„Strój startowy. Jak go wybrać?” – Filip Przymusiński

1
1696

Sezon zbliża się wielkimi krokami. Ba! W cieplejszych krajach zaczął się już na dobre. Rozpoczęło się tak zwane „zbrojenie”. Na forach i portalach społecznościowych pełno jest próśb o poradę w przeróżnych kwestiach. Sporo z tych zagadnień dotyczy wyboru stroju startowego. Na tej płaszczyźnie mamy klęskę urodzaju. Jest tyle towaru na rynku, że nie wiadomo co wybrać. W czasach kiedy ja zaczynałem przygodę z Tri było łatwiej. Miałem kąpielówki, a w boksie zakładałem zwykły t-shirt. Następnym etapem była wymiana t-shirtu na triathlonowy retro top. Dalej był adoptowany strój do duathlonu. Miał z tyłu kieszenie, które stawiały opór, więc usunąłem je przy pomocy nożyczek. „Ludzkie” startówki miała jedynie kadra. Przez długie miesiące składałem grosz do grosza, by w końcu dokonać zakupu przez internet. Był to zakup w ciemno, tylko na podstawie tabelki rozmiarów. Sprzęt sprowadzałem aż z Nowej Zelandii, a całość razem z wysyłką i cłem kosztowała około tysiąca złych, co zwłaszcza w tamtych czasach było olbrzymim wydatkiem. Dziś jest zwyczajnie łatwiej i taniej, choć właśnie ta olbrzymia dostępność towaru stanowi największy problem.

 

Szukamy zatem stroju. Pierwsze pytanie to budżet. Widełki cenowe zaczynają się od około 200 zł. Najwyższe modele topowych producentów mogą kosztować nawet ponad 1000 zł. Różnice to przede wszystkim zastosowane materiały. W podstawowych modelach jest to zazwyczaj lajkra lub materiał podobny. W droższych strojach mamy materiały techniczne, mikrowłókna czy tworzywa mające specjalne właściwości np. zmniejszające opór w wodzie, termoregulacyjne, odbijające światło, szybkoschnące, teflonowanie… Różnią się też wkładki w kroku. Jeśli nas stać możemy zaszaleć, ale zazwyczaj wystarczy nawet podstawowy strój, zaś ten ze środka tabeli powinien już w pełni zadowolić użytkownika, bo przeważnie mamy w tym segmencie najlepszy stosunek jakości do ceny. Pamiętajmy też, że najdroższy nie równa się najtrwalszy. Zastosowane delikatniejsze materiały szybciej się niszczą, a niektóre unikalne właściwości stroju wystarczają na zaledwie kilka startów.

 

stroj filip2

 

Kiedy już wiemy z jakiej półki cenowej i jakościowej chcemy strój, to pojawia się kolejne pytanie: jedno czy dwuczęściowy. Jeśli startujesz na zawodach z draftingiem na dystansach krótkich, czyli do olimpijskiego włącznie (1,5/40/10) zalecałbym strój jednoczęściowy, mocno przyległy, wysoko dochodzący do szyi i dobrze przy niej przylegający,  bez żadnych kieszonek, siateczek, z zamkiem na plecach w wersji męskiej.  Są to stroje jakie obserwujemy u zawodników ITU, zaś ich parametry szczegółowo regulują przepisy. Na dystansach bez draftingu czyli 1/4 i 1/2 z powodzeniem można startować w strojach jedno jak i dwuczęściowych. Nawet jeśli strój ma kieszonki, to w dzisiejszych czasach są one już tak wykonane, że nie otwierają się w wodzie, a stawiany przez nie opór jest minimalny i niewyczuwalny.  O tym, że kieszonki na biegu czy rowerze mają szereg zastosowań przekonywać nikogo nie muszę. Czasami kieszonki występują także po bokach spodenek. Producenci stosują także takie rozwiązania jak wstawki z siateczki poprawiające termoregulację, zamek z przodu (czasem nawet dwa- dłuższy z tyłu krótszy z przodu), specjalne wkładki w kroku przystosowane do dłuższej jazdy na rowerze, czy inne jaśniejsze i odbijające światło materiały na plecach. Wyżej wymienione rozwiązania występują w obu rodzajach strojów. Osobiście, jeśli dzień nie jest skrajnie gorący, to na dystansach do 1/2 wolę stój jednoczęściowy. Wpływ ma na to część  pływacka. Jeśli są panki to wszystko mi jedno, jeśli nie, to sam top jednak mnie denerwuje i wolę tu konstrukcje jednolitą. Być może to nawyki jeszcze ze startów na olimpijkach. I jeszcze jedna kwestia: toaleta. Na 1/2 nie mam potrzeby korzystania z niej, stąd pełny strój mi niczego nie utrudnia, ale oczywiście to moje subiektywne indywidualne odczucia.

 

stroj filip3

 

Na dystansie dłuższym niż 1/2 skłaniałbym się ku strojowi dwuczęściowemu. Przy około 10-ciu godzinach wysiłku pomaga każdy drobiazg np. taki, że góra stroju nie jest sztywno złączona z dołem. Mamy większy luz i swobodę. Mamy też jeszcze lepszą termoregulację. Powietrze które nas owiewa w stroju dwuczęściowym bywa zbawienne zwłaszcza w upalny dzień. Gdy zajdzie konieczność skorzystania z toalety też znacznie łatwiej wyplatać się z samych spodenek niż ściągać i potem ponownie zakładać górę obcisłej, spoconej i mokrej jednoczęściówki, która nigdy potem nie założy się już tak samo jak na początku zawodów, kiedy jest sucha. Jedyna obawa zawodników o jakiej słyszałem to lęk przed tym, czy w dwuczęściowym stroju nie będą mi spadać spodenki. Nie będą, mają gumkę, czasem też sznurek, ale nawet bez tego nie widziałem jeszcze by komuś się „gacie” obsunęły.

 

stroj filip4

I na koniec jedna mała dygresja, strój strojem, ale nawet ten najlepszy, najdroższy i najbardziej wymyślny sprzęt to zawsze tylko dodatek, narzędzie, udogodnienie. Strój sam za Was nie ukończy triathlonu, ani nie zrekompensuje braków w przygotowaniach.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here