyglądała tak, że kiedy urwał się Garmin złapałem go, ale nie miałem co z nim zrobić, bo nie miałem żadnych kieszeni w swoim stroju. Chciałem go włożyć do sakiewki na ramie roweru, ale się nie zmieścił. Myślę więc co tu z nim zrobić, przecież go nie wyrzucę! Zatrzymałem się i schowałem go pod krzakiem. Na szczęście następnego dnia znalazłem go w tym samym miejscu.

 

Byłeś gotowy na rower z pomiarem mocy, więc jak poradziłeś sobie w takiej sytuacji z jazdą “na czuja”?

 

Oddałem się żywiołowi walki. Z pewnym rozsądkiem, którym wyniosłem z poprzednich jazd rowerowych, że na rowerze nie można iść na całość. Nie można się ścigać z tymi co cię wyprzedzają. Jak widzę, że pod górkę ktoś mnie mija i stoi w korbach, to też tak mógłbym zrobić i też pojadę tak jak on. Ale trzeba mieć to w pamięci, że trzeba później z tego roweru zejść i jeszcze biec. Więc ci wszyscy co dali się podpuścić i ścigali się między sobą później na biegu padali. Trzeba mieć na tyle rozsądku aby pilnować swoich założeń, swojego tempa i nie patrzeć na przeciwników. Na rywali można się patrzeć dopiero na ostatnich pięciu kilometrach przed metą. Ściaganie się wcześniej nie ma sensu. Wiadomo ktoś może być bardzo dobry na rowerze, a jest słaby na bieganiu. Wszystko się klaruje dopiero na ostatnich kilometrach.

 

Słyszałem, że po pierwszej wygranej na Lanzarote przegapiłeś odbiór slota na Hawaje?

 

Na pierwszym wyścigu na Lanzarote miałem pewną przygodę. Po wygranej myślałem, że sloty są rozdawane jak to zwykle bywa na pożegnalnej kolacji. Natomiast na Lanzarote rozdawanie slotów zrobili o 11 rano następnego dnia, a dekorację zawodników oddzielnie wieczorem. Ponieważ mieszkałem około 30 kilometrów od tego miejsca, nie miałem jak dojechać. Uszło mojej uwadze, że mam pojawić się gdzieś o 11 rano. Jak wiadomo jeśli ciebie nie ma osobiście, nie dostajesz przepustki. Czytają twoje nazwisko trzy razy i koniec, slot przechodzi na kolejnego zawodnika. Jestem już wieczorem na rozdaniu nagród, staję na podium, otrzymuje pucharek i pytam: - “A gdzie slot?” Słysze odpowiedź. - "Jaki slot? Sloty były rozdawane rano.” No i łzy w oczach. Oczywiście wszystkim już się pochwaliłem, że lecę na Hawaje, a tu guzik, okazuje się, że nigdzie nie jadę. To co ja tam przeżywałem to była tragedia. Na szczęście organizator stanął na wysokości zadania i powiedział, że dostanę VIPowski pakiet na kolejne zawody, czyli nie musiałem płacić wpisowego.

 

Marek Musiał 1.jpg

 

Za drugim razem już udało się wygrać i odebrać przepustkę na Hawaje. Opowiedz, jak ci poszło na mistrzostwach świata?

 

To był zupełnie inny wyścig. Tam jest bardzo ciasno. Organizacyjnie wszystko jest dopięte na ostatni guzik. W Kona jest około 7 tysięcy wolontariuszy na 2,5 tysiąca zawodników. Każdy ma coś do powiedzenia, wszystkie przepisy są bardzo przestrzegane. Zaczęło się u mnie od takiego problemu, że kupiłem sobie strój triathlonowy z firmy Orca, który nazywał się właśnie Kona. W takim samym stroju poprzednie zawody na Hawajach wygrał Sebastian Kienle. Więc kupiłem sobie taki sam strój. Stawiam się na wyznaczonym miejscu o 5 rano gdzie malowane są numery, a pan mi mówi, że niestety ten strój ma rękawki, a on musi mi namalować numer na ramieniu. Dowiedziałem się, że nie mogę wystartować w tym stroju. Za chwilę jest start, a ja nie mam w czym wystartować! Więc zdjąłem ten strój do połowy i kazałem sobie namalować numer. Idę dalej i nie wiem co mam zrobić. Jak ja w nim popłynę, czy da się go jakoś zawinąć? Idę dalej. Aż tu nagle ktoś krzyczy: “Hej Marek, jak leci?: Nie znam faceta. No i mówię mu, że nie mogę startować ponieważ nie dopuścili mojego stroju, który sobie kupiłem specjalnie na tą okazję. - "Wiesz co? Ja tutaj mam zapasowy. Jak chcesz to ci pożyczę." W rezultacie otrzymałem strój, w którym wystartowałem.

 

Kto by pomyślał, że na drugim końcu świata spotka Cię taka historia.

 

No właśnie, ale takich numerów jest pełno. W międzyczasie jak przebierałem się właśnie w ten strój, to zgubiłem okularki. Podszedłem do organizatora, a on mi dał swoje. Bałem się, że będą parować, więc zacząłem jeszcze raz szukać i w jakimś worku znalazłem swoje. Takich nerwowych sytuacji jest cała masa przed startem. Można się w tym naprawdę pogubić. W takiej sytuacji wypadałoby być skoncentrowanym. A tu pełno spraw, tu worek, tam pobiegnij, tu z kolei robi się zamieszanie i naprawdę trzeba wielu startów aby człowiek poczuł się w tym pewnie.
Bardzo ważne są warunki atmosferyczne. Dokładnie nie wiadomo co będzie w ciągu dnia. Człowiek wkłada do worka rzeczy cieplejsze i zimniejsze. Później człowiek staje przed tym workiem i nie może się zdecydować co wybrać. Ja osobiście zawsze stawiam na komfort. Były wyścigi, w których kompletnie się przebierałem czyli zrzucałem całkiem strój pływacki i ubierałem rowerowy, a następnie ubierałem osobny strój na bieg. Czasami lepiej poświęcić te parę minut i stosownie się ubrać niż zmarznąć na rowerze i jechać skostniałym. My właśnie cały czas się sugerujemy startami olimpijskimi. Widzimy jak ci zawodnicy pędzą przez strefy zmian gdzie w ciągu sekundy zmieniają buty. Tam to ma znaczenie. Natomiast Ironman to zupełnie inny wyścig. Przykładowo jak jadę około 7 godzin po górach, to czy ja będę się 3 minuty krócej przebierał i na przykład nie ubiorę skarpetek albo je źle ubiorę to będzie później pukotowało. Nie wyobrażam sobie pedałować przez 7 godzin z piaskiem w bucie. Widziałem nawet jak czołowi zawodnicy spokojnie sobie wiążą buty aby dobrze leżały na maratonie. Zmęczenie, które się nawarstwia plus taki dyskomfort potrafi siąść człowiekowi na psychikę i po prostu się odpuszcza w pewnym momencie. Trzeba sobie dokładnie rozeznać na jakim dystansie się startuje i dobrać sposób przebierania procentowo do długości dystansu. Przegrałem kiedyś swój pierwszy wyścig Ironman w Regensburgu. Byłem czwarty, a mogłem być trzeci. Płynąłem, jechałem i biegłem szybciej od rywala, a przegrałem tylko dlatego, że wolniej się przebierałem. Wtedy przegrałem o 9 sekund. Ale prawdopodobnie gdyby nie ten komfort, który zyskałem przebierając się, przegrałbym o znacznie więcej, mogłoby to być nie 9 sekund, a 9 minut.

 

Marek Musiał 2.jpg

Fot. Facebook Marek Musiał

 

Nie każdy może sobie pozwolić na tak wymagające starty w tej kategorii wiekowej. Czy wywodzisz się z jakiejś dyscypliny sportowej?

 

Treningi, które teraz wykonuję to już nie jest rekreacja, ale wywodzę się z tej gałęzi rekreacyjnej. Zawsze lubiłem różne dyscypliny sportowe, ale wszystkie traktowałem bardzo rekreacyjnie. Nie było nigdy takich treningów. Teraz zaczynam być “wyczynowcem” pod okiem trenerów.

 

W jakim wieku zacząłeś trening nakierowany na rywalizację?


Zacząłem od rywalizacji w bieganiu, później było MTB. Samo bieganie zacząłem 10 lat temu. Wtedy też wystartowałem w pierwszych zawodach biegowych pod moim blokiem. Fajne zrobiło się to w sporcie, że stał się dostępny dla wszystkich, a nie tylko dla młodych ludzi zrzeszonych w klubach. W tej chwili trzeba by było dać nagrodę Nobla temu, kto wymyślił kategorie wiekowe. To jest genialna sprawa, ponieważ mam się z kim ścigać. Mam swoją grupę, z którą mogę się porównać. Inaczej człowiek byłby zawieszony w próżni i traciłby motywację do treningów. Nawet mogę być ostatni ogółem, ale w dalszym ciągu mam możliwość stanąć na podium w mojej kategorii wiekowej. Trzeba wziąć pod uwagę, iż wielu moich rówieśników nie jest w stanie nawet podjąć się takiego startu w zawodach.

 

Z wiekiem jest trudniej?


Wcale nie jest trudniej. Wcześniej mi było ciężej. Mój sport zaczął się od tego, że widziałem jak młodzież biegała u mnie pod blokiem i powiedziałem, że też z nimi raz pobiegnę. Przebiegłem 4 kilometry i myślałem, że dostanę zawału serca. Byłem cały czerwony, nie mogłem złapać oddechu. Wtedy zauważyłem, że coś się ze mną dzieje. Zawsze uważałem, że jestem wysportowany i mogę wszystko zrobić. To był moment kiedy postanowiłem się za siebie zabrać.

 

Kiedy zaczął się triathlon?

 

Triathlon zaczął się pięć lat temu.

 

Co było inspiracją do rozpoczęcia przygotowań pod triathlon?


Pewnego razu znajomi pokazali mi na basenie: - “O, zobacz ten facet jest triathlonistą.” No i zacząłem z nim rozmawiać o co w tym chodzi. To był Jerzy Szyller (rocznik 1949). Stary wyjadacz, który ma na swoim koncie ponad sześćdziesiąt wyścigów. Zaczął mi o tym triathlonie opowiadać. Dobra, okazało się, że biegam, jeżdżę na rowerze, co prawda MTB ale to wystarczy się przesiąść i zostało pływanie. Moje pływanie wyglądało tak, że jak byłem nad jeziorem to pluskałem się 50 metrów w jedną, w drugą i na brzeg. Do tej dyscypliny musiałem solidnie się przyłożyć. W dalszym ciągu najgorzej mi to idzie. Tu jednak trzeba zacząć wcześnie, żeby dobrze technicznie i szybko pływać. Sam w młodości dużo jeździłem na nartach i teraz mogę to robić z zamkniętymi oczami, w tym sporcie doskonale czuję ciało. Natomiast z pływaniem już tak nie jest. Niestety pływam książkowo, to tak jakby robota nakręcić. Ruszam ręką, nogą tak jak mi każą, ale tego nie czuję. Zawsze mam najgorszy wynik na pływaniu i dopiero odrabiam na rowerze i biegu.

 

Marek Musiał 3.jpg

Fot. Facebook Marek Musiał

 

Ile godzin w tygodniu średnio zajmuje trening?

 

Teraz przeznaczam około 3-4 godzin dziennie na treningi. W tej chwili nie kombinuję. Wcześniej robiłem to na wyczucie. Od zawodów do zawodów. Natomiast teraz przygotowuję się pod kątem Kony. Po Lanzarote miałem miesiąc zaplanowanego odpoczynku i przez cztery miesiące szykuję się na Hawaje. Pewnie dojdzie do 6-7 godzin treningów dziennie. Polegam w zupełności na wytycznych trenera Tomasza Kowalskiego.

 

Czy wykonujesz ćwiczenia siłowe?

 

Siłówkę trenuję w zimie głównie przed sezonem. Zauważyłem, że po trzech tygodniach bez treningów siłowych czuję się jakbym nie trenował rok. Także ta siła bardzo szybko u mnie spada. Ćwiczenia siłowe muszę kontynuować cały czas. Z wiekiem rośnie wytrzymałość ale siła maleje.

 

W tym roku startujesz jeszcze w kategorii 65-69, ale za roku już wskakujesz do kategorii wyższej, czyli teoretycznie powinno być łatwiej. Będziesz najmłodszy w kategorii 70-74 i będzie mniej konkurentów.

 

Tak, w tym roku jadę na Hawaje jeszcze w kategorii 65-69, jeszcze raz rozeznać teren, sprawdzić kilka założeń startowych, bo pierwszy start był kompletnie w amoku. Pogubiłem się, rower pojechałem za szybko. Teraz będę chciał tego uniknąć. Trzymać nerwy na wodzy przez cały czas współzawodnictwa i jechać zgodnie z założeniami.

 

W przyszłym roku ponownie Lanzarote?


Tak, bo to mi najlepiej idzie. Po za tym bardzo lubię tam być i spędzać czas na tej wyspie. Tam człowiek czuje się trochę tak jak na księżycu, albo w miejscu gdzie dopiero rodzi się życie. To jest coś więcej niż przyjemność.

 

Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę jak najwięcej sukcesów oraz wymarzonego tytułu Mistrza Świata kategorii wiekowej M70-74.


Dziękuję bardzo.

Opublikowane w Wywiady

Już w najbliższą niedzielę odbędzie się druga edycja Enea 5150 Warsaw - prestiżowych zawodów, organizowanych na licencji World Triathlon Corporation. Do stolicy przyjadą miłośnicy triathlonu z ponad 20 krajów świata, by zmierzyć się z dystansem olimpijskim. Do pokonania będą mieli 1,5 km pływania, 40 km jazdy na rowerze i 10 km biegu. Na linii startu stanie ponad 1000 zawodników.


Część pływacka zostanie rozegrana nad Zalewem Zegrzyńskim. Następnie uczestnicy zawodów przejadą rowerami do centrum Warszawy. Na placu Teatralnym zamienią rowery na buty biegowe, a ostatni etap rywalizacji odbędzie się w pięknej scenerii Krakowskiego Przedmieścia i ulicy Karowej. Meta, jak przed rokiem, przy Teatrze Wielkim – Operze Narodowej.
Na liście startowej znajduje się blisko 1100 zawodników, z ponad 20 krajów.

 

5150 info 1.png

Fot: Renata Kaznowska, zastępca prezydent m. st. Warszawy


- Bardzo nas cieszy wzrost frekwencji w porównaniu do zeszłego roku. Zawody Enea 5150 Warsaw spotkały się z entuzjazmem nie tylko wśród warszawskich zawodników, ale także sportowców z innych miast i z zagranicy – mówi Michał Drelich, dyrektor zawodów. - Na liście startowej w tym roku również nie zabraknie znanych nazwisk. Kibice będą mogli dopingować Pawła Korzeniowskiego, Karolinę Gorczycę, Piotra Długosielskiego i Beatę Sadowską – dodaje.

 

5150 info 2.png

Fot: Janusz Samel, Renata Kaznowska, Michał Drelich


Enea 5150 Warsaw to nie tylko indywidualny wyścig dorosłych. To także rywalizacja dzieci oraz zmagania 3-osobowych sztafet. W sobotę, 10 czerwca, swoich sił spróbują najmłodsi miłośnicy sportu w ramach IRONKIDS Warsaw. Zależnie od wieku uczestnicy do pokonania będą mieli od 100 do 400 metrów pływania w Zalewie Zegrzyńskim oraz 0,5 do 2 km biegu.
W niedzielnym wyścigu sztafetowym wystąpią m.in. oficjele miasta stołecznego Warszawy, które jest partnerem strategicznym zawodów. 1500m w Zalewie Zegrzyńskim przepłynie Janusz Samel, dyrektor Biura Sportu i Rekreacji Urzędu m.st. Warszawy. 40 kilometrów trasy kolarskiej pokona zastępca prezydent m.st. Warszawy, Michał Olszewski. 10 km biegu przypadło zastępcy dyrektora Biura Sportu i Rekreacji Urzędu m.st. Warszawy, Marcinowi Kraszewskiemu.

 

5150 info 3.png

Fot: Piotr Długosielski, Karolina Gorczyca, Paweł Korzeniowski


– Enea 5150 Warsaw ponownie gości w Warszawie. Bardzo się z tego cieszymy i mamy nadzieję, że organizatorzy tej imprezy również w kolejnych latach nie zapomną o naszym mieście – mówi Renata Kaznowska, zastępca prezydent m.st. Warszawy. – W tym roku chcieliśmy dać również sportowy wyraz naszego zaangażowania w to wydarzenie. Przed naszymi reprezentantami wyzwanie na miarę igrzysk olimpijskich. Jestem jednak przekonana, że wspólnie dadzą radę osiągnąć naprawdę dobry rezultat – dodaje.


W drugiej edycji Enea 5150 Warsaw wystartuje nie tylko rekordowa liczba amatorów, ale także liczna grupa polskich i zagranicznych zawodników elity sportowej. Wśród nich będzie między innymi trzykrotny uczestnik Igrzysk Olimpijskich Filip Ospaly, (CZE) a także ubiegłoroczna zwyciężczyni warszawskiej imprezy – Paulina Kotfica (POL).

 

5150 info 4.png

Fot: Paulina Kotfica, zawodniczka elity


- Cieszę się, ze po raz kolejny mogę wystartować w Enea 5150 Warsaw, zwłaszcza że jest to jedna z dwóch największych imprez triathlonowych w Polsce i to w samym centrum stolicy. Będą to inne zawody niż w zeszłym roku, zapowiada się mocna obsada dziewczyn. Dam z siebie wszystko, bo chcę wypaść jak najlepiej – mówi Paulina Kotfica. - Niestety w tym roku, ze względu na wojskowe Mistrzostwa Świata, nie będę mogła wystartować w Gdyni. Dlatego tym bardziej chcę się pokazać w Warszawie z jak najlepszej strony – wyjaśnia.
Start Enea 5150 Warsaw już 11 czerwca o godzinie 9.00. Zachęcamy do kibicowania w centrum Warszawy. Zawody będzie można także śledzić „na żywo” w internecie na TriathlonPoland.tv oraz na dedykowanym kanale VOD w telewizji Vectra.


Więcej informacji na www.5150warsaw.com


Partnerem strategicznym zawodów Enea 5150 Warsaw jest Miasto Stołeczne Warszaw

Opublikowane w Wydarzenia
wtorek, 06 czerwca 2017 16:24

Mistrz Europy Wystartuje w Enea 5150 Warsaw

W tym roku walka o zwycięstwo w Enea 5150 Warsaw zapowiada się niezwykle pasjonująco. Głównym faworytem do zwycięstwa, a jednocześnie największą sportową gwiazdą imprezy będzie Czech Filip Ospaly, były mistrz Europy w triathlonie i trzykrotny uczestnik Igrzysk Olimpijskich.

Na starcie pojawi się także niemal cała czołówka polskich triathlonistów. specjalistów od dystansu olimpijskiego.

Wśród zgłoszonych zawodników w kategorii PRO mamy wielu medalistów Polski między innymi Kacpra Stępniaka, Mateusza Raka, Tomasza Brembora oraz Mateusza Kaźmierczaka – mówi Michał Drelich z agencji Sport Evolution. - W elicie są też zawodnicy z Niemiec i Wielkiej Brytanii, a więc z krajów, z których pochodzą byli i aktualni mistrzowie olimpijscy. Jednak bezsprzecznie najbardziej utytułowanym i doświadczonym zawodnikiem w stawce jest Filip Ospaly – dodaje.

Filip Ospaly ma na swoim koncie m.in. tytuł Mistrza Europy z 2001 roku i wicemistrza świata na dystansie IRONMNA 70.3 z 2010 roku. Aż 7-krotnie wygrywał zawody IRONMAN, trzykrotnie reprezentował swój kraj na letnich Igrzyskach Olimpijskich.

 

Enea 5150 Warsaw 1.png



Równie pasjonująco zapowiada się rywalizacja pań. Wśród faworytek wyścigu jest Agnieszka Jerzyk, dwukrotna uczestniczka Igrzysk Olimpijskich oraz Paulina Kotfica z zawodowej grupy GVT BMC, ubiegłoroczna triumfatorka zawodów Enea 5150 Warsaw.

W tym roku pula nagród gwarantowanych w Enea 5150 Warsaw wyniesie 6.500 USD.

Enea 5150 Warsaw to zawody w ramach międzynarodowego cyklu IRONMAN. Druga edycja tych zawodów odbędzie się 11 czerwca br. Do stolicy przyjadą miłośnicy triathlonu z kilkudziesięciu krajów świata, by zmierzyć się z dystansem olimpijskim. Do pokonania będą mieli 1,5km pływania – 40 km jazdy na rowerze i 10 km biegu. 

Część pływacka zostanie rozegrana nad Zalewem Zegrzyńskim. Następnie uczestnicy zawodów przejadą rowerami do centrum Warszawy. Na Placu Teatralnym zsiądą z rowerów, a ostatni etap rywalizacji odbędzie się w pięknej scenerii Krakowskiego Przedmieścia i ulicy Karowej. Meta, jak przed rokiem, przy Teatrze Wielkim – Operze Narodowej.

 

IRONMAN® to największy cykl zawodów triathlonowych na świecie obecny w ponad 50 państwach. Co roku 300 tysięcy sportowców ze 180 krajów świata udowadnia, że nie ma rzeczy niemożliwych (Anything is possible – to hasło, które przyświeca zawodom IRONMAN na całym świecie). W Polsce odbywają się dwie imprezy na licencji World Triathlon Corporation – Enea 5150TM Warsaw oraz Enea IRONMAN® 70.3® Gdynia powered by Herbalife.

Więcej informacji na www.5150warsaw.com oraz facebook.com/5150warsaw.

 

Enea 5150 Warsaw 2.png


PRO Men
2 Marcin Ławicki
3 Kacper Stępniak
4 Mateusz Rak
5 Mateusz Kaźmierczak
6 Łukasz Kalaszczyński
7 Tomasz Brembor
8 Sean Donnelly
9 Jacek Krawczyk
10 Tomasz Szala
11 Maciej Bodnar
12 Christian Otto
13 Piotr Ławicki
14 Paweł Najmowicz
15 Steven Sims
16 Jacek Tyczyński
17 Aliaksandr Vasilevich
18 Robert Wilkowiecki
28 Filip Ospaly

PRO Women
19 Maria Cześnik
20 Paulina Kotfica
21 Ewa Komander
22 Aleksandra Jędrzejewska
23 Olga Kowalska
24 Anna Wiese
25 Aleksandra Rudzińska
26 Joanna Sołtysiak
27 Agnieszka Jerzyk

Nagrody - Men/Women
1. 1500 USD
2. 750 USD
3. 500 USD
4. 300 USD
5. 200 USD

Opublikowane w Wydarzenia
poniedziałek, 29 maja 2017 18:01

Tim Don zmiażdżył rekord świata serii Ironman

Tim Don (GBR) podczas Ironman Brasil poprawił rekord marki Ironman o ponad 4 minuty. Były to Mistrzostwa Ameryki Południowej we Florianopolis. Czas jaki osiągnął to 7:40:23. Poprzedni rekordowy wynik należał do Lionela Sandersa z Ironman Arizona. Wynik Tima Dona w tym momencie jest drugim wynikiem w historii triathlonu i ustępuje jedynie Janowi Frodeno 7:35:39, jednak ten został osiągnięty na Challenge Roth 2016.

 

Po lewej międzyczasy Tima Dona Ironman Brasil - po prawej międzyczasy Jana Frodeno (GER) z Challenge Roth. 

 

Tim Don Jan Frodeno
pływanie 44:16 45:22
rower 4:06:56 4:08:07
bieg 2:44:46 2:39:28
łącznie 7:40:23 7:35:39

 

Tim Don w dniu wyścigu miał najszybsze odcinki wszystkich etapów triathlonu. Jego część rowerowa była aż o 20 minut szybsza od drugiego zawodnika. W rezultacie Tim na mecie musiał poczekać 25 minut na drugiego triathlonistę. Zwycięstwem mistrzostw kontynentu zapewnił sobie przepustkę na Ironman Kona, które odbędą się 14 października.

 

Tim Don to bardzo utytułowany triathlonista ścigający się już od wielu lat na najwyższym poziomie. Jest czterokrotnym Mistrzem Świata ITU (junior triathlon 1998, duathlon 2002, aquathlon 2005, senior triathlon 2006). Trzy razy brał udział w igrzyskach olimpijskich. Cztery razy zdobył tytuł mistrza kraju. Tim po przejściu na długie dystanse w 2014 wielokrotnie wygrywał i stawał na podium ½ IM oraz pełnych dystansów. 

Tim Don rekord 1.jpg
fot. Ironman
Opublikowane w Wydarzenia

Jeszcze niecały rok temu Andrew Starykowicz leżał w szpitalu po wypadku, którego doznał podczas treningu rowerowego. Najechał na niego VAN i poturbował zawodnika. Andrew doznał licznych obrażeń, a cały świat triathlonu przez chwilę wstrzymał oddech. Początkowo nie było wiadomo czy Starky z tego wyjdzie. Kolejną niewiadomą był jego powrót do sportu. Po długiej rehabilitacji Andrew powrócił do treningów. Jak widać nie ma urazu do jazdy rowerem. Podczas ostatnich zawodów Ironman Texas triathlonista ustanowił rekord świata w przejechaniu odcinka kolarskiego - 4:01:14. Andrew jest znany jako najszybszy kolarz wśród czołowych triathlonistów na świecie. Prawdopodobnie to nie jest jeszcze jego najwyższa forma, co było widać na bieganiu, jednak tak mocna jazda niestety kosztuje dużo energii. Andrew ukończył zawody na 19 miejscu.

 

“Nie ważne co wydarzyło się dzisiaj podczas Ironman Texas. To nie jest jeszcze koniec mojego powrotu do triathlonu, lecz pomost w drodze do normalnego życia po przeżytej traumie.” - powiedział Andrew Starykowicz.

 

Czy w ogóle możemy się spodziewać, że ktoś złamie 4 godziny na dystansie 180 km podczas triathlonu Ironman?

Profesjonalny kolarz jeśli miałby przejechać jedynie 180 km bez pływania i biegu zapewne by to zrobił. Natomiast w triathlonie trzeba jeszcze przebiec maraton. Czołowi triathloniści generujący olbrzymią moc tacy jak Sebastian Kienle, Jan Frodeno czy Lionel Sanders nie są zainteresowani takim rekordem. Byłby to dla nich stracony wyścig, umyślne pozbycie się nagród finansowych i utrata punktów do rankingu. Po tak mocnej jeździe nie byliby w stanie szybko pobiec maratonu. Andrew Starykowicz należy do grona Uber-bikerów i słynie z najszybszej jazdy na rowerze. Jego większość wyścigów opiera się na strategii pojechać możliwie najszybciej, a później utrzymać wyrobioną przewagę do mety. Niestety rzadko to się udaje. FTP Starkyego wynosi około 400 W. Aby pojechać poniżej 4 godzin, musiałby dołożyć mniej więcej 10 watt do średniej z całego przejazdu. Intensywność takiego wysiłku wynosiłaby wtedy około 87-88 % FTP. Jest to znacznie przewyższająca wielkość od ogólnie przyjętej wśród światowej klasy PROsów 80-84% FTP. Wynik poniżej 4 godzin najbardziej pasuje w tym momencie do profilu właśnie Andrew Starykowicza. Czas z trójką z przodu może zapewnić jemu sławę i ewentualną premię od sponsora rowerowego, ale na pewno nie wygraną w Ironmanie.

 

Andrew Starykowicz rekord IM.jpg

Fot. Twitter Andrew Starykowicz

Opublikowane w Wydarzenia

Organizacja Ironman ogłosiła, że Mistrzostwa Świata na dystansie Ironman 70.3 w 2019 roku odbędą się w Nicei. Jest to z pewnością pozytywna wiadomość dla triathlonistów z Polski. Zawody odbędą się 7 i 8 września. Dwudniowa impreza będzie podzielona na starty według płci. Pierwszego dnia wystartują kobiety w kategoriach Age Group i zawodniczki PRO. Drugiego dnia wystartują mężczyźni z podziałem na amatorów i zawodowców. Jakby ktoś chciał przetestować trasę przyszłych Mistrzostw Świata będzie miał taką możliwość w 2018 roku, podczas debiutanckich zawodów Ironman 70.3 Nicea.

 

Mistrzostwa Świata Ironman 70.3 rozpoczęły swoją rotację po świecie w 2014 w Mont-Tremblant, w Kanadzie. Następnie w 2015 roku mistrzostwa trafiły do Europy, a dokładnie do Zell am See-Kaprun, w Austrii. Ostatnie zawody rangi mistrzowskiej odbyły się w Australii, w Sunshine Coast. W tym roku zawodnicy, którzy zakwalifikowali się na to wydarzenie udadzą się do Chattanoogi w USA. W tym roku po raz pierwszy impreza będzie podzielona na dwa dni, gdzie w pierwszy dzień startują kobiety, a w drugi mężczyźni. Szacuje się, że w Ironman 70.3 World Championship wystartuje ponad 6.000 sportowców z ponad 100 krajów. 

 

Nicea leży u podnóża Alp, nad Morzem Śródziemnym, na Lazurowym Wybrzeżu. Wzdłuż wybrzeża ciągnie się Promenada Anglików, którą poprowadzona jest trasa biegowa. Nicea jest piątym co do wielkości miastem Francji. Jest to znany ośrodek turystyczny, kąpielisko morskie, uzdrowisko, ośrodek sportu i rozrywki. Nicea jest drugą co do ilości miejsc noclegowych i drugą najczęściej odwiedzaną przez turystów miejscowością we Francji. Średnie temperatury we wrześniu kształtują się na poziomie 25 stopni w dzień i 17 stopni w nocy. Temperatura wody we wrześniu wynosi około 22 °C.

Opublikowane w Wydarzenia
pierwsza
poprzednia
1
Strona 1 z 23

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test