Rich Roll, Ukryta siła. (konkurs)

23
95

Jak stałem się jednym z najsprawniejszych ludzi na świecie i odnalazłem siebie.

„Ukryta siła” to biografia Richa Rolla, który z 40 – letniego otyłego, uzależnionego od alkoholu prawnika, zmienił się w jednego z najsprawniejszych ludzi na świecie. To historia o odnalezieniu w sobie niesamowitych pokładów energii. Przekonuje nas, że każdy może całkowicie zmienić swoje życie.

Rich Roll jak sam o sobie pisze „lubi w swoim życiu przeginać ze wszystkim” i np., gdy w dzieciństwie trenował pływanie, to stanowczo ponad swoje siły. Odreagowując stresy w pracy popada w kolejną skrajność – alkoholizm. W przeddzień 40 –tych urodzin postanawia znów pod wpływem impulsu zmienić swoje życie, przechodzi na dietę wegańską i zaczyna trenować triathlon.

Jego treningi nie są rekreacyjnym sposobem spędzania wolnego czasu, po upływie 6 miesięcy bierze udział w najbardziej spektakularnych zawodach triathlonowych – Ultraman – 515.
Dwa lata po tym wyczynie okazało się, że Rich potrafił dokopać się do jeszcze większych pokładów własnej ukrytej siły. Wraz z przyjacielem opracowali plan EPIC5 – porwali się na pięć triathlonów na dystansie Ironmana (19km pływania, 900 km na rowerze, 210 km biegu), każdy na innej hawajskiej wyspie, a wszystkie razem w mniej niż tydzień!
„Ukryta siła” to fascynująca opowieść o wytrwałości, odwadze, walce z własnymi słabościami i o tym, że każdy może osiągnąć więcej, niż mu się wydaje.

Recenzje:

„Już pierwsze zdanie wciągnęło mnie bez reszty! I nie chodzi o talent literacki autora, a o niesamowitą energię. MOC jest jedynym słowem, które natychmiast przychodzi mi do głowy i w całości określa tę książkę. Po przeczytaniu Jedz i biegaj Scotta Jurka oraz Bez ograniczeń Chrissie Wellington nie sądziłam, że zetknę się jeszcze z historią człowieka, sportowca, która tak mnie poruszy. Udałam się w niesamowitą, wzruszającą i inspirującą podróż. Też chcę przenosić góry! I teraz już wiem, że to zrobię. Przyznam szczerze, że cokolwiek bym napisała, to i tak będzie za mało. Musicie przeczytać tę książkę, a z pewnością odnajdziecie własną UKRYTĄ SIŁĘ! – Iwona Guzowska (mistrzyni świata w kickboxingu oraz boksie zawodowym, miłośniczka biegania i triatlonu, ukończyła zawody na dystansie Ironmana).

Łukasz Grass:

„Masz około 40 lat? Ważysz co najmniej 15 kg za dużo? Wypijasz w tygodniu kilka piw, a w weekend coś mocniejszego, bo przecież alkohol pomaga na wszystko? Zdarza ci się również zapalić, i to nie tylko papierosa? Pewnie wbiłeś sobie jeszcze do głowy, że na wszystko jest już za późno, bo co może taki… prawie dziadek z brzuchem? Rich Roll udowadnia, że dla takiego jak ty życie może się dopiero zacząć. Był nawet w dużo gorszej sytuacji, gdyż wylądował w szpitalu na oddziale toksykologii. Ale się podniósł. Wytyczył cel, odrzucił stare nawyki i pokazał, że z otyłego prawnika, uzależnionego od alkoholu i sięgającego po narkotyki, można stać się jednym z najbardziej wysportowanych ludzi świata i ścigać się w Ultramanie – zawodach, w których w ciągu trzech dni pokonuje się morderczy dystans. Pierwszego dnia 10 km pływania i 145 km jazdy rowerem. Drugiego 276 km jazdy rowerem, a trzeciego – 84 km biegu. Każdy z nas ma nieograniczone pokłady ukrytej siły; trzeba ją tylko uwolnić. Rich Roll podpowiada, jak to zrobić. Bardzo sugestywne są zdjęcia Rich Rolla z okresu tego „starego życia” zestawione ze zdjęciami po przemianie.

before-after-rich-roll

Ukryta siła to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy myślą, że życie przeciekło im przez palce.

„Ukryta siła” jest fascynującą opowieścią o wytrwałości, odwadze, walce z własnymi słabościami i o tym, że każdy może osiągnąć więcej, niż mu się wydaje. Książka Richa Rolla to zapis niesamowitej walki z samym sobą, ze swoimi słabościami. Te towarzyszące Richowi emocje, ten brak tchu czy wykrzesanie ostatnich iskier nadziei i energii na widok mety, są znane każdemu, kto brał udział w zawodach sportowych. Polecam tę książkę wszystkim, którzy szukają w sobie ukrytej siły – Wojciech Olejniczak (prezes PZTri).

Akademia Triathlonu jest patronem medialnym książki i w związku z tym ogłaszamy mały konkurs. Napiszcie w kliku słowach, w komentarzach pod tym artykułem skąd Wy czerpiecie swoją „ukrytą siłę” do codziennych triathlonowych treningów? Redakcja wybierze trzy najciekawsze odpowiedzi i nagrodzi książką Richa Rolla. Odpowiedzi można udzielać do 1 września 2013r. do godziny 23.59.

23 KOMENTARZE

  1. Dziękujemy za inspirujące odpowiedzi – wszyscy jesteście niesamowici, że macie siłę do codziennych, ciężkich treningów. Mamy również nadzieję, że inni czytając Wasze wypowiedzi postanowili odnaleźć swoją ukrytą siłę.

    Decyzja nie była prosta. Postanowiliśmy nagrodzić:
    Enzo – za czerpanie siły z rodzinnych obowiązków i łączenia ich z pracą i sportem;
    Mirka S – za pójście w dobrą stronę w walce ze stresem;
    Asię – za to, że po tak ciężkim wypadku wciąż czerpie radość z triathlonu.

    Chcielibyśmy przyznać również dwie dodatkowe nagrody w postaci książki Trzy mądre małpy Łukasza Grassa za niestandardowe i ciekawe wypowiedzi:
    Marcina Mieszczaka za przepis na motywację;
    Piotra Szulca za opowieść o swoim „Iron Manie”.

    Serdecznie gratulujemy i dziękujemy wszystkim za wzięcie udziału w naszej zabawie.

  2. Skąd „ukryta siła”?
    Płynie w naszej krwi; od chwili, kiedy zdecydowaliśmy się opuścić wygodny świat zjadaczy czipsów, fotel i pilota do TV.
    Wdychamy ją z powietrzem; od czasu, gdy zmęczenie zaczęło wywoływać radość zamiast niepokoju.
    Wnika przez skórę wprost z kosmosu; w tym momencie, w którym razem ze wszystkim, co żyje wokół pokonujemy czasoprzestrzeń w sobie tylko znanym celu…

  3. Okazuje się, że połamawszy już kilka kości, skręciwszy parę stawów, zerwawszy więzadła i zoperowawszy następnie kolanko oraz naciągnąwszy niejeden mięsień, ciągle można trenować.
    Wychodzi na to, że nie jedząc mięsa ciągle ma się siłę na codzienną aktywność.

    I choć rodzina twierdzi, że zaraz umrzesz, że jesteś chudy i niedożywiony, możesz się uśmiechnąć bo wiesz, że nigdy nie czułeś się lepiej niż teraz. Wyniki powyżej oczekiwań są koronacją niezłomności.

    I gdzieś w tej świadomości leżą ukryte pokłady siły. Oczekiwanie i podniecenie kolejną „walką” z sobą, z przyjaciółmi i rywalami…

    PS. Pozdro dla wszystkich, którym myśli o poddaniu się nigdy nie spacerują po głowie.

  4. Żeby wyjaśnić skąd biorę siłę do treningów muszę troszkę wspomnieć o sobie.
    Jestem trenerem Parkuru i prowadzę zajęcia z dziećmi w wieku od 6 do 12 lat. Pewnego dnia na zajęciach rozmawialiśmy na temat treningu. Mówiliśmy jakie pozytywne skutki niesie za sobą systematyczne uprawianie sportu. Wraz z drugim trenerem opisywaliśmy swoje życiowe doświadczenia sportowe, te minione i te obecne. Inspirowaliśmy dzieci aby wyznaczały sobie cele i bez względu na innych realizowały je z całych sił. Gdy mój kolega skończył mówić swoją historię, ja zacząłem opowiadać o triathlonie, że trenuje tą dyscyplinę niespełna rok i że moim celem jest za 10 lat wzięcie udziału w Mistrzostwach Świata na Hawajach na dystansie Iron Man. Powiedziałem że to jest mój cel który powoduje że wstaje rano na trening, że w deszczu wychodzę na rower i że mimo zmęczenia po pracy wykonuje zaplanowany trening. Mówiłem że nie liczy się to jaki jesteś bo ja nie jestem idealnym profilem triathlonisty, nie jestem świetnym pływakiem, biegaczem czy kolażem, nie mam dużo pieniędzy aby finansować obozy, profesjonalny sprzęt i trenerów. Powiedziałem że to wszystko nie jest istotne, najważniejsze jest to czego my sami pragniemy i nikt ani nic nie jest nam w tym przeszkodzić. I po wypowiedzeniu tych słów nagle mnie olśniło, że dotychczas to było tylko złudne marzenie o Hawajach, a w momencie kiedy to wszystko opowiedziałem blisko 20 małym sportowcom, dzieciakom z podstawówki, powiedziałem sobie że tego dokonam bo te dzieci biorą mnie jako wzór do naśladowania, jestem ich autorytetem i nie mogę ich zawieść.
    To jest moja największa motywacja do treningu.

  5. O tym, że każdy posiada w sobie ukrytą siłę, przekonałem się już jakiś czas temu. Około pół roku temu, kiedy szukałem muzyki odpowiedniej na trening trafiłem na kilka bardzo ciekawych filmików motywacyjnych, które skopiowałem. Gdy mam zły dzień, oglądam któryś z nich, by podbudować się psychicznie.
    Dziś startowałem w wyścigu kolarskim Tour de Rybnik. Strasznie padało, ale to mi zupełnie nie przeszkadzało. Uważam, że nie ma złej pogody na trening, czy zawody. Jest tylko nieodpowiednie ubranie.. Zaliczyłem upadek przy 40km/h na jednym rondzie. To dopiero było szlifowanie asfaltu. Nie żebym tego długo wyczekiwał, ale w końcu musiałem przeżyć swoją pierwszą krakse na szosie. Wstałem, pozbierałem się, sprawdziłem sprzęt i ruszyłem dalej. Nie było mowy o dogonieniu grupy, ale ukończyłem wyścig w regulaminowym i w miarę dobrym czasie. O czym wtedy myślałem? – Moją pierwszą myślą było pytanie:’ Co z rowerem?’, dopiero później patrzyłem na otarcia. Nie czułem bólu, ale gdy wsiadłem na rower i jechałem dalej czułem się jak prawdziwy profesjonalista. Trzeba walczyć ze swoimi słabościami.
    Kilka dni temu, miałem chwilę zwątpienia. Wyglądało to tak. Po Mistrzostwach Polski w Górznie na dystansie olimpijskim i dwóch dniach odpoczynku rozpocząłem pracę w firmie remontowo – budowlanej, bym mógł sobie pozwolić na drobne wydatki – głównie sprzęt i odżywki. Praca fizyczna 9h nie należy do lekkich. Kto pracował na budowie ten wie o czym mówię..
    W pierwszym dniu pracy rozpocząłem również 3 tygodniowy cykl treningowy – ostatni w tym sezonie. Rozpisałem sobie treningi, wedle swojego uznania, tak bym mógł je wykonać oraz był następnego dnia w pracy w miarę wydajny. W tygodniu wypadło 4x pływanie, 3x rower i 3x bieg z czego jeden był zakładką. Łącznie około 15 godzin pracy na treningu.
    Po powrocie z pracy ucinałem sobie krótką drzemkę, czasem 1godz. i na trening. Przez 6 dni było ok. Siódmego dnia byłem już wykończony. Gdy wróciłem z pracy położyłem się spać. Nastawiłem budzik, ale gdy ten zadzwonił byłem bardzo zaspany i bez chęci na cokolwiek. Akurat miałem do zrobienia mocną zakładkę 60km rower + 6km bieg. Wyłączyłem budzik i postanowiłem, że odpuszczam i próbuje spać dalej. W końcu regeneracja jest bardzo potrzebna.
    Nie minęło 10 sekund jak wewnętrzny głos w mojej głowie powiedział: ” Odpuszczasz? Jak to? Przecież jest zadanie do wykonania”. Od razu byłem pobudzony na 110%. Wstałem przygotowałem wszystko co potrzebne i ruszyłem. Nie przerażała mnie późna pora i fakt, że niektórzy spoglądają na mnie jak na idiotę. Tacy ludzie nigdy tego nie zrozumieją..
    W moim przypadku istotną rolę w motywacji odgrywa celowość wykonywania treningów. Mierzę wysoko i chyba nikogo nie zaskoczę mówiąc, że chcę wystartować w IronMan’ie na Hawajach. Plan oczywiście jest rozłożony długoterminowo, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że trzeba wiele poświęcić i wykonać ogromną pracę.
    Kolejnym ważnym aspektem jest formuła 3xS – własnego autorstwa (SAMOREALIZACJA, SAMOKSZTAŁCENIE, SOMODYSCYPLINA). Dopiero niedawno nawiązałem kontakt z jednym z trenerów, jednak wcześniej z nikim nie współpracowałem. Przez około 4 lata zdobywałem wiedzę i doświadczenie. Czytam na bieżąco artykuły poświęcone treningom, regeneracji, odżywania, psychologii i motywacji.
    Dodatkowo postanowiłem wzbogacić swoją półkę książkami, które pomogą mi w samorealizacji. Jestem sam sobie zarówno zawodnikiem jak i trenerem, dietetykiem i menadżerem. Chcę wiedzieć jak najwięcej, bym mógł się nadal rozwijać, a w przyszłości przekazać zdobytą wiedzę młodszemu pokoleniu.
    Książki które już posiadam to: ‚Trening z pulsometrem’, ‚Trening mentalny biegacza’, ‚Bieganie metodą Galloway’a’, ‚Iron man dla każdego’, ‚Bez ograniczeń’ – w trakcie czytania oraz ‚Mój powrót do życia’ Lanca Armtrong’a. Wszystkie dają ogromnego kopa do działania.
    Doskonale wiem czego chcę i jestem w stanie zrobić wiele, by to osiągnąć. Celowo mówię ‚wiele’ zamiast ‚wszystko’, bo nie o to w życiu chodzi. Nie samym sportem człowiek żyje.
    Na chwilę obecną mogę powiedzieć, że ogranicza mnie sprzęt. Pracuję, i z roku na rok mam co raz więcej. Wierzę, że mój wysiłek w niedalekiej przyszłości zostanie doceniony i w końcu będę wychodził na ‚zero’.
    W sportach wytrzymałościowych takich jak triathlon ważna jest organizacja czasu. Wszystko powinno być odpowiednio ułożone i dopasowanie.
    Muszę wspomnieć trochę o psychologii. Ostatnio wiele się mówi o treningu mentalnym. Wewnętrzny dialog jest naprawdę potrzebny i przydatny o czym się sam przekonałem. Każdą negatywną myśl zamieniam w pozytywną.
    Nie należy załamywać się z powodu porażki. Porażki mają nas mobilizować do działania, do chęci pracy nad swoimi błędami. Porażka nie jest przeciwieństwem zwycięstwa, lecz jego nierozłącznym elementem, który do niego prowadzi. Należy walczyć ze swoimi słabościami każdego dnia.
    Moje najważniejsze motta: ‚Chcieć to móc’ oraz ‚Ból nie istnieje’. Inne również ważne, które często się przydają: ‚Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą’, ‚Ograniczenia nie istnieją’, ‚Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie’.

  6. Motywacja w sosie Własnym

    Składniki:

    Entuzjazm, rywale, zawody, tygodniowy plan, systematyczność, filmy, książki

    Przygotowanie:

    Entuzjazm związany z przyszłymi efektami treningów świetnie łagodzi czas ciężkiej pracy, jest to baza naszej motywacji do codziennych treningów… szczypta myśli o rywalach z czasówkami o kilka minut lepszymi doda nieco pikanteri.

    Ciężką prace zapiekać dzięki systematyczności.

    Doprawiamy odrobiną książek, filmów motywacyjnych.

    Gotowy wyrób najlepiej smakuje podczas zawodów.

    Smacznego!!!

  7. ….miała to być krótka wycieczka rowerowa…
    Los chciał, że skończyła się szybciej niż myślałam. Drobna kraksa z dużymi konsekwencjami…
    To, co pamiętam, to jak próbuję podnieść się z jezdni, złapać oddech i doczołgać się do chodnika. Doczołgałam się. Rozpaczliwie szukałam pomocy, może ktoś się zatrzyma, może mi pomoże. Niestety. Kilkaset metrów szłam do domu chyba z 20 minut, ale doszłam. Czułam, że coś jest nie tak, może żebra połamałam ? Zadzwoniłam po pogotowie. Potem wszystko szybko się potoczyło, szpital, 5 lekarzy nade mnę i diagnoza…: jest zagrożenie życia – za 2 h operujemy. Ma Pani pękniętą wątrobę i śledzionę, którą trzeba wyciąć.
    Co ??!! Jak !!?? Jakie operujemy – nie mam nawet 30 lat a Wy mnie chcecie kroić !?
    Dali mi 48 godz. na poprawę stanu zdrowia. 48 długich godzin, leżałam bez ruchu w 1 pozycji, modląc się żeby te cholerne wyniki się poprawiły; marząc o tym żeby być w stanie samej się podnieść z łóżka, swobodnie oddychać, czy choćby kichnąć bez ogromnego bólu jaki przeszywał mnie od środka . Udało się ! Twardzielka 🙂 Po 2 tyg. mnie wypuszczają, ze zwolnieniem na kolejne 4 i dyspozycją: żadnego sportu ! Żadnego basenu ani biegania – przez co najmniej 4 m-ce. Efekt ? Kilka ładnych kilo więcej, strach przed wejściem na rower i odliczanie…kiedy miną te 4 m –ce. Dramat, przecież ja chce na basen ! Chce iść biegać!

    Co mnie motywuje. Właśnie to 🙂 6 tygodni bez ruchu… 4 długie miesiące rozmyślań, jak bardzo nie doceniałam tego, że w każdej chwili mogłam ruszyć d… i uprawiać sport.

  8. Ukryta siła dla mnie w największym skrócie SMS.
    – słowa
    – muzyka
    – społeczność triathlonowa

    Słowa. Ukryta siła idzie u mnie z prostych haseł, które dają kopa do pracy i których zbytnio nie trzeba komentować, każdy sam zinterpretuje to na swój sposób. „Zapierdzielać trzeba”, „Lenistwo jest dla grubasów”, „Nie ma bólu, nie ma wyników”, w myśl ideologi olimpijskiej „wyżej, mocniej, dalej” dla mnie to „Szybciej, Szybciej, Szybciej” – czyli chęć poprawiania swoich wyników w każdej z trzech konkurencji. Życiówki – wciąż nowe cele.

    Muzyka. Wydaje mi się, że każdy ma jakąś playlistę. To ona nakręca, popędza, mobilizuje, dodaje sił i wiarę w siebie. Ile razy można słuchać „Piratów z Karaibów”? Dla mnie w nieskończoność.

    Społeczność triathlonowa. Dla mnie każdy zawodnik, to osobna historia. Każdy z nas może napisać książkę i pewnym jest, że będzie to dobra książka. Siła idzie właśnie ze wspólnych rozmów, spotkań, czytanych relacji z zawodów, czy wszelkiej maści artykułów. Filmiki zwieńczają dzieło. Triathleci to niezwykle zorganizowani ludzie i właśnie ta organizacja napędza człowieka by nie odpuszczać. Społeczność tri, to także kibice w dniu zawodów. Właśnie doping słyszany na trasie dodaje wiatru w żagle, wskrzesza ukrytą siłę, podnosi adrenalinę i powoduje, że mknie się szybciej.

  9. Idę pobiegać … kiedy już nie mogę dalej biec , zbieram delikatnie z blizn na mojej poranionej duszy :”żywicę siły” , „esencję siły woli” to taka kleista , żółta , substancja …po każdym ciężkim treningu jest jej troszeczkę ponad uncję … przed każdym wyścigiem mieszam ją z glikogenem w mięśniach i wtedy mogę odpalić „atomowe serce” , rozruszać siłowniki , uruchomić napęd neutronowy…
    Wstaję i bardzo mi się nie chce … pada …a ja „idiota” …idę ,biorę co mi jest potrzebne i idę „pucować” mojego „Iron Mana” , śmiejcie się a ja i tak wejdę na drabinę i centymetr po centymetrze będę ścierał rdzę . Urodziłem się jako potężna istota i przez jakiś czas żyłem jako nieograniczony byt …ale potem pozwoliłem żeby kurz pokrył pancerz i rdza unieruchomiła pompy , sam „zasmarowałem ” pancerz tłuszczem „-żeby nie rdzewiał ” … nie chciałem „świecić” i być potężnym , wstydziłem się. Dzisiaj , każdego deszczowego poranka , odnawiam siebie ,odradzam na się na nowo , rdza schodzi powoli i muszę rozruszać siłowniki …
    Jest takie miejsce gdzie nikt nie ma dostępu …mam 40 lat …i dostałem od losu „dziecko niespodziankę” …ma 6 miesięcy …i jak każde dziecko ma piękną duszę …po każdym dniu ,kiedy wydaje mi się że już więcej nie mogę …wlewam resztki „magii” w jego serduszko ,przytulam się i przepraszam po cichu że już więcej nie mogę …a kiedy się ścigam i wydaje mi się że już dalej nie dam rady …sięgam po te pokłady magii i prawie modlę się „- synu , pomóż !” … Wiec proszę nie śmiejcie się ze mnie… kiedy zobaczycie mnie na czworaka , na kilometr przed metą …szepczącego … „-naszym największym lękiem nie jest to że jesteśmy niewystarczający , naszym największym lękiem jest to że jesteśmy potężni ponad miarę …”

  10. Co jest moją motywacją?tak jak u każdego, no może prawie każdego, walka ze słabościami, które Nas dręczą prześladują i niszczą. Niszczą Nas i Nasze życie, a ono nie jest tylko Nasze bo są w nim dzieci, żony dla których chcemy jak najlepiej, a nie zawsze Nam się udaję ze względu na ułomności. Dlaczego ja biegam ale też startuję powoli w triathlonach z prostego powodu zżera mnie stres w dniu codziennym czasem jestem znerwicowany. DLACZEGO BIEGAM, BO WTEDY CZUJĘ SIĘ WOLNY I Z WOLNOŚCI TAK JAK WIARY CZERPIĘ SIŁĘ. JAK BYM PIŁ TO MIAŁBYM WSZYSTKO W DU.. BYŁBY NAWET ZRELAKSOWANY UŚMIECHNIĘTY ALE W DALSZYM CIĄGU POD WPŁYWEM UŻYWEK MIAŁBYM WSZYSTKO W DU… A jestem ojcem dwójki cudownych dzieci. Czasem tylko ciężko, że żona nie może zrozumieć,że to nie jest egoizm.

  11. Dochodzę do wniosku, że najpierw trzeba będzie się co nieco roztyć oraz mocno zacząć stosować różnego typu używki, a dopiero potem trzeba będzie ewentualnie szukać motywacji. Piszę „ewentualnie” bo moim zdaniem facio pijący i obijający się wyglądał zdecydowanie korzystniej niż mocno trenujący. W każdym książki na pewno nie kupię.

  12. Przez ostatnie tygodnie właśnie nie mogę znaleźć tej „ukrytej siły” i motywacji do treningu. Dopadło mnie jakieś wypalenie chyba. Codzienne problemy oddaliły mnie od sportu. Dlatego też szukam sposobu aby odnaleźć sile do treningów i czerpać z nich radość jak dawniej.
    pozdro

  13. Codzienną motywację do treningów czerpię z chęci bycia zdrowym i szczęśliwym. Dzięki triathlonowi zmieniło się moje życie na lepsze i tak ma już pozostać! 🙂

  14. Mam dwie ręce i dwie nogi niestosowne byłoby tego nie wykorzystywać. Ludzie chorzy pozbawieni kończyn oddali by wszystko aby móc się przejść na spacer, przejść bez niczyjej pomocy chociażby 2 metry i zdobyć swoją Kone. Nie ruszając się byłbym nie w porządku wobec tych ludzi jak również i wobec samego siebie. Energię do treningów czerpię z tego, że MOGĘ się ruszać więc …. się ruszam:-)

  15. Moja motywacja to rodzina i to w jaki sposób chciałbym, że zapamiętali mnie ludzie. Zawodowo pracuje już ponad 15lat. Głównie w korporacjach, dużych organizacjach. Kilkanaście lat to naprawdę dużo i z każdym dniem przekonuję się, że stajemy się coraz bardziej odhumanizowani, kiedy pracujemy w molochach. Tracimy swoją tożsamość. Kilkanaście lat, po kilka, kilkanaście godzin dziennie w biurze. Kiedy umrę, pewnie ostatnia rzecz jaką będę żałował to że za mało czasu spędziłem w biurze, jak to mawiał klasyk. Znacznie więcej będzie mi brakowało czasu z rodziną, czasu na trening, na przebywanie w naturalnym otoczeniu. Jestem kimś nowym w triatlonie. Wcześniej głównie grałem w tenisa, kilka lat trenowałem do startów w maratonach mtb z całkiem niezłymi wynikami. Jednak im jestem starszy, obowiązków przybywa, rodzina się powiększa, to staram się scalać moje życie prywatne, zawodowe i pasję w całość. Duathlon i Triathlon to idealny sport dla całej rodziny. Rano przed pracą mogę wykonać sesje kolarskie, w porze lunchu – biegowe, po pracy, biegowe lub pływackie. Harmonizuję przez to czas na życie rodzinne. A zawody zupełnie różnią się do kolarskich, gdzie po starcie rodzina czeka 2-3h na zawodników. W punkcie zmian jest cały czas kontakt, można kibicować i cieszyć się wspólnie z tego wydarzenia. To daje mi moc i motywację do tego, żeby coś zmienić i związać się z Tri na dłużej. I najważniejsze. Jeśli ktoś spyta mnie kim jestem, cudownie byłoby móc przyznać, że jestem triathlonistą.

    Książkę mam już od tygodnia i towarzyszy mi w każdej podróży dom/praca/dom. Polecam, bo czasy mam tak niepewne, że dobre pomysły na życie są zawsze cenne, a Rich Roll pokazuje, że można to wszystko połączyć w zgrabną całość.

  16. Motywacja? Hm, u każdego objawia się w inny sposób. Ja zawsze próbuję sobie szukać jakiś sportowych idoli, ludzi którzy ciężką pracą doszli do wyników. Próbuję znaleźć swojego zajączka i go gonić. Team Hoyt, Łukasz Grass, Maciek Dowbor, CR7, Phelps, M. Komorowski i wielu innych. Motywacji szukam wszędzie gdzie się tylko da. Lubię obserwować ludzi, zwierzęta, ogólnie Świat. Każdy ma swój Everest po osiągnięciu którego odnajduje następny. Tak było z bieganiem: przebiegłem 10km wydawało się dużo, ale już myślałem o półmaratonie. Ukończywszy go mówiłem, że nie ma opcji przebiec całego. Po 4-5 miesiącach ukończyłem maraton. Jeśli się wszystko powiedzie to za chwilę zdobędę Koronę Maratonów Polskich i to w jeden rok.
    Z triathlonem jest podobnie. Nie osiągalnym wydawało się ukończenie zawodów, kiedyś uważałem tych ludzi za półbogów 😉 Teraz sam startuję w takich zawodach i coraz bardziej realne wydaje mi się ukończenie nawet pełnego dystansu IM.
    Nie ma rzeczy której człowiek nie jest w stanie zrobić, to tylko kwestia wiary we własne siły, umiejętności i MOTYWACJA.
    Przecież za chwilę paru „wariatów” poleci na Marsa…

  17. Prowadzenie dziennika treningowego, sledzenie postepow, filmiki youtube, rywalizacja na strava.com, to samo srodowisko triatlonowe, wiele jest sposobow na utrzymanie motywacji. Chcialbym ponizej przytoczyc dwa przyklady, spotkane na treningu, ktore daly mi niesamowitego kopa.

    Niedziela, 6.00 rano, pobudka. Male sniadanie, pakowanie na basen i od 7.00 trening. I tak jest dobrze, bo w tygodniu jestem zmuszony wstawac o 5.00 i na treningu (biegowym badz plywackim) jestem juz od 6.00. Pomimo tak wczesnej niedzielnej pory na basenie juz sporo osob, miedzy innymi osoba, ktora za kazdym razem robi na mnie piorunujace wrazenie. Mlody chlopak, lat okolo 30, sparalizowany od pasa w dol. Przy basenie wozek inwalidzki. Ale on plynie. Co tydzien w niedziele widze go jak plywa na torze obok. Zainteresowanie i motywacje daje najwidoczniej nie tylko mnie, bo raz widzialem wraz z nim dziennikarzy, przeprowadzali z nim wywiad, krecili material. Pewnie jakby mogl, to oddalby wszystko aby moc startowac w triatlonie i trenowac te jakze wspaniale 3 dyscypliny sportowe… On niestety nie moze. Ja moge. Wystarczy jedynie troche checi, bo zdrowia nie brakuje.

    Jeszcze wieksze wrazenie zrobila na mnie osoba, ktora spotkalem na treningu biegowym. Wracalem juz poboczem w strone domu i z naprzeciwka widze kolarza. Od razu przeszlo mi przez mysl, ze ja tez jeszcze dzisiaj na rowerze bede jezdzil, w koncu jest sobota, zatem trening biegowy + kolarski. Z daleka probuje wypatrzyc na jakim rowerze jedzie, bo widze, ze raczej ubrany profesjonalnie. I szok. Obraca sie tylko prawa czesc korby. Kolarz przejechal, a mnie zamurowalo. On mial jedynie jedna noge… Ale jedzie na rowerze, i to nie byle jakim, ale profesjonalnym szosowym rowerze. Trenuje, pomimo tak wielkiego ograniczenia. Jemu sie chce i nie ma dla niego przeszkod.

    Nie ma zatem co narzekac na wczesne pobudki i koniecznosc treningow, w koncu daje to ogromna satysfakcje i radosc, a jest na tym swiecie wiele osob, co chcialoby, a nie moze. Te dwie powyzsze sytuacje utkwily mi w pamieci i czesto mi sie przypominaja, jak tylko czuje ze zaczyna brakowac motywacji. Sa ludzie, ktorzy chialiby moc trenowac, biegac, plywac, jezdzic na rowerze, uprawiac triatlon. Ale nie moga. Ja moge.

  18. co mi daje motywację hm? żona jest prawnikiem, ja jestem prawnikiem, trójka dzieci, niestety los chciał, że jedno cierpi na chorobę kości – codzienne stykanie się z problemami ludzi, walka z chorobą dziecka (w okresie zabiegów jest to niekończąca się podróż co najmniej raz w tygodniu prawie 1000 km po polskich drogach) – nie szukam życiówek, nie układam planów, nie frustruję się brakiem progresów, czy niemożnością treningów – dla swoich dzieci i klientów muszę być: silny psychicznie, wyciszony, zdrowy – dlatego odrzucam wszelkie idee, założenia, wzniosłe słowa – po prostu płynę, jadę, biegnę by być lepszym

  19. Motywowanie się, jak i inne psychologiczne aspekty treningu, są niestety zazwyczaj traktowane w sposób dość pobłażliwy, wiele osób zapomina po co wzięło się za uprawianie sportu, cel znika im z oczu i osiągane przez nich rezultaty koniec końców okazują się niewspółmierne do możliwości i starań. Dlatego przez cały sezon staram się dbać o ten element najbardziej jak umiem. Sposobów mam kilka:
    1. Chyba najbardziej oczywiste są filmy na Youtube, łącznie z mistrzowskim Till I Collapse, który wpłynął już na tysiące ludzi. Bardzo lubię też filmy z wyścigów kolarskich, co jest istotne zwłaszcza w przypadku długich jazd na trenażerze zimą… Pozwala to na ściganie się razem z zawodnikami i poczucie się jak czołówka :).
    2. Książki, książki, książki: coraz więcej pojawia się ich na moich półkach: „Urodzeni biegacze”, „Bez ograniczeń”, „Jedz i biegaj” to te najbardziej znane. Kiedy myślę, że jest mi ciężko, dobrze jest przypomnieć sobie, jak inni radzą sobie z olbrzymimi trudnościami i wzorować się na nich pod względem wytrwałości i nieustępliwości!
    3. Zakupy! W odróżnieniu od innych kobiet drżę na widok pięknego roweru triathlonowego, zachwycają mnie obcisłe ubrania kompresyjne, a największym marzeniem może być nowy bidon aerodynamiczny. Zegarek przede wszystkim służy do treningu, dźwięk pełnego koła jest lepszy niż odgłos najnowszego Ferrari, a karnet Multisport może być najwspanialszym prezentem :). Nowe rzeczy sprawiają, że chce się je wypróbować, cieszyć nimi i sprawdzić jak dobry to był zakup.
    4. Własne zdjęcia z zawodów. Wow! To naprawdę ja?! Ale… Przecież… Adaaaam! Ja naprawdę tak biegam??? Wspomnień czar budzi olbrzymie siły 🙂
    5. Mąż. Sadysta. Basen na 5 rano to dla niego czysta przyjemność.
    – Adaaaaaaaaaaaaaam! Nie chce mi się!
    – Anka no chodź na basen. No choooooooooodź! Mówię Ci, będzie ekstra! Zrobię Ci potem sok z buraków i pełnoziarniste spaghetti… Taki trening dziś masz zaplanowany poza tym! Czy interwały nie brzmią uroczo?
    6. Jedzenie. Jak sobie pomyślę co zrobię do jedzenia po treningu… Ajj posiłki regeneracyjne są moimi ulubionymi. U Friela w „Biblii kolarza górskiego” pojawił się taki cytat: „Staram się dbać o siebie jedząc zdrowo. Unikam cukru, sody i różnych śmieci. To mi daje siłę, bo jeśli nie mogłam przez trzy miesiące jest tego, co chciałam, to chyba zasłużyłam, by wygrać cholerny wyścig”. Inspirujące.
    7. Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie? Nooooo… W sumie… Odrobina narcyzmu chyba nie szkodzi, a jak przyjemnie ogląda się efekty treningu… Zwłaszcza te boczki…
    8. Kalendarz zawodów – jasno wyznaczone cele są dla mnie doskonałą motywacją, chcę osiągnąć to a to, muszę zrobić to a to. Jeśli coś sobie zakładam to powinnam się tego trzymać. Uwaga! Potrafi to być bardzo zwodnicze, czasem przecież warto poświęcić jeden dzień na regenerację…
    9. Treningi grupowe. No jak się już z kimś umówiłam to przecież nie odmówię, hę?
    10. Nowe trasy: nie ma to jak poznawać okolicę na rowerze albo biegając, zupełnie nowe doznania… A czasem wystarczy tylko zmiana pory roku by otoczenie całkowicie się zmieniło, doświadczanie tego wszystkiego – bezcenne.

    Jest OGIEŃ!!!!!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here