Rozmowa z Cezarym Figurskim o problemach triathlonu młodzieżowego cz. 1

1
692
fot. FB Czarek Figurski

Cezary Figurski jest trenerem Uczniowskiego Klubu G-8 Bielany w Warszawie. Jego klub i sami zawodnicy odnoszą znaczące sukcesy w Polsce. Od ponad 30 lat jego największą pasją jest triathlon. Czarek, oprócz tego trenuje także seniorów, a jego jednym z podopiecznych jest Łukasz Kalaszczyński. Rozmowa ukierunkowana jest na problematykę triathlonu dzieci i młodzieży w Polsce. Z jakimi problemami borykają się trenerzy i zawodnicy w klubach? Czego brakuje, aby mieć w kraju zawodników na światowym poziomie oraz wiele innych tematów zostanie poruszonych w kilku częściowym wywiadzie.

Adrian Kapusta: W naszej prywatnej rozmowie wspominałeś, że media nie są specjalnie zainteresowane publikacjami dotyczącymi młodzieżowego triathlonu. Czym to jest podyktowane?

Cezary Figurski: Myślę że wynika to m.in. z tego, że więcej osób trenuje triathlon – amatorsko – niż mamy zawodników w sporcie kwalifikowanym. Brakuje nam również znaczących wyników międzynarodowych. Z punktu widzenia mediów bardziej atrakcyjne są  informacje dotyczące właśnie tej największej grupy zawodników startujących w triathlonie. Podobna sytuacja jest w przypadku potencjalnych partnerów – sponsorów klubów młodzieżowych czyli producentów wszelkiego rodzaju sprzętu – niezbędnego do trenowania triathlonu np. rowerów, pianek, akcesoriów do pływania i biegania. Oni także są bardziej zainteresowani zawodami, w których bierze udział większa liczba uczestników podczas, których mogą reklamować swoje produkty. Natomiast w zawodach młodzieżowych bierze udział kilkadziesiąt osób podczas kiedy w zawodach amatorskich liczba ta rośnie nawet do kilku tysięcy. Kluby w Polsce szkolące młodzież borykają się obecnie z wieloma problemami egzystencjalnymi. W mojej pracy trenerskiej najwięcej czasu pochłania mi praca z młodzieżą. Wiem jakie są ich potrzeby i co należy robić żeby uzyskiwali jeszcze lepsze wyniki sportowe. Osobiście bardzo zależy mi na tym aby triathlon młodzieżowy rozwijał się w naszym kraju jak najlepiej. Chciałbym, aby więcej mówiło się i pisało o triathlonie zwłaszcza młodzieżowym pokazując jego wszechstronność i piękno, tak aby przyciągał nie tylko dorosłych ale również młodzież. Niestety w tej chwili mamy bardzo mało młodych triathlonistów, a statystyka jest nieubłagana. Chcąc osiągać wyniki międzynarodowe musimy mieć, dużo zawodników po to abyśmy mogli znajdować szybciej talenty. Nowi zawodnicy albo w ogóle do nas nie przyjdą, albo bardzo powoli będą do nas trafiać jeśli informacje o tym, że mogą się ścigać na krótkich dystansach nie będą do nich docierać. Teraz i tak już jest lepiej, jeszcze kilka lat temu kiedy nastąpił bum na triathlon nie było w Polsce w ogóle wyścigów dla młodych zawodników. Strach było patrzeć w kalendarz, w którym były same połówki i jeden sprint. Nie za bardzo wiedziałem wtedy w czym moi zawodnicy mają startować. W ostatnim czasie organizatorzy poszerzyli swoją ofertę dystansów. I choć zazwyczaj jest to inna formuła, bo ⅛ ironmana odbywa się często bez draftingu to i tak start taki może być dobrym treningiem.

Z czego to wszystko wynika? Gdzie jest pies pogrzebany?

Przede wszystkim uważam, że trzeba znaleźć talent. Jeśli znajdziemy takich zawodników, którzy będą spełniać kryteria międzynarodowe to jest bardzo duża szansa na wytrenowanie światowej klasy triathlonisty.

Ale gdzie ich szukać?

Obecnie mamy taką sytuację, że w Mistrzostwach Polski Juniorów startuje 20 chłopców i około 15 dziewcząt to „trochę” za mało. Zrozumiałe więc jest, że przede wszystkim właśnie to musi się zmienić. W takich zawodach musi startować co najmniej 4-5 razy więcej młodzieży niż aktualnie. Niestety w Polsce mamy zbyt mało klubów, a te które są szkolą  z różnych powodów  zbyt małą liczbę zawodników. Najczęściej przyczyną takiego stanu rzeczy są ograniczone możliwości finansowe klubów, które to często nie posiadają wystarczających środków aby zabezpieczyć bazę szkoleniową i opłacić w pełnym wymiarze trenera.

To wygląda jak błędne koło.

Tak. Sponsorzy obecni w Polsce chętniej wykładają środki na zawody komercyjne, które częściej są pokazywane i więcej osób w nich uczestniczy. To się po prostu bardziej im opłaca. Natomiast wyścigi młodzieżowe ogląda mało widzów i mały jest ich  zasięg. Zainteresowanie firm produkujących sprzęt triathlonowy jest niewielki. Stąd też trudność w pozyskiwaniu przez kluby dodatkowych środków.

Czy masz pomysł jak mogłoby się to zmienić?

Przede wszystkim trzeba spopularyzować triathlon wśród młodzieży. Uda nam się to zrobić jeżeli zwiększymy liczbę zawodów dla młodzieży, to na szczęście powoli się dzieje oraz informacja o tych zawodach i możliwościach trenowania tej dyscypliny będzie docierała do większej grupy osób. Mam tu na myśli informację na wszelkiego rodzaju stronach internetowych i w prasie dotyczące ww. zawodów, wyników o utalentowanych zawodnikach oraz klubach. Kolejną rzeczą, która w znaczący sposób mogłaby nam pomóc to coś w rodzaju ogólnopolskiego programu wspierania szkolenia młodzieży. Takie programy działają już w innych dyscyplinach i w znaczący sposób przyczyniły się do zwiększenia  liczby trenującej młodzieży, a to dzięki dofinansowaniu pracy trenera, obozów i doposażeniu w sprzęt sportowy. Oczywiście trzeba to oprzeć o środki albo z ministerstwa albo znaleźć sponsora strategicznego dla takiego programu.

Coraz więcej amatorów uprawia triathlon. Ci z kolei posiadają dzieci. Czy oni nie wysyłają swoich dzieci do klubów triathlonowych aby powielać swoją pasję do triathlonu?

Tak myślę, że to w jakimś stopniu idzie w parze. Nawet w naszym klubie jest kilku rodziców, którzy sami uprawiają triathlon i jednocześnie ich dzieci uczęszczają do nas na zajęcia. Takie historie powoli się dzieją, ale to jest wszystko mało. Być może to jest kwestia czasu, może inaczej będzie za pięć, dziesięć lat. Tylko, że ja już jestem w triathlonie 30 lat i nie chcę czekać w nieskończoność, dlatego tak przebieram nogami. Mówię o tym głośno, że należy bardziej popularyzować triathlon wśród młodzieży, niestety różnie z tym bywa. Zdaję sobie sprawę, że jest coraz lepiej, ale jednocześnie zastanawiam się czy nie mogłoby być jeszcze lepiej? Jeszcze raz wrócę do naszych klubów. Jeśli na 15 klubów będzie się szkoliło w każdym z nich choćby po 20 zawodników w kategoriach junior młodszy, junior i młodzik to będziemy mieli 300 triathlonistów, wtedy to będzie jakiś punkt wyjścia. W tej chwili jest ich może 100 łącznie w tych wszystkich trzech kategoriach.

Czy myślisz, że gdyby pojawił się talent na miarę Adama Małysza w triathlonie to mogło by też zmienić sytuację w naborze nowych zawodników?

Oczywiście, że tak. To tak jak kiedyś było z Wojciechem Fibakiem, kiedy wygrywał wielkie turnieje to większość dzieciaków, w tym ja też, grało wszędzie w tenisa i kupowało rakiety tenisowe. Kiedy Adam Małysz zaczął osiągać wyniki to dużo młodzieży zainteresowało się skokami. Szczęśliwie znalazł się tam sponsor, który zainwestował w program wspierający szkolenie młodzieży. Podobna sytuacja jest w kolarstwie. Wyniki Michała Kwiatkowskiego i Rafała Majki spowodowały, że dzieciaki chętniej wsiadają na rowery.

fot. FB Czarek Figurski

Mówiąc o promocji triathlonu wśród młodzieży o jakiej myślisz, że najlepiej by się sprawdziła?

Chodzi mi o taką promocję poprzez informację, która triathlon będzie przedstawiała nie tylko w kategoriach wyzwania jak to ma miejsce w tej chwili, że obok triathlonu na Hawajach mamy też triathlon na Igrzyskach Olimpijskich. O triathlonie w ostatnim czasie mówi się jednak częściej  raczej w kategorii wyzwań, dokonania czegoś wielkiego, czegoś ponad np. maraton. Ludzie obecnie poszukują nowych wyzwań biegów z różnego rodzaju przeszkodami, maratonów górskich, biegów ultra – bardzo ciężkich wyzwań. Teraz dla wielu takim wyzwaniem jest IRONMAN czy chociażby 1/2 IM. Kiedyś maraton był szczytem, w który się mierzyło. Nie było też ich tak wiele. Większość informacji, które obecnie docierają z wszelkiego rodzaju mediów jest taka, że triathlon to jest coś niewyobrażalnie ciężkiego, morderczego, nieosiągalnego dla przeciętnego człowieka, a przecież tak do końca nie jest. Bez wątpienia jednak dużo dobrego w ostatnim czasie zrobił film  “Najlepszy” o Jurku Górskim, choć film opowiadał o trudnych chwilach bohatera i traktował triathlon w kategoriach wyzwania to wiele młodzieży i rodziców go zobaczyło, film i sam Jurek Górski z pewnością zrobili bardzo wiele dla popularyzowania tej dyscypliny. Pisze się też o niewyobrażalnych cenach rowerów, kół, strojów itp. co powoduje, że rodzic chcący pokierować swoje dziecko do triathlonu musi liczyć się olbrzymimi kosztami, a może to też niestety zniechęcać. A przecież nie zawsze tak musi być. Mówiąc o młodzieży nie trzeba kupować od razu karbonowych rowerów i kół na stożkach, nie w tym rzecz, na początek naprawdę niewiele potrzeba.  Często rozmawiam z rodzicami młodych pływaków nie mają oni świadomości, że młodzież w triathlonie ściga się na bardzo krótkich dystansach i na zupełnie innych rowerach, mówią: “Może teraz jeszcze nie, dopiero jak będzie miał/a 30 lat”.

Kiedy najlepiej rozpocząć pracę z młodą osobą aby mogła osiągnąć wysoki poziom sportowy?

Mogą być różne drogi. W naszym klubie postanowiliśmy, że będziemy rozwijać w pierwszej kolejności pływanie. Mamy świetnych trenerów od pływania, którzy szkolą zawodników już od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Uważam, że pływanie jest kluczową konkurencją dla wyniku w  triathlonie. To jest punkt wyjścia jeśli chcemy aby  zawodnik osiągał dobre wyniki międzynarodowe, a nie tylko na arenie krajowej. Jeżeli młody człowiek nie nauczy się wcześnie pływać, to znaczy najpóźniej w wieku 10 lat to później ma małe szanse na nadrobienie  zaległości. Dzisiaj aby wychodzić w pierwszej grupie z wody w wieku 15 -16 lat chłopak junior musi pływać na poziomie 9 minut na 800 metrów w basenie, w związku z tym nie może zacząć trenować pływania w wieku 14 lat. Aby  zawodnik osiągnął wysoki poziom sportowy musi rozpocząć trening pływacki już w 1 klasie szkoły podstawowej. Wtedy to należy poświęcić czas na naukę i doskonalenie techniki pływackiej, rozwijać wytrzymałość. Trening taki powinien trwać  aż do 8 klasy szkoły podstawowej. Jeżeli jest taka możliwość można stopniowo dołączać bieganie na etapie 6 klasy. Z własnego doświadczenia wiem, że pływacy trenujący od kilkunastu do ponad dwudziestu godzin tygodniowo i są w stanie dobrze pobiec z samego pływania. To tylko kwestia adaptacji do nowej dyscypliny. Przykładami takimi mogą być chociażby obecnie Michał Oliwa, Roksana Słupek czy Kamil Damentka to wszystko są byli pływacy, którzy w wieku 16, 17 lat zakończyli trening pływacki. Wierzę, że takich osób może być w środowisku pływackim znacznie więcej, którzy po samym treningu pływackim są w stanie szybko biegać tylko trzeba ich znaleźć. Większość moich zawodników przechodziła na triathlon na etapie 2 i 3 klasy gimnazjum. Czyli w nowym systemie szkolnictwa to jest 8 klasa szkoły podstawowej i dalej.

Na jakie problemy jeszcze trafiasz przy budowaniu grupy?

Większość problemów na szczęście mam już za sobą . O tych kluczowych dotyczących całego środowiska  wspominałem wcześniej inne na pewno też by się znalazły. Ja po ponad 12 latach budowania struktur klubu doszedłem do etapu w którym zawodnicy którzy do mnie trafiają mają gdzie trenować i gdzie się uczyć. Dzięki współpracy z Liceum Mistrzostwa Sportowego i przy wsparciu Gminy Bielany Warszawa oraz naszych partnerów, większość z tych problemów o których mówiłem mnie i mojego klubu, na szczęście, nie dotyczy.

Na Olimpiadzie Młodzieży w Kozienicach była sytuacja gdzie zawodnicy byli dublowani i tym samym ściągani z trasy. Nie zdobywali punktów i funduszy dla klubu. Zasady jakie obowiązywały spełniały standardy międzynarodowe. Jest to świetne przygotowanie do tego co spotkają za jakiś czas na zagranicznych triathlonach. Z drugiej strony trenerzy byli oburzeni, że nie pozwalano kończyć ich podopiecznym zawodów. Pewnie problemu by nie było gdyby tak jak mówisz zawodników było znacznie więcej. Kiedy jest ich garstka to zaczynają się schody. Co Ty o tym myślisz?

Tak znam tę sprawę. W tym roku po raz pierwszy Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży była rozgrywana po uprzednich kwalifikacjach. Wcześniej były kwalifikacje wojewódzkie i tak naprawdę nikt do końca nie wiedział jak to się dokładnie odbywało. Zdarzało się tak, że na Olimpiadę przyjeżdżali zawodnicy, którzy nigdy wcześniej nie siedzieli na rowerze. W 2016 roku zdarzył się nawet wypadek gdyż chłopak, który nie specjalnie trenował jazdę na rowerze w trakcie wyścigu poprzewracał innych zawodników. Całe szczęście nikomu nic większego się nie stało. Będąc kiedyś na spotkaniu w Ministerstwie usłyszałem, że nie może być tak, że na Olimpiadzie Młodzieży startują zawodnicy, którzy na niej debiutują w triathlonie. Powiedziano wtedy nam, że  Olimpiadzie trzeba nadać odpowiednią rangę. Stąd w ubiegłym roku po raz pierwszy w Pniewach rozegrano kwalifikacje do OOM. Konieczność ściągania zdublowanych zawodników z trasy wyścigu kolarskiego nie jest może zbyt szczęśliwa w naszej polskiej rzeczywistości, ale niestety tak to działa na świecie. Zawodnicy, którzy się szykują do startów międzynarodowych muszą mieć  świadomość jakie obowiązują przepisy za granicą. O to chodzi żeby nie było tak, że zawodnik pojedzie na np. Puchar Europy i nie będzie  wiedział, że go mogą zdjąć z trasy albo, że nie dopuszczą go do startu ze względu na np. nieatestowane koła. Z drugiej strony rozumiem oburzenie trenerów bo zawodnik zdjęty z trasy nie punktuje. Jednak trenerzy wystawiają zawodników takich jakich mają, a często różnica poziomów między zawodnikami jest bardzo duża. I znowu wracamy do tego samego, że trenerzy w klubach mają zawodników jakich mają. Jest ich mało i nie ma komu startować. To jest ból. Ja mimo wszystko osobiście jestem zdania, że zawody rangi Pucharu Polski, Mistrzostw Polski czy Olimpiady Młodzieży powinny być rozgrywane dokładnie na takich samych zasadach jak to ma miejsce na międzynarodowych imprezach. Jeszcze chwilę na pewno to będzie musiało potrwać zanim sędziowie w naszym kraju będą sprawdzać czy zawodnicy mają np. atestowane koła ale w tym kierunku powinniśmy zmierzać. Przecież oczywiste jest to, że o wiele tańszy jest błąd, który zawodnik popełni na krajowych zawodach, niż jak pojedzie za granicę i np. nie zostanie w ogóle dopuszczony do startu.

Pomimo wszystko jestem optymistycznie nastawiony do przyszłości i wierzę, że w końcu dochowamy się zawodników czy zawodniczek, którzy będą grali pierwsze skrzypce na międzynarodowych arenach.

Najważniejsze, abyśmy jako trenerzy, działacze, sponsorzy i zawodnicy mieli wspólny cel  – osiąganie jak najlepszych wyników na arenie międzynarodowej nie tylko w sporcie amatorskim.

 

1 KOMENTARZ

  1. Fajnie, że znów pojawił się temat sportu młodzieżowego. Młodzi sportowcy nie mają należytego wsparcia. To samo dotyczy klubów sportowych. Wszędzie tylko piłka nożna i… piłka nożna. Akademio, brawo za artykuł.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here