Sylwester Kuster o MP i trendzie dystansu olimpijskiego w Polsce

3

Adrian Kapusta: Sylwek, słyszałem, że ostatnio borykałeś się z kontuzją. Co się stało? Czy odczuwasz jeszcze jej skutki?

 

Sylwester Kuster: Miałem w tym roku najpoważniejszą kontuzje w moim życiu. Zaczęło się od zwykłego skręcenia na treningu, pamiętam ten trening dobrze robiłem wtedy 8km II zakresu po 3:30/km + 4km III zakresu po 3:10 (z końcówką na 3:00)
. Był koniec stycznia, warunki zimowe, noga poleciała w bok i tak doszło do skręcenia. Chciałem je „rozbiegać”, jednak tylko pogorszyłem sprawę i po paru dniach nie byłem już w stanie chodzić. Nie mogłem wyleczyć kontuzji, gdyż mimo bólu trenowalem inne dyscypliny. W końcu organizm mocno się zbuntował i musiałem totalnie odpuscić. Ponadto przesadziłem z lodem oraz zabiegami i doszło do odmrożenia – to był bardzo poważny problem, wydłużył leczenie o kolejne parę tygodni. Została mi po tym pamiątka już na całe życie – w postaci blizn powyżej kostki.  Nie są to jednak jedyne blizny na moim ciele. Można powiedzieć, że kolekcjonuje je na równi z tytułami MP. Śmiejemy się z znajomymi, że to tatuaże robione przez życie.

Ile już masz na swoim koncie tytułów Mistrza Polski na dystansach sprinterskich i olimpijskich? Ostatnio na MP w Gdański zdobyłeś złoto. Jak oceniasz ten start?

W sumie mam 10 tytułów Mistrza Polski Elity, 4 na sprincie, 4 na olimpijce, 1 na supersprincie, i 1 na dystansie długim. Do tego dochodzą multisporty i inne kolory medali, ale tego już nie liczę. Dla mnie liczy się tylko triathlon, do tego najbardziej na dystansie olimpijskim.
 Jeśli chodzi o mój ostatni start na MP to był on rozegrany według taktyki, jaką zaplanowaliśmy z trenerem. Pływanie w pierwszej grupie, rower ntensywnie, ale tak żeby się nic nie stracić, jak to miało miejsce na sprincie. Na biegu początkowo miałem – jak określa się to w naszym żargonie – iść z dłuższego finiszu, jednak biegło mi się całkiem przyjemnie. Widziałem, że nikt nie jest w stanie utrzymać tego tempa. W pewnym momencie miałem już minutę przewagi, więc wiedziałem, że mogę spokojnie wbiec na metę.
Same zawody to dla mnie coś nowego, bo wyczekiwałem startu nad polskim morzem i w końcu się doczekałem, dla mnie był to naprawdę ciekawy start.

Obecnie mamy do czynienia z trendem przechodzenia na długie dystanse w młodym wieku. Czy możesz powiedzieć, ile masz lat i jak długo jeszcze chcesz startować na sprintach i olimpijkach?

Tak, można to zauważyć, już raz pisałem na swoim profilu na FB, że jestem temu przeciwny, jest to sprzeczne z harmonijnym rozwojem zawodnika. Oczywiście jest to trend, który występuje też za granicą, ale w sporadycznych przypadkach. Moim zdaniem minimalny odestek takich zawodników przetrwa na dłuższą metę. W pewnym momencie młody organizm przestaje się rozwijać. Wracać po takich doświadczeniach do kształtowania szybkości… to jest praktycznie niemożliwe. To tak, jakby z maratończyka próbować zrobić dobrze biegającego średniaka.
Ja mam 30 lat, w kraju radzę sobie bardzo dobrze, nawet po kontuzji. Choć przyznam, że już miałem odpuszczac ten sezon, jednak udało się obronić tytuł MP.
 Jeśli będe miał wsparcie sponsorów, to chciałbym walczyć o IO w Tokyo. Można powiedzieć, że ostatnie 3 lata poświęciłem na pracę nad pływaniem, reszta dyscyplin była lekko pomijana, wszystko po to, żeby spróbować ten ostatni raz powalczyć o Igrzyska. Jeśli się nie uda, czy to z braku umiejetności, czy to z braku finansów, ja sam sobie będę mógł powiedzieć, że zrobiłem wszystko, co w mojej mocy i to mi wystarczy. Pewnie przyjdzie moment, w którym powiem sobie DOŚĆ i przejdę na długi dystans, niektórzy nie ukrywają ciekawości co zaprezentuję, jednak jeszcze nie teraz i mam nadzieje, że nie prędko to się stanie.

 

SylwesterKusterWywiad1

Masz duże doświadczenie w startach za granicą w Pucharze Europy i nie tylko. Konkurencja jest ogromna. Co myślisz na temat rozwoju naszych triathlonistów? Czy podążają w dobrym kierunku?


Myślę, że świetną inicjatywą jest wskrzeszenie Pucharu Polski, to daje możliwość młodym zawodnikom na rywalizację bez ponoszenia zbędnych kosztów.
 Ogólnie cały trend w kontekście sportu kwalifikowanego – olimpijskiego idzie w złą stronę, kilka lat temu słyszałem, że dzięki takim imprezom jak 1/2 IM będą się też rozwijać Olimpijki i sprinty. Obecnie gołym okiem widać, że jest wręcz przeciwnie, sytuacja w sporcie kwalifikowanym w Polsce ma się źle ponieważ zawodnicy uciekają w starty komercyjne, gdzie konkurencja jest o wiele mniejsza, a ilość startów i nagrody finansowe kilkukrotnie przerastają te w sporcie kwalifikowanym.
 Patrząc nawet na liczbę startów zagranicznych PŚ na Olimpijce jest 5-6 w roku, a 1/2 IM mogą być dwa starty w jeden weekend, tak jak to było z Barceloną i startem w Austrii. Nie dość, że na długich dystansach jest 10 razy mniej zawodowców, to startów z kolei jest 10 razy wiecej.
 Ponadto jeden dobry zawodnik może zrobić wszystkie PŚ na olimpijce, a na 1/2 nawet taki Frodeno nie jest w stanie obskoczyć chodźby małej części z tego, co federacja WTC ma w kalendarzu.
Zawodnikom nie chce się czekać na wynik, takie pływanie np. to praca, którą liczy się nie w miesiącach, ale w latach, jeśli myślimy o startach na poziomie PE czy PŚ. Chyba, że mamy dobrego pływaka, jednak ten znowu musi poświęcić przynajmniej 4 lata na pracę nad rowerem i biegiem i nie ma żadnej gwarancji, że zawodnik ma talent, że ta praca odda na poziomie międzynarodowym, jednak trzeba się podjąć takiego wysiłku i spróbować. 
W tym czasie zawodnik jest pozostawiony sam sobie, albo ma szczęście i ktoś go wspiera albo nie ma i rezygnuje zanim jeszcze zacznie się poważnie rozwijać. 

Kolejny problem to oczekiwania, wszyscy chcą wyniku tu i teraz, natychmiast. 
Presja nie działa dobrze, presja często zamyka umysł i powoduję, że popełnia się coraz wiecej błędów.
 Do rozwoju potrzebny jest plan na kilka lat, spokój, obustronna chęć podjęcia się cieżkiej pracy, nie jest potrzebny rower za 50 tys. zł. Nie są potrzebne zgrupowania klimatyczne 300 dni w roku, zwłaszcza u młodych zawoników.
Najważniejsze jest to, żeby zawodnik chciał ciężko trenować, żeby umiał się poświęcić i być skupionym na wyniku.
 Trening powinien być dobrze ukierunkowany pod konkretnego zawodnika, pod jego słabe strony oraz specyfikę zawodów, na których ma się scigać.

Gdzie będziemy mogli Ciebie zobaczyć jeszcze w tym sezonie?

Obecnie będę się ścigał na Pucharach Europy, wykonałem sporą pracę jednak nie liczę, że odda tak szybko jakbym sobie tego życzył.
 Bardzo dużo trenowałem ostatnie 3 lata, a mało startowałem. Na najwyższym poziomie nie jest to już takie efektywne, tu startami przebudowuje się organizm. W tym roku jednak kontuzja sporo namieszała w przygotowaniach.
Osiągnąłem pewien poziom sportowy, teraz zawodami wypadałoby przesuwać go dalej, do tego jednak potrzebne są finanse, bo starty zagraniczne wychodzą drożej niż te w Polsce, a profity i skala popularności jest o wiele mniejsza. Ja mogę ciężko trenować w Polsce co wychodzi taniej niż zgrupowania zagranicą, jednak żeby sie rozwijać potrzebne mi jest ściganie z lepszymi od siebie. Nie mogę kontrolować przebiegu zawodów tak jak to bywało do tej pory, muszę uczyć się radzić w sytuacjach, nad którymi zupełnie nie panuję. A takie możliwośći dają mi tylko starty zagraniczne.

Jaki jest Twój największy cel, który chcesz osiągnąć w karierze sportowej?

Moim marzeniem było zebrać 10 tytułów MP Elity w triathlonie – jak zacząłem zdobywać seryjnie złote medale MP pomyślałem, że chciałbym zebrać chociaż 10.
 Byłem też 4 na PŚ więc mam nadzieje, że będę miał jeszcze nie jedną szansę żeby wejść na podium. No i wyjazd na IO to też jedno z marzeń.
Kiedy już powalczę o to wszystko, chciałbym przekazać całą moją wiedzę, którą udało mi się zdobyć w ciagu tych wielu lat treningów, startów, wyjazdów reszcie Polskich zawodników.

3 KOMENTARZE

  1. Jest w tym dużo prawdy, po co ma cieżko trenowac junior jak żeby wystartować w mistrzostwach świata juniorów musi być lepszy od seniorów i to nie naszych ale tych z poziomu europejskiego. To ma motywować czy demotywować czy dział szkolenia ma pojęcie o poziomie rywalizacji, zasad rządzących rozwojem zawodnika ? chyba nie bo skąd jak sie nie ma studiow trenerskich !!!!

  2. @Sylwek, bardo trafne uwagi odnośnie młodych zawodników
    @Marchen, zgadzam się z Tobą również w 100%,
    Cały czas wszyscy czekają na wyniki, a one same się nie zrobią. Jeden problem to znaleźć utalentowaną, lub przynajmniej perspektywiczną młodzież. Ale drugi problem i to moim zdaniem o wiele większy, to jest tę młodzież utrzymać przy sporcie. Wielu zawodników nawet by chciało trenować i to ciężko, ale nie ma warunków. To generalnie temat na nie jeden, a kilka artykułów.

  3. Gdyby PzTri było w stanie finansować sport kwalifikowany to byłoby zupełnie inaczej, ale gdy zawodnicy zaczynają dorosłe życie, kończą naukę w liceach (często o profilach sportowych) i muszą zmierzyć się z finansowaniem także swojego życia (mieszkanie, jedzenie itd.) to wybór jest prosty. Nikt nie ma czasu, a przede wszystkim środków żeby czekać na ten cień szansy, że za 5-10 lat będzie w stanie powalczyć na arenie międzynarodowej. Gdyby PzTri finansowało szeroką kadrę (mówię finansowało, ale tak serio serio, nie jednym obozem w roku….) od najmłodszych kategorii z czasem ten trend może by się zmienił. Mamy kilku obiecujących zawodników (Oliwa, Krawczyk, Damentka), którzy bardzo rozwineli się w tym roku i zobaczymy, jak rozwinie się dalej ich kariera.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here