„Szczęśliwa trzynastka! Pradziadki rządzą!” – Andrzej Kozłowski

31
2

Ach…. ten Wisconsin! Trzynaste zawody IM rozgrywane w tym miejscu. Jadąc samochodem z Toronto, zastanawiałem się, czy ta trzynastka będzie szczęśliwa? Na ogół bywa…w sumie urodziłem się trzynastego. Przyjeżdżamy z moim przyjacielem Januszem Tarnawskim do Madison WI w czwartek, wczesnym popołudniem. Szybka rejestracja, Expo i jedziemy nad jezioro, jednak bardzo wysoka fala powoduje, że rezygnujemy z pływania. Przekładamy je na wieczór, korzystając z hotelowego basenu. Następne dwa dni mijają błyskawicznie i budzik dzwoni o 4.45. Jest niedziela rano, temperatura 13 stopni Celsjusza, ale już o 9.00 ma być 17, a w ciągu dnia 24 stopnie. W połączeniu z wilgotnością odczuwalna temperatura to 27-28 stopni Celsjusza. W strefie zmian jesteśmu o 5.15, pompowanie kół, napełnianie bidonów. Ustawiam się w kolejce po kawę, Janusz odnosi pompkę do samochodu. Pół godziny przed startem jesteśmy ubrani w pianki i idziemy w kierunku startu. Jakimś dziwnym trafem przeoczyliśmy miejsce oddawania toreb z ubraniami i trochę zaczyna nas to denerwować. Przypadkowy kibic oferuje pomoc i oddaje nasze worki w odpowiednie miejsce.

 

endrju1

 

Pływanie.
Tak się w tym roku złożyło, że pływałem bardzo mało, 6-7km w tygodniu. Kiedy w wakacje drastycznie zwiększyłem objętość do 12-15km, naciągnąłem mięśnie grzbietu, a kontuzja towarzyszyła mi przez ostatnie sześć tygodni. Jak popłynę? To było dla mnie wielkim znakiem zapytania. Dzień przed zawodami zrobiłem ostatnie, krótkie pływanie. Nie czułem świeżości i nie napawało mnie to optymizmem. Podobnie na rowerze i biegu. Czułem się tak, jakby superkompensacja nie nastąpiła w stu procentach. Mimo tego, co wydarzyło się na mecie, mogę z całą pewnością powiedzieć, że to nie był mój dzień. Wróćmy jednak do pływania. Stwierdzam, że 3 tysiące zawodników w masowym starcie to zdecydowanie za dużo. Dwa tysiące to chyba optymalna liczba. W innym przypadku organizatorzy powinni stosować już start falowy – mimo pewnych minusów tej formy zawodów.

Ustawiam się na froncie i startujemy. Jak zawsze ruszam tempem na 400m, by po 200m zwolnić do tempa, jakie mogę utrzymać na całym dystancie. Po 100 metrach przewala się po mnie lawina „mlodych gniewnych”, którzy zapewne myśleli, że takim tempem pokonają cały dystans. Po około 500-600 metrach zaczynam wyprzedzać całe ich grupy, jednak cały ten czas płynie się w strasznym tłoku, bez jakiegokolwiek rytmu. 200 metrów przed wyjściem z wody ktoś zdziera mi, a dokładniej skopuje z głowy gogle. Zatrzymuję się, poprawiam okularki i płynę dalej. Czas po pierwszej konkurencji 1:13:37, … nie urywa, ale też nie ma tragedii. Jestem dwudziesty pierwszy w swojej kategorii. Rok temu w starcie falowym miałem 1:09. Pokonuję dość długi dobieg do T1, po spirali wbiegam na poziom parkingu.

 

endrju2

 

Split Name Distance Split Time Race Time Pace Division Rank Gender Rank Overall Rank
Total 2.4 mi 01:13:37 01:13:37 01:54/100m 21 571 708

Rower

Przy wsiadaniu spada mi łańcuch. Dlaczego to nigdy nie zdarza się na treningu?! Zjazd spiralą w dół i pierwsze 5km bardzo techniczne, trudny odcinek, wąsko, ostre zakręty. Zaczyna się dwudziestokilometrowy dojazd do siedemdziesięciokilometrowej pętli, którą pokonujemy dwukrotnie. I tutaj zaczyna się to, z czego słynie IM Wisconsin, to co powoduje, że rekord trasy to tylko 8:31. PODJAZDY! Jest ich aż 22, a 6 z nich szczególnie „wredne”. Trenowałem rower specyficznie pod tę trasę, czwartkowe treningi na wiadukcie kolejowym, podjazd 800 metrów pokonywany 12-15 razy. Zwykle „rower” na dystansie IM jadę na tętnie 140-145, jednak teraz czuję, jakby „mój zbiornik” był tylko w połowie pełny, albo jadę na jakimś rozwodnionym paliwie!

 

endrju4

Postanawiam nie przekraczać pulsu 140, wiem, że bardzo łatwo na tej trasie „zamordować” nogi, a wówczas maraton zakończy się dopiero po 5 godzinach. To była dobra decyzja. Udało się utrzymać bardzo dobrą prędkość na wszystkich odcinkach pomiarowych. Zwykle około 110-130km przechodzę na rowerze lekki kryzys, który mija po pół godzinie. Tym razem tego nie doświadczyłem, może dlatego, że około tego właśnie kilometra, przejeżdżając przez małą miejscowość, zobaczyłem wśród kibiców około 10-letniego chłopca. Trzymał taki oto napis: SPEED UP I JUST FARTED! Tak mnie to rozśmieszyło, że na pół godziny zapomniałem, gdzie jestem i co robię. Czas na rowerze do 5:36 i był to najlepszy czas w grupie, dał mi trzecie miejsce po rowerze.

 

Split Name Distance Split Time Race Time Pace Division Rank Gender Rank Overall Rank
Total 112 mi 05:36:31 06:57:26 32.13km/h 3 232 250

Bieg

Dwie pętle. Startując w zawodach, mam dokładnie tak, jak to opisał doktor Marcin Stajszczyk w swojej relacji z Kopenhagi: „Każda następna konkurencja wymazuje z pamięci poprzednią” – przynajmniej w czasie zawodów. Taka rejsowa amnezja. Garmin odpalił błyskawicznie. Zaczynamy! Pierwsze trzy kilometry z górki. Zegarek sygnalizuje pierwszy kilometr. Sprawdzam. 4:40/km! Nie! Za szybko! Zwalniam, ale dalej jest z górki, więc drugi kilometr to 4:48. Na płaskim stabilizuję tempo i kolejne kilometry biegnę po 4:55 – 5:05, zależnie od ukształtowania terenu. Kończę pierwszą pętlę i widzę dwie strzałki: FINISH – strzałka prosto; SECOND LAP – strzałka w lewo. Nie „U-turn”, ale w lewo. Zwykle w takich miejscach stoją wolontariusze i dodatkowo kierują oszołomionych ze zmęczenia zawodników, a tu akurat nikogo. Biegnę więc w lewo i po kilkudziesięciu metrach widzę biegnących z przeciwka zawodników z T2! No pięknie! Zawracam, jednak mam około minuty w plecy.

 

endrju3

 

Czuję zmęcznie i lekką głowę (mało węgli?). Zastanawiam się, czy jestem w stanie ukończyć ten bieg bez spacerków. Mam zupełnie inne samopoczucie niż rok temu w Mont Tremblant, gdzie takie myśli nie przychodziły mi wcale do głowy. Po prostu biegłem swoje. Może to te dwa żele, które zgubiłem na rowerze? A może tak jak napisałem, to nie był mój dzień. Jest 28-my kilometr, mogę jeszcze biec, ale wiem, że muszę przejść do marszu właśnie teraz. Albo teraz zacznę maszerować przez 1-2km, albo będę spacerował ostatnie 6 czy 10km. Idę przez 2km przez najtrudniejszy, pagórkowaty odcinek trasy, biegnący przez miasteczko uniwersyteckie. Staram się zminimalizować straty. Mądra decyzja. Odradzam się jak Feniks. Biegnę nawet szybciej niż na pierwszej pętli, wiem, że będzie grubo poniżej 11h. Dobiegam do wzgórza, na którym stoi ratusz. Słyszę głos Mikea Reilly, dobiegający zza ogromnego budynku ratusza wzorowanego na waszyngtońskim Kapitolu. Jeszcze tylko 400m, 100m i sprint jak zawsze.

 

Mike krzyczy: „ „Andrej Kozlowski from Canada, representing Poland, YOU ARE AN IRONMAN„.

 

Split Name Distance Split Time Race Time Pace Division Rank Gender Rank Overall Rank
Total 26.2 mi 03:43:06 10:44:53 13.3km/h 1 134 147

Nad głową widzę czas 10:44:53. Czas maratonu to 3:43, najlepszy w grupie! Medal, koszulka finishera, czapka i pamiątkowe zdjęcie. Nie wiem, który jestem w swojej kategorii 55+. Liczę, że w pierwszej trójce. Dzwonię do żony do Toronto. Nie mogła przyjechać i śledziła zawody online. „Jesteś pierwszy” – słyszę w słuchawce. To znaczy KONA!!! Zaskoczenie zupełne, ale jeszcze bardziej zaskoczyło mnie miejsce w kwalifikacji generalnej: 147 z około 2.9 tysięcy startujących. Pokazałem plecy wielu zawodnikom o 20-30 lat młodszym ode mnie. Pradziadki rządzą!

 

endrju6

 

To był mój dziewiąty IM (WTC), czwarty w Madison WI. Tutaj w 2005 roku zacząłem moją przygodę z Ironmanem, tak jak mój przyjaciel Janusz. W tym roku wróciliśmy tu znowu razem, po dziewięciu latach, o te dziewięć lat starsi, a gdzieś w duszy jednak tacy sami jak wtedy, kiedy po raz pierwszy szliśmy na „wielką mękę”. Janusz zajął 16 miejsce w grupie z czasem 12:36. Moim zdaniem miał źle dobraną kasetę, co zemściło się na rowerze i biegu. Na pewno kiedyś tu wrócimy – choćby dla przepysznej kawy w kawiarni Arcadia. IM Wisconsin to jedne z najlepiej zorganizowanych zawodów w Ameryce. Bardzo je polecam.

 

16 lat temu nie byłem w stanie przebiec 200m, a teraz kolejny slot do Kona… i to z pierwszego miejsca! W październiku czeka mnie jeszcze maraton i mam nadzieję kwalifikacja do Bostonu. Pozdrawiam wszystkich TRImaniaków!
Wszystko przed Wami!!!

 

All Athletes (119 Athletes)

Clear Filters 

Name Country Div Rank Gender Rank Overall Rank Swim Bike Run Finish
Kozlowski, Andrzej POL 1 134 147 01:13:37 05:36:31 03:43:06 10:44:53
Williams, Bruce USA 2 188 210 00:58:58 05:39:36 04:13:30 11:01:00
Ross, Scott USA 3 213 239 01:06:06 05:53:11 03:56:22 11:08:23

endrju7

31 KOMENTARZE

  1. Wielkie gratulacje Andrzeju!!! Kurcze naprawdę wielki szacun dla Twoich osiągnięć. Jestem pełen podziwu jak wielu zresztą z całego grona. Jeszcze raz gratulacje i powodzenia w startach!!!!

  2. Gratuluję Andrzeju. Dzięki za Twój dzisiejszy wpis o IM Malbork.
    Dzisiaj mój syn Leo , który nie pozwolił mi zejść z trasy w Malborku wywalczył slot w Kornborgu – Dania IM 70.3 . Był 3-ci w kat.25-29 z czasem 4:13:42. Jestem szczęśliwy. Pozdrawiam AT.

  3. Wiadomosc od MKon’a – slot jest:) Gratulacje! ale draftujace parowy tez byly i info z Fb „IM Rugia – nie polecam” Teraz czekamy na felieton na AT.

  4. Moj trening sily to podbiegi, kwiecien-czerwiec i podjazdy,maj -czerwiec. 30-40 pompek rano , przed praca . Probowalem silowni pod katem plywania ale moje predkosci w wodzie malaly ? . Moze robilem tej silowni zbyt duzo ? Mysle ze podbiegi, zakladki i odpowiedni kilometrarz to jest to na co trzeba zwrocic uwage. A roznica miedzy 50-ciolatkiem a facetem 10 lat mlodszym jest taka jak z tad do Polski . Dziesiec lat temu moglem pobiec maraton 3:10 i tydzien pozniej polowke 1:25 . Dzisiaj jest to niemozliwe !
    Regederacja ! Regeneracja! Regeneracja !

  5. MKon po rowerze awansowal na 4 miejsce w kat! Z trojki ktora jest przed nim dwoch mialo slabszy pierwszy bieg a jeden byl lepszy tylko o 10s. Go go go!

  6. Ale masakryczna pogoda w Rugii, huragan i deszcz, szok, kamerka online pokazuje co sie dzieje na mecie to co dopiero na otwartej przestrzeni, trzymajcie sie!

  7. Tak jak pisal Maciek w Rugii z powodu silnego wiatru i duzych fal odwolano plywanie, zawody w konwencji duatlonu 5-90-21,1; zapisujac sie na IM tego tez sie bardzo balem, ze z jakiegos powodu zawody beda niepełne i w sumie nie ukoncze pierwszego IM; robiac plan startow na kolejny sezon trzeba tez na to zwracac uwage czy dane zawody nie maja pecha do pogody; trzymamy kciuki za naszych, w tym za Macka i MKon’a, dla Marcina w swietle walki o slota to chyba nawet lepiej;) Dla Macka chyba gorzej bo woda to jego przewaga. Walczcie!:)

  8. Grzegorz, cenna uwaga na temat sily! Juz o tym gdzies pisalem i zgadzam sie z toba, ze im jestes starszy tym wiecej czasu powinienes poswiecac na sile. Jest wielu trenerow, ktorzy twierdza, ze nie musisz chodzic na silownie, ale ja nie do konca sie z tym zgadzam. Oczywiscie nalezy uwazac na zelastwo i nie przesadzac z iloscia takich treningow. Trzy cechy psychomotoryczne: sila, szybkosc i wytrzymalosc. Wraz z wiekiem dwie pierwsze maleja! Szczegolnie szybkosc, pozniej sila. Ostatnio czytalem gdzies zalecenia, aby sile i core stability trenowac 6 raz w tyg! Wiele zalezy tez od samych predyspozycji konkretnego organizmu, ale ja widze po sobie jak szybko z roku na roku ucieka sila. W kazdej z ksiazek czytam o treningu sily – rowniez na silowni – rowniez pisze o tym Don Fink polecany przez Andrzeja. Zaleca cw. Silowe dwa razy w tygodniu, dwie 45 minutowe sesje, co daje w tyg 90 minut sily! I nie mowimy tu o core stability – to osobny rozdzial. Fink pisze o cwiczeniach na maszynach. Rowniez on podkresla, ze wraz z wiekiem tracimy sporo sily i miesni! Katabolizm tkanki miesniowej zaczyna byc bardzo widoczny od 25 roku zycia. Przyznam, ze ja od kilku lat nie stosowalem cw. Sily na maszynach, ale w tym roku zamierzam do tego wrocic i poswiecic na to sporo czasu. Czuje, ze bardzo mi tego brakuje. Poza tym dodatkowy bodziec treningowy, inny niz wszystkie dotychczasowe moze sporo zmienic… Na plus oczywiscie 🙂

  9. @Andrzej…objetości sa o.k. Jak tylko biegałem robiłem przez 4 lata 100-120km tygodniowo. Ale mam wrażenie ze brakuje mi zwykłej siłowni ( dynamiczny trening obwodowy + tradycyjne przerzucanie żelastwa). Od tego chce zacząć nowy sezon w okresie budowania bazy. Młodsi mają to jeszcze dane w naturze w my musimy to chyba cięzko wypracować.Tyle sie naczytałem o ujemnym bilnasie azotu i zakwaszeniu organizmu u 50 latków, że ” spać nie moge”.:):):). Rozmawiałem z kilkoma trenerami ale wszyscy podchodza do tego sztampowo …..nie dostrzegając róznic w wieku i fizjologii. Jeszcze raz gratulacje:):):)

  10. szacun! niesamowite chciałbym żeby moja przygoda z 3athlonem potrwała do wieku kiedy sam będe dziadkiem. na razie moje dzieci są małe a i ja w kazdej z dyscyplin jestem mniejszy od Pana. gratulacje i biore się za prace, żeby byc bliżej Pańskich pleców

  11. @ Maciek Dowbor i cala ekipa!
    „May the course be with you” Powodzenia!!!! Bede sledzil !!!
    PS Nastepnym razem bardzo prosze bez tego „pan”

  12. Wow. Panie Andrzeju. Wielkie gratulacje od polskiej ekipy na Rugii, gdzie ładujemy węgle przed jutrzejszym pseudo IM70.3 czyli duathlonem nad Bałtykiem. Wielka sprawa. Liczymy na ładunek pozytywnej energii prosto z Ameryki.

  13. @ Lukasz Grass. Happy Birthday AT !
    @ Robert S .Badzo prosze bez tego „pan” . Kona dopiero w przyszlym roku, wszystkie posierpniowe IM kwalifikuja na rok nastepny.
    @ Marek ! Janusz jest mlodszy, duzo mlodszy ! Dokladnie , 33 dni .
    @ Grzegorz ! Nie mam zadnych tajemnic. Trenuje w/g planu z ksiazki : „Be Iron Fit” by Don Fink , koszt $13 na amazon.com.
    Z wyjatkiem plywania nigdy nie mialem trenera, nie chodze na silownie , duzo biezni i SB(nie katuje sie w zla pogode).
    Jestem wielkim adwokatem zakladek , praktycznie wszystkie moje treningi to zakladki.
    Te dlugie sobotnie to 120-190/ 6-15 ,rower 30-31/h i bieg 4;10-4:20. Niedzielne dlugie wybiegania : 24-36 km po 4:50-4:55 przed tym SB 1h-1,5h. Okolo 70-80km biegu tygodniowo.
    Oczywiscie do takich objetosci trzeba „dorosnac” i nie jest to sprawa jednego roku czy dwoch. Badz cierpliwy ! Ostatnie zdanie Twojego wpisu: BINGO !

  14. no cóz..szacun. Jestes kolejnym z Mastersów z rewelacyjnymi wynikami. Ja tez jestem dziakiem i twoje wyniki na pewno są super motywacją dla takich ” dziadów”. Czy moglbyś kiedyś zdradzić nam choć troszke swoje plany treningowe?. Objetosci , intensywnosci itd. Czy np robisz dużo siłowni.? Trening 50 latka z uwagi na fizjologie musi sie róznić od 30 latka a przeglądając różne plany, artykuły i rozmawiając z fachowcami mam wrażenie, że z uwagi na młody wiek ” naszej” dyscypliny niewielu trenerów ma o tym pojęcie i własne doświadczenia.

  15. Wielkie gratulacje, szacunek i podziw. Czytając takie relacje oraz patrząc na wynik nie pozostaje nic innego jak tylko zakasać rękawy i grzać na trening.

  16. Andrzeju, jeszcze raz gratulacje dla Ciebie i dla nieznanego mi bliżej Janusza, z którym również czuję bliską więź pokoleniową. Dziarskie Dziadki Rządzą (DDR)!!

  17. Andrzeju, jeżeli jeszcze kiedyś uda nam się spotkać, to nie wiem jak to zrobię ale usze pobrać wycinek Twoich mięśni do analizy! Może okaże się, że z kosmosu jesteś! :-)) Jeszcze raz wyrazy głębokiego uznania! Nasi rządzą za oceanem!!! 🙂 A mam nadzieję, że i na Hawajach! Czego z całego serca życzę!

  18. I jeszcze dodam, ze zdanie „… wiem, ze musze przejsc do marszu, wlasnie teraz…” jest bardziej uniwersalne, taka madrosc przychodzi z czasem, trzeba wiedziec kiedy zwolnic, nie wtedy kiedy juz nie masz sily, kiedy to nie Ty decydujesz tylko znacznie wczesniej;)

  19. Brawo Andrzej! Ale jak Ty jestes pradziadek to nieuchronnie zostalem dziadkiem… majac 6-letniego synka;)))
    Lukasz to Ty sie dzisiaj naswietujesz…jak w to wszystko trening wcisnac;)))

  20. Andrzeju! Jeszcze raz wielkie gratulacje! Jesteś inspiracją nie tylko dla „pradziadków” 🙂 i zobacz jak ta 13-tka jest dla Ciebie szczęśliwa. Ale również dla nas, dla AT! Przecież nie umawialiśmy się na tekst własnie na dziś.. 🙂 a dziś jest 13 września! I wiesz co…publikując Twój tekst, uświadomiłem sobie kolejną ważną rzecz, o której w natłoku zajęć zapomniałem!!! Dziś, 13 września, mijają 3 lata od kiedy uruchomiliśmy Akademię Triathlonu. Mamy urodziny 13-tego! 🙂 Spojrzałem na swój stary felieton sprzed 3 lat kiedy świętowaliśmy miesiąc:

    http://akademiatriathlonu.com/felietony/felietony/409-puk-pukskonczylismy-miesiac

    P.S. żona zajrzała mi przez ramię, kiedy to pisałem i mówi… „i pamiętaj, że dziś są urodziny Twojego teścia!” :-)) nieźle…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here