brett sutton
Home Aktualności Publicystyka Artykuły w etykiet: Kona

Ironman World Championship Hawaii Kona 2016

 

Najważniejsze wydarzenie w świecie triathlonu długodystansowego rozgrywa się co roku w drugą sobotę października w Kona, na hawajskiej wyspie Big Island. Mistrzostwa Świata na długim dystansie 3,8 km pływania, 180 km roweru i 42,2 km biegu. Oglądając filmik można poczuć atmosferę, jaka towarzyszy każdemu triathloniście.

 

 

XTERRA World Championship Hawaii 2016

 

Wyspa Maui na Hawajach to miejsce, gdzie powstało XTERRA czyli 1,5 km pływania w oceanie, 32 km jazdy na rowerze górskim z ponad 1000 m przewyższenia oraz 10,5 km biegu przełajowego przez lasy i piaszczystą plażę. Na filmiku można zobaczyć, z jakimi warunkami na trasie muszą się zmagać zawodnicy.

 

 

Olympic & sprint distance World Championship Cozumel 2016

 

Wszyscy już znają dramatyczny finisz braci Brownlee podczas Wielkiego Finału WTS w Cozumel. Na poniższym filmiku możemy za to zobaczyć, jak bawili się amatorzy podczas Mistrzostw Świata Age Group na olimpijce i sprincie. Cozumel zawsze gwarantuje krystalicznie czystą wodę i wysoką temperaturę.

 

 

Ironman 70.3 World Championship Sunshine Coast 2016

 

Mistrzostwa Świata na dystansie połowy Ironmana w ubiegłym roku zawitały do słonecznej Australii. Były to mistrzostwa z największą liczbą uczestników z Polski, zawody ukończyło 34 triathlonistów z naszego kraju. Jako pierwszy Polak w historii Miłosz Sowiński wystartował w kategorii PRO.

 


Opublikowane w Publicystyka
sobota, 08 października 2016 06:42

Owsianka i bułeczki cynamonowe patentem na Ironmana

Brzmi śmiesznie? Może tak, lecz to sama prawda! Od dziecka przejawiałam zdolności taneczne, które realizowałam tańcząc przez wiele lat w zespole tanecznym „Iskierki” w Lesznie. Na studia trafiłam na Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu, gdzie następnie podjęłam pracę w firmie Whirlpool. Jednak niespożyta energia i chęć bycia aktywnym pchnęły mnie w kierunku biegania - i właśnie tak się to wszystko zaczęło. W pewnym momencie dodałam pływanie oraz jazdę na rowerze – w ten sposób zaczęła się moja przygoda triathlonowa, która właśnie znajduje swój kolejny etap w Kona. Dziś start w Ironman World Championship Hawaii. 

 

Pierwszy znaczący sukces odniosłam w 2014 roku w Szczecinie, na dystansie ¼ Ironmmana, zajmując 2. miejsce z czasem  02:43:27. Właśnie ten moment okazał się przełomowy - zaczęłam sobie stawiać coraz to nowsze cele i wyzwania, które doprowadzały mnie do kolejnych zwycięstw (m.in. w III Karkonoszmanie oraz triathlonie w Przechlewie). W 2015 roku, naładowana pozytywnymi emocjami, niemniej z lekkim niepokojem, myślami byłam przy swoim pierwszym - czekającym mnie jesienią w Barcelonie - starcie w Ironmanie. Właściwie do samego końca nie wiedziałam na co mnie stać i na co mogę sobie pozwolić na tak długim dystansie. Postanowiłam zdystansować się od porad znajomych i nowinek technologicznych, skupiając się tylko na tym, aby godnie ukończyć swojego pierwszego Ironmana.

 

2K2A1568

 

I tak nadszedł dzień startu. Najbardziej obawiałam się tzw. „pralki na starcie” czyli momentu, kiedy na pierwszych kilkuset metrach można łatwo dostać nogą czy ręką w brzuch i głowę; wtedy panuje wielki „kocioł” i nie ma miejsca na regularny oddech, a co dopiero na wymienianie uprzejmości; jedynym wyjściem jest po prostu jak najszybsze przebicie się dalej… Będąc już na trasie, towarzyszyła mi tylko jedna myśl – aby jak najszybciej to skończyć i stać się kobietą z żelaza. Po osiągnięciu celu, na mecie czekała na mnie niespodzianka - 2. miejsce (09:56:43)! Radości, podskokom i łzom szczęścia nie było końca. Ten ogromny sukces otworzył mi drogę na legendarne Hawaje. Udało się to niewielu polskim zawodniczkom, a przez ostatnich wiele lat w Kona gościły na starcie tylko 3 zawodniczki  (Lidia Rękaw i Alicja Medak i Olga Kowalska). 

 

Uskrzydlona, postanawiałam stworzyć plan, który pozwoliłby mi przygotować się w jak najlepszy możliwy sposób, ale też odpowiadałby potrzebom i możliwościom. W teorii – nic trudnego: 5:00 rano – rower, pływanie i już przed pracą część planu jest zrealizowana. A po pracy? Następna dawka treningu, oczywiście w zależności od potrzeb.  Kiedy treningi zaczęły pochłaniać coraz więcej czasu, najważniejsze stało się wsparcie i zrozumienie bliskich. W końcu nie mogłam poświęcać im tyle czasu, ile chciałam.  Są w życiu priorytety, a akurat do tego nie można nikogo zmusić - to trzeba naprawdę kochać.  Kiedy zaczynało się robić ciężko na treningach wspomagałam się myślą, że będę mogła zjeść owsiankę, zagryźć to wszystko cynamonowymi bułeczkami, a to wszystko nie pójdzie mi w boczki! 

 

2K2A1381

Opublikowane w Publicystyka
sobota, 08 października 2016 16:42

Kona 2016 - zapraszamy na czat i transmisję

Już w tą sobotę 08.10.2016 zapraszamy do wspólnego oglądania Mistrzostw Świata Ironman Kona - Hawaii. Jak co roku dostępny będzie czat na Akademii Triathlonu i transmisja zawodów dzięki Ironman.com. Startujemy o godzinie 18:00 czasu polskiego. Kibicując naszym na Facebooku czy Twiterze używajcie hasztagu #PLKona. Dla tych, którzy mają czas i ochotę, przygotowaliśmy spotkanie na żywo wraz ze wspólnym oglądaniem transmisji i dyskusją. Mamy jednak ograniczoną liczbę miejsc. Pierwszych 20 osób, które wyśle swoje zgłoszenie na adres [email protected] lub [email protected] zapraszam wraz z Rafałem Hermanem na specjalnie przygotowaną na te okazję transmisję przy ulicy Trębackiej w Warszawie. Szczegóły wyślemy mailem. Zaczynamy o 18.00. 

 

A wszystkich, którzy będę w sobotę wieczorem online, zparaszamy na Akademię Triathlonu. Czat rozpoczniemy punktualnie o 18.00. Będzie możliwość zadawania pytań Rafałowi Hermanowi, który dwukrotnie był uczestnikiem Mistrzostw Świata na Hawajach. 

 

Start mężczyzn PRO 18:25
Start kobiet PRO 18:30
Start kategorii wiekowych 18:55

 

Zapraszamy do wspólnej zabawy! Jak zwykle będzie typowanie wyników i upominki od Akademii Triathlonu. 

 

--

UPDATE:

Przperaszamy za opóźnienia i problemy techniczne. CZAT już działa pod poniższym linkiem! Poniżej możecie również zobaczyć transmisję LIVE z tegorocznych Mistrzostw Świata na Hawajach!!!

 

WEJDŹ NA CZAT!

Opublikowane w Wydarzenia
niedziela, 02 października 2016 17:48

"Dlaczego wszystko jest możliwe?" - Jerzy Górski

IRONMAN  to nazwa, która bez względu na wiek, na swoje doświadczenie, język którym mówimy i to, jak przetłumaczymy to słowo(Człowiek z żelaza, Herkules, Mocarz, Siłacz ), wywołuje niesamowite emocje i chęć zostania... no właśnie, kim? Zacznijmy od początku. Krótki przypomnienie faktów:

18 lutego 1978 roku, za sprawą Johna Collinsa i jego żony - Judy,  15  zawodników na jednej z wysp archipelagu Hawajów  -  Oahu podjęło wyzwanie, łącząc 3.800m pływania, 180 km jazdy rowerem i 42km biegu w jedno wydarzenie, a zwycięzca tego przedsięwzięcia został nazwany Ironmanem. Organizator w najśmielszych swoich przewidywaniach nie przypuszczał, że to wydarzenie wywoła w przyszłości na całym świecie taką magię, która uruchomi w głowach tysięcy ludzi jedno marzenie - dotać się na mistrzostwa świata Ironman na Hawaje. To miejsce, to jak mówi jeden z przekazów, zostało stworzone przez Boga, aby mógł właśnie tu odpoczywać i nazywa się Hawaiʻi (Big Island).

 

Wyspa ta  zbudowana jest z pięciu niezależnych  gór wulkanicznych, które w większości skrywają aktywne lub drzemiące wulkany, będące wciąż zagrożeniem dla mieszkańców. Na zachodnim wybrzeżu tej wyspy znajduje się miejscowość Kailua- Kona gdzie od 1981 roku rozgrywany jest IRONMAN. W przeszłości startowało tu wielu Polaków, a teraz przyszła kolej na następnych marzycieli. Magdalena Biskupska od kilku lat zakochana w triathlonie z Grupy Triathlonowej RAT zdobyła kwalifikacje na Kona po znakomitym starcie w Ironman Triathlon Barcelona w 2015 roku.

 

Jednym z uczestników będzie również Maciej Skomorowski, ale jego niesamowitą historię z prawem wystartowania w Kona (Charity Entry) przedstawię w kolejnym felietonie. Od kilku dni jesteśmy na Hawajach i aklimatyzujemy się zarówno do warunków atmosferycznych jak i 12-godzinnej różnicy czasu. Jesteśmy już po krótkich treningach pływackich i biegowych. 

 

20160929 170758

 

Maciej Skomorowski: "Rzeczywiście marzenia się spełniają"
"Jakieś 25 lat temu siedziałem w mocno zadymionym pokoju (wszyscy w moim domy palili papierosy), oglądałem relację  w czaro – białym telewizorze, w którym przedstawiano jakiegoś narkomana, który cudem uciekł śmierci i został mistrzem w podwójnym Ironmanie (historia Jerzego Górskiego).  Wtedy przyszła mi taka myśl do głowy, że skoro jakiś narkoman może być Iromanem to dlaczego nie ja? To marzenie żyło we mnie wiele lat, aż wybuchło wtedy, kiedy mój kolega Tomasz Karolak rzucił mnie i mojemu wspólnikowi wyzwanie. Stwierdził, że wystartuje w zawodach triathlonowych w Gdyni i wygra rywalizację z nami. I tak się zaczęło. Uruchomiło to przygotowania. Pierwszy obóz triathlonowy na Majorce - pomagał nam w tym Piotr Netter, Piotr Sauerland,  potem zostaliśmy sponsorami triathlonu i tak się ta machina rozkręciła.


maciek kona1

 

Poznaliśmy różnych triathlonistów i doświadczyliśmy, że to jest także sposób na życie, życie długofalowe. Odkryłem również, że triathlon ma ciemne strony.  Uprawianie  triathlonu jest tak mocno absorbujące, że bardzo często trzeba poświęcić inne obszary życia, aby się dobrze przygotować do zawodów. To wymaga poświęcenia rodziny, a więc rodzina triathlonisty musi być największym fanem triathlonisty i triathlonu. To się zdarza, ale często nie. Jeśli chce się być triathlonistą na pełnym etacie, wówczas sportowa aktywność ogranicza to, co robimy na co dzień. Spełniam moje największe marzenie i sprawdzę samego siebie w tym kultowym miejscu, w zawodach Ironman na Hawajach w Kailua - Kona. Po latach okazuje się, że Jurek Górski pomaga mi w realizacji tego marzenia. To jest dla mnie coś tak wzruszającego i budującego, że kiedy skończę te zawody, będę musiał zastanowić się nad sobą i nad kolejnym wyzwaniem. Po czymś takim trudno będzie znaleźć coś równie pięknego. Anything Is Possible to jest wspaniałe hasło, ale za nim kryje się coś więcej: planowanie, wyrzeczenia, poświęcenie, budowanie drogi do celu.  To nie zdarza się ot tak sobie, nie przychodzi samo. Niestety czasami, żeby spełnić swoje marzenie trzeba czekać, aż 25 lat, ale warto"

Opublikowane w Publicystyka

Na kilka tygodni przed rozpoczęciem sezonu triathlonowego, warto zapoznać się z tym, o czym marzy część triathlonistów - Ironman na Hawajach i odpowiedź na pytanie, jak się tam dostać? Ironman przypomniał w kilku punktach, w jaki sposób można w tym roku znaleźć się w Kona. To właśnie tam, na Big Island w 1989 roku, Dave Scott i Mark Allen walczyli łeb w łeb, tocząc kultową "Irona War". To właśnie tam legenda Ironmana, Paula Newby-Fraser, zdobyła osiem historycznych zwycięstw. 

 

1. Standardowe kwalifikacje


IM Hawaj2015_podsiadlowski1

Michał Podsiadłowski na mecie Ironman Hawaii. Rok 2015. 


Każdego roku, zawodnicy grup wiekowych rywalizują w wyścigach na całym świecie. Ta droga jest najtrudniejsza. Musisz być po prostu piekielnie dobry w swojej kategorii wiekowej, żeby dostać się na Mistrzostwa Świata Ironman Hawaii. Na całym świecie jest 39 imprez rangi Ironman, w których możesz zdobyć przepustkę do Kona. Na każdej z nich, w każdej kategorii wiekowiej jest średnio od 1 do 10 slotów. Rozdział i liczba slotów zależy od wielkości imprezy, licencji, którą udało się wynegocjować organizatorom, a przydział konkretnej liczby slotów na kategorię wiekową zależy od liczebności grupy wiekowej. Najliczniejsze kategorie wiekowe (30-34, 35-39, 40-44) otrzymują najwięcej, średnio od 6 do 10 slotów. 

 

2. Dodatkowe przepustki


im zu_20years_logo_pos


W tym roku IRONMAN przeznaczył dodatkowe sloty do Kona, przydzielając je do kilku wyjątkowych imprez: ostatni kwalifikacyjny wyścig na 2016 rok IRONMAN Coeur d'Alene, który odbędzie się 21 sierpnia. Organizatorzy rozdzielą tam aż 65 przepustek!!! Zwykle średnio przyznaje się na imprezę około 35. Taka wyjątkowa sytuacja dotyczy również Ironmana w Szwajcarii, a związane jest to z uczczeniem 20-lecia Ironmana w tym kraju. Zawody odbędą się 24 lipca w Zurichu. 

 

 

3. Loteria IRONMAN Kona dla Fundacji Ironman


ironman loteria_donacja

 

Zasady są proste. Od wczoraj można zapisać się na loterię. Do wygrania 10 slotów. Zapisując się, musisz wpłacić mimimum $50, maksium $500 na Fundację Ironman. Losowanie zakończy się w piątek 15 kwietnia, a 18 kwietnia dowiemy się, kto miał szczęście i znalazł się wśród 10 osób, które wylosowały slota. Chcesz się zapisać na losowanie? Tutaj jest link: Loteria Ironman

 


4. Licytacja


IM Hawaje2014_bikeout4


Przepustkę można również kupić na licytacji. Począwszy od 18 kwietnia, przez pięć tygodni, w każdym tygodniu będzie licytowana jedna przepustka w serwisie eBay. Pierwsze cztery sloty trafiają do Fundacji Ironman. Jest to jednak rozrywka dla bogatych, bo mimimalna cena otwarcia aukcji to 10.000 dolarów. Pocieszeniem jest fakt, że zwycięzca może odliczyć 100% od podatku. Piątka przepustka będzie licytowana na rzecz "Women for Tri" wspierającej kobiety startujące w triathlonie. Cena wyjściowa do licytacji tego slota to 25.000 dolarów. 

 


5. Przepustka w ramach "Women for Tri"


kobiety kona_winners2015


Nie ma jeszcze szczegółów tej formy przyznania slota, ale na pewno trafi on do kobiety, która swoją działalnością w triathlonie motywuje, wspiera i pomaga innym kobietom na drodze realizacji sportowych marzeń związanych z triathlonem - i to jest pierwszy warunek. Ale jest jeszcze drugi, który musi być spełniony jednocześnie. Wpłata lub zebranie...25.000 dolarów na organizację "Women for Tri". Ta forma przyznania slota będzie rozpatrywana po złożeniu stosownej aplikacji. 

 


6. Program lojalnościowy


8f47dcfcbdc441019806190aa0621820.ashx


IRONMAN Legacy Program - nagradzanie przepustką najbardziej lojalnych zawodników, którzy startowali w zawodach odpowiednio często. Na przepustkę mogą liczyć osoby, które:

a) ukończyły minimum 12 wyścigów na dystansie Ironman

b) nie startowały nigdy w Ironman World Championship

c) ukończyły co najmniej jeden wyścig Ironman w każdym z sezonów 2014 i 2015

d) są zarejestrowane na zawody Ironman w sezonie 2016.

 

W tym roku w tej formie przyznawania slotów BYŁO 125 miejsc. Pełną listę zwycięzców można poznać TUTAJ

 

No to...POWODZENIA ;) 

 

 

 

Opublikowane w Publicystyka

Nawet jeśli twoje marzenia się nie spełniły, bo wciąż chcesz tam być jako zawodnik, to już dziś wiem, że warto było pojechać do Kona jako kibic, a w moim przypadku jako dziennikarz. Dla takich chwil warto lecieć tysiące kilometrów, wiedząc, że jest się w magicznym i kultowym dla triathlonistów miejscu. To co zobaczyłem podczas Parady Narodów na Ali Drive było wspaniałe. Każdy kto chciał być kiedyś sportowcem i jako dziecko marzył przed snem o Igrzyskach Olimpijskich, może spełnić to marzenie jako amator, dorosły człowiek, mający rodzinę i pracę, bo Mistrzostwa Świata w Ironmanie stworzono właśnie po to, by spełniać niezwykłe marzenia zwykłych ludzi. Dzięki PowerSales i Creative możemy relacjonować to, co dzieje się w Kona. Od ponad tygodnia obserwujemy przygotowania Polaków do Mistrzostw Świata, opisujemy trasy i staramy się przekazać atmosferę panującą na Big Island. Dziś jeden z piękniejszych momentów. Nie będę zgrywał twardziela i powiem, że łza w oku się kręciła, kiedy mogłem jako obserwator uczestniczyć w Paradzie Narodów na Ali Drive, po której za chwilę przebiegnie Jan Frodeno, Sebastian Kienle, Mirinda Carfrae i Daniela Ryf, walcząc o tytuł najlepszego Ironmana na świecie.  Wzruszając było spotkanie po 10 latach Piotra Sauerlanda z Bogumiłem Głuszkowskim, które udało mi się uchwycić kamerą. Usiądźcie wygodnie i przeżyjcie razem z nami to, co działo się podczas defilady. Mam nadzieję, że dzieląc się tym filmem z innymi zarazimy kolejne osoby pasją sportu, pasją triathlonu. Aloha! 

 

 

 

 

 

Opublikowane w Felietony
czwartek, 01 października 2015 09:51

Aklimatyzacja Ironman Polish Team na Hawajach

„Musisz pisać tak, abyśmy tutaj poczuli atmosferę Kona. Jak nie dasz rady, to tak jakby Ciebie tam nie było” - napisał do mnie na Facebooku Jacek Grzegorz. No i co ja mam teraz zrobić?! To wyzwanie, któremu naprawdę trudno sprostać. Ale postaramy się oddawać atmosferę tego miejsca najlepiej jak potrafimy. Na szczęście jest jeszcze trochę czasu do momentu, kiedy zjadą się wszyscy aktorzy tego teatru marzeń. Teraz można spokojnie przejść aklimatyzację, ale również poznać miejsca, gdzie być może rozegra się jakaś mała lub duża Iron War. W kolejnych felietonach będziemy przedstawiać Wam najbardziej kluczowe miejsca związane z zawodami Ironman Hawaii. 

 

Wiecie, co mają ze sobą wspólnego 39-letni kongresmen z Arizony, 44-letni strażak z Hiszpanii, 23-letni dentysta z Brazyli, 39-letni dyrektor sprzedaży Creative z Polski, 56-letni Polak mieszkający na co dzień w Kanadzie? Wszyscy oni są wśród 2.300 zawodników, którzy przyjechali właśnie do Kailua-Kona na Hawajach, aby 10 października zmierzyć się z dystansem Ironman w ramach Mistrzostw Świata grup wiekowych. 

 

Reprezentują 62 kraje z sześciu kontynentów, a o przepustki na to najważniejsze wydarzenie triathlonowe w roku walczyli w kilkudziesięciu wyścigach na całym świecie. Od 37 lat na Big Island ma miejsce najpiękniejsze wydarzenie na dystansie 3.8km pływania, 180km jazdy rowerem i 42km biegu. Obok zwykłych amatorów, którzy na co dzień dzielą czas między rodzinę, pracę i swoje hobby, wystartuje prawie stu zawodowców. Będą również ludzie znani z dużego ekranu, jak choćby gwiazda z filmu „Władca pierścieni” Sean Astin, czy słynny szef kuchni Gordon Ramsey.

 

Na Big Island wystartują zawodnicy i zawodniczki w wieku od 19 do 85 lat, a średnia wieku ze wszystkich grup wiekowych to 43 lata. Najwięcej osób reprezentuje Stany Zjednoczone - 768 triathlonistów ( Kalifornia (138), Colorado (54), Hawaii (49), Texas (44) i New York (44) ). Drugą najliczniejszą nacją są Australijczycy - 250 osób i kolejno: Niemcy (175), Wielka Brytania (148), Kanada (114) Brazylia (98). 

 

Z Polski wystartuje dziewięcioro zawodników. Na wyspie są już m.in. Rafał Herman i Andrzej Kozłowski, z którymi spędziłem cały dzień, towarzysząc im w treningu i zwiedzaniu wyspy. Dzisiaj w trakcie biegania rozmawialiśmy o aklimatyzacji - jak najszybszym przystosowaniu organizmu do innej strefy czasowej i gorącego klimatu. Oto krótka filmowa relacja z porannego treningu z Rafałem Hermanem. 

 

 

Po południu Andrzej Kozłowski, dla którego tegoroczny Ironman na Hawajach będzie już trzecim, zabrał nas na wyprawę śladami ostatnich dni kapitana Jamesa Cooka. Ten angielski odkrywca zginął na Big Island w 1779 roku, ale o tym, co się tutaj wydarzyło, opowiemy jutro, poruszając jednocześnie wątek turystyki triathlonowej. Na Hawajach ma się wrażenie, że natura stworzyła wyjątkowo dziwny zlepek wysp, na których dzieją się równie dziwne rzeczy...jutro przeniesiemy się w XVIII wiek, aby opowiedzieć historię Hawajów od początku.  

 

 

Opublikowane w Felietony
wtorek, 29 września 2015 18:07

Ironman Polish Team na IM Hawaii - zaczynamy!

To jak lizanie cukierka przez papierek” - powiedział do mnie Redaktor Dowbor na ostatnim treningu pływackim Warsaw Masters Team, na dzień przed wylotem na Hawaje. „Ja bym tam chyba nie pojechał bez kwalifikacji” - dodał. W pewnym sensie go rozumiem, bo początkowo też miałem ochotę pojawić się na Big Island dopiero wtedy, kiedy zapracuję na slota. Chciałem, żeby było idealnie i romantycznie, ładnie układało się w opowieść na następną książkę, można byłoby opowiadać wnukom, jak to dziadziuś okupił slota krwią i potem, a następnie zabrał rodzinę na koniec świata, gdzie większość siwiejących mężczyzn między trzydziestym a czterdziestym piątym rokiem życia spełnia młodzieńcze marzenia albo leczy kompleksy niespełnionych sportowców. Taki scenariusz z pewnością życie jeszcze napisze, ale jest druga strona medalu - dziennikarska pasja opisywania rzeczywistości, a przyznacie, że ta na Hawajach jest wyjątkowa. Możliwość oglądania Mistrzostw Świata z bliska, jako dziennikarz, bez stresu przedstartowego i emocji związanych z rywalizacją, jest równie ekscytująca, co przekraczanie mety w sportowym stroju. To emocjonujące doświadczenie i - jakkolwiek patetycznie to zabrzmi - również misyjne. Traktuję to podobnie jak komentowanie i zagrzewanie do walki zawodników podczas Herbalife Ironman 70.3 Gdynia. Przez te wszystkie lata, między innymi poprzez publikacje na Akademii Triathlonu, wspólne obozy, konsultacje i szkolenia motywacyjne, które miałem przyjemność prowadzić, udało się zarazić sportowym stylem życia wiele osób, a nieporównanie więcej zdziałali wszyscy Ci, którzy swoimi felietonami i różnego rodzaju akcjami charytatywnymi oraz społecznymi współtworzą triathlon amatorski w Polsce. 

 

Myślę, że kolejnym krokiem milowym w promocji triathlonu jest właśnie akcja „Ironman Polish Team”, której głównym sprawcą jest Rafał Herman. To dzięki wsparciu PowerSales i Creative będziemy mogli relacjonować całą otoczkę Mistrzostw Świata na Hawajach. Chyba po raz pierwszy w historii udziału polskich zawodników w imprezie na Big Island, nasza reprezentacja będzie miała taką oprawę. Medialne wsparcie i wspaniałe stroje w narodowych barwach będą dobrze widoczne podczas Parady Narodów na głównej ulicy Kona. Mamy dwa rodzaje strojów - te przygotowane przez PZTri oraz koszulki i gadżety PowerSales Triathlon Team i partnerów akcji „Ironman Polish Team”: 

 

koszulka ironman_polish_team

 

Czapeczka

 

czapeczka ironman_polish_team

 

 

Naklejki 

 

naklejki ironman_team

 

Tatuaże 

 

tatuaz ironman_team

 

i coś, co mamy nadzieję będzie hitem Kona - krówki „Ironman Polish Team”….5kg, o ile Rafał Herman nie zacznie ładowania węglowodanowego na pokładzie samolotu!  

 

krowka ironman 

 

Czas przedstawić Wam sprawców całego zamieszania:

 

 gosia rafal_IM

 

Ojcowie…i Matka „Ironman Polish Team”: Rafał Herman, Małgosia Herman, Robert Janowski. 

 

ojcowie IMPT

 

Rafał Herman: 

„Robię to, bo kocham triathlon i zależy mi na promocji tej dyscypliny, jej rozwoju i reklamie polskiego triathlonu w świecie. Byłem na Mistrzostwach Ironman Hawaii kilka lat temu i kiedy widziałem, jak pięknie prezentują się inne reprezentacje na tle naszej, pomyślałem, że kiedyś musimy zrobić dokładnie to samo, a może nawet lepiej! Dziś to marzenie się spełnia.”

 

Czujne oko operatora wyłapało Ojca Dyrektora na czynności, której będzie oddawał się w Kona najczęściej, przygotowując dla czytelników AT możliwie najobszerniejsze relacje. 

 

12072543 955410704505402_5846479367910572020_n

 

Siedząc na lotnisku i pisząc ten felieton, dostałem mail od Andrzeja Kozłowskiego, który jako pierwszy z Polaków jest już na Big Island. Andrzej mieszka na co dzień w Kanadzie, a Hawaje, to jego „drugi dom” - nie raz startował tam w mistrzostwach świata i spędzał wakacje. Myślę, że się nie obrazi, jeśli zacytuję akapit, którym zakończył swoją wiadomość:

 

„Gdy po dziewięciogodzinnym locie z Chicago wysiadłem w Honolulu, poczułem ten gorący wiatr na twarzy i usłyszałem lejący się leniwie z głośników dźwięk hawajskich gitar…Łukasz, musisz to przeżyć! A tu, na Hawajach, czuję się tak, jakbym nigdy stąd nie wyjeżdżał, jakbym był częścią tego miejsca…”

 

Andrzeju, nie mogę się doczekać momentu, kiedy zobaczę Was - zawodników, w biało-czerwonych strojach na Ali Drive i nagram tzw. „stand up” z Wami w tle. P.S. Mam książkę! Nie zapomniałem! Nie dam się wrzucić do wulkanu.

 

Tomek Kowalski z Polskiego Związku Triathlonu zadbał o reprezentacyjne stroje, w których pojawimy się na Paradzie Narodów: 

 

„Jako Polski Związek Triathlonu, przy współpracy z naszym partnerem technicznym - firmą Arena, wyposażamy Polaków startujących na Hawajach w stroje kadrowe na paradę narodów. Oczywiście nikomu nic nie narzucamy – każdy zakwalifikował się na Kona swoimi siłami i środkami, jeśli chce brać udział w paradzie narodów w stroju sponsora to jest to jego święte prawo. W tym roku w Polskim Związku Triathlonu zaszły spore zmiany i mam nadzieję, że społeczność triathlonowa niedługo je odczuje. Jednym z priorytetów na przyszły rok są dobrze zorganizowane Mistrzostwa Polski PRO na dystansach sprint i olimpijskim, połączone ze startami Age-Group - tak jak to się odbywa na całym świecie. Chcemy rozwijać również inicjatywę, którą roboczo określamy jako „Team Poland”, związaną ze wsparciem i obsługą amatorów rywalizujących na arenie międzynarodowej. Chodzi o rzeczy proste i oczywiste, które dotychczas leżały odłogiem, chociażby możliwość łatwego zakupu strojów kadrowych”. 

 

parada narodow_stroj

 

Trzymajcie kciuki, aby wszystko się udało. Pamiętajcie, że jak zwykle szykujemy dla Was dyskusję na czacie Akademii Triathlonu podczas trwania transmisji mistrzostw świata na Hawajach. O szczegółach będziemy informować na bieżąco.

Opublikowane w Felietony
czwartek, 09 października 2014 08:44

Ironman Kona 2013 - inspirująca historia Chrisa

Co roku w październiku oczy wszystkich miłośników triathlonu zwrócone są w stronę pięknej, hawajskiej wyspy. To właśnie tam odbywają się Mistrzostwa Świata na dystansie Ironman. I jak co roku, miasto zmienia się w arenę zaciętej walki, sportowej rywalizacji najwytrzymalszych zawodników globu. Tutaj też rodzą się nowe, inspirujące historie. Na przestrzeni lat poznaliśmy nie tylko wspaniałych zawodowców jak Mark Allen, Craig Alexander, czy Chrissie Wellington, Paula Newby-Fraser, Natascha Badmann. Gdzieś w cieniu fleszy i z mniejszymi szansami na zwycięstwo wyłaniają się ludzie, których historie obiegają świat. I być może to właśnie tworzy całą atmosferę i otoczkę tych wyjątkowych zawodów. To właśnie te wyjątkowe, nietuzinkowe historie powodują, że nasze wymówki stają się trywialne, a cele coraz bliższe. Team Hoyt, Jon Blais, Madonna Buder i wielu innych zapisało się na kartach historii, nie tylko triathlonowej. Co roku zawody w Kona pokazują nie tylko fenomenalne, wręcz nadludzkie osiągnięcia, ale także wyjątkowe historie inspirujące wielu.


Taką historię mieliśmy okazję poznać w zeszłym roku. Niemal 12 miesięcy temu na linii startu stanął Chris McDonnell – jego historia, według Ironman Triathlon, została uznana za najbardziej inspirującą w 2013.

 

„Ten grudniowy poranek zmienił nasze życie. Powiedziano nam, że nasze dziecko i 19 innych i 6 nauczycieli nie żyje. Po stracie córki Grace pozostała wielka luka. Ból, który jest niewyobrażalny i nigdy nie odejdzie…”. Tak opisuje swoje emocje McDonnell, nawiązując do tragicznych zdarzeń z 14 grudnia 2012 roku. W szkole podstawowej Sandy Hook Elementary School w Newtown (Connecticut) w strzelaninie zginęło 28 osób (łącznie ze sprawcą i jego matką), w tym 20 dzieci. Sprawcą masakry był 20-letni Adam Lanza (popełnił samobójstwo bezpośrednio po dokonaniu masakry).

 

Emocje jakie towarzyszą rodzinie McDonnell są trudne do opisania. Sam ojciec tak mówi o tym, co obecnie dzieje się w jego życiu:

„Wychodząc na basen myślę o Grace. Podobnie jest na rowerze i w biegu. Wykorzystuję to wszystko jako szansę, aby ją pamiętać i wszystkie piękne chwile. Dla mnie to nie wyścig. Dla mnie to podróż odkrywania siebie. Podróż w poszukiwaniu mojej córki. Odzyskiwanie jej z powrotem.

Grace zawsze była części moich przygotowań do triathlonu. Kiedyś obiecałem jej, że pojadę do Kona. Teraz wsytartuję tam, aby spełniać nie tylko swoje marzenia, ale również aby pokazać mojemu synowi, że można marzyć i czerpać pełnię życia…”


Zapraszam do obejrzenia krótkiej, bardzo smutnej aczkolwiek inspirującej historii Chrisa...

 

Opublikowane w Ludzie

Ach.... ten Wisconsin! Trzynaste zawody IM rozgrywane w tym miejscu. Jadąc samochodem z Toronto, zastanawiałem się, czy ta trzynastka będzie szczęśliwa? Na ogół bywa...w sumie urodziłem się trzynastego. Przyjeżdżamy z moim przyjacielem Januszem Tarnawskim do Madison WI w czwartek, wczesnym popołudniem. Szybka rejestracja, Expo i jedziemy nad jezioro, jednak bardzo wysoka fala powoduje, że rezygnujemy z pływania. Przekładamy je na wieczór, korzystając z hotelowego basenu. Następne dwa dni mijają błyskawicznie i budzik dzwoni o 4.45. Jest niedziela rano, temperatura 13 stopni Celsjusza, ale już o 9.00 ma być 17, a w ciągu dnia 24 stopnie. W połączeniu z wilgotnością odczuwalna temperatura to 27-28 stopni Celsjusza. W strefie zmian jesteśmu o 5.15, pompowanie kół, napełnianie bidonów. Ustawiam się w kolejce po kawę, Janusz odnosi pompkę do samochodu. Pół godziny przed startem jesteśmy ubrani w pianki i idziemy w kierunku startu. Jakimś dziwnym trafem przeoczyliśmy miejsce oddawania toreb z ubraniami i trochę zaczyna nas to denerwować. Przypadkowy kibic oferuje pomoc i oddaje nasze worki w odpowiednie miejsce.

 

endrju1

 

Pływanie.
Tak się w tym roku złożyło, że pływałem bardzo mało, 6-7km w tygodniu. Kiedy w wakacje drastycznie zwiększyłem objętość do 12-15km, naciągnąłem mięśnie grzbietu, a kontuzja towarzyszyła mi przez ostatnie sześć tygodni. Jak popłynę? To było dla mnie wielkim znakiem zapytania. Dzień przed zawodami zrobiłem ostatnie, krótkie pływanie. Nie czułem świeżości i nie napawało mnie to optymizmem. Podobnie na rowerze i biegu. Czułem się tak, jakby superkompensacja nie nastąpiła w stu procentach. Mimo tego, co wydarzyło się na mecie, mogę z całą pewnością powiedzieć, że to nie był mój dzień. Wróćmy jednak do pływania. Stwierdzam, że 3 tysiące zawodników w masowym starcie to zdecydowanie za dużo. Dwa tysiące to chyba optymalna liczba. W innym przypadku organizatorzy powinni stosować już start falowy – mimo pewnych minusów tej formy zawodów.


Ustawiam się na froncie i startujemy. Jak zawsze ruszam tempem na 400m, by po 200m zwolnić do tempa, jakie mogę utrzymać na całym dystancie. Po 100 metrach przewala się po mnie lawina "mlodych gniewnych", którzy zapewne myśleli, że takim tempem pokonają cały dystans. Po około 500-600 metrach zaczynam wyprzedzać całe ich grupy, jednak cały ten czas płynie się w strasznym tłoku, bez jakiegokolwiek rytmu. 200 metrów przed wyjściem z wody ktoś zdziera mi, a dokładniej skopuje z głowy gogle. Zatrzymuję się, poprawiam okularki i płynę dalej. Czas po pierwszej konkurencji 1:13:37, ... nie urywa, ale też nie ma tragedii. Jestem dwudziesty pierwszy w swojej kategorii. Rok temu w starcie falowym miałem 1:09. Pokonuję dość długi dobieg do T1, po spirali wbiegam na poziom parkingu.

 

endrju2

 

Split NameDistanceSplit TimeRace TimePaceDivision RankGender RankOverall Rank
Total 2.4 mi 01:13:37 01:13:37 01:54/100m 21 571 708

Rower

Przy wsiadaniu spada mi łańcuch. Dlaczego to nigdy nie zdarza się na treningu?! Zjazd spiralą w dół i pierwsze 5km bardzo techniczne, trudny odcinek, wąsko, ostre zakręty. Zaczyna się dwudziestokilometrowy dojazd do siedemdziesięciokilometrowej pętli, którą pokonujemy dwukrotnie. I tutaj zaczyna się to, z czego słynie IM Wisconsin, to co powoduje, że rekord trasy to tylko 8:31. PODJAZDY! Jest ich aż 22, a 6 z nich szczególnie "wredne". Trenowałem rower specyficznie pod tę trasę, czwartkowe treningi na wiadukcie kolejowym, podjazd 800 metrów pokonywany 12-15 razy. Zwykle "rower" na dystansie IM jadę na tętnie 140-145, jednak teraz czuję, jakby "mój zbiornik" był tylko w połowie pełny, albo jadę na jakimś rozwodnionym paliwie!

 

endrju4


Postanawiam nie przekraczać pulsu 140, wiem, że bardzo łatwo na tej trasie "zamordować" nogi, a wówczas maraton zakończy się dopiero po 5 godzinach. To była dobra decyzja. Udało się utrzymać bardzo dobrą prędkość na wszystkich odcinkach pomiarowych. Zwykle około 110-130km przechodzę na rowerze lekki kryzys, który mija po pół godzinie. Tym razem tego nie doświadczyłem, może dlatego, że około tego właśnie kilometra, przejeżdżając przez małą miejscowość, zobaczyłem wśród kibiców około 10-letniego chłopca. Trzymał taki oto napis: SPEED UP I JUST FARTED! Tak mnie to rozśmieszyło, że na pół godziny zapomniałem, gdzie jestem i co robię. Czas na rowerze do 5:36 i był to najlepszy czas w grupie, dał mi trzecie miejsce po rowerze.

 

Split NameDistanceSplit TimeRace TimePaceDivision RankGender RankOverall Rank
Total 112 mi 05:36:31 06:57:26 32.13km/h 3 232 250

Bieg

Dwie pętle. Startując w zawodach, mam dokładnie tak, jak to opisał doktor Marcin Stajszczyk w swojej relacji z Kopenhagi: "Każda następna konkurencja wymazuje z pamięci poprzednią" – przynajmniej w czasie zawodów. Taka rejsowa amnezja. Garmin odpalił błyskawicznie. Zaczynamy! Pierwsze trzy kilometry z górki. Zegarek sygnalizuje pierwszy kilometr. Sprawdzam. 4:40/km! Nie! Za szybko! Zwalniam, ale dalej jest z górki, więc drugi kilometr to 4:48. Na płaskim stabilizuję tempo i kolejne kilometry biegnę po 4:55 – 5:05, zależnie od ukształtowania terenu. Kończę pierwszą pętlę i widzę dwie strzałki: FINISH – strzałka prosto; SECOND LAP – strzałka w lewo. Nie "U-turn", ale w lewo. Zwykle w takich miejscach stoją wolontariusze i dodatkowo kierują oszołomionych ze zmęczenia zawodników, a tu akurat nikogo. Biegnę więc w lewo i po kilkudziesięciu metrach widzę biegnących z przeciwka zawodników z T2! No pięknie! Zawracam, jednak mam około minuty w plecy.

 

endrju3

 

Czuję zmęcznie i lekką głowę (mało węgli?). Zastanawiam się, czy jestem w stanie ukończyć ten bieg bez spacerków. Mam zupełnie inne samopoczucie niż rok temu w Mont Tremblant, gdzie takie myśli nie przychodziły mi wcale do głowy. Po prostu biegłem swoje. Może to te dwa żele, które zgubiłem na rowerze? A może tak jak napisałem, to nie był mój dzień. Jest 28-my kilometr, mogę jeszcze biec, ale wiem, że muszę przejść do marszu właśnie teraz. Albo teraz zacznę maszerować przez 1-2km, albo będę spacerował ostatnie 6 czy 10km. Idę przez 2km przez najtrudniejszy, pagórkowaty odcinek trasy, biegnący przez miasteczko uniwersyteckie. Staram się zminimalizować straty. Mądra decyzja. Odradzam się jak Feniks. Biegnę nawet szybciej niż na pierwszej pętli, wiem, że będzie grubo poniżej 11h. Dobiegam do wzgórza, na którym stoi ratusz. Słyszę głos Mikea Reilly, dobiegający zza ogromnego budynku ratusza wzorowanego na waszyngtońskim Kapitolu. Jeszcze tylko 400m, 100m i sprint jak zawsze.

 

Mike krzyczy: " "Andrej Kozlowski from Canada, representing Poland, YOU ARE AN IRONMAN".

 

Split NameDistanceSplit TimeRace TimePaceDivision RankGender RankOverall Rank
Total 26.2 mi 03:43:06 10:44:53 13.3km/h 1 134 147

Nad głową widzę czas 10:44:53. Czas maratonu to 3:43, najlepszy w grupie! Medal, koszulka finishera, czapka i pamiątkowe zdjęcie. Nie wiem, który jestem w swojej kategorii 55+. Liczę, że w pierwszej trójce. Dzwonię do żony do Toronto. Nie mogła przyjechać i śledziła zawody online. "Jesteś pierwszy" – słyszę w słuchawce. To znaczy KONA!!! Zaskoczenie zupełne, ale jeszcze bardziej zaskoczyło mnie miejsce w kwalifikacji generalnej: 147 z około 2.9 tysięcy startujących. Pokazałem plecy wielu zawodnikom o 20-30 lat młodszym ode mnie. Pradziadki rządzą!

 

endrju6

 

To był mój dziewiąty IM (WTC), czwarty w Madison WI. Tutaj w 2005 roku zacząłem moją przygodę z Ironmanem, tak jak mój przyjaciel Janusz. W tym roku wróciliśmy tu znowu razem, po dziewięciu latach, o te dziewięć lat starsi, a gdzieś w duszy jednak tacy sami jak wtedy, kiedy po raz pierwszy szliśmy na "wielką mękę". Janusz zajął 16 miejsce w grupie z czasem 12:36. Moim zdaniem miał źle dobraną kasetę, co zemściło się na rowerze i biegu. Na pewno kiedyś tu wrócimy – choćby dla przepysznej kawy w kawiarni Arcadia. IM Wisconsin to jedne z najlepiej zorganizowanych zawodów w Ameryce. Bardzo je polecam.

 

16 lat temu nie byłem w stanie przebiec 200m, a teraz kolejny slot do Kona... i to z pierwszego miejsca! W październiku czeka mnie jeszcze maraton i mam nadzieję kwalifikacja do Bostonu. Pozdrawiam wszystkich TRImaniaków!
Wszystko przed Wami!!!

 

All Athletes (119 Athletes)

Clear Filters 

NameCountryDiv RankGender RankOverall RankSwimBikeRunFinish
Kozlowski, Andrzej POL 1 134 147 01:13:37 05:36:31 03:43:06 10:44:53
Williams, Bruce USA 2 188 210 00:58:58 05:39:36 04:13:30 11:01:00
Ross, Scott USA 3 213 239 01:06:06 05:53:11 03:56:22 11:08:23

endrju7

Opublikowane w Publicystyka
pierwsza
poprzednia
1
Strona 1 z 5

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test