Recenzja książki Dariusza Sidora „Triathlon dla każdego” (konkurs)

18
221

Bycie trenerem samego siebie, to dla wielu z nas codzienność. Sport w tym przypadku, to nie tylko akt treningowy, ale również cały proces pozyskiwania wiedzy. W czasach globalnej sieci informacje można znaleźć bardzo szybko. Warto jednak sięgnąć również poza Internet i korzystać także z książek, takich jak „Triathlon dla każdego” Dariusza Sidora, który będzie punktem wyjścia do dalszego kształcenia się z wiedzy triathlonowej.

Bardzo chętnie podjąłem się zadania napisania paru słów o tej pozycji. W trakcie jej czytania uzmysłowiłem sobie, jak trudne to będzie zadanie. Ja, początkujący triathlonista przygotowuję „recenzję” książki, napisanej przez fachowca – Dariusza Sidora, maratończyka, Ironmana, trenera specjalizującego się w sportach wytrzymałościowych i w dodatku mającego w swoim dorobku już kilka pozycji książkowych. Spore wyzwanie!

„Triathlon dla każdego” jest pozycją, która znajdzie miejsce na wielu półkach, jako kompendium wiedzy o dyscyplinach tak bliskich naszemu sercu. Ma w sobie wszystko, czego szukam w książkach tego typu: encyklopedyczną wiedzę dopełnioną praktycznymi wskazówkami. Początkujący znajdzie tu wiele cennych wskazówek. Pozna dyscyplinę, jej dystanse, a także odpowie sobie na pytanie, dlaczego chce się zająć triathlonem i czy jest gotów na poświęcenia. Bardzo ciekawy na etapie wchodzenia w triathlon jak i jakąkolwiek dyscyplinę jest rozdział poświęcony definicji celu i środków treningowych służących jego osiągnięciu. Stawianie celu w prawidłowy, mierzalny sposób jest kluczem do wszystkich działań. I tu „Triathlon dla każdego” przychodzi z pomocą. Książka ta też jest formą dziennika z działalności grupy triathlonowej Radiowej Akademii Triathlonu, która brała udział w stworzonym przez Dariusza Sidora Projekcie IM 2010. Ukazuje ona pokazuje kulisy powstawania największej grupy startującej w zawodach zagranicznych na dystansie Ironman.
Dariusz-SidorAutor wprowadza czytelnika w kolejne arkana wiedzy triathlonowej, w bardzo przystępny sposób przemycając triathlonową nomenklaturę i zapoznając nas zarówno z wykorzystywanym przez zawodników sprzętem jak i z pojęciami, które nie dla każdego są jasne. Po raz pierwszy mogłem także zbliżyć się do tematu pływania na wodach otwartych, które do tej pory na poziomie moich umiejętności pływackich jest jak pierwsze lądowanie na księżycu. Wiem teraz, że odpuszczenie nauki pływania innych stylów, jak choćby na przykład delfina, nie jest zbyt dobrym pomysłem. Podobnie w przypadku tematyki rowerowej. Brakowało mi takiego opracowania, które w jasny i czytelny sposób zaopatrzyłoby mnie w cały wachlarz pojęć rowerowych. Ci szczęściarze, którzy na początku swojej drogi triathlonowej mogą wybrać rower w sklepie, znajdą tutaj wskazówki dotyczące zakupu roweru. Zaopatrzeni w fachowe słownictwo, lepiej pojmą podstawy bikefittingu, a to pierwszy krok do nawiązania bardziej profesjonalnego kontaktu ze sprzedawcą.

Bardzo dużo miejsca poświęcono metodologii treningu. W tej części książki skonfrontowałem swoje podejście do treningu, jego planowanie, środki, jakich używam z wiedzą i praktyką trenera triathlonowego. Uświadomiłem sobie, jakie elementy planowania są blisko trenerskim wytycznym, a gdzie potrzebuję poprawy. W tej części książki na pewno spędzę jeszcze niejeden wieczór. Już postanowiłem rozebrać na czynniki pierwsze swoje podejście i dopasować je do spojrzenia trenera.

Nie sposób w tej recenzji zamieścić wszystkiego, o czym chciałoby się napisać. Książka jest bardzo uniwersalna, czytelnicy z pewnością często będą do niej wracać. Każdy z nas może wyciągnąć z niej coś dla siebie.  Z całą pewnością pozycja ta będzie ważnym tytułem na mojej półce z książkami, do których wracam jak na przykład „Biegiem przez życie” Jerzego Skarżyńskiego, która ukształtowała mnie, jako biegacza. Dla początkującego triathlonisty to jest tytuł „must have”, dla bardziej doświadczonego zawodnika to możliwość konfrontacji swoich doświadczeń.

UWAGA KONKURS!

Dla wszystkich czytelników Akademii Triathlonu mamy niespodziankę.

Ogłaszamy konkurs, w którym można wygrać książkę „Triathlon dla każdego”. Aby wziąć w nim udział, umieść pod tym artykułem komentarz opisujący, jak wyglądały Twoje początki w triathlonie. Forma opracowania jest dowolna, możnesz pisać nawet wierszem, ale ważne, aby tekst nie był zbyt długi.

Autora najciekawszej – naszym zdaniem – historii wyłoni komisja konkursowa złożona z członków redakcji Akademii Triathlonu. Na Wasze komentarze czekamy do 22.05.2014 do godz. 12:00.

Powodzenia!

18 KOMENTARZE

  1. Wróciłem do Polski i czytam zaległe newsy.
    I po takiej recenzji LECĘ DO SKLEPU DO KSIĄŻKĘ.
    To jest chyba najlepsza pozycja na rynku o triathlonie. Nie wiem, ale się dowiem 🙂

  2. Czas rozstrzygnąć nasz konkurs! Jest mi niezwykle miło poinformować, że w ocenie redakcji Akademii Triathlonu najciekawiej swoje początki z triathlonem opisał Rafał ze Szczecina. Zwycięzcy gratulujemy, a wszystkim uczestnikom dziękujemy za udział w naszej zabawie 🙂 Z Rafałem skontaktujemy się mailowo w sprawie nagrody.

  3. Dobry wieczór,
    Moja historia zaczęła się od marzeń o tri podczas świąt Bożego Narodzenia 2012. Były to tylko marzenia z racji małej ilości czasu. Niestety życie bywa przewrotne, plany na przyszłość legły w gruzach, rozstanie z narzeczoną, kiepska kondycja psychiczna i fizyczna całkowicie zablokowały mnie. Wsparcie rodziny pomogło, aby na nowo „ruszył” w życie. Po dwóch miesiącach zmuszania się do treningów na siłowni, z nowym rokiem przyszło postanowienie… Jak nie teraz to kiedy zacząć przygodę z tri ? Tak się zaczęło… Od biegania w -10 st. basen doszedł 2 razy w tygodniu, a rower tylko stacjonarny… Poziom wiedzy zerowy o tego typu treningach, a za tym poszła kontuzja kolana. Całkiem przypadkiem znalazłem, wręcz zakurzoną na półce w sklepie, książkę J. Friel „Triathlon Biblia Treningu” i wtedy zrozumiałem swoje błędy. Nie mam trenera, ale za to mam motywację i chęci do treningów w miarę możliwości czasowych, a sądzę, że mam teraz naprawdę wiele wolnego. Tri nadało nowy sens mojego życia. To tylko część historii i przygód jakie po drodze spotkałem, ale wiem, że warto było pokonać przeciwności, by teraz czerpać radość z treningów i sprawdzać siebie na zawodach. Pozdrawiam wszystkich trimaniaków.

  4. 🙂 to ja do tego tomika wierszy, o którym Łukasz wspomniał 😉

    Od kiedy pamiętam czas aktywnie spędzałem:
    biegałem, w piłkę grałem, trochę podróżowałem…
    „CHCIEĆ TO MÓC” na moje motto życiowe obrałem.

    Latem 2011 o HST p. Tomka Karolaka i p. Piotra Adamczyka przeczytałem
    i moja przygoda z TRI zaczęła się od tego, że… BARDZO TEGO CHCIAŁEM!
    Od żony i córek zgodę oraz wsparcie dostałem a do HST 2012 przez rok się przygotowywałem.

    Gdy rower kupowałem przypadkiem mojego przyszłego trenera poznałem.
    Od Adriana Szczepańskiego – bo o nim mowa – wiele się dowiedziałem
    A jego cenne wskazówki, życzliwość i pomoc to więcej niż oczekiwałem.
    Plany treningowe realizowałem (jedynie do kraula przekonać się nie chciałem…)

    Na święta „Triatlon. Biblia treningu” J. Friela dostałem
    i przyznam, że początkowo przerażone oczy miałem jak ją czytałem.
    W międzyczasie na obóz AT na Majorce się zapisałem
    (tam dopiero Łukasza Grassa, Maćka Michalskiego i Piotra Nettera poznałem
    a z ich wiedzy i doświadczenia bardzo skorzystałem! Dzięki Chłopaki :))))).

    Potem do Dębna na super-sprint treningowo się wybrałem
    a pierwszy raz w piance i w jeziorze – prawie zdublowany w wodzie zostałem 🙂
    Zimny prysznic dostałem i dzięki temu w wodach otwartych potem też trenowałem…

    7 lipca 2012 w Suszu – jak wielu przed zawodami – WC zwiedzałem 😉
    ale jak już wystartowałem to wielką motywację miałem
    i założenia zrealizowałem: czasem 41:17 żabą w wodzie życiówkę uzyskałem,
    rower 3:07:59 to osiem minut dłużej niż chciałem (w T1 4:23 i T2 4:27 się przebierałem)
    a biegiem 1:52:39 zakładane na starcie 6h złamałem
    bo po 5:50:45 na mecie … EUFORIĘ PRZEŻYWAŁEM !!!

  5. W 2012 r., na 43 urodziny, dostałem w prezencie od żony „Ironmana dla każdego”. Oj, nie zdawała sobie sprawy, co zrobiła… :))) A książka naprawdę godna polecenia! 🙂

  6. Muszę jedną rzecz sprostować bo okazało się, że zrobiłem zbyt proste skojarzenie, że projekt IM2010 (2007-2010) był bodźcem do stworzenia programu ambasadorów dla organizatorów HTS/HTG. Oba projekty były autorskie, rozwijały się niezależnie a moje wstępne założenie wynikało ze zwykłego zestawienia dat. Nie chcę, żeby ktokolwiek poczuł się urażony, ani jedna ani druga strona, stąd to uzupełnienie.
    I oczywiście w tym miejscu także podziękowania dla pomysłodawców programu ambasadorów, bo to właśnie dzięki temu programowi i stronie AT jestem tu gdzie jestem:)))

  7. Z przymrużeniem oka… 🙂

    Szarżować mi po raz pierwszy w TRI przystało.
    Wstąpiłem ku brzegowi..
    I spojrzałem w toń jeziora, trzystu śmiałków w wodzie czekało;
    Kibiców wypełnione całe brzegi;
    I zobaczyłem startera, przybiegł, z pistoletu strzelił!
    Niczym szarańcza ruszyli zgraja całą!
    Tam ręka, tam noga, ktoś z bólu wyje…
    Wypełzują w końcu na brzeg aby dosiąść maszyny!
    Już ktoś odpada, inni mkną, na łeb, na szyje….
    Kosmicznych rowerów ciągną się szeregi,
    Kto pierwszy, kto z tyłu zostanie, kto kogo wyminie!?
    I stacja kolejna, wąska… zostawić rower i pędzić co koń wyskoczy,
    Ból z pogardą przyjmować a płuc nie żałować…
    Ura! Ura! Mety w oddali rysują się kształty!
    Plemię zwycięzców zdobywa jej brzegi!
    Skończyli udrękę, wygrali !!!
    Zdobyli swoją redutę, czyny to były wielkie…
    :-)))

  8. Moje poczatki w triathlonie, to treningi plywackie 2-3 razy tygodniowo, jazda na rowerze dystansow o dlugosci do 40km 3-4 razy tygodniowo oraz jeden 10-kilometrowy bieg w tygodniu. Po 3 miesiacach tak ambitnych przygotowan wystartowalem w Ironman 70.3 Antwerp w Belgii. Oficjalne zawody legandarnego Ironmana byly dla mnie spelnieniem marzen. Nie przejmowalem sie, ze czesc plywacka pokonam zaba, a stary wysluzony rower szosowy Scott odbiega znacznie od standardu typowego roweru na tych zawodach. Pierwszy start w triathlonie, pierwszy raz plywanie na zbiorniku otwartym, pierwszy raz w piance. Po 10 minutach gogle zaparowane na tyle, ze nie widzialem gdzie mam plynac i cale szczescie, ze niedlugo dogonila mnie kolejna grupa zoltych czepkow startujacych 10min po mnie. Stratowalismy bowiem w grupach wiekowych co 10 minut. Po 40 minutach plywania, dogonila mnie kolejna grupa zielonych czepkow, ktora startowala 20 minut po mnie. Jakims cudem po 50 minutach udalo sie doplynac, nogi jak z waty, w T1 spedzilem prawie 10min. Czesc rowerowa najbardziej przyjazna, choc po 70km modlilem sie, abym zlapal gume i mogl przerwac te mordege. Wierzylem tez, ze jak juz dojade do T2, to ktos mi powie, ze juz nie musze kontynuowac zawodow i ze juz moge odebrac medal… Po 3 godzinach jazdy udalo sie dojechac do T2, gdzie spedzilem kolejne 10 minut, aby nastepnie przez kolejne bite 2.5 godziny uprawiac marszo-truchty. Ale udalo sie, a czas 6 godzin i 49 minut nie byl najwazniejszy, poniewaz spelnilem swoje marzenie. Od tego czasu minelo kilka sezonow i wyniku lepsze, a starty daja wiecej frajdy, jak juz wiem co i z czym sie je… 

  9. Na rynku zaczęło sie pojawiać ostatni sporo książek z cyklu „triathlon od a do z” . Nie wszystkie sa wartościowe i pamiętajcie aby rozsądnie wybierać dobrych autorów i merytoryczna zawartość. Darek Sidor gwarantuje jedno i drugie. Powodzenia Darek.

  10. Od znajomosci i potem przyjazni z Łukaszem Grassem i kupna ksiazki Darka Sidora zaczela sie moja przygoda z triathlonem. Ta ksiazka jest jak autor: zasadnicza, konkretna (czasami do bolu!), merytoryczna ale tez potrafiaca tchnac nadzieje na zostanie „zelaznym” w kazdego chcacego! To m.in. korzystajac z tej ksiazki, osobistych rad Darka, a takze redaktorki wydania Kasi Sidor siedzacej „po uszy” w tri przygotowywalem sie do mojego pierwszego Irona. Ciesze sie z drugiego, odnowionego wydania ksiazki. Tym razem dostalem ksiazke z osobista dedykacja autora co poczytuje sobie za duzy zaszczyt!:)) Ksiazka powinna znalezc sie w bibliotece kazdego trimaniaka:)

  11. Marcin podpisuję się. Ja sam zaczynałem przygodę z tri od IM2010. I dodam od siebie, ze czytać książkę to jedno ale czytać plany Darka do drugie 🙂

  12. Marcin, to prawda. Pozycja jest niesamowita dlatego bardzo, ale to bardzo warto walczyć o nią w konkursie. Pan Dariusz stał się dla mnie kolejnym guru, a ta pozycja wypełni luki w mojej wiedzy.

  13. Przez ostatnie lata bezskutecznie szukałem książki Darka „Ironman dla każdego”. Dlatego z radością przyjąłem informację o nowej pozycji będącej drugim, uzupełnionym wydaniem pod nowym tytułem. Każdy rozpoczynający swoją przygodę z triatlonem skorzysta z lektury i znajdzie dużo niezbędnej wiedzy wraz ze szczegółowym przedstawieniem planu treningowego uczestników Radiowej Akademii Triatlonu i projektu IM2010. I w tym miejscu należy wspomnieć, że to właśnie Darek prowadząc swój projekt był w Polsce prekursorem idei wyprowadzenia tri do „ludu” czyli właśnie triatlonu dla każdego – od zera do bohatera. Ten przykład był dla organizatorów imprez tri w Polsce (głównie HT Susz a teraz Gdynia) bodźcem do rozwinięcia programu ambasadorów, którzy pokazują, że każdy z nas może ukończyć zawody triatlonowe, a dzięki temu wielu z nas jest teraz szczęśliwym tri w tym ja:). W imieniu triatlonowych żółtodziobów dziękuję Ci Darku!

  14. W głębokim śnie pokonuję kolejne kilometry, pływam, pedałuję, biegnę. W śnie, bo normalnie kolano nie pozwala na razie, na nic innego niż tylko basen. A może aż basen? Piąta rano wstaję potwornie zaspana, ale po godzinie na basenie endorfiny robią swoje, marzenia o starcie w TRI stają się jakby bardziej realne. Walczę. Dopóki walczę, jestem zwycięzcą!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here