„Refleksje bliskie końca sezonu” – Marcin Konieczny

7
5

Start A ciągle przede mną. Tak jak przed kilkoma moimi znajomymi. Od 3 lat jednak mam wrażenie, że sezon tri dzieli się na czas przed Gdynią i po Gdyni. Przed nami m.in. Chodzież, Mrągowo, Borówno, Malbork no i Mistrzostwa Świata 70.3 ale jakieś refleksje po tych kilku miesiącach ścigania już mam. I chciałbym się nimi z Wami podzielić. 

1.  Poziom zawodników znacznie się podniósł. Awanse na Mistrzostwa Świata w Zell sypały się jak z rękawa. Mamy kwalifikacje na Hawaje, Australia stoi otworem. Pojawiają się 1 –msca w klasyfikacjach wiekowych na zawodach zagranicznych (Szczerbińska, Kowalska, Podsiadłowski, Głuszkowski) i to nie tylko w serii Ironman czy Challenge, ale również innych – mniej popularnych imprezach (co nie oznacza łatwiejszych). Zaczyna wreszcie regularnie pękać granica 4h na dystansie 70.3. Również wśród swoich tri-znajomych zauważam niepokojącą tendencję deprecjonowania faktu złamania 5h. Bo to przecież tyłka nie urywający wynik. Dlaczego niepokojącą? Bo ja wcale nie uważam, że to takie łatwe i oczywiste. Znaczy idzie ku lepszemu! Czy za tym idą sukcesy sportu kwalifikowanego albo PRO – nie chcę o tym tutaj dyskutować. Niech rozstrzygają to fachowcy – ja jestem pracujący amator i amatorami chcę się zajmować. Tak więc Panie i Panowie jest dobrze, ale zawsze może być lepiej ☺

mkon olga

2. Ilość i jakość imprez. Mam poczucie, ze ilość imprez w tym roku nie daje się przejeść. Znaczy jest ich więcej niż ludzi, którzy mogliby w nich wystartować w pełnej zakładanej przez orgów obsadzie. Ale to według mnie BARDZO DOBRZE. Nikomu nie powinniśmy zabraniać organizować imprez. Każdy ma swój pomysł na przyciągnięcie zawodników – wiadomo – im więcej tym lepiej. Jak twierdzi Maciek Żywek z Huub Polska bardzo dobrze rozwinięty jest segment imprez Premium, gdzie opłata startowa też jest Premium, trochę mniej imprezy lokalne – takie bez napinki, oczekiwań nie wiadomo jakich pakietów startowych etc. Wiem, że takie są i chwała organizatorom za to! Dla mnie osobiście Premium oznacza w pierwszej kolejności jakość zawodów, a nie pakietu startowego. Dlatego mniej mi zależy na wypasionej koszulce czy plecaku, a bardziej na bezpiecznej i DOMIERZONEJ trasie, bardziej na obsłudze w trakcie zawodów (żeby np. nie zabrakło wody na trasie biegowej) i żeby było bezpiecznie (ilość sędziów na trasie). Czy po zawodach dostanę hamburgera czy arbuza, to tylko dopełnienie tego, po co na takie zawody przyjechałem – bo na pewno nie przyjechałem po wikt i opierunek. I czy posiłek po będzie lepszy czy gorszy, a może nie będzie go w ogóle? To ma dla mnie drugorzędne znaczenie. Aspekt sportowy first, dopiero w drugiej kolejności – „socjal” .

 O5B3889

Refleksja 3 – bardzo powiązana z tym co napisałem powyżej. Jeśli płacę za udział w imprezie, to chciałbym wiedzieć w jakich warunkach przyjdzie mi startować. Niektórzy z nas startują, żeby wygrać z innymi w danej kategorii. Dla innych wyznacznikiem jest czas. Wspominany już Maciek twierdzi, że Europa celuje w polityce tworzenia zawodów na tzw. szybkich trasach. W USA idzie raczej o wygraną w kategorii, z innymi – generalnie w zdobyciu miejsca. Ja celuję w czas. A jeśli celuję w czas i co za tym idzie życiówkę, to chciałbym ścigać się w powtarzalnych okolicznościach przyrody. Oczywiście nie mówię o pogodzie, ale przynajmniej o powtarzalnych trasach. Zapisując się na zawody chciałbym wiedzieć, ile km będzie miała trasa rowerowa lub biegowa, żeby po nie być zdziwionym super wynikiem, bo jest ona niedomierzona albo będąc załamanym bo była zbyt długa. Mateusz Petelski, który po zawodach w Bydgoszczy pisze – „I znowu nie mam oficjalnej życiówki” – to bardzo trafnie ujmuje skutek takiego zjawiska. Mam podobnie. Mogę się szczycić wynikiem poniżej 2h w Nieporęcie, ale Garmin wyraźnie pokazał mi 10km biegu a nie 10,5. Państwo organizatorzy. Jeśli jest to tylko możliwe domierzajcie trasy. Albo podawajcie takie informacje do wiadomości PRZED zawodami. Wiemy, ile ma dobieg do strefy w Gdyni, wiemy ile ma rower w Sierakowie. Wiem, ze może być 10% różnicy, ale jeśli mówimy o imprezach PREMIUM to może czas najwyższy na atesty długości tras (przynajmniej rowerowych i biegowych) – tak jak  w biegach ulicznych. Jeśli są chętni do takiej inicjatywy – ja jestem pierwszy do zajęcia się tematem.

Refleksja ostatnia. Uważam, że najlepszym tekstem okołotriathlonym jaki przeczytałem w tym roku jest tekst Maćka Dowbora – „Cholernie daleko od super”. Nie tylko z powodu pióra szanownego redaktora, ale trafności opisu zjawiska, które pomimo opisanych powyżej (pozytywnych) zjawisk również narasta. Z rozmowy z Andrzejem H. wiem, że mój post FB o pociętej szytce wywołał więcej zamieszania niż prawdy z nim związanej (nikt nikogo za rękę nie złapał), ale już incydent Tomka M. po prostu miał miejsce. Tak więc apel na koniec. Fajnie się dzieje, i mam wrażenie, że idziemy jako dyscyplina w dobrą stronę. Tylko, żebyśmy nie zatracili się w tej rywalizacji. W końcu większość z nas (włącznie z piszącym te słowa) robi to po to, żeby nie mieć brzuszka ☺ i mieć z tego sporo przyjemności.

rokita rowerki2

7 KOMENTARZE

  1. Witam ,jestem początkującym triathlonista czy triatlonistą ? Zawsze mam z tym problem:) Trzy starty VTS i irytuje mnie to strasznie ze nie wiem ile musze doliczyć dobiegu do stref zmian. Organizuje imprezy biegowe i wiem ze zmierzenie dystanmsu w dzisiejszyt=ych czasach nie jest propblemem a mozna pojsc nawet dalej i poprosic policje ktoóra pomaga zabezpieczac impreze aby uzyczyla lub zmierzyla „kólkiem” te krótkie w sumie odleglosci

  2. Marcin pełna zgoda. Takze chciałbym znac szczegóły organizacyjne przed zapisaniem sie choc często o rożnych aspektach dowiadujemy sie w ostatniej chwili. Trasy jak wiadomo często tworzą sie do ostatniej chwili i jeśli jest to na korzyść zawodników nie mam nic przeciwko temu gorzej jak odwrotnie. I tak jak piszesz dla każdych zawodów powinien byc podany prawdziwy wymiar tras. Ale jak juz pisałem wiele razy to jest biznes i jak org widzi ze zapisy sie rozchodzą w jeden dzień to niestety czesto chęć poprawy warunkow dla zawodników schodzi na dalszy plan. Tak jak piszesz przy co raz większej ilości imprez nie wszystkie sie utrzymają a te co sa raz droższe ale nie oferujące nic w zamian za wyższa opłatę moga z czasem mieć problem. Z drugiej strony bum i moda jest tak duża ze jeszcze pare lat eldorado bedzie bez względu na jakość nie licząc skrajnych sytuacji. Ale fakt, ze złamanie 5h na 1/2 to juz nic wielkiego wg wielu załamał mnie kompletnie;))) chyba wynajmę mkon’a na następne zawody:) powodzenia w Austrii!

  3. Super tekst będziesz startował w Borównie, jaki dystans? Zgadzam się Mariuszem u mnie przez chęć nie pogarszania sytuacji tapering osiągnął poziom super ekspert tylko 20km biegu w tym tygodniu…

  4. Chciałbym dodać jeszcze jedną refleksję narazie z lekkim przymrużeniem oka ale trzeba być czujnym… Moim zdaniem wraz ze wzrostem poprawy wyników amatorów wzrasta ilość rozstań i rozwodów w parach typu triathlonista – nietrathlonistka..:) co więcej sądzę, że warto przeprowadzić specjalne badania tego zjawiska gdyż może być to ważny aspekt w budowaniu formy w trakcie sezonu. Mam na myśli np. włączenie jako regeneracji kilku dni, które poświęca się tylko i wyłącznie naszym kobietom…:) pijąc z nimi wino, spacerując w tempie 15 min/km, podróżując w miejsca inne niż miejsca zawodów i wydając pieniądze na świecidełka, kremiki, pakiety spa lub inne bibeloty…:) pozdrawiam!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here