Swimrun – dzika rozkosz z chłodnej północy!

3
154

Swimrun to stosunkowo nowa dyscyplina sportu, która przez ostatnie 14 lat znana była tylko w Skandynawii. W zeszłym roku wyszła jednak z zimnych fal mórz północy i cienia tamtejszych fiordów, szturmem kradnąc serca wielu triathlonistów na całym świecie. Mowa o połączeniu dwóch dyscyplin – pływania i biegania. Zmultiplikowanie i przemieszanie odcinków pływackich z odcinkami biegowymi sprawiło, że swimruny uznawane są za jedne z najtrudniejszych zawodów na świecie rozgrywanych w ciągu jednego dnia.

 

Głupi zakład

Jak wiele innych tego typu wyzwań sportowych, swimrun swój początek miał podczas lekko zakrapianej imprezy, gdy Andreas Malm, właściciel zakładu mechanicznego w szwedzkiej miejscowości Uto, rzucił do przechwalających się w swojej sprawności i wytrzymałości fizycznej uczestników biesiady: „Nie dacie rady!” Na reakcję długo nie trzeba było czekać i z ust przeciwników szybko padło: „Kto? My, nie damy rady?!”

Tak właśnie powstał zakład między czterema pracownikami tegoż warsztatu. Jego wygraną była następna kolejka alkoholu, kolacja i nocleg w oddalonym o 75 km hotelu na wyspie Sandham. Cena zakładu była zatem wysoka. Do wspomnianego baru z Uto trzeba było dotrzeć, pokonując w pław i biegiem trasę wiodącą przez ponad 20 wysepek Archipelagu Sztokholmskiego. W sumie 10 km wodą i 65 km lądem. Gwarantowana temperatura we wzburzonym morzu była nie wyższa niż 15 stopni! Bieg natomiast poprowadzono w możliwie najgorszym terenie – wzniesienia, śliskie głazy, piach, grząskie leśne dukty.
Szwedzi, jak to Szwedzi, nie lubią zwlekać z podejmowanymi decyzjami i już następnego ranka na linii startu stanęły dwa zespoły. Po drodze śmiałkowie mijali trzy bary. Ci co meldowali się w barze jako pierwsi, jedli i pili na koszt goniących ich. Ot, taka wesoła zabawa dzień po balandze. I tak przygoda ta stała się zalążkiem do stworzenia przez Michaela Lemmela i Matsa Skotta katorżniczego OtillO (po szwedzku O oznacza wyspa), czyli wyścigu „z wyspy na wyspę”. Obecnie zawody te są w randze Mistrzostw Świata w swimrunie.

 

21236160245 7ea0764c00_b

 

Od startu do mety

W swimrunie przyjęto zasadę, że wszystko, co nie jest zabronione, jest dozwolone. Zasadą jest udział zawodników w parach, której członkowie nie mogą jednak rozdzielać się na odległość większą niż 10 m. Podyktowane jest to zapewne względami bezpieczeństwa, stanowiąc zarazem największe utrudnienie. „Wpasowanie się zawodników w równą formę” przez np. 12 godzin trwania wyścigu jest nie lada wyzwaniem. Wiele teamów, tak jak w biegach ultra parami, startuje połączonych cienkim holem, który ma zminimalizować różnice sił między partnerami na poszczególnych etapach. W swimrunie – w myśl powiedzenia „jesteście tak silni, jak wasze najsłabsze ogniwo” – najważniejsza jest ciągła współpraca!
Kolejnym wymogiem jest też to, by zawodnicy na mecie zameldowali się w tym, w czym wystartowali. Dlatego bieg w czepku, okularkach i piance jest tak samo naturalny, jak pływanie w butach. Kto bowiem chciałby kilkadziesiąt razy w trakcie trwania wyścigu zaliczać strefę zmian? Dozwolone natomiast jest korzystanie z bojek wypornościowych, np. popularnych „ósemek” i łapek pływackich. To ułatwienie ma na celu danie wytchnienia zmęczonym nogom, gdyż trasy biegowe wielu swimrunów poprowadzone są górskimi szlakami, cechującymi się znaczącymi przewyższeniami. Zatem im wyżej i trudniej, tym lepiej!

 

21048046650 b90fc2dfc9_b

Jak to możliwe?

Mając doświadczenie w dobiegu do strefy T1 na zawodach triathlonowych, zastanawiasz się jak to możliwe, by biec tyle kilometrów w piance i płynąć w zwykłych butach biegowych? Nikt przecież nie obiecywał, że będzie łatwo! Co prawda większość swimrunersów korzysta z krótkich pianek. Pianki te mają rozpięcie z przodu, by neopren nie zaciskał się na klatce piersiowej w trakcie biegu. Pamiętać jadnak należy, że każdy medal ma dwie strony. Przypomnij sobie, jakie narzekanie na pogodę słychać przed startem w triathlonie, gdy temperatura wody sięga 15 stopni. Na większości swimrunów to najwyższa temperatura, jaką oferują zimne skandynawskie wody,. Należy dodać, że pianki projektowane pod tę dyscyplinę sportu, oprócz tego że są „krótkie”, są też cieńsze, by wygodniej się w nich biegało. Krótko mówiąc, kto chce spróbować sił w swimrunie, musi być porządnie zahartowany!

 

21048248848 db25ec9f9a_b

Wielkie boom!
Od czasów „startu zakładu” Andreasa Malma minęło 14 lat. Jeszcze 6 lat temu jedyny swimrun rozgrywano w Szwecji, a liczba drużyn podejmujących się wyzwania wynosiła tylko 16. Trzy lata później w 10 startach wystartowało prawie 1950 drużyn, by w 2015 r. Swimrun eksplodował na kilka innych państw: Norwegię, Danię, Szwajcarię, Włochy, Hiszpanię, Francję, Wielką Brytanię, Belgię i Rosję, a liczba finisherów urosła do 6241. Wszystkie zawody odbywają się w unikatowych przyrodniczo miejscach. Trasy biegów prowadzone są często niedostępnymi dla zwykłego turysty dzikimi szlakami. Rok 2016 zapowiada pod kątem rozwoju swimrunu równie imponująco – wyczerpały się w zasadzie zapisy aż do 97 wyścigów w 17 państwach! W tym roku będziemy mieli też polski akcent. Na zawody w Norwegii – Rockman Swimrun, uznawane w środowisku za naprawdę wymagające, zgłosił się pierwszy polski team w składzie Jędrzej Maćkowski (www.odgrubasadoultrasa.pl) i Rafał Bebelski. Ten pierwszy zawodnik rok temu ukończył jeden z trudniejszych triathlonów na świecie HardąSukę. Rafał natomiast jest jednym z szybciej pływających amatorów w triathlonie. Panowie w duecie i osobno biorą oni udział w wielu biegach górskich na dystansach ultra. Akademia Triathlonu uznała, że obok takiego wydarzenia nie może przejść obojętnie, dlatego objęła patronat nad tą drużyną. W zamian team ten zobowiązał się raz na dwa tygodnie przybliżać Polakom swimrun i opisywać swoje postępy w przygotowaniach do startu. Intuicja podpowiada nam, że wiejący od północy wiatr zwiastuje również boom na swimrun w Polsce!

 

20615025193 c56d7b6490_b

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here