Raz, dwa, trzy! Jedziemy w ciepłe kraje!

1
13

Zgrupowanie zimą w ciepłych krajach? Owszem, super sprawa! Ma to sens, gdy w Polsce mamy w tym czasie temperaturę na minusie, śniegu na tyle, że ciężko jest zrobić porządny trening biegowy, a o rowerze na szosie w ogóle nie ma mowy. Najtwardsi i najbardziej zacięci zawodnicy będą grymasić, a co dopiero ma powiedzieć amator, który za cel obrał sobie start końcem lipca? Stawiam w ciemno, że na pewno się nie wybierze na trening lub zastąpi go trenażerem. Ale z drugiej strony jaki ma sens takie zgrupowanie np. w Hiszpanii, jeżeli zimą w Polsce jest temperatura na poziomie 10-15 stopni na plusie, słońce, zero śniegu, tak jak to miało miejsce w tym roku? Temperatura we wspomnianej Hiszpanii jest na poziomie 12-18 stopni, więc można się dopytywać „Po co wydawać kasę, skoro hiszpańskie warunki mam w domu?”

RAZ! SPOKOJNA GŁOWA
Przede wszystkim odpoczywamy. Obóz triathlonowy i odpoczywamy zapytacie? Owszem tak! Wysiłek psychiczny jaki doświadczamy na co dzień w pracy jest równie męczący jak dobry trening. Każdy z nas tak ma, że po ciężkim dniu w pracy ma totalnie wszystkiego dość, nie wspominając już o jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Ja osobiście wolę wysiłek fizyczny. I tak właśnie podczas wyjazdu możemy odpocząć psychicznie od całego życia zawodowego, co ma ogromny wpływ na naszą sprawność fizyczną.

Dodatkowo w domu nie zawsze mamy czas w ciągu dnia na dwa treningi dziennie. A jak już jakoś je „wciśniemy” w nasz kalendarz, to nie ma co mówić o prawidłowej regeneracji. Podczas zgrupowania mamy czas na dwa lub nawet trzy treningi w ciągu dnia, a regeneracja przebiega prawidłowo, bo znajdzie się nawet chwila na drzemkę pomiędzy treningami. Trzeba też pamiętać o tym, że im dalej na zachód tym dzień jest dłuższy mimo że strefa czasowa jest ta sama. Gdy w Polsce po godzinie 17 ciężko jest wyjść na bieg do lasu, a mowy już nie ma o jakimkolwiek rowerze, to w Hiszpanii mamy jeszcze co najmniej czas na trening „za dnia” do godziny 18:30.

Ponadto różnorodność tras ma również znaczenie dla naszej głowy. Niektórzy z nas trenują od lat na tych samych trasach biegowych i kolarskich, co z czasem staje się monotonne, bo już znamy wszystkie zakręty, dziury i wzniesienia. Niektórzy maja tylko płaskie trasy i szukają w swojej okolicy choćby najmniejszej górki, inni maja tylko góry i nie maja możliwości pojeździć po płaskich terenach. Taki wyjazd daje nam szanse urozmaicenia naszego treningu w trasy i krajobrazy jakich nie mamy w okolicy naszego miejsca zamieszkania.

 

foto jedziemy_w_cieple_kraje3

DWA! KLIMAT
Druga i chyba najważniejsza sprawa to klimat. Polskie 15 stopni, a hiszpańskie 15 stopni to kolosalna różnica. Nie musimy się martwić że zapocimy się i nas przewieje na rowerze. Nie musimy się specjalnie przebierać na zakładkę biegową. W hiszpańskich 15 stopniach można już śmiało jeździć w krótkich spodenkach, a w Polsce w lutym było również 15 stopni, ale chyba nikt się nie odważył na jazdę na krótko? Mówiąc jeszcze o klimacie mam tu na myśli słońce. Słońce to dawca energii. A przecież wszystkim nam sportowcom, amatorom czy wyczynowcom energia jest potrzebna do treningu. Energię możemy też czerpać z owoców hiszpańskich, wiele z nich ma swoje zbiory w okresie zimowym, np. pomarańcze czy mandarynki.

TRZY! PRĘDKOŚĆ
Wyobraźcie sobie, że jest dosyć przyzwoita pogoda w naszym kraju, temperatura sięga 10 stopni, trochę wieje wiatr, biegacie ubrani w długie getry i długą bluzę lub nawet dwie i nagle zrzucacie cały niezbędny balast, przebieracie się w krótkie spodenki i koszulkę z krótkim rękawkiem, getry przestają krępować wasze ruchy, a przez to wy jesteście lżejsi o powiedzmy kilogram. Do tego podgrzewamy lekko atmosferę, a temperatura sięga 18 stopni i zaczyna świecić słońce. Jak myślicie dużo dzięki takiemu zabiegowi da się zyskać na czasie? W moim przypadku dużo, bo przy podobnym tętnie oraz bardzo zbliżonym zakwaszeniu prędkości różnią się o kilka do kilkunastu sekund na każdym kilometrze.

 

Zimno vs ciepło

 

Ciekaw jestem czy Wy byliście lub będziecie chodź przez kilka dni przygotowywać się do tegorocznego zezonu w ciepłych krajach, czy może zostajecie w Polsce?

1 KOMENTARZ

  1. Nie dodałeś jeszcze innej zalety wyjazdu na Majorkę (mam na myśli obóz AT). Ujmę to jednym słowem – ambasadorki! 🙂
    Drugie użyje w stosunku do wyjeżdżających – farciarze! :-)))

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here