brett sutton
Home Aktualności Publicystyka Artykuły w etykiet: Zbyszek Gucwa

W piątek warszawskie Centrum Diagnostyki Sportowej Sportslab zamieniło się na kilka godzin w siedzibę nowo powstałej grupy GVT BMC Triathlon Team. To efekt nawiązanej niedawno współpracy między obiema stronami. Głównym celem współpracy jest opieka medyczna, w tym przede wszystkim monitorowanie organizmów zawodników. Dr Szczepan Wiecha i jego sztab wykonali pierwsze badania wydolnościowe triathlonistów GVT BMC, które już na stałe pozostaną w kalendarzach członków drużyny. Docelowo cała dziesiątka przechodzić będzie cykliczne badania – zarówno podczas prób na rowerze, jak i na bieżni. Uzyskane wyniki pozwolą sztabowi trenerskiemu na odpowiednią konfigurację planów treningowych oraz sprawdzenie dotychczasowych postępów.

 

Cała drużyna została przebadana także przez fizjoterapeutę – Tomasza Niedźwiedzkiego. W jego CV znajduje się m.in. praca dla reprezentacji Polski juniorów w kolarstwie. W tym czasie po medale mistrzostw świata i Europy sięgał Michał Kwiatkowski, a pierwsze sukcesy na międzynarodowej arenie osiągali Rafał Majka, Łukasz Wiśniowski oraz Paweł Poljański. Badania fizjoterapeuty wykazały, że drużyna na szczęście nie ma poważnych dolegliwości. Indywidualnymi zestawami ćwiczeń leczone są obecnie tylko drobne urazy.

 

Powrót Kaźmierczaka

 

Po długiej przerwie, która była spowodowana ciężką kontuzją, powoli do formy powraca Mateusz Kaźmierczak. Zawodnik GVT BMC Triathlon Team liczy na to, że rok 2017 pozwoli mu w pełni rozwinąć skrzydła.

 

 Mateusz Petelski_i_Mateusz_Kamierczak_GVT_BMC_Triathlon_Team

 

„Mój cel na przyszły sezon jest jeden – powrót do pełni zdrowia. Od dłuższego czasu nie miałem sezonu, w którym nic mi nie doskwierało. Teraz priorytetem będzie zdrowie. Wierzę, że jeśli o to zadbam, to wyniki przyjdą same. Jestem obecnie w dobrych rękach, więc mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli. Niestety, nie udało mi się zakwalifikować na igrzyska olimpijskie w Rio, ale cieszę się, że – mimo kontuzji i długiej przerwy od sportu – nie poddałem się i walczyłem. Osoby, które mnie znają, mogą potwierdzić, że wszystkie moje rezultaty osiągnąłem siłą woli i psychiką, a niekoniecznie mocą samego organizmu. Teraz mam nadzieję, że głowa i forma pójdą ze sobą w parze. Jestem ciekaw nadchodzącego sezonu, ponieważ poziom na świecie i w Polsce poszedł bardzo do góry. Chciałbym spróbować swoich sił na kilku „połówkach”, bo teraz w sezonie poolimpijskim jest na to czas. Później, jeśli noga będzie dobrze „podawać”, skrócę dystans. Głównym celem mojego powrotu są oczywiście igrzyska olimpijskie w Tokio, które odbędą się w 2020 r.” – mówi Mateusz Kaźmierczak.

 

Sesja, sprzęt, zgrupowania

 

Korzystając z gościnności Sportslab.pl i możliwości logistycznych kliniki Ortoreh, przeprowadzono również pierwszą sesję fotograficzną nowego zespołu. O profesjonalne zdjęcia zadbał jeden z najbardziej cenionych w Polsce fotografów sportowych – Szymon Gruchalski. Efekty będzie można poznać już wkrótce na oficjalnej stronie internetowej GVT BMC Triathlon Team, która jest aktualnie w budowie.

 

W programie dnia organizacyjnego znalazło się także spotkanie z przedstawicielami partnerów. Markę BMC Switzerland reprezentowali Krzysztof Spławski i Adam Nowak, którzy zapoznali zawodników z technologią zastosowaną w triathlonowych rowerach aero BMC timemachine 01 oraz wyścigowych rowerach szosowych BMC teammachine SLR01. To właśnie te flagowe modele szwajcarskiej firmy będą do dyspozycji zawodników GVT BMC. Robert Medoń, czyli przedstawiciel marki 7triseven, zaprezentował z kolei kolekcję plecaków, butów triathlonowych, systemów nawadniania oraz innych akcesoriów.

 

Maciej Chmura_GVT_BMC_Triathlon_Team

 

Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia zakończyło się drugie zgrupowanie w Interferie Sport Hotel Bornit w Szklarskiej Porębie. Dzięki gościnności i uprzejmości całej obsługi zawodnicy w komfortowych warunkach przygotowywali się do nadchodzącego wielkimi krokami sezonu. Pod koniec lutego rozpocznie się trzecie zgrupowanie, tym razem w hiszpańskim Lloret de Mar. To właśnie tam zawodnicy postarają się o ostateczny szlif formy przed pierwszymi zawodami triathlonowymi, ale za nim to nastąpi – wszyscy wezmą udział w duathlonie w Katalonii.

 

Pierwsze starty

 

Już 1 kwietnia br. Paulina Kotfica i Łukasz Kalaszczyński rozpoczną sezon w Chinach startem w Ironman 70.3 Liuzhou. Pierwszymi zawodami w Polsce będą natomiast  Elemental Tri Series w Olsztynie oraz Garmin Iron Triathlon w Piasecznie. Najprawdopodobniej wystąpią tam wszyscy zawodnicy GVT BMC Triathlon Team.

 

ukasz Kalaszyski_GVT_BMC_Triathlon_Team

Opublikowane w Publicystyka

Jestem byłym sportowcem wyczynowym, a obecnie trenerem. Sport uprawiam nadal, ale tylko amatorsko i dla siebie. Karierę kolarza zakończyłem stosunkowo szybko, bo w wieku 27 lat. Pod moją opieką znajdują się początkujący amatorzy, średniozaawansowani do wyczynowych sportowców włącznie. Mam bardzo bogate doświadczenia jako osoba, która przez trzynaście lat zajmowała się sportem z myślą tylko i wyłącznie o sobie. Od czasu gdy zakończyłem wyczynową karierę jako zawodnik, stworzyła się nowa perspektywa - bycia trenerem. Uwielbiam przeżywać wyścigi ze swoimi podopiecznymi. Wszystkie zwycięstwa - te małe i duże oraz porażki, to zawsze wiele przeróżnych emocji.  To właśnie one nakręcają mnie do dalszego działania.

 

Od czasu do czasu włącza się we mnie ponownie "żyłka" sportowca i wówczas chcę myśleć tylko i wyłącznie o swoich emocjach. Co jakiś czas, na chwilę, staję się zawodnikiem, co bardzo pomaga mi w pracy trenera. Patrzę na zawody z różnych perspektyw. Triathlon wzbudził moje zainteresowanie, właśnie przez formułę non-drafting. Dzięki temu można rywalizować ze sobą. Czasami zakładam się też z moimi zawodnikami i bawimy się wspólną rywalizacją. Fakt, że zacząłem bawić się w triathlon, nie potrafiąc pływać, jeszcze bardziej mnie motywował. Cieszyłem się ponownie, jak początkujący sportowiec, gdy po każdej wizycie w basenie widziałem swój progres. W międzyczasie zaczęło zgłaszać się do mnie wielu triathlonistów, których zacząłem trenować pod kątem kolarstwa oraz biegania, by później wraz z trenerem od pływania Michałem Stasiaczkiem prowadzić ich kompleksowo.

 

Gdy po raz pierwszy pojawiłem się na linii startu jako triathlonista amator w Sierakowie 2014 na dystansie 1/4 Ironmana, nie potrafiłem za bardzo pływać. Dystans 950m pokonałem w 24 minuty, a z wody wyszedłem ledwie żywy. Trasę rowerową przejechałem w czasie 1:01, wyprzedzając ogromną liczbę zawodników. Gdy po części biegowej zająłem 16 miejsce open, czułem się bardzo szczęśliwy. Dodatkowo wielu zawodników napędziło mnie do tego, by zapisać się na połówkę 1/2 Ironmana w Poznaniu oraz Gdyni tego samego roku.

 

W Poznaniu po raz pierwszy przepłynąłem dystans 1900m. Ponownie wyszedłem z wody ledwo żywy, ale wyprzedzając ponad 1000 osób na rowerze byłem pozytywnie nakręcony na biegu. Moja nadwaga (obecnie 91-96kg, gdy ścigałem się zawodowo 79-83kg) dała się we znaki i umierałem niemiłosiernie. Jednak wtedy, w Poznaniu, oraz dwa tygodnie później w Gdyni, doświadczyłem po raz pierwszy zjawiska drafitngu na ogromną skalę. Na jednej i drugiej imprezie wyprzedzałem ogromnie dużo osób i byłem świadkiem bardzo niesportowych zachowań, przepychanek oraz wręcz typowo kolarskich zjawisk, jak: peletony, skoki i ataki. Przez moment poczułem się jak na wyścigu, a nie triathlonie w formule non-drafting. Ludzie wyzywali się, a niektórzy ze znikomym rezultatem próbowali mi usiąść mi na koło... W Gdyni doszło do tego, iż dwukrotnie próbowano specjalnie zajechać mi drogę, żebym wytracił prędkość i tym samym ktoś mógł złapać moje koło.

 

gucwa4 grudzien2015

 

W międzyczasie jako trener sportowców amatorów, dosyć szybko dostrzegłem, że dla większości poprawienie życiówki może wiązać się z oszukiwaniem za wszelką cenę. Jako były zawodowiec widziałem na własne oczy wiele oszustw, ale uderzyło mnie to, jak bardzo ludzie potrafili być zakłamani i na licznych forach internetowych oskarżać się o oszustwa związane z drafingiem… draftując jednocześnie. W tym sezonie sam doświadczyłem bardzo brutalnego ataku na swoich zawodników w kolarstwie, którzy podczas jednego wyścigu przekroczyli dozwolone granice w pomaganiu sobie podczas rywalizacji. Doszło do bardzo dziwnej sytuacji, w której za popełnione wykroczenie nie mogli zostać wykluczeni z wyścigu, ponieważ regulamin tego nie przewidywał.  Gdy dowiedziałem się o tym zamieszaniu, byłem zaskoczony i zdegustowany, ale znając swoich zawodników wiedziałem, że zrobili głupio, w przypływie złych emocji, które powstają podczas rywalizacji sportowej. Sam jako zawodnik kilkukrotnie dałem się ponieść emocjom, ale gdy przychodziło opamiętanie - żałowałem swoich decyzji i starałem się wyciągać wnioski. Dlatego też wspólnie z innymi trenerami GVT - wymagaliśmy od naszych zawodników, żeby przemyśleli swoje zachowanie i już nigdy nie dopuszczali do podobnych sytuacji przekroczenia dozwolonej pomocy podczas wyścigu kolarskiego.

 

Uważam, że nie wolno oszukiwać w sporcie, ale na pewno zawodnicy nie powinni bawić się w sędziów!!! Zawodnicy nie mają do tego kompetencji oraz sami w przypływie emocji nie mogą podejmować obiektywnych decyzji. Od tego zawsze powinni być sędziowie! Wracając do sytuacji z zawodnikami GVT na wyścigu kolarskim. Bardzo zadziwił mnie fakt, iż podczas internetowego zamieszania nagle znalazło się wiele osób ze środowiska triathlonowego, które próbowało podpiąć zachowanie dwójki zawodników z kolarskiej drużyny GVT (które miało miejsce w Rzeszowie) do zawodów triathlonowych odbywających się w tym samym czasie (Sieraków). Gdy to zobaczyłem, nie mogłem uwierzyć.

 

Odezwała się masa zawodników startujących w zawodach triathlonowych, których w przeszłości widziałem, gdy jechali dwójkami, trójkami po zmianach lub w peletonach! Uznałem że poziom hipokryzji sięgnął dna... Na szczęście spokojną pracą wraz z innymi trenerami GVT udowodniliśmy, że jako grupa chcemy uczciwie rywalizować i uczyć naszych zawodników zdrowej, sportowej walki i tych najlepszych emocji.Wracam do tej sprawy tylko dla tego, że chcę dać jasny przekaz: "Zawodnicy nie mogą być sędziami, a wzajemne oskarżenia wywołują tylko niepotrzebny chaos."

 

gucwa2 grudzien2015

 

W roku 2015 wystartowałem w 11 startach triathlonowych. Byłem już odrobinę szczuplejszy :) Poprawiłem też swoje pływanie, więc i miejsca na mecie były lepsze. Moje wyścigi jednak zawsze wyglądają podobnie. Dalekie wyjście z wody i pogoń za czołówką, mijając różne grupy zawodników uczciwych i draftujących. Myślę, że podobnie jak ja, znacie obrazek z mety. Podczas przeróżnych zawodów, stojąc w strefie regeneracji, dochodząc do siebie i obserwując jak kolejne osoby wpadają na metę, widzisz osoby, które w mniej lub bardziej kulturalny sposób oskarżają swoich rywali o drafitng. Na szczęście zawsze stoję z boku i tylko patrzę z zażenowaniem na te sytuacje, które i tak nigdy nie rozstrzygną tej sprawy. Po prostu nie uważam się za sędziego i moim zdaniem takie "pofiniszowe" dyskusje nie mają kompletnie żadnego sensu.

 

Jeżeli mogę zaapelować do organizatorów imprez triathlonowych, to moim zdaniem receptą jest znaczące zwiększenie liczby wykwalifikowanych sędziów, którzy nie będą dopuszczać do dziwnych sytuacji. Nie można przecież skontrolować kilkuset zawodników, rozciągniętych na długości wielu kilometrów, dwoma lub trzema sędziami na motorze. Podczas wyścigu kolarskiego w zawodowym peletonie bierze udział maksymalnie 220 zawodników, których kontrolują z reguły trzy samochody sędziowskie oraz dwóch trzech sędziów na motorach. W triathlonie potrzebna jest znacznie większa liczba osób, które będą dbały o naszą uczciwość. Inną kwestią jest mentalność i profesjonalizm sędziów. Np. podczas tegorocznej połówki w St. Polten w Austrii byłem świadkiem, gdy zdyskwalifikowano zawodnika za upuszczony papierek poza strefą zrzutu. Podczas IM Barcelona, gdzie niestety nie ukończyłem zawodów z powodu choroby - bierność sędziów widzących draftujące peletony, była przerażająca. Poziom sportowy w Polskim sporcie amatorskich idzie niesamowicie w górę, ale liczę również, że bardzo wysoki poziom organizacyjny polskich imprez triathlonowych przełoży się na wyższy poziom wykwalifikowanych, ostrych sędziów, którzy paradoksalnie pomogą takim kolarzom jak ja. Wówczas będziemy mogli wykorzystać swoją przewagę.

 

Na koniec z przymrużeniem oka.

Trenując amatorów triathlonu zauważyłem, iż początkujący w tym sporcie średnio radzą sobie technicznie na rowerze, więc dla ogólnego bezpieczeństwa nie jeździjcie w zbyt dużych grupach na rowerach czasowych, żeby nie zrobić sobie krzywdy :)

Opublikowane w Publicystyka

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test