„Stawiam wszystko na jedną kartę” – Daniel Formela

7
76

Niedziela. DOZ Maraton Łódzki z PZU. Start niedaleko Atlas Areny i dwa dystanse: 10km oraz 42km 195m. Dwie nitki jezdni i biegacze. Wśród nich znakomitości jak Yared Shegumo, Monika Stefanowicz, Agnieszka Mierzejewska. Yared ukończy maraton na 4 pozycji. Dla obu pań będzie to piękny wyścig. Monika wpadnie na metę pierwsza, zgarnie 12 tys. dolarów, Forda Fiestę, bo żaden z panów startujących dokładnie 18 minut 29 sekund za elitą kobiet nie zdoła wyprzedzić liderki, no i na dokładkę czek na 10 tys. złotych za Mistrzostwo Polski Kobiet w Maratonie. Agnieszka będzie druga. Ale opuszczając miejsce startu tuż po tym, jak Prezydent Hanna Zdanowska dała sygnał do startu, nie miałem zielonego pojęcia, jak nerwowo ułoży się ten bieg dla maratończyków, którym organizatorzy przygotowali rywalizację na wzór najlepszych maratonów. Elita kobiet startowała wcześniej niż elita mężczyzn, a zapas czasowy to różnica między rekordami Polski należącymi do Małgorzaty Sobańskiej i Henryka Szosta. Jadąc samochodem do Atlas Areny, gdzie miałem kontynuować prowadzenie imprezy, mijam zawodników, którzy w szaleńczym tempie pokonują 10km. Mam przepustkę, więc jadę po trasie zawodów. Mijam dwóch prowadzących zawodników. Mają ogromną przewagę. Pierwszy, wysoki i dobrze zbudowany, nadaje zdecydowane tempo, nie kalkuluje, od razu widać, że rozniesie te zawody. Przez szybę samochodu nie poznałem, że to Daniel Formela, dopiero gdy dotarłem do Atlas Areny i natknąłem się na Jakuba Czaję, zagadnąłem:

 

– Twój człowiek prowadzi!
– Daniel? – zapytał Kuba.
– Nie wiem, ale czarny strój widziałem z napisem ALE.
– Daniel Formela – rzucił krótko Kuba.

 

Daniel dokładnie tydzień wcześniej wrócił z Mistrzostw Europy w duathlonie zdobywając srebro. Pisaliśmy o tym w artykule: „Formela srebrny…”. Kiedy stałem na mecie i czekałem na pierwszych zawodników zobaczyłem jak do Atlas Areny wpada Daniel, a zegar pokazuje niewiele ponad 30 minut. Mega wynik, jak na kogoś, kto jeszcze niedawno biegał w kasku budowlanym po rozgrzanym asfalcie, nadzorując budowy dróg i inne inwestycje. Wykorzystałem chwilę przerwy i krótko porozmawiałem z Danielem, pytając jak z kolarza, a później inżyniera, rodzi się triathlonista i biegacz.

 

Grass: Daniel wygrałeś bieg na 10km – ALE 10k Run podczas imprezy DOZ Maraton Łódzki z PZU! Wielkie gratulacje, bo wygrałeś w wielkim stylu. Powiem szczerze, że nie widziałem w ostatnich latach w Polsce triathlonisty, który biega tak szybko 10km. 30 minut 46 sekund. Ostatnio to chyba Sylwester Kuster no i Marek Jaskółka, ale dawno – Brema rok 2005, Marek pobiegł w biegu ulicznym 30min 32sek.

Formela: Dziękuję! Jest to wynik, który poprawiłem po dwóch latach. Ostatni rekord życiowy ustanowiłem wówczas 11 listopada w Gdyni i wpadłem na metę po dokładnie 31 minutach. Tydzień temu byłem drugi na Mistrzostwach Europy w duathlonie i cieszę się, że w Łodzi potwierdziłem swoją dyspozycję, bo wiele osób miało wątpliwości, co do moich osiągnięć, czasów jakie tam uzyskałem. Co prawda zdaję sobie sprawę z tego, że dystans biegowy nie był tam idealnie wymierzony, brakowało około 100-200m, ale dzisiaj już nie było żadnych wątpliwości. Wyniki uzyskane w obu tych startach nie były przypadkiem, a efektem ciężkich treningów, które wykonuję pod okiem trenera. Moja współpraca z Jakubem Czają trwa już drugi rok.

 

Grass: Dzisiaj zrobiłeś wynik, który daje nadzieję, że w niedalekiej przyszłości złamiesz 30 minut na 10km! Jesteś w stanie biegać tak szybko w triathlonie?
Formela: W triathlonie nie, zresztą dla mnie fakt, że potrafię tak pobiec w jakiś zawodach nie jest wyznacznikiem. Wzoruję się na najlepszych w danych dyscyplinach. Jadąc rowerem wyznacznikiem są dla mnie kolarze, w bieganiu np. Brownlee, który potrafi na czysto pobiec 10km poniżej 29 minut. Moim marzeniem jest oczywiście złamać te 30 minut, póki co w „czystym” biegu na 10km. Wynik z Łodzi w biegu ALE 10k Run daje mi więcej pewności siebie i umacnia mnie w przekonaniu, że praca zawodowa jeszcze na mnie poczeka i jeszcze mam chyba coś do zrobienia w sporcie. Dla każdego zawodnika sukces jest budujący i myślę, że nie odpuszczę. Nie zadowalam się tym, co jest i skupiam się już na kolejnych celach.

 

Formela

 

Grass: Wiem, że wszystkiego mi nie powiesz, ale czy mógłbyś zdradzić trochę, jak trenujesz? Objętość, intensywność, moc…
Formela: Treningi to w większości tajemnica trenera i zawodnika. Wynika to z tego, że wolelibyśmy pokazywać te wszystkie liczby na zawodach, a unikać rozmawiania o tym, jak teraz idzie mi na treningach. Znam naprawdę wielu mistrzów treningu i nie chcę być jednym z nich. Wielu pokończyło już swoje kariery, albo nigdy jej tak naprawdę nie zaczęli. Ścigam się już teraz w różnych zawodach 16-ty rok, oczywiście z różnymi przerwami na naukę, pracę. Co to mojej objętości treningowej – w tygodniu mam około 16 jednostek treningowych. Nie jest to bardzo dużo godzin, nie chcę mówić konkretnie, ale wielu dużo młodszych, zawodowych triathlonistów w Polsce trenuje zdecydowanie więcej. Jestem daleki od oceniania, czy to dobrze czy źle, każdy ma swojego trenera i swoją drogę. Wiem, że to co ja robię, jest dobre dla mnie. Mogę zdradzić, że w swoich treningach nie unikam intensywności – to jest bardzo mocny punkt. Wywodzę się z kolarstwa, ścigałem się na szosie, mtb, w górach. Powszechnie funkcjonuje takie przekonanie, że kolarze lubią długą jazdę w tlenie, nawet 7 godzin, tak żeby wykręcić te 200km. I później moi koledzy się dziwią, że kiedy przychodzi do wyścigu i wskakujemy na wyższą intensywność, ciężko się jeździ. Bardzo trudno jest wykonywać wysiłek na dużej intensywności, kiedy w treningu kręci się cały czas tylko w tlenie. Wytrzymałość tlenowa jest bardzo ważna, ale nie można zapominać o intensywności.

 

Zanim zacząłem współpracę z Kubą myślałem, że moje możliwości biegowe i rowerowe już osiągnęły apogeum. Bardzo się myliłem. Jeszcze do niedawna sądziłem, że tylko przy niezwykle sprzyjających okolicznościach, być może, uda mi się złamać 32 minuty na 10km. Do niedawna jeszcze 32 minuty 11 sekund to był mój rekord życiowy i kiedy wbiegałem na metę myślałem, że konam. Później spotkałem Kubę i przyznam się szczerze, że wtedy nie myślałem o tym, że będzie mnie trenował. Bardziej chciałem poprosić taką gwiazdę sportu o autograf. Dał mi przez półtorej godzinny wiele cennych wskazówek. Później przyszedł ten moment, o którym mówiłem, czyli 31 minut na „dychę”, a muszę zaznaczyć, że pracowałem wtedy jako kierownik robót przy budowie dróg i innych inwestycji! Pomijam to, że jestem psychologiem…

 

daniel inzynier

 

Moja kariera mogła pójść w różnych kierunkach, ale współpraca z Kubą ustaliła tory. Zdecydowałem, że postawię wszystko na jedną kartę. Zawiesiłem karierę zawodową na rzecz sportowej. Pewnie gdybym sam siebie trenował, zastanawiałbym się, czy nie powienienem trenować więcej, bo przecież inni tak robią. Inną kwestią jest to, że trenuję jako profi dopiero drugi rok. Muszę powiedzieć, że w ubiegłym roku trenowałem jeszcze tyle samo godzin, co kilka lat temu, kiedy łączyłem sport z pracą inżyniera budowlanego. Różnica jest w jakości, o którą dba Jakub Czaja, za co jestem mu bardzo wdzięczny. To jest kompleksowa opieka.

 

Grass: Daniel, wiesz, że sportowcy amatorzy kochają cyferki, porównywanie. Krótko: wzrost, waga, liczby…
Formela: 185cm, 71-73kg, 29 lat. Nie da się biegać na 10km poniżej 30 minut nie biegając szybko na treningach. Są odcinki, które pokonuję z prędkością poniżej 3min/km. Na rowerze zawody triathlonowe jeżdżę powyżej 300 watów, na treningach podjazdy zdarza się, że pokonuję ze średnią około 400 watów.

 

Grass: Te liczby robią wrażenie. Myślę, że sporo namieszasz w triathlonowym światku w tym roku, szczególnie na długim dystansie. Powodzenia!

7 KOMENTARZE

  1. Super, budująca historia. Sam jestem inżynierem budownictwa na początku tego roku padała decyzja o pierwszej ćwiartce w przyszłym roku pół za dwa lata pełny dystans. Triathlon wnosi wiele ciekwaych rzeczy życia.

  2. Marcinie,

    Daniel będzie startował na pewno:
    IRONMAN 70.3 Aix en Provence (eliminacje do Mistrzostw Świata) oraz Mistrzostwa Polski w triathlonie (1/2 Ironman), prawdopodobnie pojawi się też na Poznań Challange.

  3. Od jakiegoś czasu śledzę wyniki Daniela. Chłopak robi coś niesamowitego.
    Nie ma chyba w kraju drugiego triathlonisty który biega w okolicach 30min na dychę a do tego kapitalnie jeździ na rowerze.
    Namiesza w tym naszym niemrawym świecie triathlonowym jak nikt dotychczas. Oj namiesza.
    Szkoda że nikt go nie „odkrył” dla triathlonu 10 lat temu, może byśmy mieli kogoś w czołówce na olimpijce.

  4. W życiu trzeba podejmować odważne decyzje! Powodzenia! Czyżby szykowała sie rywalizacja trener-zawodnik Czaja-Formela?:) Czy Daniel moze zdradzić w jakich zawodach tri wystartuje w 2015 roku?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here