Sportowa ucieczka z chaosu

5
14
sxc.hu

Jeszcze nie tak dawno schodziłem po równi pochyłej ciągnięty coraz bardziej przez wystający brzuch, nadwagę i apatię. Często dodatkowo towarzyszyła mi puszka piwa oraz poczucie sytości po zjedzonym hamburgerze w punkcie fast food. Wszystko to przy akompaniamencie pędzącego życia, elektronicznych smyczy i całej masy „przeszkadzajek”. Dni wyglądały przerażająco podobnie do siebie, a wąskie lustro w przedpokoju przestało wystarczać do objęcia widoku mojej postaci.

Brzmi znajomo? Tak właśnie brzmią opowieści tych, którzy przystanęli w codziennym biegu i zadali sobie pytanie o cel i sens egzystencji. Najczęściej podejmujemy w takich sytuacjach decyzje, które będą miały ogromny wpływ na dalsze życie.  Sport jest genialną ucieczką z chaosu, który atakuje nas na wielu płaszczyznach.

NIEZBĘDNY IMPULS
Dlaczego uciekamy? Jedni uciekają w trosce o swoje zdrowie, z powodu alarmującej o poranku wagi łazienkowej, inni przed stresem i poczuciem wewnętrznego chaosu. Dostajemy także impulsy zewnętrzne, którymi mogą być na przykład narodziny potomka, zadyszka łapiąca na schodach prowadzących na pierwsze piętro lub zwyczajna chęć zaimponowania swojej sympatii oraz bliskim. Część tych powodów bardzo często się łączy pod wspólnym mianownikiem – chęci zadbania o swoje zdrowie. Potem dowiadujemy się, że sport ma większy wpływ na życie nasze i naszego otoczenia. Szczególnie sporty wytrzymałościowe, które wymagają długofalowego podejścia, wykonania określonej ilości cykli treningowych prowadzących do określonego celu.

FUNDAMENTALNE ZNACZENIE ZDROWIA
Poprawa stanu zdrowia to najprawdopodobniej najważniejszy argument przekonujący nas do podniesienia się z kanapy i przeniesienia się w nowe, lepsze miejsce. Styl życia XXI wieku nie pomaga w zachowaniu zdrowia i jego promocji. Życie jest bardzo szybkie, z ekranu telewizora jesteśmy bombardowani reklamami „suplementów diety”, które mają nas utrzymać przy zdrowiu zastępując ruch i zdrowe odżywianie. Nie dajmy się ogłupić specom od reklamy. Już XVI wieczni lekarze dostrzegali źródło zdrowia w aktywności fizycznej. Doktor Wojciech Oczko, nadworny lekarz Królów Polski, twierdził, że „Ruch jest w stanie zastąpić prawie każdy lek, ale wszystkie leki razem wzięte nie zastąpią ruchu”. Protoplasta współczesnych lekarzy Hipokrates wysunął tezę „pozwól, aby pożywienie było Twym lekarstwem”.  Przytoczyć można także sentencje naszego wieszcza, które powinien znać każdy. To, co zauważano na przestrzeni dziejów aktualne jest dzisiaj. Niestety w dużej mierze mądrości te dzisiaj są słabo zauważalne.

Zdrowie jest wartością, która powinna być otoczona specjalną troską. Musimy o nie zadbać sami. Nikt inny, a tym bardziej koncerny farmaceutyczne nie zrobią tego za nas. Podejmując swój byt z zastoju nie dajmy organizmowi od razu w kość. Zbadajmy się, skonsultujmy swój stan zdrowia z lekarzem sportowym, czy czasem nie ma przeciwskazań do uprawiania sportu. Wszyscy pewnie pamiętamy tragiczne wydarzenia z tras dużych imprez biegowych w ostatnich dwóch latach.  Rozsądek, tak jak w każdej dziedzinie życia jest tu jak najbardziej wskazany.

TRENING
Tak jak w temacie zdrowia, rozsądek wskazany jest także w kwestiach treningu. Należy krytycznie ocenić swoje możliwości na samym starcie. Dobierajmy obciążenia, dystanse, częstotliwość treningu realnie, dając sobie i organizmowi czas na przyzwyczajenie się do nich. Odnalezienie złotego środka może okazać się trudne, jednak na pewno nie jest to niemożliwe. Zaczynając treningi nawet poniżej naszych możliwości z czasem jesteśmy w stanie ocenić to, czy ich intensywność jest za duża, wystarczająca, czy można zwiększyć obciążenie. Jeżeli przyjmiemy zbyt duże obciążenia to organizm po prostu nie wytrzyma i powie stop. Przetrenowanie lub zbyt duże obciążenia mogą mieć destruktywny wpływ na wcześnie poczynione postanowienia.

Wiele informacji o treningu można zdobyć w Internecie, odwiedzając na przykład nasz portal, czyli miejsce, gdzie fachowcy z różnych dziedzin, trenerzy oraz praktycy dzielą się profesjonalną wiedzą oraz doświadczeniem. Dzięki takim miejscom w sieci każdy może zdobyć wiedzę, która wydaje się zarezerwowana tylko dla profesjonalistów. Możliwość dyskusji i zadawania pytań autorom publikacji, możemy odnieść teorię do własnych doświadczeń a niekiedy zupełnie zmienić postrzeganie tematów poruszanych w artykułach.
Szukajmy także możliwości treningu w swoim miejscu zamieszkania. Obecnie ogromną popularnością cieszą się grupy amatorów trenujących wspólnie pod okiem trenera i to zupełnie za darmo. Warto rozejrzeć się po okolicy w poszukiwaniu obiektów sportowych takich jak kluby fitness czy baseny. Worek możliwości otwierają często nasi pracodawcy oferując w pakietach socjalnych karty sportowe. Możliwości uprawiania sportu jest wiele. Wystarczy się tylko rozejrzeć.

Pamiętajmy o tym, żeby nie koncentrować się tylko i wyłącznie na jednej dyscyplinie. Jeżeli biegasz, to warto pomyśleć o siłowni, innych zajęciach aerobowych organizowanych w klubach fitness, a także warto pomyśleć o pływalni. A nóż za jakiś czas wpadniesz na pomysł uczestnictwa w zawodach triathlonowych. Wszechstronność, to jest słowo klucz, którego sportowcy-amatorzy często nie dostrzegają przez pierwszych parę lat swojej aktywności. Dopiero dotarcie do pewnych granic swoich możliwości skłania nas do rozpoczęcia poszukiwań. Wtedy rozglądamy się, poszukujemy i też często trafiamy na ludzi, którzy obnażą nasze doskonałości, słabości i wskażą odpowiednią drogę. Dlatego poszukujmy i bądźmy głodni wiedzy od samego początku. To jest bardzo dobre uzależnienie.

SZEROKIE ODDZIAŁYWANIE NA ŻYCIE
Sport, także ten amatorski, wymaga systematyki, oparcia przygotowań o pewien plan. Ten plan wymaga poświęcenia określonej ilości czasu, który należy „wykroić” z dnia codziennego. Na początku jest to na przykład bieganie, na który poświęcamy co drugi wieczór. Potem dochodzi do tego siłownia, basen lub zajęcia na siłowni, które również trzeba do kalendarza dołożyć. W ten właśnie sposób, początkowo zupełnie nie zauważalny dla nas samych, życie staje się uporządkowane. Zastanawiamy się nad jego organizacją, optymalizacją każdego dnia. Nagle okazuje się, że damy radę zakończyć pracę o ustalonej godzinie, zamknąć komputer i nie sięgać do spraw służbowych po godzinach pracy. Uzmysławiamy sobie, ile czasu spędzamy bezproduktywnie przed ekranem komputera w bezsensowym przeczesywaniu informacji-śmieci celem wyłowienia czegoś ciekawego. Zyskają też na tym bliscy. A złodziej czasu, jakim jest telewizja spada na plan dalszy i po pewnym czasie zastanawiamy się gdzie jest pilot.

Czy zatem sport jest w stanie wyciągnąć nas z codziennego chaosu? Jak najbardziej. Sport uczy nas podejmowania decyzji, konsekwencji, dążenia do osiągania celów i poszerzania wiedzy. Dodatkowo uczy nas organizacji, planowania, co ma niewątpliwie wpływ na resztę aspektów życia. Podejmując odważną decyzję otrzymujemy w zamian możliwość gruntownej zmiany. Należy wykonać tylko ten pierwszy krok. Wyłączyć komputer, telewizor, bądź odkleić się od smartfona i wyjść na spacer by przemyśleć swoją sytuację i to, w jaki sposób można zmienić własne życie.

 

OD AUTORA
Swoją ucieczkę z chaosu rozpocząłem prawie sześć lat temu. Impulsem do zmian były narodziny syna, które przewartościowały moje życie. Swoją przygodę ze sportem zacząłem od biegania i dzisiaj za sobą mam już dwa maratony, parę półmaratonów i sporą liczbę biegów na różnych dystansach. Pociąga mnie dokonywanie rzeczy, które wydają się niemożliwe, stąd kolejnym krokiem ma być start w triathlonie. Staram się ciągle poszerzać swoją wiedzę, w czym pomagają mi spotkania z inspirującymi ludźmi, książki i doświadczenia zebrane już przez innych. Sam również staram się inspirować ludzi i mam na swoim koncie parę osób, które również odmieniły swoje życie.

5 KOMENTARZE

  1. Dziękuję za pozytywny odbiór. Każdy, kto ma to wszystko za sobą wie jak to jest. Ważne by sobie o tym przypominać. W naszym portalu jest bardzo dużo profesjonalnej wiedzy i myślę, że takie spojrzenie okiem żółtodzioba się przyda. Pracuję już nad kolejnym artykułem.

    W.Sz: Mój start przypadnie na 2015 rok. Wkręcam się w temat triatlonu, poszerzam swoją wiedzę. Chcę się solidnie przygotować, na tyle na ile amator samodzielnie może zrobić. Do tego dochodzi jeszcze konieczność skompletowania sprzętu (co przyprawia o ból głowy) no i poprawa pływania, które póki co kuleje. 2014 rok będzie bardzo pracowity.

    Pozdrawiam – Bartek

  2. so fucking true! Dobrze napisane, ja swoją rozpocząłem w styczniu 2014 i uciekam dalej. Impulsów było wiele, ale chyba najważniejsze wymieniłeś w pierwszym akapicie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here