brett sutton
Home Aktualności Publicystyka Artykuły w etykiet: Mateusz Kaźmierczak

W piątek warszawskie Centrum Diagnostyki Sportowej Sportslab zamieniło się na kilka godzin w siedzibę nowo powstałej grupy GVT BMC Triathlon Team. To efekt nawiązanej niedawno współpracy między obiema stronami. Głównym celem współpracy jest opieka medyczna, w tym przede wszystkim monitorowanie organizmów zawodników. Dr Szczepan Wiecha i jego sztab wykonali pierwsze badania wydolnościowe triathlonistów GVT BMC, które już na stałe pozostaną w kalendarzach członków drużyny. Docelowo cała dziesiątka przechodzić będzie cykliczne badania – zarówno podczas prób na rowerze, jak i na bieżni. Uzyskane wyniki pozwolą sztabowi trenerskiemu na odpowiednią konfigurację planów treningowych oraz sprawdzenie dotychczasowych postępów.

 

Cała drużyna została przebadana także przez fizjoterapeutę – Tomasza Niedźwiedzkiego. W jego CV znajduje się m.in. praca dla reprezentacji Polski juniorów w kolarstwie. W tym czasie po medale mistrzostw świata i Europy sięgał Michał Kwiatkowski, a pierwsze sukcesy na międzynarodowej arenie osiągali Rafał Majka, Łukasz Wiśniowski oraz Paweł Poljański. Badania fizjoterapeuty wykazały, że drużyna na szczęście nie ma poważnych dolegliwości. Indywidualnymi zestawami ćwiczeń leczone są obecnie tylko drobne urazy.

 

Powrót Kaźmierczaka

 

Po długiej przerwie, która była spowodowana ciężką kontuzją, powoli do formy powraca Mateusz Kaźmierczak. Zawodnik GVT BMC Triathlon Team liczy na to, że rok 2017 pozwoli mu w pełni rozwinąć skrzydła.

 

 Mateusz Petelski_i_Mateusz_Kamierczak_GVT_BMC_Triathlon_Team

 

„Mój cel na przyszły sezon jest jeden – powrót do pełni zdrowia. Od dłuższego czasu nie miałem sezonu, w którym nic mi nie doskwierało. Teraz priorytetem będzie zdrowie. Wierzę, że jeśli o to zadbam, to wyniki przyjdą same. Jestem obecnie w dobrych rękach, więc mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli. Niestety, nie udało mi się zakwalifikować na igrzyska olimpijskie w Rio, ale cieszę się, że – mimo kontuzji i długiej przerwy od sportu – nie poddałem się i walczyłem. Osoby, które mnie znają, mogą potwierdzić, że wszystkie moje rezultaty osiągnąłem siłą woli i psychiką, a niekoniecznie mocą samego organizmu. Teraz mam nadzieję, że głowa i forma pójdą ze sobą w parze. Jestem ciekaw nadchodzącego sezonu, ponieważ poziom na świecie i w Polsce poszedł bardzo do góry. Chciałbym spróbować swoich sił na kilku „połówkach”, bo teraz w sezonie poolimpijskim jest na to czas. Później, jeśli noga będzie dobrze „podawać”, skrócę dystans. Głównym celem mojego powrotu są oczywiście igrzyska olimpijskie w Tokio, które odbędą się w 2020 r.” – mówi Mateusz Kaźmierczak.

 

Sesja, sprzęt, zgrupowania

 

Korzystając z gościnności Sportslab.pl i możliwości logistycznych kliniki Ortoreh, przeprowadzono również pierwszą sesję fotograficzną nowego zespołu. O profesjonalne zdjęcia zadbał jeden z najbardziej cenionych w Polsce fotografów sportowych – Szymon Gruchalski. Efekty będzie można poznać już wkrótce na oficjalnej stronie internetowej GVT BMC Triathlon Team, która jest aktualnie w budowie.

 

W programie dnia organizacyjnego znalazło się także spotkanie z przedstawicielami partnerów. Markę BMC Switzerland reprezentowali Krzysztof Spławski i Adam Nowak, którzy zapoznali zawodników z technologią zastosowaną w triathlonowych rowerach aero BMC timemachine 01 oraz wyścigowych rowerach szosowych BMC teammachine SLR01. To właśnie te flagowe modele szwajcarskiej firmy będą do dyspozycji zawodników GVT BMC. Robert Medoń, czyli przedstawiciel marki 7triseven, zaprezentował z kolei kolekcję plecaków, butów triathlonowych, systemów nawadniania oraz innych akcesoriów.

 

Maciej Chmura_GVT_BMC_Triathlon_Team

 

Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia zakończyło się drugie zgrupowanie w Interferie Sport Hotel Bornit w Szklarskiej Porębie. Dzięki gościnności i uprzejmości całej obsługi zawodnicy w komfortowych warunkach przygotowywali się do nadchodzącego wielkimi krokami sezonu. Pod koniec lutego rozpocznie się trzecie zgrupowanie, tym razem w hiszpańskim Lloret de Mar. To właśnie tam zawodnicy postarają się o ostateczny szlif formy przed pierwszymi zawodami triathlonowymi, ale za nim to nastąpi – wszyscy wezmą udział w duathlonie w Katalonii.

 

Pierwsze starty

 

Już 1 kwietnia br. Paulina Kotfica i Łukasz Kalaszczyński rozpoczną sezon w Chinach startem w Ironman 70.3 Liuzhou. Pierwszymi zawodami w Polsce będą natomiast  Elemental Tri Series w Olsztynie oraz Garmin Iron Triathlon w Piasecznie. Najprawdopodobniej wystąpią tam wszyscy zawodnicy GVT BMC Triathlon Team.

 

ukasz Kalaszyski_GVT_BMC_Triathlon_Team

Opublikowane w Publicystyka
poniedziałek, 13 kwietnia 2015 05:41

Rekordzistka Gwen! Daniel Formela srebrny w duathlonie!

To był naprawdę ciekawy wyścig. World Triathlon Series w Gold Coast było 50 imprezą w tym cyklu od momentu jego powstania w 2009 roku, a organizatorzy rozdali w tym czasie ponad 12 milionów dolarów w nagrodach dla zawodników. Jednak to nie statystyka była najbardziej interesująca w sobotę. Ściganie rozpoczęły panie, gdzie Gwen Jorgensen przedłużyła serię zwycięstw do ośmiu, co stanowi absolutny rekord w WTS. Co prawda najwięcej razy na najwyższym stopniu podium stawał Alistair Brownlee, bo aż 17, lecz nie były to wygrane z rzędu.


Najważniejsze w tym wydarzeniu było to, że Amerykanka wyszła na świetnym piątym miejscu z wody z minimalną stratą pięciu sekund do liderki. Warto zwrócić uwagę, że pływanie odbywało się bez pianek, co powinno raczej faworyzować dobre specjalistki w tej dziedzinie. Nadzieja umiera ostatnia, ale wobec takiego faktu, rywalki mogą rzeczywiście pożegnać się z myślą o pierwszym miejscu wśród kobiet na długi czas. Jorgensen przed sezonem zapowiadała intensywną pracę nad słabymi punktami i chyba jesteśmy świadkami pierwszych tego rezultatów.


Całe kobiece podium opanowały Amerykanki, do Jorgensen dołączyła Sarah True na drugim i Katie Zafreres na trzecim miejscu. Ostatni raz zawodniczki z jednego kraju dokonały takiej sztuki w Hamburgu w 2011 roku, za sprawą Australijek.


Polki ukończyły zawody ze zmiennym szczęściem. Można być zadowolonym z 29 miejsca Agnieszki Jerzyk, martwi natomiast kolejny raz, kiedy to Maria Cześnik nie kończy zawodów. Duży udział dotychczas miały w tym pech i kontuzje, ale kibice coraz bardziej tęsknią za widokiem Cześnik przekraczającej linię mety. Najlepiej w tak dobrym humorze, jak podczas wygranego Pucharu Świata w chińskim Jianyuguan w 2014 roku.


 

PosFirst NameLast NameCountryTimeSwimT1BikeT2Run
1 Gwen Jorgensen USA 01:56:59 00:19:25 00:00:28 01:03:06 00:00:26 00:33:35
2 Sarah True USA 01:58:17 00:19:27 00:00:28 01:03:04 00:00:29 00:34:51
3 Katie Zaferes USA 01:58:35 00:19:25 00:00:32 01:03:02 00:00:31 00:35:08
4 Andrea Hewitt NZL 01:59:00 00:19:53 00:00:29 01:03:41 00:00:26 00:34:34
5 Flora Duffy BER 01:59:05 00:19:26 00:00:28 01:03:02 00:00:27 00:35:43

 

29 Agnieszka Jerzyk POL 02:02:20 00:20:30 00:00:28 01:04:44 00:00:25 00:36:15

 

Mężczyźni wystartowali zgodnie z naszymi przewidywaniami z zapowiedzi zawodów. Richard Varga narzucił mordercze tempo rozrywając grupę, na czym skorzystali Jonathan Brownlee oraz Igor i Dymitri Polyanscy. Pracowali oni razem prawie na całej trasie kolarskiej, dopóki na jednym z zakrętów nie upadł Rosjanin, Igor Polyanskiy. Na tego zawodnika warto zwrócić uwagę, ponieważ jechał on najgorzej technicznie z całej grupki i musiał nadrabiać zaległości po każdym  zakręcie. To cenna nauka dla wszystkich amatorów, również tych z dystansów bez draftingu, pokazuje bowiem jak ważna jest technika jazdy na rowerze. Nie tylko tracimy na każdym trudniejszym elemencie trasy, ale również możemy w jednym z tych miejsc zakończyć udział w zawodach. Pech jest nieprzewidywalny, ale ryzyko można zawsze zmniejszyć pracą nad umiejętnością jazdy na rowerze. Pokazał to właśnie Brownlee, który po rowerze Igora przejechał, unikając upadku.


Trzeba przyznać, że Brownlee potrafią pięknie wygrywać. Nie ma tu kalkulacji, chowania się za rywalami. Jest jazda na maksimum od strzału startera do samej mety. W ubiegłym roku Sztokholm (obaj), Edmonton (Alistair), w tym roku Jonathan w Gold Coast. To są wygrane, które stanowią prawdziwą motywację dla każdego fana triathlonu.


Nie udał się natomiast start Javierowi Gomezowi. Trzecie miejsce może cieszyć, ale niepowodzenia w dogonieniu liderów na rowerze i przegrana z Mario Molą na biegu mogą już lekko niepokoić. Tym bardziej, że trzeci z Hiszpanów, Vincente Hernandez napędził aktualnemu mistrzowi świata sporo strachu naciskając mocno do samego końca.


W Gold Coast udanie debiutował Mateusz Kaźmierczak z grupy Elemental Team. Ukończenie zawodów w gronie najlepszych byłoby już dobrym rezultatem, jak na pierwsze kroki w World Triathlon Series. 34 miejsce i pierwsze punkty w rankingu to powód do zadowolenia zarówno dla zawodnika, jak i kibiców w Polsce. Być może po długiej przerwie doczekamy się polskich emocji wśród mężczyzn.


 

PosFirst NameLast NameCountryTimeSwimT1BikeT2Run
1 Jonathan Brownlee GBR 01:46:53 00:17:11 00:00:27 00:59:06 00:00:21 00:29:49
2 Mario Mola ESP 01:47:11 00:18:19 00:00:25 00:58:22 00:00:23 00:29:44
3 Javier Gomez Noya ESP 01:47:21 00:17:27 00:00:25 00:59:15 00:00:22 00:29:54
4 Vicente Hernandez ESP 01:47:26 00:18:15 00:00:28 00:58:25 00:00:25 00:29:55
5 Richard Murray RSA 01:47:45 00:18:21 00:00:25 00:58:22 00:00:23 00:30:16

34

Mateusz Kazmierczak POL 01:51:28 00:18:47 00:00:27 00:58:51 00:00:25 00:33:00

 

 

Za dwa tygodnie spotkamy się z triathlonową elitą w Kapsztadzie, gdzie czeka na nich niezwykle zimna woda, która w ubiegłym roku spowodowała duże różnice na pływaniu, w szczególności wśród kobiet. Możemy się więc spodziewać ucieczek i pościgów od samego początku zawodów.

 

Mamy jednak powody do dumy jeżeli chodzi o start w Mistrzostwach Europy w duathlonie. Daniel Formela zdobył srebrny medal w zawodach 2015 Horst ETU Powerman Long Distance Duathlon European Championships. Gratulacje od Akademii Triathlonu!!

 

formela1

 

 

PosFirst NameLast NameCountryTimeRunT1BikeT2Run
1 Kenneth Vandendriessche BEL 02:26:13 00:29:54 00:01:00 01:16:58 00:00:00 00:00:00
2 Daniel Formela POL 02:26:37 00:30:27 00:01:11 01:16:12 00:01:26 00:00:00
3 Rob Woestenborghs BEL 02:27:00 00:29:54 00:01:02 01:16:55 00:01:17 00:00:00
4 Søren Bystrup DEN 02:27:19 00:30:11 00:01:07 01:16:38 00:00:00 00:00:00
5 Gaël Le Bellec FRA 02:27:32 00:30:37 00:01:06 01:16:11 00:01:16 00:00:00
Opublikowane w Wydarzenia

Już w najbliższy weekend odbędzie się kolejna runda cyklu ITU WTS, tym razem zawodnicy ścigać się będą w australijskim Gold Coast. Wśród kobiet oczywiście najważniejszym pytaniem jest, czy Gwen Jorgensen zdoła przedłużyć swoją fenomenalną serię siedmiu zwycięstw z rzędu. Wydaje się to bardzo prawdopodobne, najgroźniejsze rywalki nie są jeszcze w optymalnej formie, lub brak ich na liście startowej (Spirig, Jenkins, Stanford). Smaczkiem dla nas będzie pierwszy w tym roku pojedynek Marii Cześnik i Agnieszki Jerzyk. Maria trenuje już od kilku tygodni w Gold Coast, a kontuzje, które bardzo jej ostatnio dokuczały wydają się już przeszłością. Trener Marcin Słoma jest zadowolony z przygotowań, choć zwraca uwagę, że jest to pierwszy poważny start w sezonie i najważniejsze będzie dobre wejście w sezon oraz test miesięcy spędzonych na przygotowaniach. Forma teoretycznie ma przyjść nieco później, ale za dobrą lokatę już w ten weekend nikt się nie obrazi. 

 

Agnieszka Jerzyk powinna także radzić sobie coraz lepiej w tym wymagającym cyklu. Już w Auckland widzieliśmy wyraźny postęp względem niezbyt udanego startu Abu Dhabi. Pierwsze starty już za nią, czas na solidne i stabilne występy z powtórką ubiegłorocznej Jokohamy (podium ITU WTS) na naszej liście życzeń. W każdym razie, dla nas pojedynek  dwóch Polek jest zawsze elementem dodającym emocji rywalizacji najlepszych triathlonistek na świecie. 

 

Stawka mężczyzn jest w tym roku wyraźnie bardziej wyrównana, niż w latach ubiegłych. Nie mamy również tak wyraźnej dominacji jednego zawodnika, jak u pań. Jonathan Brownlee pokazał w Auckland, że jest w świetnej formie i nie popełniając błędów z Abu Dhabi stanowi największe zagrożenie dla rywali. Javier Gomez nie miał do tej pory jeszcze tego mistrzowskiego błysku, ale jest to zawodnik wyjątkowo konsekwentny, a jego forma stale rośnie w tym sezonie. Do gry powraca również po krótkiej nieobecności trzeci w Abu Dhabi Richard Murray, więc emocji nie powinno zabraknąć. Prawdopodobnie będą się oni starać o powtórkę z ostatniej edycji WTS gdzie mocne pływanie Richarda Vargi i spółki spowoduje rozerwanie grupy w wodzie, która będzie się starała powiększyć tę przewagę na rowerze. Wszystko to aby pozbyć się dobrze biegających-słabiej pływających zawodników jak Mario Mola. Kręta trasa kolarska sprzyjać może również indywidualnym próbom ucieczki. Zapowiada się naprawdę ciekawy wyścig.

 

 

mati maria


Wreszcie i my będziemy mieli szansę kibicować Polakowi wśród mężczyzn, dzięki obecności Mateusza Kaźmierczaka. Nasz zawodnik dostał się na zawody z listy rezerwowej i jest to jego debiut w imprezie tej rangi. Trzymamy kciuki, choć pierwsze chwile w tak wymagającym gronie mogą być bardzo ciężkie. „Kazik", nie daj się!


Wyścig można oglądać dzięki transmisji internetowej na stronie triathlonlive.tv


triathlonlive sidebar

Opublikowane w Wydarzenia

Zawody Pucharu Świata nie były udane dla Mateusza Kaźmierczaka, który zajął dopiero 46 miejsce. O niezbyt udanym starcie zadecydowała nie tylko niewyleczona kontuzja nogi, ale również "niezałapanie" się do pierwszej grupy na rowerze. Mocna praca i pogoń za czołówką musiały odbić się na dyspozycji podczas biegu. Przeczytajcie komentarz samego zawodnika i jego trenera Marcina Słomy. W rywalizacji kobiet Agnieszka Jerzyk uplasowała się na dwunastej pozycji.


Mateusz Kaźmierczak:
Coś początek sezonu w moim wykonaniu nie jest udany... jak zawsze. Obiecuje Wam, że to się zmieni w kolejnych startach. Rozkrecę się. Pływanie nie było najgorsze w moim wykonaniu, wszyscy zawodnicy wychodzili bardzo blisko siebie. Mieliśmy powtórkę sprzed tygodnia - walczyliśmy z wielkimi falami i była to jedyna rzecz, która w tym wyścigu mi się podobała. Tak ja sądziłem brak treningu spowodowanego kontuzją spowodował, że nie byłem zbyt mocny na otwarciu etapu rowerowego, który okazał się bardzo istotny. Miałem jakąś niemoc pod nogą. Potem już się rozkreciłem i dojechałem do pierwszej grupy. Kosztowało mnie to bardzo dużo sił. Kilka sekund poźniej poszedł mocny atak i zawodnicy przede mną "postrzelali". Wyskoczyłem przed nich i próbowałem dospawać grupę, ale już po gonitwie do pierwszej ekipy miałem tak "zapieczone" nogi, że przez prawie jedno okrążenie jechałem sam z Atkinsonem i probowaliśmy znów dojechać do pierwszej grupy. Niestety odległość się zwiększała i w ostateczności druga grupa znowu do nas dojechała, ale praca w niej się nie kleiła. Nie chcąc stracić do pierwszej grupy zbyt dużo, mocno pracowałem, ale niestety nie miałem kompanów do współpracy. Na biegu ruszyłem bardzo mocno, bo byłem wściekły na to, jak ułożył się wyścig, ale rower pozostawił mocny ślad w nogach. Z zawodów nie jestem zadowolony, bo wiem i czuję, że stać mnie na wiele wiecej, stać mnie na wyższe pozycje. Ale widocznie już tak jest, że na tych pierwszych startach nie mogę się odnaleźć. Teraz będę musiał wyleczyć kontuzję nogi. Popełniłem kilka błędów w tym wyścigu, ale wyciągam z nich wnioski i po rehabilitacji biorę się do roboty. Jestem podwójnie zmotywowany i mam większego powera!

 

Komentarz trenera Marcina Słomy:

Oceniam start "Kazika" za bardzo cenny dla niego. Potrzebował takiego startu i pomimo kontuzji oraz braku treningu, zaprezentował się obiecująco. Jestem przekonany, że w tym sezonie zrobi jeszcze parę wartościowych wyników. Niestety bardzo niefrasobliwa jazda na rowerze, jak sam przyznał, skończyła się dla niego drugą grupą i słabszym biegiem. Jednakże strata na biegu 1:27 do tak dobrego biegacza ja Murray ujmy nie przynosi. Jestem przekonany, że Kazia stać na bieg znacznie lepszy. Musi jednak wyleczyć kontuzję. W poniedziałek powrót do Gold Coast i od wtorku go "reanimujemy". Dla niego najważniejszy start w tej części sezonu planuję na połowę maja, więc ma jeszcze czas!

 

 

First NameLast NameCountryTimeSwimT1BikeT2Run
1 Richard Murray RSA 00:52:38 00:08:57 00:00:29 00:28:04 00:00:21 00:14:45
2 Alexander Bryukhankov RUS 00:52:59 00:08:26 00:00:30 00:28:38 00:00:27 00:14:56
3 Kristian Blummenfelt NOR 00:53:02 00:08:35 00:00:28 00:28:26 00:00:22 00:15:08
4 Andrew Yorke CAN 00:53:05 00:08:57 00:00:32 00:28:04 00:00:23 00:15:07
5 Gonzalo Raul Tellechea ARG 00:53:08 00:08:59 00:00:32 00:28:06 00:00:27 00:15:01

 

46 Mateusz Kazmierczak POL 00:55:23 00:08:54 00:00:30 00:29:21 00:00:23 00:16:12

 

 

Szczegółowe wyniki rywalizacji kobiet, w której Agnieszka Jerzyk zajęła 12 miejsce.

 

PosFirst NameLast NameCountryTimeSwimT1BikeT2Run
1 Kaitlin Donner USA 01:00:18 00:10:16 00:00:32 00:32:07 00:00:27 00:16:54
2 Renee Tomlin USA 01:00:20 00:10:04 00:00:41 00:32:31 00:00:24 00:16:37
3 Vendula Frintova CZE 01:00:25 00:09:59 00:00:27 00:32:22 00:00:26 00:17:09
4 Yuko Takahashi JPN 01:00:35 00:09:47 00:00:30 00:32:33 00:00:24 00:17:19
5 Ai Ueda JPN 01:00:41 00:10:29 00:00:35 00:32:12 00:00:28 00:16:55
6 Ditte Kristensen DEN 01:00:42 00:10:09 00:00:34 00:32:10 00:00:25 00:17:23
7 Emmie Charayron FRA 01:00:43 00:10:12 00:00:28 00:32:08 00:00:28 00:17:24
8 Margit Vanek HUN 01:00:44 00:09:40 00:00:34 00:32:40 00:00:27 00:17:21
9 Mateja Simic SLO 01:00:46 00:10:11 00:00:38 00:32:06 00:00:24 00:17:24
10 Jessica Broderick USA 01:00:52 00:10:13 00:00:36 00:32:08 00:00:25 00:17:28
11 Michelle Flipo ITU 01:01:06 00:10:10 00:00:31 00:32:09 00:00:29 00:17:46
12 Agnieszka Jerzyk POL 01:01:09 00:10:28 00:00:37 00:32:08 00:00:25 00:17:29
Opublikowane w Wydarzenia

O tym mówią już dziś wszyscy i pewnie wielu z Was złożyło gratulacje Mateuszowi Kaźmierczakowi, ale warto zrobić to jeszcze raz publicznie. Jeden z najlepszych polskich triathlonistów jest na obozie sportowym w Gold Coast w Australii, gdzie trenuje razem z Marią Cześnik, przygotowując się do sezonu. Ale to nie temat kolejnego treningu stał się dziś numerem jeden, a to, co stało się między kolejnymi jednostkami, o czym poinformowała na Facebooku Maria Cześnik:

 

"Nasz Kazik bohaterem dnia. Dzisiaj w ostatniej chwili zauważył nieprzytomne 3 letnie dziecko leżące w naszym hotelowym basenie. Wyciągnął dziewczynkę i rozpoczął reamimację. Dziecko nie dawało znaków życia i było już całe sine. Ale udało się. Po 4 minutach reanimacji dziewczynka zaczęła oddychać. Potem przyjechalo pogotowie i zabrali malutką do szpitala. Brawo Kaziu. Jesteśmy z Ciebie dumni."

 

kazik ratownik

 

W rozmowie z Polskim Radiem Mateusz opowiadał, że do zdarzenia doszło w wolnym dniu od treningów, tuż po wyjściu na spacer, kiedy zauważył, że w basenie unosi się nieruchomo ciało 3-letniej dziewczynki, a jej siostra nie może przedostać się przez murek oddzielający drugi basen - płacze i woła o pomoc.

 

basen australia

 

Mateusz wyciągnął dziewczynkę na brzeg i rozpoczął reanimację. Akcja trwała niespełna 4 minuty, po czym na miejsce przyjechała karetka pogotowia. Dziewczynkę udało się uratować, Mateusz został bohaterem i trafił do serwisów informacyjnych w róznych mediach i portalach. Gratulacje Mateusz! To z pewnością cenniejsze doświadczenie niż jakiekolwiek medale! 

 

Linki do wywiadów:

 

http://www.goldcoastbulletin.com.au/news/polish-triathlon-champion-saves-girl-3-from-drowning-after-dragging-her-from-gold-coast-pool-giving-cpr/story-fnj94j0t-1227239254101

 

http://www.polskieradio.pl/43/279/Artykul/1386531,Mateusz-Kazmierczak-bohaterem-Polski-triathlonista-uratowal-zycie-dziewczynki

 

Opublikowane w Wydarzenia
sobota, 01 listopada 2014 10:15

Reset po sezonie. Jak robią to zawodowcy?

Listopad to dla wielu z Was jeszcze czas tzw. resetu po zakończeniu długiego sezonu - i to nie tylko triathlonowego, bo jak można przeczytać na portalach społecznościowych, część z Was startuje jeszcze w maratonach. Niektórzy zakonczyli już okres rozpasania i powoli wracają do treningów. Dla nich pisaliśmy ostatnio o metodyce powolnego powrotu do reżimu treningowego. Dziś mamy coś dla tych, którzy okres rozrtrenowania zaplanowali właśnie na przełom października i listopada. O tym, jak amatorzy spędzają ten czas, możecie przeczytać na blogach i wpisach na portalach społecznościowych. A zastanawialiście się jak czas bez sportu, albo z ograniczoną jego ilością, spędzają zawodowcy? Poprosiłem kilku z nich o krótkie wypowiedzi na temat resetu po ciężkim sezonie startowym i nie ukrywam, że ich odpowiedzi bardzo mnnie ucieszyły, bo wygląda na to, że to też ludzie! Uff...odetchnąłem, czytając przede wszystkim sposób "regeneracji" Filipa Przymusińskiego, który jest najbardziej zbliżony do mojego... szkoda tylko, że moje wyniki nie są zbliżone do wyników Filipa! Ale tak sobie myślę, że oprócz podobnej objętości w jedzeniu świństwa w okresie roztrenowania, powinienem jeszcze zbliżyć się do objętości treningowej zawodnika UAM Triathlon. Przeczytajacie jak resetują się zawodowcy. Gwarantuję, że nie będziecie mieli już więcej wyrzutów sumienia.


Mateusz Kaźmierczak


Mati reset


Po skończonym sezonie, najdłuższym w dotychczasowej karierze, chciałbym zaszyć się z moją drugą połówką gdzieś z daleka od ludzi i sportu. W jakimś buszu, gdzie nie będzie nikogo. Budzić się bez budzika, zdjąć zegarek z ręki, nie używać telefonu. Jeżeli chodzi o tzw. imprezy, to oczywiście można z nich skorzystać raz kiedyś, po sezonie, wiadomo - wszyscy jesteśmy ludźmi, ale też bez przesady! Jeżeli nie praktykuje się takiego stylu życia przez cały okres przygotowawczy i startowy, wystarczy lampka czerwonego wina raz kiedyś do kolacji. Ale przede wszystkim po sezonie, chcę jak najszybciej zapomnieć o sporcie, żeby po tym okresie mieć głód trenowania i z chęcią wejść w nowe przygotowania.



„Wentyl bezpieczeństwa” podczas roztrenowania u Kacpra Adama.

 

kacper reset


Jestem osobą, która nie musi iść na imprezę, aby odreagować sezon startowy. Dobrze czuję się w skórze triathlonisty i najlepszą formą spędzania czasu w okresie roztrenowania jest dla mnie aktywny wypoczynek. Brzmi to podejrzanie w słowach 22-letniego faceta, jednak to mi pasuje. Czasami pojeżdżę na rolkach, rowerze górskim, pójdę na spacer do lasu. Być może jestem nudny jak flaki z olejem, ale wolę to niż imprezę w klubie. W tym sezonie w mniejszym stopniu jestem zafiksowany na punkcie reżimu treningowego. Kiedy mam ochotę napić się piwa z przyjaciółmi, robię to. Często piję czerwone wino do kolacji, a ciastko do kawy przed popołudniowym treningiem to podstawa. Nie popadam w manię, że czegoś mi nie wolno, bo w coraz większym stopniu zajmuję się profesjonalnym treningiem. Myślę, że profesjonalizm to nie to samo, co perfekcjonizm. Uważam, że profesjonalne podejście musi przede wszystkim opierać się na czerpaniu przyjemności z całego procesu treningowego. Tak robię, więc co mam odreagowywać? Wszystko jest dla ludzi, ale zdaje sobie sprawę, że jestem odpowiedzialny za potencjalne skutki swoich działań. Oczywiście patrzę przez pryzmat swojej kariery triathlonowej, która często opiera się na pewnych dylematach, mimo to nie czuję potrzeby na większe odloty. Dla mnie triathlon to nie są poświęcenia, czy wyrzeczenia. Robię co lubię, więc robię to jak najlepiej. Każdy jest inny i musi brać pod uwagę wiele czynników jak rodzina, praca na pełen etat itp. Każdy może decydować o swoim nastawieniu. Train hard and have fun – to ostatnio chodzi mi po głowie.

 

 

Mikołaj Luft

 

luft reset


Nie przepadam za surowymi dietami, jem głównie to, co mi smakuje i wiem, że mi nie szkodzi w trakcie treningu. Lubię jeść dużo, a więc często wypełniam posiłki ogromnymi porcjami warzyw. Moja kolacja zwykle składa się z wielkiej miski sałatki ze świeżych warzyw z dodatkiem tuńczyka lub fety. Są jednak momenty, gdy sobie odpuszczam - zwykle po zawodach lub po ciężkim treningu albo w święta. Wtedy w grę wchodzą każde ilości ciastek i słodkich napojów. Mam też słabość do wieczornego piwka, staram się sięgać po bezalkoholowe, ale i normalne zdarza się 1-2 razy w tygodniu. Okres roztreniowania trwa u mnie ok. 3-5 tygodni i zazwyczaj odpoczywam na jakimś zagranicznym wyjeździe. Nie wytrzymuję jednak długo bez ruchu, zwłaszcza, że jak wspomniałem, lubię dużo jeść. W związku z tym z żoną dużo chodzimy zwiedzając nowe miejsca. Nawet w okresie wolnym staram się rekreacyjnie trenować - truchtam, jeżdżę na wycieczki rowerowe i pływam w morzu lub serfuję, ale wszystko w zależności od humoru i chęci. A gdy wracam do domu, trenuję "na luzie" z moimi podopiecznymi w Warszawie. W tym okresie częściej też zdarza mi się wypad na imprezę, chociaż przyznam, że w ciągu roku też lubię gdzieś wyjść 2-3 razy w miesiącu. Traktuję to jako regenerację psychiczną. Zresztą większość moich najbliższych przyjaciół nie ma wiele wspólnego ze sportem. Spotkania z nimi stanowią ważną odskocznię od życia zawodowego. Inaczej chyba bym zwariował.



 

Filip Przymusiński

 

filip reset


Tak jak mięśnie potrzebują okresu przejściowego, by się zregenerować po ciężkim sezonie, tak i psychika zawodnika potrzebuje lekkiego resetu. W moim przypadku jest to nasilony powrót do rzeczy, których w sezonie nie robię wcale lub w małych ilościach. Pierwszą z takich rzeczy są chipsy. Jak już nie mogę wytrzymać to dla smaku zjadam taką najmniejsza paczkę i celebruję każdego chipsa. Po ostatnim starcie w sezonie na IM Mallorca jeszcze na lotnisku pożarłem największą pakę chipsów jaka była i z nikim się nie podzieliłem! Przez około tygodnia pozwalam sobie na wszelką kaloryczną rozpustę: hamburgery, frytki, pizza, kebab, zapiekanki, lody z ajerkoniakiem, ciastka byle z czekoladą, na kremie i śmietanie. Wbrew pozorom szał na te rzeczy szybko mi przechodzi i czasem nawet nie trwa tego założonego tygodnia. Drugim wyskokiem są imprezy. Raz, że z nich już wyrosłem, a dwa, że nie mam na nie czasu, ale ten jeden raz do roku zbieramy się w gronie 5-6 najbliższych przyjaciół i idziemy w miasto na całą noc. Cofamy się do czasów studenckich. Zasady są proste: nie zabieramy kobiet, nie zabieramy samochodów, zaczynamy jak jest jasno i kończymy jak już jest jasno albo zamykają lokal, a jak by się ktoś o coś nas pytał, to nic nie pamiętamy. Robimy swoisty rekonesans po wszystkich możliwych napotkanych klubach i pabach. Pozostaje jeszcze alkohol. Tu się może zdziwicie, ale akurat takiego resetu nie stosuję, nie mam takiej potrzeby, nawet w czasie nocnego wypadu na miasto 3-4 piwa to max absolutny.


 

A jak u Was wygląda reset po ciężkim sezonie treningowym i startowym? 

Opublikowane w Publicystyka

Rewelacyjny występ Marii Cześnik w Pucharze Świata. Zawodniczka AdgarFit Pro Team zajęła pierwsze miejsce w chińskim Jiayuguan i jest to historyczny wyniki w polskim triathlonie. Jeszcze nigdy wcześniej nasz reprezentant nie zajmował w Pucharze Świata pierwszego miejsca! Gratulacje! Oto co Maria Cześnik powiedziała po wygranej w rozmowie z triathlon.org:

 

"Jestem naprawdę szczęśliwa! To moje pierwsze zwycięstwo, cierpiałam w trakcie biegu i miałam jakieś problemy pod koniec pływania, musiałam cisnąć na rowerze, by dogonić dziewczyny, ale w końcu się udało. Moje bieganie nie jest w tym roku za dobre, więc musiałam uciekać i pracowałam tak ciężko jak to możliwe. Myślę, że ostatnich pięć wyścigów rozgrywało się w podobnych warunkach, więc byłam do tego przyzwyczajona. "


PosFirst NameLast NameCountryTimeSwimT1BikeT2Run
1 Maria Czesnik POL 02:00:10 00:20:33 00:00:36 01:01:47 00:00:26 00:36:47
2 Yurie Kato JPN 02:00:33 00:20:26 00:00:35 01:01:56 00:00:23 00:37:09
3 Ditte Kristensen DEN 02:00:47 00:20:33 00:00:33 01:01:53 00:00:23 00:37:23
4 Jessica Broderick USA 02:00:58 00:20:22 00:00:37 01:01:56 00:00:23 00:37:37
5 Yuting Huang CHN 02:01:13 00:20:30 00:00:36 01:01:52 00:00:23 00:37:50

 

Poprosiliśmy o komentarz trenera Marii Cześnik, Marcina Słomę:

 

"Narszcie! Maria w przeszłości miała już kilka szans na wygraną, ale tym razem wreszcie się udało. Bardzo dobrze popłynęła, wyszła w pierwszej grupie. Na rowerze najgroźniejsze przeciwniczki były za nią i na biegu trzeba było już tylko utrzymać nad nimi przewagę. Zasłużyła sobie na to zwycięstwo, miała tyle nieudanych startów od Igrzysk, że teraz wreszcie wszystko zagrało jak należy. Przed wyjazdem powiedziała, że leci do Chin wygrać, a zawsze podchodziła z dystansem do swoich startów. Jeżeli chodzi o Marię to trzeba dbać właśnie o jej nastawienie psychiczne. Mówiłem jej, że jest dobrze przygotowana, że wyjdzie z wody w pierwszej grupie, że da radę. I dała! Bardzo się cieszę i jej gratuluję, tym bardziej, że kibicowałem jej z daleka, z Warszawy. Ze względu na koszty zostałem w Polsce, moi zawodnicy (AdgarFit Pro Team) - Maria Cześnik i Mateusz Kaźmierczak pojechali do Chin sami (podobnie Mateusz Rak z UKS Tri Saucony Rumia). Bardzo późno polecieliśmy na miejsce zawodów, bo dosłownie kilka dni przed startem. Kilka razy już to testowaliśmy. Tam nie ma tak naprawdę gdzie trenować, warunki są nieodpowiednie dla Europejczyka, organizm byłby bardziej "zduszony", gdybyśmy zostali tam dłużej, a nie ukrywajmy, że ze względu na koszty nie pojechaliśmy tam np. 3 tygodnie wcześniej. Maria wygrała i to zwycięstwo jest bardzo cenne, bo dostarczyło 500 punktów do kwalifikacji olimpijskich - dosyć pokaźny zastrzyk i po to tam pojechała. Zbliżamy się takimi zawodami do Rio! Po wygranej w Jiayuguan Maria ma 1036 punktów i jest 19 w rankingu!" 

 

WC Chiny14_0

 

W Chinach startowali też Polacy, Mateusz Kaźmierczak i Mateusz Rak. Oto rezultaty pierwszej piątki i Mateusza Kaźmierczaka. 

 

PosFirst NameLast NameCountryTimeSwimT1BikeT2Run
1 Vladimir Turbayevskiy RUS 01:49:54 00:18:57 00:00:35 00:58:33 00:00:23 00:31:25
2 Jarrod Shoemaker USA 01:49:57 00:19:09 00:00:33 00:58:20 00:00:22 00:31:30
3 Igor Polyanskiy RUS 01:50:00 00:18:57 00:00:33 00:58:25 00:00:23 00:31:39
4 Sergio Sarmiento MEX 01:50:09 00:19:20 00:00:30 00:58:07 00:00:21 00:31:49
5 Ivan Ivanov UKR 01:50:15 00:19:33 00:00:33 00:57:53 00:00:27 00:31:47
23 Mateusz Kazmierczak POL 01:51:51 00:19:43 00:00:31 00:57:47 00:00:23 00:33:25
DNF Mateusz Rak POL LAP 00:19:33 00:00:37 00:00:00 00:00:00 00:00:00

 

Marcin Słoma

 

"Mateusz Kaźmierczak pojechał tam, żeby walczyć o pierwszą 20-tkę. Był 23-ci, ale uważam, że zrobił wszystko na co go stać. Pracowaliśmy nad pływaniem, które poprawił. Jest już zmęczony sezonem. To był jego ostatni start przed przerwą i teraz czas na odpoczynek, regenerację, krótkie wakacje i zabieramy się za przygotowania do kolejnych startów. Mamy 6 tygodni do czterech Pucharów Świata, w których chcemy wystartować. Mateusz jest teraz na takim poziomie, że może walczyć o pierwszą dwudziestkę. 

 

Piotr Netter - trener Mateusza Raka

 

"Na razie nie wiadomo, co się dokładnie stało. Mateusz chyba był po prostu słaby na tych zawodach, zduszony. Na pierwszą boję wpłynął co prawda w pierwszej 10-tce, ale później tracił. Na rowerze nie miał sił. Jechał tak naprawdę sam i dostał tzw. "lapa", czyli został zdublowany i musiał zgodnie z przepisami zejść z trasy. Nie wiem czy długa, dwutygodniowa aklimatyzacja, szukanie basenu, miejsce niezbyt dobre do treningu miały na to wpływ, ale jest to bardzo prawdopodobne. Jednak to była część poznania mojego zawodnika, teraz wiem, jak reaguje na takie sytuacje, zmienne warunki, trudny klimat, jak radzi sobie w takim stresie. To jest część przygotowań zawodnika do walki o Rio. Poznajemy się i poznajemy organizm Mateusza. Gratulacje dla Mateusza Kaźmierczaka za dobry występ mimo tylu startów i wyjazdów."


WC Chiny14_1

Opublikowane w Wydarzenia

Zawody w Huatulco to jedne z najbardziej wymagających Pucharów Świata dla zawodników. Sprawia to pogoda (duża wilgotność i temperatura w cieniu w okolicach 40 stopni Celsjusza) oraz bardzo trudna trasa rowerowa i biegowa. Jeśli do tego dodamy temperaturę wody w akwenie blisko 30C, to rysuje nam się obraz warunków wręcz ekstremalnych dla ludzkiego organizmu. Byłem na tych zawodach po raz drugi i warunki były takie same, a z tego co mówią inny zawodnicy, taki jest urok tej imprezy. Innej pogody w tym meksykańskim kurorcie nie znają. Organizatorzy starają się przygotować to tych zawodów jak najlepiej potrafią. Znajdziemy tu przed startem przygotowaną wazelinę, plastry oraz krem ochronny z filtrem 50, dużo wody, a po zawodach na zawodników czeka całe zaplecze medyczne i wanny z lodem. Nie braknie wody na biegu, a wyjątkowo woda podawana jest również rowerze. To wszystko ma pomóc zawodnikom osiągnąć cel – metę. Niestety nie wszystkim to się udaje, a niektórzy płacą wysoką cenę. Tak było w tym roku, gdy prowadzący pewnie Francuz Lescure nagle 30m przed metą padł, wstał jeszcze i jakimś nadludzkim wysiłkiem „doczłapał” się do mety. Kiedy rozmawiałem z nim na pasta party, mówił, że na ostatnim kilometrze czuł się dziwnie, nogi nie pracowały tak jak na początku i nagle się pod nim ugięły, niespodziewanie tuż przed metą. Był jednak szczęśliwy z tego, że zdołał ukończyć zawody i zmieścił się na pudle. Wieczorem nie było po nim widać, że jeszcze parę godzin temu jego organizm odmówił mu posłuszeństwa.

 

W tak trudnych warunkach ponad tydzień temu przyszło się ścigać Marii Cześnik i Mateuszowi Kazimierczakowi (oboje AdgarFit Pro Team). Oto ich wyniki w zestawieniu z pierwszą piątką.

 

Elita kobiet

 

PosFirst NameLast NameCountryTimeSwimT1BikeT2Run
1 Ai Ueda JPN 02:14:52 00:20:04 00:00:44   01:17:03   00:00:22   00:36:39  
2 Claudia Rivas MEX 02:15:19 00:19:17   00:00:48   01:16:02   00:00:26   00:38:46  
3 Mateja Simic SLO 02:16:48 00:20:07   00:00:48   01:16:57   00:00:30   00:38:26  
4 Anastasia Abrosimova RUS 02:17:52 00:19:47   00:00:49   01:17:19   00:00:29   00:39:28  
5 Mari Rabie RSA 02:18:20 00:20:00   00:00:47   01:17:03   00:00:29   00:40:01  
6 Maria Czesnik POL 02:18:47 00:20:04   00:00:52   01:16:56   00:00:29   00:40:26

 

Elita mężczyzn

 

PosFirst NameLast NameCountryTimeSwimT1BikeT2Run
1 Luciano Taccone ARG 02:01:58 00:18:08 00:00:42   01:07:35   00:00:25   00:35:08  
2 Davide Uccellari ITA 02:02:08 00:17:50   00:00:45   01:09:29   00:00:25   00:33:39  
3 Aurélien Lescure FRA 02:02:09 00:17:53   00:00:46   01:07:45   00:00:23   00:35:22  
4 Etienne Diemunsch FRA 02:02:39 00:17:52   00:00:44   01:07:48   00:00:23   00:35:52

 

13 Mateusz Kazmierczak POL 02:05:22 00:18:30   00:00:44   01:08:45   00:00:24   00:36:59

 

 

Starałem się ich przygotować na takie warunki, by jak najlepiej znieśli trudy zawodów. "Kazik" mówił, że dzień przed zawodami wypił ponad 6 litrów płynów. Przed Pucharem Świata byliśmy na krótkim zgrupowaniu w Spale, gdzie szlifowaliśmy formę, co przeszkodziło im w uzyskaniu optymalnej dyspozycji na MP, które były tydzień przed Pucharem Świata, ale wspólnie zdecydowaliśmy, że kwalifikacje olimpijskie mają priorytet i temu podporządkowujemy wszystkie starty w tym roku.

 

Dzień zawodów zaczęły dziewczyny. Start o 8 rano, a już ciepło! Jak w najbardziej upalny dzień w Polsce, a co dopiero będzie podczas biegu w okolicach godziny 10.00? Na pływaniu szybko na czoło wysunęły się dwie zawodniczki: Claudia Rivas z Meksyku, która w tym roku zaskakuje bardzo dobrą dyspozycją (12 miejsce na WTS Yokohama) oraz Yuko Takanashi , młoda przyszłość Japonii, zapamiętajmy to nazwisko. Po pływaniu miały 50 sekund przewagi nad dużą grupą, w której znajdowała się Maria - po pewnym pływaniu szybko zniwelowała kilkusekundową stratę do czoła peletonu.

 

Rower

Trasa rowerowa to 8 pętli, a na każdej z nich ciężki podjazd o średnim nachyleniu 26%. Kto kiedykolwiek wjeżdżał na taką "górkę", ten wie, jak bardzo boli. A co dopiero pokonać taki podjazd w upale... i jeszcze 8 razy?! Grupa Marii szybko topnieje i z około 20 dziewczyn na koniec zostaje tylko 7. Dwie prowadzące utrzymały przewagę, a nawet powiększyły ją na ostatniej rundzie. Tak się zwykle dzieje, gdyż uciekające „cisną” do końca, a w grupie pościgowej już zaczynają myśleć o biegu i oszczędzają siły.

 

DSCN0451

 

Bieg

Umiejętność rozłożenia sił na trasie jest tu kluczowa. Do tego organizatorzy wyznaczyli trasę z górą, którą trzeba pokonywać dwukrotnie na każdej z 4-ech rund. Kto nie pamiętał, by korzystać z punktów z wodą, ledwo kończył zawody. Maria zaczęła bieg spokojnie na 8 pozycji i potem przesunęła się szybko na 6, niestety na 3 rundzie zobaczyła szansę na walkę o podium i zbyt szybko chciała odrobić straty. Skończyło się to dla niej tym, że na 4 rundzie walczyła już o przetrwanie, a nie z zawodniczkami. I tak z 4 miejsca spadła ponownie na 6. Zawody wygrała niesamowita tego dnia Japonka Ueda (2 miejsce w WTS Yokohama), druga była, ku uciesze żywiołowo dopingujących miejscowych kibiców meksykanka Rivas, a trzecia znakomicie finiszująca na ostatniej rundzie Słowenka Mateja Simic. Trudów zawodów nie wytrzymała prowadząca po pierwszej rundzie Japonka Takanashi, która słaniając się zeszła z trasy. Wynik Marii cieszy z uwagi na dużą zdobycz punktową do kwalifikacji olimpijskiej. W Rankingu olimpijskim po 3 zawodach zajmuje ona 20 pozycję. Oby tak dalej. Najlepszych 55 kwalifikuje się do IO.

 

 

Mateusz "Kazik" Kaźmierczak

 

kazik

 

 

 

Start mężczyzn był po kobietach, a tego dnia słońce nie odpuszczało, więc zapowiadały się ekstremalne zawody. Przed startem dałem Kaziowi kilka uwag. Znając jego gorącą głowę, chciałem by tym razem starał się jak najbardziej ekonomicznie startować. Wszystko zależało oczywiście od sytuacji po pływaniu, konkurencji, która jest jego pietą achillesową.

 

Pływanie

Start w wykonaniu Kazika był dobry, ale jakie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłem go po pierwszej rundzie jako jednego z ostatnich. Okazało później, że na 3 boi "zaplątał się" w linę, paru zawodników przepłynęło po nim i już był w tyle. Na drugiej rundzie poprawił swoja pozycję, dzięki czemu nie stracił kontaktu z zawodnikami, którzy liczyli się w rozgrywce.

 

Rower

Wyjście z wody, dobieg do T1 i pierwsze rundy na rowerze to właściwie przez cały czas maksymalny wysiłek, jedni zawodnicy uciekają, drudzy gonią i wszystko na maksa. Kazik w małej grupce wraz z Tylerem Butterfildem i Bruno Paisem (dwoma bardzo dobrymi kolarzami), szybko dopadają czołową grupę już po drugiej rundzie. Jak było ciężko, widać to po kolejno odpadających na podjeździe zawodnikach. Kto odpada z grupy, staje nagle „dęba”, ledwo wjeżdżając pod wniesienie zakosami. Trudów nie wytrzymuje m.in. Pais. Kazik mądrze jedzie i nie szarpie się niepotrzebnie w jakiś akcjach. Pod koniec odskakuje 8-mio, a potem już 6-cio osobowa grupka. Do T2 wjeżdżają z 45 sekundową przewagą.

 

DSCN0466 1

 

Bieg

Podobnie jak u kobiet, tak samo i u mężczyzn, umiejętność rozłożenia sił była kluczowa. Kazik zaczyna spokojnie w okolicach 25 miejsca i z kilometra na kilometr poprawia swoją pozycję. W rezultacie na mecie melduje się na 13 pozycji, co jest jego najlepszym wynikiem w karierze. Jest bardzo zadowolony i podekscytowany. Zdobywa też swoje pierwsze punkty do rankingu olimpijskiego. W klasyfikacji tej jest 55-ty.

 

Taka pozycja premiuje występem olimpijskim. Oczywiście to dopiero początek bardzo trudnej drogi! Dwa lata ciężkiej pracy, 15 najlepszych startów zawodnika w PŚ i WTS, które „ustawią” go na pozycji rankingowej. Kazik ma jeszcze wiele pracy przed sobą, ale determinacji mu nie brakuje, więc jest duża szansa, że osiągnie swój upragniony cel i wraz z Marią będą reprezentować Polskę w Rio na Igrzyskach olimpijskich. Oboje mają sobie, i nie tylko, coś do udowodnienia. Maria, że zbyt wcześnie ją skreślono, a Kazik, że stać go na osiągnięcie poziomu sportowego pozwalającego na walkę z najlepszymi. Wytrwale dążą do wyznaczonego celu, a ja mam nadzieję im w tym pomóc. Obyśmy jak najczęściej wracali z zawodów w tak dobrych humorach.

 

mariaHUATULCOafterRace

Opublikowane w Publicystyka

W ubiegłorocznej edycji Elemental Triathlon Olsztyn, na starcie stawił się rekordzista świata na dystansie Ironman oraz V-ce Mistrz Świata na tym samym dystansie. Niemiec Andreas Raelert, bo o nim mowa przyjechał do Olsztyna w zastępstwie swojego młodszego brata Michaela, który na kilka dni przed zawodami doznał kontuzji. Andreas po pasjonującym finiszu uległ Mateuszowi Kaźmierczakowi i tym samym zajął drugie miejsce w zawodach.


Tegoroczna edycja olsztyńskiego triathlonu zapowiada się równie ciekawie. Okazało się, że w rodzinie Raelertów pozostał lekki niedosyt po przegranej i w tym roku powracający po kontuzji Michael – aktualny rekordzista świata na dystansie Ironman 70.3 – będzie próbował walczyć o zwycięstwo w ETO 2014!


Informacja o starcie Michaela w Elamental Triathlon Olsztyn została również podana na oficjalnej stronie braci Raelert, gdzie Michael napisał: „Po tym, jak Andy z entuzjazmem opisywał mi swoje doświadczenie z tych zawodach,  cieszę się, że mogę wziąć udział w tym wyścigu”.


 


Michael Raelert to jeden z czołowych triathlonistów na świecie. Dwanaście razy triumfował w zawodach z cyklu Ironmna 70.3 (ostatni raz w Berlinie w 2013 roku), w tym dwa razy zdobywał tytuł Mistrza Świata w latach 2009 i 2010, organizaowanych przez federację World Triathlon Corporation. Ponadto Michael, to dwukrotny Mistrz Europy z roku 2010 i 2012. Już 18 maja będzie można się przekonać czy do tego imponującego dorobku Michael będzie mógł dopisać sobie zwycięstwo w Elemental Triathlon Olsztyn.

Opublikowane w Wydarzenia

Na stronie Akademii Triathlonu prezentujemy sylwetki triathlonistów w różnym wieku. Dziś czas na wywiad z młodym, obiecującym triathlonistą, którego niektórzy widzą już na Igrzyskach olimpijskich w Rio. Mateusz Kaźmierczak ma 23 lata. Urodził się w Kaliszu. Obecnie mieszka i trenuje w Warszawie w klubie UKS G-8 P Bielany pod okiem trenera Cezarego Figurskiego. Mimo młodego wieku „Kaziu” już zapracował na swoją wysoką pozycję w rodzimym triathlonie. Nie chodzi jedynie o jego zwycięstwo z Andreasem Raelertem, ale także o wcześniejsze wyścigi, w których udowodnił, że już niedługo może liczyć się nie tylko na naszym podwórku, ale i w europejskich i światowych wyścigach triathlonowych. Jego motto życiowe brzmi: „Nigdy nie rezygnuj z tego, co naprawdę chcesz osiągnąć. Człowiek z wielkimi marzeniami jest silniejszy od tego, który jest tylko realistą”. O marzeniach i nie tylko rozmawiamy z Mateuszem Kaźmierczakiem…


Ludwik Sikorski: Jak piszesz na swojej stronie internetowej, triathlon to Twoja miłość. Kiedy się zaczęła?
Mateusz Kaźmierczak: Już prawie 6 lat temu, odkąd skończyłem trenować kolarstwo górskie, które było krótkim epizodem w moim życiu. Wcześniej trenowałem przez jakiś czas pływanie, ale szybko znudziło mi się pływanie od ściany do ściany.


Czy tylko z powodów „nudy” zrezygnowałeś z pływania, a potem z kolarstwa górskiego?
Jakoś w żadnej z tych dyscyplin nie czułem się do końca szczęśliwy. Nie czułem, że to jest to. Szukałem czegoś nowego, aż usłyszałem o triathlonie. Pomyślałem sobie: "Umiem pływać, na rowerze też umiem kręcić, to zostało tylko spróbować pobiegać”. A że lubiłem dwie pozostałe dyscypliny i nie chciałem tak do końca z nich zrezygnować, to postanowiłem wszystko połączyć.


Pamiętasz swój pierwszy start w triathlonie?
Tego się nigdy nie zapomina. To jak pierwsza jazda na rowerze. Było to w Wąsoszach w 2004 roku. Namówił mnie do zawodów mój pierwszy trener, Jurek Wleklak, który był wtedy też moim wuefistą w szkole. Udało mi się wtedy wyjść z przewagą z wody, ale pamiętam, że było zimno i w boksie rowerowym zacząłem ubierać kurtkę. Szło mi to strasznie, gdyż na mokre ciało ubranie nie chciało wchodzić. Zmiana nie szła mi za szybko i na rower wyjeżdżałem po dłuższej chwili. Na rowerze goniłem ile sił i wydawało mi się że frunę. Udało mi się dogonić prowadzących. Na biegu pamiętam, że „wyleciałem” z boksu sprintem. Wydawało mi się, że wytrzymam tak cały dystans, ale sił wystarczyło tylko na kilkadziesiąt metrów. A miałem do pokonania chyba z 2km. Ale jak tylko za zakrętem ukazała się meta ostanie 100 metrów było „moje”, udało mi się wyprzedzić jeszcze 3 innych dzieciaków. Ukończyłem zawody na 6 pozycji i byłem z tego super szczęśliwy. Na mecie zauważyłem, że okularki od pływania mam jeszcze na szyi.


Który z Twoich dotychczasowych startów był dla Ciebie najważniejszy, najlepszy lub najwięcej Cię nauczył?
Na każdym starcie uczymy się nowych rzeczy i poznajemy bardziej swój organizm. Każdy start wnosi do naszego doświadczenia coś nowego. Każdy start trzeba traktować inaczej. Na niektórych jest selektywna trasa na rowerze, na innych żar leje się z nieba, na kolejnych woda jest lodowata. Trzeba się tak przygotowywać do każdego, żeby podczas wyścigu już nic nas nie mogło zaskoczyć. Dla mnie jednym ze startów, który wiele mnie nauczył, były ME elity w Izraelu w zeszłym roku. To jest zupełnie inne ściganie. Pamiętam, że z wody wyszedłem z podbitym okiem. Tam nauczyłem się jaką taktykę obierać w wodzie i że jak jest potwornie gorąco, to nie należy zaczynać biegu za mocno, bo potem może być bardzo ciężko o dobry rezultat. Za najlepszy uważam każde Mistrzostwa Polski, gdzie przez 3 lata z rzędu udało mi się zdobyć tytuł Młodzieżowego Mistrza Polski. Najlepszy start za granicą to 12 miejsce na Pucharze Europy w Istambule w zeszłym roku.

 

DSC06015-001 Kopiowanie


Podkreślasz, że bardzo dużo czasu spędzasz na treningach. Jak organizujesz swój czas, aby nie zaniedbywać ani sportu, ani szkoły i innych rzeczy?
Przede wszystkim trzeba być bardzo dobrze zorganizowanym. Jak jest dobrze poukładany plan dnia, to wszystko można zorganizować. Jak jestem w Warszawie na studiach to wiadomo, że poświęcam sporo czasu uczelni, ale muszę pamiętać żeby nie zaniedbać swoich treningów. Rano mam pobudkę o 5:10, żeby na 6 rano być już w wodzie. Trening na basenie trwa zazwyczaj półtorej godziny. Potem od razu jadę na uczelnię, w drodze jedząc śniadanie. Zajęcia kończę przeważnie o 13.00. Wtedy jestem już po obiedzie, lub jeszcze przed - zależy jaki drugi trening mam do zrealizowania. Po nim znowu coś przekąszę i ucinam sobie drzemkę. Wieczorem robię trzeci trening i przeważnie jest to bieg. Po nim jem kolację i jak nie mam nic do nauki to mam czas wolny - tak od 20 do 21:30… jeśli nie „padnę” wcześniej do łóżka żeby bez problemu wstać skoro świt na basen.


A co robisz w wolnym czasie?
Każdą chwilę spędzam ze swoją dziewczyną. Przeważnie gdzieś wychodzimy -  do kina, spotkać się ze znajomymi. Czasem zobaczyć jakieś nowe miejsca w stolicy, w których nie byliśmy, czy też rozpalić ognisko i się zrelaksować.


A nie jest Ci trochę szkoda „lat młodości”? Imprezy, piwko na murku i inne …?
Jak człowiek jest zdeterminowany w dążeniu do swojego celu i widzi, że ten cel jest realny, to jest duża motywacja. Tym bardziej, jeżeli cele jest spełnieniem marzeń z dzieciństwa. Trzeba określić w życiu priorytety. Na wszystko w życiu przyjdzie czas. Teraz jest czas na ciężką pracę i na spełnienie swoich marzeń, które są silniejsze dla mnie od innych pokus.


Ale chwile zmęczenia, wypalenia i jakiegoś zwątpienia się pojawiają? Jak sobie wtedy radzisz?
Każdego czasem takie chwile dopadają, ale to właśnie wtedy poznajemy siebie samych najlepiej. Pytanie, jak sobie z takimi momentami poradzimy? Każdy ma wzloty i upadki. Nie jesteśmy robotami. Ja osobiście staram się wtedy robić przy okazji te rzeczy, które sprawiają mi najwięcej przyjemności. Wiem, że takie chwile czasem przychodzą, ale jak wszystko jest w treningu dobrze poukładane, to też w niedługim czasie odchodzą. Staram się o nich nie myśleć za dużo i nie rozpatrywać, tylko im zaradzić jak najszybciej, żebym cały czas z tego sportu miał przyjemność.


Nie ukrywasz, że Twoim celem są Igrzyska Olimpijskie w 2016 roku. Co może stanąć na Twojej drodze do spełnienia tego marzenia?
Wiadomo, jak każdy sportowiec obawiam się kontuzji. W sporcie wyczynowym już mamy takie obciążenia treningowe, że musimy być bardzo ostrożni. Nie ukrywam też, że do przygotowania się do Igrzysk i o walkę o kwalifikacje potrzebne jest zaplecze materialne. Nie mogę sobie pozwolić na niektóre zgrupowania czy starty zagraniczne ponieważ nie posiadam wystarczających pieniędzy.

 

DSC04662-002


Sezon 2013 już rozpoczęty. Jakie wrażenia z dotychczasowych startów?
Moim zdaniem sezon 2013 rozpocząłem bardzo dobrze. Po obozie w Portugalii wystartowałem w pierwszym w tym roku pucharze Europy i zdobyłem punkty do rankingu światowego. Byłem po ciężkim obozie i nie spodziewałem się tak dobrego wyniku, który mnie oczywiście miło zaskoczył. Kolejnym startem był puchar Europy w Turcji, gdzie wyścig nie ułożył się najlepiej dla mnie, gdyż w drugiej grupie zawodnicy nie pracowali na rowerze i pierwsza grupa za dużo uciekła. Już niestety nie dało się tego odrobić na biegu, ale i tak udało mi się zakwalifikować na ME seniorów. Razem z trenerem uznaliśmy, że ME są dla nas ważniejsze. Pierwszy start w Polsce, który był w Olsztynie, był dla mnie bardzo udany. Udało mi się wygrać z rekordzistą świata na dystansie Ironman. Co prawda to nie był jego dystans, ale i tak było miło wygrać z taką sławą światowego triathlonu. Każdy start szczegółowo opisałem na swojej stronie internetowej.


A jakie zawody jeszcze przed Tobą w tym roku?
Głównie będę się ścigał za granicą na pucharach europy i świata. W tym roku mam zamiar debiutować na pucharach świata w Palamos i Alicante. Mam jeszcze w kalendarzu startów puchary europy we Włoszech, Hiszpanii, Estonii. Jak uda mi się zakwalifikować na Mistrzostwa Europy i Świata U23 , to będą to moje kluczowe starty w tym sezonie. Oczywiście wystartuję na Mistrzostwach Polski w Suszu i Górznie. Wiadomo, że to są plany startowe i mam nadzieję, że zdrowie pozwoli je zrealizować w 100%. Ale wiecie, że to jest sport i wszystko się może zdarzyć.


Gdybyś miał się umiejscowić w hierarchii polskich zawodników tri na dystansie olimpijskim, to na którym miejscu byś się teraz uplasował?
W Polsce triathlon rozwija się w niesamowicie szybkim tempie. Zawodników jest coraz więcej i ich poziom stale rośnie. Nie można się ani na chwilę zatrzymać, bo konkurencja nie śpi. Stale ktoś robi postępy z roku na rok. Przez ostatnie lata udawało mi się stawać na podium na Mistrzostwach Polski i jestem z tego bardzo zadowolony. W sporcie wszystko może się wydarzyć. Aktualnie w Polsce mamy sporą grupę dobrych zawodników, którzy reprezentują podobny poziom. Ktoś z nas może mieć tego dnia lepszy dzień, a ktoś gorszy, więc to jest w tym sporcie piękne, że tak naprawdę nikt nie jest pewnym wygranej.


…a za 2-3 lata?
Chciałbym się z roku na rok poprawiać, tak jak udaje mi się to dotychczas. Już będę wtedy seniorem i na pewno będę dążył do tego żeby być najlepszym.


Jesteś jeszcze bardzo młodym zawodnikiem, a ci zawsze mają swoich idoli. Kto jest Twoim, zarówno z polskich jak i zagranicznych zawodników?
Moim idolem odkąd pojawiłem się w świecie triathlonu został Javier Gomez. Pamiętam, jak zaczynałem, pojechałem zobaczyć Mistrzostwa Świata w Hamburgu. Tam po raz pierwszy zobaczyłem Gomeza, oczywiście zrobiłem sobie z nim zdjęcia i wziąłem autograf. Pamiętam to przeżycie do dziś. Kto by przypuszczał, że parę lat później przyjdzie mi stanąć z moim idolem na jednej linii startu. Z polskich zawodników podziwiam bardzo Justynę Kowalczyk, gdyż w zimę biegam treningowo na nartach biegowych i wiem, ile wysiłku trzeba w to włożyć.


Jakie według Ciebie cechy, mentalne i fizyczne, decydują o sukcesie w triathlonie?
Triathlon, jak sam wiesz, jest bardzo specyficzną dyscypliną sportu. Podczas wyścigu sporo myśli przewija się nam w głowie. Mamy chwile gorsze jak i lepsze. Moim zdaniem sztuka jest właśnie w tych momentach kryzysu potrafić i starać przezwyciężyć swoje słabości, bóle czy dolegliwości. Nasze samozaparcie i silna wola pokonania takich momentów sprawia, że jesteśmy coraz silniejsi. Potrafimy stawiać sobie poprzeczkę coraz wyżej i podejmować nowe wyzwania. Bardzo ważna w naszej dyscyplinie jest wytrzymałość. Trzeba równomiernie nią dysponować tak, żeby w którymś momencie wyścigu nie przesadzić, ale też żeby wbiec na metę i spokojnie powiedzieć samemu sobie, że „wykonałem plan w 100%”, czy „dałem z siebie wszystko”. Moim zdaniem z doświadczeniem przychodzi ta umiejętność dysponowania w ten sposób wytrzymałością, żeby w dzień zawodów rozłożyć tak umiejętnie siły, aby wszystko potoczyło się po naszej myśli.

 

DSC04834-002


Dziękujemy za rozmowę.

 

ULUBIONE TRENINGI MATEUSZA:


Pływacki:
Moim ulubionym treningiem pływackim jest 3x(100+400). Jest to imitacja startu. Pierwsze 100m płyniemy na 98%  - start w zawodach triathlonowych. Potem mamy odpoczynek 20-30sekund i płyniemy mocno 400 metrów. Wszystko po przerwie odpoczynkowej miedzy serami powtarzamy 3 razy. Jest to ciężki trening, często się stresuje przed nim, ale wiem, że przynosi dobre rezultaty.


Rowerowy:
Na rowerze, kiedy nie mam zawodów w weekend, bardzo lubię jeździć na rondo Babka. Spotykają się tam kolarze i jedziemy pętlę 120km. Jest to fajna zabawa i inna forma treningu. Można zaobserwować jak jeżdżą kolarze w peletonie i wykorzystać to na wyścigu triathlonowym na „Olimpijce”.


Biegowy:
W Warszawie biegam w lesie Bielańskim i na Młocinach. W lasku mam taką pętle crossową 2km. Jest ona wymagająca i nie należy do szybkich, ale teren, po którym się biega jest urozmaicony. Jest i twardo, miękko i bardzo miękko (200metrów po piasku). Podczas tej pętli człowiek nie ma czasu na nudę. Lubię sobie pobiegać trochę żwawiej i zrobić ich tak od 4 do 5.


FILM MATEUSZA


Opublikowane w Wywiady

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test