Ultegra Di2 – płynność, szybkość i wygoda. Test i konkurs.

33
1320

Wiele razy zastanawiamy się nad zakupem nowego sprzętu, doposażaniem tego, który mamy w: nowe koła, aerobidony, mierniki mocy i inne gadżety mniej lub bardziej potrzebne w sporcie amatorskim. A co z technologią Di2? Elektroniczne przerzutki umożliwiające zmianę przełożeń, tak płynnie, że nawet niezauważenie. Ta technologia ma swoich zwolenników i przeciwników. Ci drudzy to w większości osoby, które po pierwsze nie chcą i nie widzą sensu w wydawaniu pieniędzy na, jak mówią, „zbędny gadżet“, po drugie twierdzą, że mechaniczna grupa jest bardziej godna zaufania. O ile przemawia do mnie pierwszy argument, bo przecież nie każdego stać na wydatek kilku tysięcy złotych, o tyle drugi argument to strzał niecelny. W tym sezonie miałem możliwość korzystać z Shimano Ultegra Di2 i podzielę się swoimi wrażeniami.

Zgoda – da się żyć bez Di2! Ba! Da się żyć bez karbonowej ramy, aerobidonów i innych nowinek XXI wieku, co udownodnił w tym roku chociażby Marcin Konieczny, jadąc na zawodach w Olsztynie na starej, cieżkiej „kozie“, w której przerzutkami operowało się na ramie! Rozwinął średnią prędkość około 40km/h i wprawił w osłupienie wszystkich dookoła. I jak zawsze w takich sytuacjach wychodzi stara prawda, że najważniejsze jest to, co w nogach. Musimy jednak pamiętać o koszcie energetycznym, który Marcin poniósł, pedałując na muzealnym obiekcie. Ale jego start był elementem zabawy w Retro Tri.

 

mkon bike

 

Sprawa ma się zgoła inaczej, jeżeli weźmiemy pod uwagę zawody typu A. Jestem zdania, że jeżeli można poprawić sobie komfort jazdy, bezpieczeństwo, płynność, a co za tym idzie szybkość jazdy poprzez doposażenie naszego sprzętu, to trzeba to po prostu zrobić. Zastanawialiście się, co z punktu widzenia sprzętu, a nie wypracowanej siły i kondycji,  jest najważniejsze w jeździe rowerem podczas zawodów? Jeszcze jakieś 2-3 lata temu zrobiłem takie zestawienie i na własny użytek przydzieliłem punkty. Podkreślam subiektywny charakter tej niepełnej wyliczanki, która miała mi pomóc w podjęciu decyzji o wydaniu kolejnych pieniędzy na „wyścig zbrojeń“. Po szybkiej analizie zysków i strat zrobiłem tabelkę i przydzieliłem punkty w skali od 1-5, i na tej podstawie podejmowałem decyzję:

 

„wyścig zbrojeń”  punkty 

Pozycja na rowerze

5

Koła (w tym opony)

5

Miernik mocy

4

Rodzaj przerzutek

(w tym typ: mechaniczne – elektroniczne)

4

Komfort jazdy niezwiązany z pozycją

(dostęp do bidonów, buty, torebka na żele)

3

Karbonowa rama

2

 

Wypisałem tylko te, które z mojego punktu widzenia były najważniejsze. W tym artykule skupię się oczywiście na technologii Di2, która jest ważna nie tylko w kontekście komfortu jazdy, ale – co dla niektórych może być zaskoczeniem – również bezpieczeństwa. Na początek szczegóły techniczne. Oto grupa Di2 Ultegra.

 

di grupa

 

 

Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy po jej zamontowaniu, jest płynność zmiany przełożeń. Delikatne naciśnięcie przycisku, który przypomina trochę przycisk w joysticku, powoduje płynne przejście łańcucha na odpowiednią wysokość. Dzieje się to bardzo szybko i na tyle cicho i płynnie, że podczas pierwszych dni użytkowania czasami naciskałem przycisk ponownie, nie będąc pewnym, czy łańcuch faktycznie wskoczył na swoje miejsce. Działo się tak szczególnie podczas szybkiej jazdy z wysoką kadencją. Ku mojemu zaskoczeniu zauważyłem, że chcąc zmienić przerzutki o kilka przełożeń (bo np. zagapiłem się na podjeździe i trzeba było ratować się przed tzw. „ubijaniem kapusty”, czyli naciskaniem na pedały przy zbyt małej zębatce z tyłu i dużej tarczy z przodu), wystarczy przytrzymać przycisk odpowiednio dłużej i łańcuch wędrował z samego dołu na samą górę w ciągu 2-3 sekund. Ustawienie można konfigurować również po podpięciu do komputera, oznaczyć o ile koronek łańcuch ma przeskoczyć przy przytrzymaniu przycisku. U mnie jest max, a więc łańcuch wędruje do ostatniej zębatki na górze i na dole. Wygoda i szybkość. Oto jak ta praca wygląda na filmie (w pierwszej części przycisk trzymany długo, w drugiej pojedyncza zmiana).

 

 

Co bardzo ważne, i nigdy nie będzie możliwie przy grupie mechanicznej, również nie musimy się obawiać o płynność i dokładność zmiany przedniej przerzutki. Nie ma mowy o korygowaniu ustawienia po naciśnięciu przycisku. Kiedy łańcuch wskoczy już na odpowiednią tarczę, Di2, dosłownie ułamek sekundu później, samoczynnie koryguje ustawienie prowadnicy tak, aby nie haczyła o łańcuch. Pamiętam, że przy grupie mechanicznej wielokrotnie musiałem korygować ustawienie prowadnicy, a czasami złe napięcia linek powodowały, że przez cały trening miałem metaliczną muzykę ocierającego się o prowadnicę łańcucha. Tak wygląda zmiana przedniej przerzutki w grupie Di2 (podczas wrzucania łańcucha na dużą tarczę, celowo zwolniliśmy obrót korbą, stąd lekkie zatrzymanie tarczy przy małej przerzutce z tyłu. W tym ustawieniu najlepiej widać, jak prowadnica po wykonaniu głównego zadania, koryguje jeszcze ustawienie)

 

 

Ustawienie przerzutek tak, aby funkcjonowały sprawnie i dokładnie, a łańcuch przechodził przez wszystkie zębatki również nie jest skomplikowane i każdy może to zrobić po 2 minutach zaznajomienia się z instrukcją. Za wszystko odpowiada ta mała kostka z czerwonym światełkiem. Wystarczy przycisnąć odpowiedni przycisk, przytrzymać i urchomić przerzutkę. Ustawienie odbywa się automatycznie.

 

di1   dioda di2

 

Ale nie to dla amatora jest najważniejsze, bo jak wiadomo większość amatorów oddaje swój sprzęt w ręce fachowców od ustawiania przerzutek. Dla amatora ważniejsza będzie płynność i szybkość ich zmiany podczas jazdy. Jeżeli Di2 zamontowane jest w rowerze czasowym, to warto mieć zmiany biegów zarówno w lemondce jak i w rączkach hamulcowych – klamkomanetkach. Dlaczego? Odpowiedź znów jest bardzo prosta: wygoda, szybkość i przede wszystkim bezpieczeństwo. Zmienialiście kiedyś przerzutki na czasówce jadąc pod górę? No właśnie. Ile razy traciliście równowagę, bo trzeba było podczas wolnego tempa jedną ręką sięgać na koniec lemondki, aby podnieść manetkę zmiany biegów? W Di2 takich problemów nie ma. Jeżeli masz przyciski zamontowane w dolnym chwycie, bez problemu jednym, delikatnym dotknięciem palca wrzucasz łańcuch wyżej.

Ale jest jeszcze inny przykład, gdzie bezpieczeństwo odgrywa pierwszą rolę. Wiadomo, że sporo amatorów jest na bakier z bezpieczną jazdą w grupie, nie wspominając o technicznym pokonywaniu zakrętów. Skupmy się na tym drugim, bo przecież na czasówce NIKT nie jeździ w grupie, unika draftingu, wożenia się na kole, prawda? Przecież NIKT nie chce być „draftującą parówą“… dlatego skupimy się na tym drugim – jazda w zakrętach i wychodzenie z zakrętów. W Gdyni, stojąc tuż za punktem odżywiania przy strefie zmian, byłem świadkiem kilku wywrotek. Część z nich spowodowana była nieumiejetnym wchodzeniem w zakręt przy zbyt dużej prędkości, ale część zamiast skupić się na jeżdzie, majstrowała coś przy przerzutkach. Z przerażeniem obserwowałem, jak jeden z kolarzy operował manetką mechaniczną na lemnondce, będąc w środku zakrętu, bo zapomniał zmienić przełożenia przed wejściem w łuk i wiedział, że za chwilę będzie jechał na twardo. Oczywiście powinno się w pierwszej kolejności zadbać o naukę prawidłowej techniki jazdy! Co do tego nie ma wątpliwości. Jeżeli chcesz jeździć bezpiecznie, to nauka wchodzenia i wychodzenia z zakrętów jest biblią kolarza. Ale zakładając, że mamy do czynienia z kimś, kto nigdy nie będzie jeździł jak kolarz, albo ma takie problemy z podzielnością uwagi, koordynacją i koncentracją, że nie ma zamiaru się przejmować takimi „duperelami“, na pewno technologia Di2 ułatwi mu zadanie. Zresztą uważam, że nie tylko takiemu triathloniście! Zawodowcy lub „amatorzy ścigacze“ również skorzystają. Będą mogli do ostatniej chwili jechać na przełożeniu odpowiednim do warunków panujących na drodze, bo mając zamontowaną technologię Di2 – przyciski zmiany biegów w lemondce i dolnym chwycie, mogą zaatakować w ostatniej chwili, nie martwiąc się o płynność i szybkość zmiany biegów.

 

 lemondka di2  klamkomanetka di2

 

Kolejnym ułatwieniem, szczególnie ważnym na trasach trudnych technicznie, jest łatwość i szybkość z jaką operujemy biegami, rozpędzając nasz bolid. Zdublowanie manetek zmiany przełożeń, to chyba jedna z największych zalet w triathlonowym rowerze czasowym. Jadąc trudną trasą technicznie musimy wielokrotnie zmieniać pozycję z lemondki na kierownicę bazową. Mając elektroniczne przyciski w klamkomanetkach nie musimy się obawiać, że rozpędzanie po wyjściu z zakrętu, nagłym, awaryjnym hamowaniu, będzie trwało wieczność. Jeżeli ścigasz się na trudnej technicznie trasie, od razu zauważysz korzyści czasowe zwiazane z używaniem Di2. Startując w tym roku w Mistrzostwach Polski w Ełku, gdzie jak wiadomo trasa jest bardzo techniczna, nie miałem żadnego problemu z płynną zmianą przełożeń.

 

Bateria
Model: SM BTR1
Wysokowydajna bateria litowo-jonowa 7,4V

 

di4  shimano-bateria-di2-sm-b 2988

 

Przeciwnicy Di2 bardzo często wskazują na możliwość defektu elektronicznej grupy, wyczerpania się baterii, co niesie za sobą zablokowanie możliwości zmiany biegów. O tym pierwszym nie słyszałem. Tysiące testów przed wypuszczeniem Di2 na rynek pokazały, że o defekt nie należy się martwić. A wyczerpnie baterii? No cóż…. trzeba naprawdę się postarać. Ja wiem, że są zawodnicy…(sorry Maciek Dowbor!), którzy na swój najważniejszy start w sezonie zapominają zabrać butów kolarskich, ale jazda na wyczerpanej baterii graniczy z cudem. Taki delikwent musiałby się nieźle namęczyć, żeby w krótkim czasie zajeździć taki sprzęt. W pełni naładowana bateria wystarcza na przejechanie – uwaga – dwóch tysięcy kilometrów! Ręka w górę, który z amatorów zrobił ostatnio tyle kilometrów w ciągu dwóch miesiący? Trzeba byłoby pedałować prawie 300km tygodniowo. Tak więc trzeba pamiętać o tym, żeby przynajmniej raz w miesiącu podłączyć baterię do ładowania. Odpowiedni moment sygnalizuje dioda zamontowana na łączniku. Jeżeli chcemy sprawdzić poziom naładowania baterii wystarczy nacisnąć jednocześnie oba przyciski klamkomanetki. Jeżeli dioda zaświeci się na zielono, to znaczy, że możemy spać (albo jechać) spokojnie. Jeżeli świeci kolorem zielonym, ale mruga, oznacza to, że bateria wyczerpana jest w 50%. I ostatnia opcja – jeżeli mruga czerwonym kolorem, oznacza to, że lepiej nie startować w IM z takim poziomem prądu. A co jeśli ktoś jest daltonistą, przegapi ten moment i w połowie trasy kolarskiej bateria padnie? Otóż jako pierwsza przestaje działać przednia przerzutka, czyli w najgorszym wypadku jesteśmy na dużej tarczy. Ale dopiero po jakimś czasie, przeważnie maksymalnie kilkadziesiąt kilometrów, wyłącza się przerzutka tylna.

 

di2 battery

 

Doskonałą prezentację różnic między grupą mechaniczną a Di2 przedstawia ten film. Dotyczy grupy Dura Ace, ale zasady działania są dokładnie takie same jak przy Ultegrze. Team Sky testuje technologię, dowiemy się gdzie i dlaczego tam. W filmie jest polski akcent, ponieważ jeden z etapów testów odbywa się podczas Tour of Poland, Zakopane. 

 

Tak pokrótce przedstawia się opis technologii Di2, którą polecam każdemu, kto walczy o bicie rekordów życiowych i maksymalny komfort jazdy. Jak to zwykle bywa przy sprzęcie najwyższej jakości, minusem dla wielu będzie cena – około 4.700 złotych za całą grupę (nie licząc mechanizmu korbowego, łańcucha, hamulców, kasety), ale jak napisałem wcześniej, jest to sprzęt kategorii „must be“ dla tych, którzy mogą sobie na takie udogodnienia pozwolić. Z czasem, jak wiele nowości, również i technologia Di2 wejdzie pod strzechy, a na rynek wskoczy inna… tylko jaka? Co jeszcze można wymyślić? Samoczynną zmianę przerzutek przez komputer, który będzie miał dane naszej mocy progrowej, tętna maksymalnego, zadania treningowego, czy profilu trasy kolarskiej? Jedziesz podczas zawodów, a komputer sam, bez naszego udziału, w odpowiednim momencie wrzuca bądź zrzuca łańcuch na odpowiednie zębatki, abyśmy mogli utrzymać wysoką kadencję i najbardziej ekonomiczną jazdę. Rozmarzyłem się…

 

A Wy? Pewnie też snujecie czasami wizje na temat tego, jak może wyglądać technologia przyszłości. W takim razie proponuję zabawę. Czytelnik, który zostawi pod tym artykułem najciekawszy komentarz na temat tego, jakie futurystyczne technologie będą codziennością w rowerach za 20 lat, otrzyma od Shimano Zegarek XTR. Macie czas do końca tygodnia. O ocenę i wybór najciekawszej wizji przyszłości poprosimy ekspertów z Shimano. Kto wie, może wcielą Wasz projekt w życie. Do dzieła!

33 KOMENTARZE

  1. Di2 sterowane Bezprzewodowo!!! (ułatwi montaż osprzętu-eliminacja prowadzenia przewodów wewnątrz ramy)

    Na pewno wadą Di2 (w przypadku Ultegry) jest wciąż zbyt mały zakres przełożeń a raczej czas o ile mechanicznie jesteśmy w stanie wrzucić kilka biegów naraz (3-4). W przypadku zrzucania -nowe mechaniczne manetki wyższych klas pozwalają na zarzucenie kilku biegów na raz
    Sporym kosztem może okazać się wywrotka na przerzutkę. Z tego co wiem nadaje się ona do wymiany gdyż się blokuje by elektronika nie wbiła ją w szprychy.
    Nowoczesne rozwiązania -będą(być może)opierały się na inny przeniesieniu napędu-pozbycie się stalowego łańcucha, który jest podatny na zabrudzenie a zarazem zużycie., może napęd będzie bardziej symetryczny stosunku do korby co wyeliminuje tzw linie łańcucha. Programowanie przerzutek z pozycji aplikacji.

  2. Napiszę krótko, w przypadku TT lub, i Triathlonu w formule IM automatyczna przekładnia, która pozwoli na utrzymywanie stałej zadanej mocy/ lub prędkości.

  3. Z tego co słyszałem istnieje pomysł aby cały napęd był wbudowany w środek ramy. Po drugie choć to ma o wiele większe znaczenie w rowerze MTB siodełko swoją wysokością będzie można dostosować do nachylenia terenu ( mamy zjazd dobrze aby ono było niżej ) . Nie wiem dokładnie ale może nawet całe tylne zawieszenie będzie mogło się dostosować do akurat pokonywanego terenu.

  4. Słuchajcie..przecież tu wszystko rozbija sie o kasę. Każdy z nas jakby miał jej dużo to by kupił Di2 i jeszcze parę innych rzeczy:):). A jeśli jej brakuje to trzeba wybierać i iść na kompromisy. Opowieści czy warto czy nie warto zalezą od zasobności portfela a nie od faktycznego zysku kilku sekund:):):). Mercedesem tez jeździ się wygodniej niż oplem……i dla jednych warto wydać 150 tyś więcej a dla innych nie. Ale nie dlatego ze nie jest faktycznie wygodniej tylko ze ich na to nie stać. A jeśli Di2 można już kupić poniżej 5 tysięcy tzn ze ona już naprawdę trafiła pod strzechy. Podliczając ile kasy kosztuje mnie zabawa w Tri to już naprawdę niewielki wydatek:):):):)

  5. Tak obserwuję tą dyskusją i mam nieodparte wrażenie jakiejś uszczypliwości. Nie mnie to dotyczy (akurat :)) tym bardziej patrze na to obiektywnie. Przecież ten tekst to nie gra w trzy karty na bazarze (niektórzy może wiedzą o czym mówię) i nikt nikomu niczego nie wciska w rękę. Przypominam sobie rozmowę na forum kiedy chciałem kupić przystawkę czasową i sporo wypowiedzi po co ci to, nic to nie da, będzie gorzej i ogólnie na tą chwilę pomysł do bani. I tak zrobiłem po swojemu, kupiłem i na 100 % powiem, że chyba nie wszyscy wiedzieli o czym jest rozmowa. Jak dla mnie korzyści bardzo duże. Skoro w porównywalnych warunkach na tych samych trasach na przystawce bez przyzwyczajenia (z dnia na dzień) kręciłem średnie prędkości blisko 2km/h więcej to jest to bardzo dużo. Jak ktoś się zastanawia nad treningiem, analizuje i wyciąga wnioski to łatwo zauważyć że tym sposobem można zyskać na połówce do kilku minut. I tak jest też z Di2. Jak napisałem wcześniej, mam barana ze zwykła przystawką, przerzutki przy baranie i moje marzenie żeby mieć w przystawce. Ileż to nieraz jest kłopotów z przerzutkami, wytrącenie/zgubienie rytmu itd ….. To wszystko mam wpływ na czas. Doceńcie czasami, że są wśród nas ambitni i bardzo ambitni. Dla tych drugich urwanie każdej minuty to wyzwanie i wielka radość. Im się jest wyżej tym większy trud trzeba włożyć żeby coś poprawić. Di2 napewno w tym pomoże. Oczywiście jest tak jak napisałem nie kupiłbym tego ponieważ mnie nie stać – ale to nie znaczy, że nie chciałbym. I nie po to żeby się tym chwalić tylko użytkować. Jasne jest, że rower sam nie pojedzie, że to człowiek jest najważniejszy, ale skończmy negować w stylu – dla 10 sekund …… Mam wrażenie że nie bardzo wiemy o czym mówimy.
    pozdrawiam

  6. @Maciej Stępień – nie ma, bo wtedy jeszcze mało o nim czytałem i mało wiedziałem. Założyłem taki kask po raz pierwszy w Zurichu na IM rok temu :-)) było 40 stopni w cieniu. Ugotowałem się, bo miał słabą wentylację i prawie „zemdlałem” schodząc z roweru. Od tego czasu tak się uprzedziłem do kasku czasowego, że jeżdżę w CASCO ze zintegrowaną szybką, co pozwala mi oszczędzić czas i nerwy przy zakładaniu okularów, ich ciągłe spadanie z nosa :-)) itp. Nie zamienię tego kasku na żaden inny. No chyba, że wymyślą kiedyś taki, który chłodzi głowę podczas jazdy – dosłownie i w przenośni 🙂

  7. @Przemek- sorki, nie chodzilo mi o Twoj post ktory czytajac dokladnie pytanie w artykule uwazam ze jest najbardziej trafny. Mowimy o przyszlosci 20 lat a wiec wszystko to co dzis dostepne jest dla Formuly 1 czy wojska bedzie stadardem. Zmieni sie nie tylko technologia ale i nasz sposob oceniania tego co w Triathlonie jest ok a co nie. Jesli dobrze rozumiem Twoj post takie rozwiazanie w idealnym przypadku pozwoliloby naprawde zmierzyc maksymalna prace ‚silnika’ a to dla mnie brzmi dosc sprawiedliwie- wtedy wygra ten kto sie lepiej przygotowal a nie ten kto mial wiecej szczescia na przyklad.

    Mi z kolei chodzilo o to, ze szukajac rozwiazan z przyszlosci nie szukalbym sposobu jak wymienic ‚silnik’ a jak wydobyc z niego maximum. Wspomniany przez Ciebie wyscig za rywalem to wzrozt pewnie adrenaliny, tetna itd. Patrzac ile danych moga ‚mielic’ dzisiejsze telefony komorkowe w przyszlosci bedzie pewnie mozna monitorowac cale cialo i obliczyc ile moze wytrzymac- kiedy naprawde osiagamy max mozliwosci a kiedy sie po prostu nad soba uzalamy :). Z drugiej strony ja osobiscie kocham dlugie dystanse za ich nieprzewidywalnosc i mysle ze nie jestem sam.

    Na pocieszenie jednak dodam ze do ‚robotow’ nam daleko- pamietam jak kilka lat temu kupowalem rakiete do tenisa. Sprzedawca powiedzial ze ma tez taka na baterie… Myslalem ze zartuje, ale faktycznie pokazal mi owczesny hit- rakiete ktora usztywniala naciag impulsem elektrycznym odbijajac pilke. Kosztowala wtedy jakies kosmiczne pieniadze ale dzis jakos nie slychac zeby byla standardem na zawodach wiec mysle ze nie mamy sie czym martwic :).

  8. @Łukasz, również mam pytanie:
    w Twojej tabeli nie ma kasku czasowego.
    dlatego, że to „oczywista oczywistość” i miałeś go przed sporządzeniem tabeli, czy gadżet nie wart uwagi, choć w to nie wierzę.
    czytałem opinię, że stosunek koszt/korzyści jest bardzo dobry, potwierdzisz?

  9. JakubG – na alu zrobiłem w tym roku swoje zawody w Kopenhadze! Na starej ramie z przerzutkami mechanicznymi 🙂 180km przejechałem w 5h z małym hakiem. Gdybym miał karbon i Di2 zjechałbym poniżej 5h i może skończył zawody nie z czasem 10:52, a miał już 9 z przodu :-)) Tabelka, jak zaznaczyłem w tekście, a później skorygowałem w odp na komentarz, jest sprzed kilku lat, kiedy miałem jeszcze blade pojęcie o sprzęcie w tri. A pierwsza część twojej wypowiedzi jakoś baaaardzo kłoci się z ostatnim zdaniem 🙂

  10. @ Lukasz
    „…Nawet jeśli ten sprzęt faktycznie sam w sobie niewiele daje, ale powoduje, że w naszej głowie przyspieszamy o kilka km na godzinę, czujemy się lepiej na trasie, mamy większą motywację i pracujemy tak, że de facto przyspieszamy, to warto inwestować :-)… ”

    Sorry, ale to jest zwykły konsumpcjonizm wbity nam do głów od kołyski przez korporacyjne działy PR. Oczywiście, to już 100 razy było powiedziane żeby kupować sobie najlepszy sprzęt na jaki kogoś stać, ale to nie jest do końca prawda. Nie od parady nawet Shimano mówi, że najwyższą grupą dla amatorów to 105. Di2 to super sprzęt dla PROsa ale dla przeciętnego Kowalskiego jest po prostu przerostem formy nad treścią. Ja już się dawno temu pogodziłem z tym, że nie będę mistrzem świata i kupowanie Di2 żeby poprawić wynik roweru na 1/2 IM o 10 sek. to nie jest to po prostu dla mnie tego warte. Oczywiście każdy ma swoje zdanie. Ja bym powiedział tak, jeżeli masz już wszystko, czyli trenera, rower, koła, miernik mocy i właśnie dostałeś x PLN premii to nie wahaj się ani sekundy i …. zamiast wydawać 1300 EUR na Di2 wystartuj na 1/2 IM w Auckland, no chyba że nie lubisz dalekich podróży :))).

    Z tak słabo ocenioną karbonową ramą też nie mogę się zgodzić, chyba dawno nie jechałeś na alu ;).

  11. @ Lukasz
    „…Nawet jeśli ten sprzęt faktycznie sam w sobie niewiele daje, ale powoduje, że w naszej głowie przyspieszamy o kilka km na godzinę, czujemy się lepiej na trasie, mamy większą motywację i pracujemy tak, że de facto przyspieszamy, to warto inwestować :-)… ”

    Sorry, ale to jest zwykły konsumpcjonizm wbity nam do głów od kołyski przez korporacyjne działy PR. Oczywiście, to już 100 razy było powiedziane żeby kupować sobie najlepszy sprzęt na jaki kogoś stać, ale to nie jest do końca prawda. Nie od parady nawet Shimano mówi, że najwyższą grupą dla amatorów to 105. Di2 to super sprzęt dla PROsa ale dla przeciętnego Kowalskiego jest po prostu przerostem formy nad treścią. Ja już się dawno temu pogodziłem z tym, że nie będę mistrzem świata i kupowanie Di2 żeby poprawić wynik roweru na 1/2 IM o 10 sek. to nie jest to po prostu dla mnie tego warte. Oczywiście każdy ma swoje zdanie. Ja bym powiedział tak, jeżeli masz już wszystko, czyli trenera, rower, koła, miernik mocy i właśnie dostałeś x PLN premii to nie wahaj się ani sekundy i …. zamiast wydawać 1300 EUR na Di2 wystartuj na 1/2 IM w Auckland, no chyba że nie lubisz dalekich podróży :))).

    Z tak słabo ocenioną karbonową ramą też nie mogę się zgodzić, chyba dawno nie jechałeś na alu ;).

  12. Można, można :-)) czasami nie przez sprzęt tylko np. początek biegu. Zamiast tempa na półmaraton wrzucamy 5 bieg jak na 10km 🙂 (Ja na Majorce!) Albo o jeden żel za mało i kaplica. Nie wspominając już o watach. Dzisiaj rozmawialiśmy o tym z Rafałem Hermanem i Andrzejem Skorykowem po treningu. W przypadku takich gigantów jak Kienle czy Lierde liczy się kilka watów mocniej lub lżej i cały wyścig do kitu. Ale z drugiej strony nie poruszyliśmy jeszcze jednego aspekty – głowa. Nawet jeśli ten sprzęt faktycznie sam w sobie niewiele daje, ale powoduje, że w naszej głowie przyspieszamy o kilka km na godzinę, czujemy się lepiej na trasie, mamy większą motywację i pracujemy tak, że de facto przyspieszamy, to warto inwestować 🙂 Za każdym razem, kiedy założę nowe startówki, biegam szybciej, ale nie dlatego, że założyłem cudowne siedmiomilowe buty…

  13. @Łukasz, no tak, masz rację, inaczej odczytałem info z tabeli dot. przerzutek ale ten bidon to chlapie nawet jak masz zamknięcie tylko trochę mnie;) Ale generalnie wiesz o co mi chodzi, czasem przywiązujemy dużą uwagę do takich drogich nowinek, które nam mają pomóc zrobić dobry wynik a możemy polec przez drobnostki… jak wiemy bidon to nie było jedno zmartwienie;))) Ale z drugiej strony dobrze się stało, bo mogłeś jechać na sprawdzonym pomiarze mocy itp itd… miałeś to opisać… taka analiza SWOT startu… i okresu przygotowawczego;)))

  14. Witam, fajny tekst choć przyznam, że mi daleko do takiego sprzętu. Daleko z punktu widzenia finansowego – a z drugiej strony pytanie: czy ja potrzebuje czegoś takiego? fajnie byłoby mieć ale na razie nie mam typowej kierownicy czasowej tylko zwykłego barana z przystawką. A bezpieczniej i wygodniej byłoby mieć czasówkę. Może w 2015 r. W mojej ocenie suma sum wszystkich ulepszeń (celowo nie nazywam tego gadżetami – bo raczej to dobre określenie) typu: pełne koła ceramiczne suporty, Di2, bidony, kaski ….itd daje realne korzyści. Realne ale do zawodników Pro i czołówki age gruperów. Poziom wytrenowania jest już tak duży, że tam liczą się sekundy. Dla zwykłego śmiertelnika jak ja nie ma to takiego znaczenia – tu liczy się tylko człowiek. Co futurystycznej przyszłości: hm……
    Uważam, że w dzisiejszych czasach, w tym galopującym rozwoju technologicznym wszystko co wymyślimy jest możliwe do wykonania. W samochodzie jest czujnik ciśnienia opon – a niby dlaczego miałoby nie być w rowerze. mały chip albo coś tam na bazie słynnego grafenu i już jest. Do tego zintegrowany nabój z czymś tam co dopompuje albo nawet uszczelni i po kłopocie. Czyż nie przydatne?! Oj bardzo bardzo !!!!!!! A po co Di2 lub Di n…… Może sterowanie przerzutek głosem, a po co sterować głosem. Wgrywamy GPS, profil trasy, dane zawodnika, pogoda, wiatr – analiza i samo się przełączy kiedy będzie trzeba osiągnąć optymalny poziom. Zamiast bidonu na rower który i tak przeszkadza i daje opory może napój w ramie i tylko sam wężyk wystający załatwi sprawę i kolejne sekundy urwane. Teraz niektórzy patrzą na różne pomiary prędkości itd na mały monitor na rowerze. Co stoi na przeszkodzie żeby to samo mieć w okularach – z tego co wiem chyba już nic. Kolejna rzecz, siodełko. Wszyscy mamy czasami problem jak d…. piecze. Zróbmy wentylowane ciśnieniowo – takie odświeżanie 🙂 i od razu lepiej. Po co podnosić tyłek. Może to wszystko brzmieć jak futurologia ale myślę …? A może inaczej jestem przekonany, że lada chwila to zacznie się pojawiać. Czy dla wszystkich na razie nie. Rower z takim wielkim kołem albo samochód na kocioł parowy też mieli nieliczni a dzisiaj …… niektórzy po kilka. …….
    pozdrawiam
    i marzymy dalej………………

  15. @Andrzej Stepien – zgadzam się w całości ze stwierdzeniem, że napęd w rowerach zawodniczych tak jak dzisiaj, tak i w przyszłości będzie generowany wyłącznie za pomocą mięśni, ponieważ żaden organizator zawodów nie zgodzi się na inne rozwiązanie. To o czym pisałem wcześniej – zmiana koncepcji przeniesienia napędu z mechanicznego na elektryczny, choć mocno futurystyczna, nie wypacza tej idei. Producent energii pozostaje ten sam – człowiek. Inna sprawa to sprawność układu i ograniczenie strat na tarcie itp ale to przecież już się dzieje – coraz lepsze łożyska, lżejsze łańcuchy itd. Moim zdaniem pójdzie to bardziej w tym kierunku niż przekazywanie dowodzenia komputerowi, który ma do dyspozycji tylko dane mierzalne a takich parametrów jak aktualne samopoczucie, widok gonionego rywala, czy nagła konieczność oddania moczu podczas jazdy 🙂 nie jest w stanie „ogarnąć”.
    A co do odzyskiwania energii np z hamowania a potem zwrócenia jej do układu napędowego – tak, mocno dyskusyjne i też uważam, że wypaczające sport. Jeden drobiazg – traktując rower z zawodnikiem jako jeden układ energetyczny trzeba przyznać, że z zewnątrz nic nie przyszło, więc człowiek odzyskuje tylko to co wcześniej wyprodukował.

  16. Jadna sprawa to to co powinno być zeby sport był dalej sportem a druga sprawa to co będzie biorąc pod uwagę rozwoj elektorniki no i chęc zysków firm. Zobaczcie co sie dzieje w F1 gdzie to konstrukcja samochodu decyduje o wyniki a kierowca to tylko 10% dodatek,. A tak z drugiej strony…to sami to nakręcamy szukając i kupując lżejszy rower czy aerodynamiczny bidon a przeciez najtaniej i korzystniej byłoby schudnąć 2 kg i mocniej , lepiej potrenować. Dzis mam dostać swój nowy rower czasowy za naście tysięcy i liczę na to ze on sam będzie jeździł:):):):)..tak jestesmy skonstruowani i producenci będą to wykorzystywali.

  17. @Marcin Stajszczyk – nie czytaj wybiorczo 🙂 napisalem PRZERZUTKI w tym grupa taka czy siaka. Jest roznica czy jedziesz na przerzutkach z muzeum czy z najnowsza technologia.

    A w kopenhadze to nie sprzet zawinil tylko ja. 🙂 to z mojego gapiostwa nie zabralem zamkniecia na bidon, wiec to porownanie niecelne :))

  18. Ja tylko uzupelnie to co napisali poprzednicy bo mysle ze nie trzeba czekac az do 2034 :). Po pierwsze jesli juz ktos na to nie wpadl mleczan da sie zmierzyc w prosty sposob- kolczyk ktory bezprzewodowo polaczy sie z ‚centrala’, na poczatku bedzie to pewnie telefon komorkowy. Taka ‚centrala’ zbierze wszystkie dane, tetno, poziom mleczanu, temperatura itd. Kolczyk na poczatku moze wydawac sie dziwny, ale jak zobaczymy elite wygrywajaca IM z kolczykami zawierajacymi logo duzej firmy stanie sie to niezbednym gadzetem. Komputer bedzie wiec zbieral i analizowal ogromna ilosc danych zeby przeslac je dalej.

    Wynikiem tej analizy jak ktos juz wspomnial bedzie zabranie nam kontroli nad przerzutkami. Majac dane o ‚silniku’ a takze informacje z GPS o tym jak wyglada trasa przed nami, jakie ma nachylenie, gdzie znajduja sie zakrety ‚centrala’ bedzie sterowac najbardziej optymalnym przelozeniem. Nie potrzebujemy diody w kasku- przeciwsloneczny odpowiednik Google Glass pokaze nam wszystkie dane dajac wrazenie ze komunikaty te znajduja sie kilkaset metrow przed nami zeby nie meczyc oczu. Takie rozwiazanie pozwoli tez wydawac ostrzezenia typu zbyt wysoki poziom mleczanu lub chociazby ‚jedziesz zbyt szybko zeby wejsc w zblizajacy sie zakret’.

    Mysle ze wladze zadnych zawodow nie zgodza sie na uzywanie energii innej niz miesnie do napedzania roweru, ale optymalizacja tego co robimy przy dostepnych mocach przeliczeniowych jest jak najbardziej w zasiegu reki. Wszystkie dane pomoga nie tylko juz podczas jazdy ale takze pozwola lepiej sie przygotowac do zawodow :).

  19. Mam nadzieję, że te Wasze wizje rowerów przyszłości nigdy się nie spełnią. To zabije przyjemność jazdy na rowerze. Jestem jednak spokojny – coraz więcej ludzi wraca do tradycyjnych stalowych ram. Może się okazać, że to co tradycyjne będzie luksusowe i drogie, a to co nowoczesne tanie i nijakie (vide drewniane jachty)

  20. A propos tabeli „wyścig zbrojeń” to nie do końca się zgodzę, że elektroniczna grupa to 4 pkt czyli tak jak m.mocy i więcej niż lekka i sztywna rama ale tu już napisałeś, że rama jest obecnie w ocenie wyżej. Natomiast, żeby jeszcze namieszać w rankingu to napiszę, że dostęp do bidonu i co więcej szczelny bidon na przystawce to na pewno ważniejsza opcja niż elektroniczna grupa… wiesz coś o tym?;))) Powiedz czy gdybyś w Kopenhadze nie miał Di2 ale za to nie miał kłopotów z bidonem to jechałoby Ci się lepiej czy nie?:) Dążę do tego, że czasami zwracamy uwagę na nowinki techniczne, które w mojej opinii są na samym końcu listy zakupów a nie rozwiązujemy problemów drobnych, których koszt jest znikomy a uzyskane korzyści stosunkowo duże.
    A co do przyszłości to powiem, że jeśli kolarstwo ma pozostać kolarstwem to nie wymyślajmy już żadnych udogodnień, jazda na rowerze musi wiązać się z wysiłkiem, a jak się chce jeździć szybko to z cierpieniem, wszelkiego rodzaju cud napędy, odzyskiwanie energii itp mnie nie przekonują. Podobnie z przerzutkami, to my mamy decydować kiedy i jak a nie inteligentny system, wtedy technika jazdy i umiejętności się liczą. Jazda po górkach i w zakrętach to jest coś czego się trzeba uczyć a nie czekać, że ktoś wymyśli system zmiany biegów, który zwolni nas z myślenia i uczenia się każdego dnia czegoś nowego:) (na zegarek nie mam najmniejszych szans;)))

  21. Rezygnacja z tradycyjnych elementów napędu: łańcucha, kaset, przerzutek będzie prawdziwą rewolucją w budowie rowerów. Powinna dać taką oszczędność masy, że w to miejsce będzie można zastosować elektryczny transfer mocy z korby na osie obu kół (!), z możliwością różnicowania momentu napędowego dla każdego z nich w celu poprawienia trakcji w zależności od nawierzchni, toru jazdy itd. Pójdzie za tym rezygnacja z tradycyjnych, stopniowanych przełożeń na rzecz bezstopniowych. Nic innego tylko przeniesienie koncepcji rozwiązań z motoryzacji. Rezygnacja z ciężkich elementów tradycyjnego napędu powinna dać w przyszłości zapas masy, pozwalający na takie rozwiązania. Odzysk mocy z hamowania to już przy tym „pikuś”.
    Tylko czy to nadal będzie rower?

  22. Lukasz! A gdzie lozyska ceramiczne w tej tabelce ????
    To tylko 10% ceny Di2 a 4W za darmo i w dodatku sa wieczne !
    W zawodowym peletonie uzywane od 15 lat , sam uzywam od szesci ( kola, suport, przerzutka). Taki techniczy doping. :-))))
    Pierwszy „electronically controlled gear shift mechanism” , nazwany „Zap”, wyprodukowal Mavic (debiut na 1992 Tour de France). Niestety nie przyjol sie .

  23. W piekny słoneczny kwietniowy dzień 2034 wyszedłem na swój rowerowy trening. Mam zaplanowany trening na progu. PO rozgrzewce zaczynam. Po pierwszych 3 km płaskiego odcinka jadę pod gore……tętno przyspiesza i w tym momencie słyszę piknięcie na nadgarstku. To bioanalizator shimano błysnął wąską wiązką laserową skierowaną po dłoniowej stronie nadgarstka. Po chwili poczułem zmianę przełożenia. Uśmiechnąłem sie do siebie. Wiedziałem, że komputer właśnie dokonał pomiaru stężenia mleczanu i wysyłając bezprzewodowo sygnał do tylnej przerzutki odpowiednio zmienił przełozenie i zredukował siłę nacisku na pedały. No tak przecież to ma być trening na progu tzn z mocą 750W czyli 85% http://FTP.:):):). Za chwile ostry zjazd próbuje odpocząć i znów słyszę piknięcie. NO tak myślę sobie…..nie dane będzie mi odpocząć. Mniejszy poziom mleczanu i zmniejszony nacisk na spowodowały, że biokomputer shimano wysłał do tylnego koła informacje o zablokowaniu przełożeń i wolnego biegu……”no to jazda na ostrym kole” pomyślałem:)….w końcu utrzymanie zadanej mocy to priorytetowa sprawa:):). Uśmiechałem się przypominając sobie jak moj dziadek wspominał zachwyty nad skutecznością archaicznej już grupy Di2. Jak oni mogli jeździć na tak prymitywnym sprzęcie. I znów płaski odcinek. W rogu szybki kasku mrugała zielona dioda świadcząca o utrzymaniu zadanej mocy i cyfra 87 km pokazująca aktualną prędkość. To nowa grupa Shimano Di14 przesyłała wszystkie potrzebne dane tak żeby nie zmuszać zawodnika do odwracania wzroku od drogi.:):)

  24. Chyba nic! Wiesz Grzegorz, to nie jest tak, ze zrobiłem ją „z kosmosu”. Był czas, że w necie słuchałem podcastów na temat triathlonu, zapomniałem już nazwy tej strony, ale pamiętam jedną z audycji, w której oceniano, co z punktu widzenia kieszeni triathlonisty opłaca się najbardziej (trener, nauka pływania, koła, rower czasowy, itp) – jak inwestycja finansowa zwraca się w postaci urwanych minut na zawodach. Postanowiłem zrobić taką analizę tylko dla roweru, biorąc pod uwagę również ich wskazania. Chyba wyżej ocenili ramę karbonową – i jeżeli cokolwiek miałbym zmieniać po tych 2 latach doświadczenia to chyba własnie to. O jeden…może dwa punkty wyżej. Ale porównywanie ram jest dla mnie zawsze kłopotliwe – bo jak to zrobić wiarygodnie? musisz mieć te same warunki do testowania i baaardzo zbliżoną dyspozycję dnia, miernik mocy przede wszystkim, bo wtedy jesteś w stanie określić, czy przy tej samej mocy włożonej w pedałowanie jedziesz szybciej, lepiej w zakrętach, itp. Ale z badań naukowych wychodzi, że jest lepsza 🙂

  25. @Łukasz mam pytanie. Tą tebelkę ” wyścig zbrojeń” zrobiles kilka lat temu. A jak teraz po kilku latach z duuuuuużo większym doświadczeniem oceniasz te wymienione elementy? Zmieniłbyś coś w swojej punktacji?

  26. Za jakiś czas w suporcie roweru może pojawić się coś ala Kers w formule 1, czyli takie nitro które ładowało by się ( np 20 k ) w czasie jazdy od kręcenia a w odpowiedniej chwili dawało przez jakiś czas dodatkowych kilka watów i wspomagało jazdę to raz. dwa na pewno lada chwila wyparty zostanie carbon, bo już są znane materiały twardsze, sztywniejsze i lżejsze, tyle, że jeszcze nie stosowane powszechnie i strasznie drogie, ale to tylko kwestia czasu

  27. Jeżeli mówimy o sprzęcie z przyszłości to rozwiązanie powinno pójść w kierunku automatu czyli być podobne jak automat w samochodzie. Zmiana „biegow” powinna odbywać się po za kontrolą kierującego. Czyli jadąc szybko z odpowiednią kadencja oraz siłą przerzutki powinny same się do tego dostosować. Powinny być odpowiednio skalibrowane z pomiarem mocy, prędkości i kadencji. Jedyne o czym kierowca powinien myśleć to zachowanie odpowiedniego toru jazdy 🙂 reszta zależała by od sprzętu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here