Test miernika mocy Garmin Vector

3

Garmin długo kazał czekać na swój miernik mocy, który został zaprezentowany w 2009 roku. W Polsce sprzedaż Garmin Vector ruszyła dopiero w sierpniu 2013. W międzyczasie w 2012 roku Polar wypuścił swoją wersję miernika, którego system opiera się na podobnych zasadach.

Miernik Garmin Vector oparty jest o pomiar mocy w pedale, a dokładniej w dwóch pedałach. Do tej pory sytemy opierały się o pomiar mocy montowany w korbie lub piaście oraz systemy działające na podstawie określania siły wiatru. To nowe podejście, pozwala dokonywać pomiaru generowanej mocy niezależnie przez prawą i lewą nogę. Dzięki temu możemy odczytywać na bieżąco bilans mocy, czyli jej rozkład pomiędzy obydwoma nogami. Jest to pewnego rodzaju przełom w pomiarze mocy. Pytanie czy również przełom w sposobie podejścia do treningu i w efekcie osiąganych wyników? Garmin wyróżnia się również swoją mobilnością, ponieważ pedały możemy swobodnie przekładać do innych rowerów szosowych. Co prawda do roweru MTB również można założyć Vectora, ale pierwszy lepszy korzeń może zweryfikować szybko tę decyzję.

W skład zestawu Garmin Vector wchodzą:

– pedały z sensorem pomiaru mocy,
– specjalne bloki do butów,
– tzw. pody czyli transmitery, które odpowiadają za komunikację poprzez protokół ANT+ oraz za zasilanie.

{gallery}Vector1{/gallery}
Transmitery, jak widać na zdjęciach, wystają poza obrys korby i pedałów, co nie jest problemem przy jeździe po szosie, natomiast stwarza realne ryzyko uszkodzenia urządzenia przy jeździe po nierównym terenie. Pedały zostały również zaprojektowane głównie pod system zapięcia typowo szosowy.

Plus dla Garmina, że baterię CR2032 w transmiterach można łatwo dokupić i wymienić samemu, a nie jak w przypadku niektórych mierników jest ona zamontowana w korbie i w celu jej wymiany należy odesłać sprzęt do serwisu. Kolejny plus dla Garmina, to zastosowanie otwartego protokołu komunikacji ANT+. Oznacza to, że mamy duży wybór w wyborze monitora pracy miernika. Nie musimy ograniczać się do urządzeń Garmina, możemy nawet odczytywać wskazania na wyświetlaczu kompatybilnego telefonu komórkowego czy też tabletu. Ja do swojej dyspozycji miałem zegarek Garmin 910 XT. Garmin we wcześniejszych aktualizacjach oprogramowania swoich urządzeń do monitorowania aktywności sportowej nie uwzględnił wszystkich możliwości Vectora i dopiero po wypuszczenia go na rynek zaczął nadrabiać zaległości. I tak, żeby móc korzystać z odczytu np. rozkładu mocy lewej i prawej nogi, należy zaktualizować zegarek do najnowszej wersji. Problemy występowały również przy Vectorach pakowanych do sprzedaży przed wrześniem. Posiadał on starszą wersję oprogramowania i użytkowncy zgłaszali sporo problemów z procesem kalibracji. Problem ten wyeliminowano poprzez upgrade oprogramowania miernika, który w prosty sposób można dokonać poprzez dołączony adapter usb. Ja tego już wykonywać nie musiałem, bo dostałem do testów miernik w najnowszej wersji.

Mały minus należy się Garminowi za utrudnienia w montażu. Żeby pomiar był dokładny i porównywalny z innymi miernikami, pedały należy dokręcić z siłą 34-40 Nm. Zdobycie klucza dynamometrycznego z płaską końcówką jest dosyć problematyczne. W przypadku zbyt słabego dokręcenia zestawów odczyt jest znacznie przekłamany – o jakieś ~20 wat. Gdy solidnie dokręcimy pedały, bez zbędnego użycia siły, wskazania nie powinny odbiegać od pożądanych. Innym ograniczeniem do zastosowania sytemu pomiaru mocy Garmina jest rozmiar korby, który musi się mieścić między 110mm – 236,5mm – co nie powinno stanowić problemu. Problem może natomiast stanowić wymagana przestrzeń między korbą a łańcuchem w skrajnym położeniu (tj. z przodu duża tarcza, z tyłu mała). Odległość ta musi wynosić minimum 5mm, choć wydaje mi się że przerwa 3,5mm – 4mm wystarczy. Szerokość korby nie może przekraczać 38 mm, a grubość 15 mm. Nie wszystkie zestawy rower + korba na rynku spełniają te wymagania, co warto sprawdzić przed zakupem miernika.

{gallery}Vector2{/gallery}
Po zamontowaniu pedałów należy postępować według instrukcji i wprowadzić w zegarku/monitorze długość korby oraz przeprowadzić pomontażową kalibrację systemu. Następnie przed każdą jazdą należy kalibrować miernik, co nie jest czymś odmiennym, bo każdy miernik na rynku tego wymaga. Tutaj przeprowadzamy stacjonarną kalibrację w momencie, gdy jesteśmy wypięci, system ustala tzw. „poziom zerowy”. Następnie możemy dokonać kalibracji dynamicznej podczas jazdy, pedałując do tyłu przez kilka sekund. Druga kalibracja jest dosyć uciążliwa i powinna odbywać się np. podczas zawodów, ale nie jest też wymagana do poprawnego działania miernika, zwiększa natomiast jego dokładność.

Dokładność miernika Garmina jest co najmniej zadowalająca, nieznacznie odbiega od używanego przeze mnie miernika SRM. Odchylenia od średniej mocy kształtowały się na poziomie 6-8 wat i były stałe. Niestety nie można porównywać bezwględnie różnych systemów pomiaru mocy. Zresztą może to służyć jedynie do porównywania wyników z innymi zawodnikami, co i tak weryfikują zawody. Ważna jest natomiast stabilność pomiaru oraz jak duże są jego odchylenia. Garmin twierdzi, że pomiar jego urządzeniem przy dokonaniu tylko kalibracji stacjonarnej jest dokładny do +/-2%,. Można tę dokładność zwiększyć wykonując dodatkowo dynamiczną kalibrację, o której wspomniałem wcześniej. Dokładność Garmina nie odbiega od dokładności innych markowych mierników na rynku, choćby od SRM. Wracając do bilansu mocy. Na załączonym zrzucie ekranu przedstawiającym zależność bilansu mocy (power balance) od generowanej mocy (power), widać że im mocniej kręciłem, tym mniejszy był rozrzut pomiędzy lewą a prawą nogą.

 

bilansmocy czas
Nasuwa to pytanie czy bilans mocy odgrywa tak dużą rolę. Przy rehabilitacji jednej z kontuzjowanych nóg – na pewno jest to przydatny wskaźnik. Ciekawym, z punktu widzenia treningu, jest również wskaźnik efektywności i płynności pedałowania. Dzięki niemu można kontrolować efektywność wykonywanych obrotów, które możemy wykorzystywać podczas ćwiczeń pedałowania jedną nogą lub wizualizowania zataczanych okręgów. Niestety ta funkcja nie jest jeszcze dostępna, a przewidywana jest tylko na urządzenia Garmin Edge 510 i 810.

daneVector1
Decydując się na zakup Garmina, musimy liczyć się z ograniczniem ze względu na zastosowane pedały Exustar, które przypominają Look Keo. Nie oznacza to, że są one złe, a jedynie to, że nie możemy wybrać innych. Pedały te wyróżniają się dużą i stabilną platformą. Zastosowane bloki są nieco droższe od standardowych bloków Looka i kosztują niecałe 100 zł, a wiadomo jest to materiał, który się zużywa. Może niedługo jakiś inny producent wpadnie na pomysł i wypuści tańszą wersję. Garmin na razie nie wspiera eliptycznych zębatek typu QRINGS w przeciewiństwie na przykład do SRM.

O tyle, o ile użytkowanie w rozmaitych warunkach pogodowych pedałów z wystającymi transmiterami nie stanowi problemu i bardzo ciężko jest je uszkodzić, to według mnie problem stanowi transport roweru. Ja bym nie ryzykował i zdejmował je przed podróżą. Ponadto mocowane są one poprzez plastikowe elementy, które przy nieumiejętnym taraktowaniu mogą ulec zniszczeniu. Stwarza to nieco więcej zachodu podczas transportu niż pozostałe systemy pomiaru mocy. Dużym plusem jest to, że nie musimy kupować oddzielnych mierników do kilku rowerów. Ponadto, gdy uszkodzimy transmiter, nie musimy wydawać 6499 zł na cały zestaw, tylko około 230 zł za jeden czujnik.

Podsumowując – Garmin Vector jest pełnoprawnym narzędziem pomiarowym, który może namieszać na rynku. Po pierwsze jest mobilny, można go przekładać na inne rowery, biorąc pod uwagę ograniczenia określone przez producenta. Cenowo kształtuje się w połowie stawki. Prawie o połowę taniej możemy zakupić pomiar mocy w korbie p2max, Stages (pomiar mocy w jednej korbie), ale wypada taniej niż SRM czy Quarq i również główny konkurent, jeśli chodzi o sposób pomiaru – Polar. Widać, że dopiero co Garmin wszedł na rynek z Vectorem i jeszcze ma przed sobą ścieżkę rozwoju. Już teraz jest to jednak bardzo ciekawa propozycja z perspektywą na więcej.

 

Cena detaliczna Garmin Vector: 1549 Euro

http://sites.garmin.com/vector/

3 KOMENTARZE

  1. SRM nie wymaga kalibracji (zerowania), ale nie znaczy że nie należy tego robić tak jak pisze triathlonbyjanusz, sprawdź na swoim sprzęcie że po kalibracji wartość ustawiano jako poziom zero ulegnie zmianie – nie zawsze, ale im dłużej nie zerujesz tym większe prawdopodobieństwo, że jesteś kilka wattów powyżej lub poniżej tego co byś chciał. Słyszałem nawet historię pewnej zawodowej kolarki mtb, po kilku latach używania miernika bez kalibracji po skalibrowaniu odczyt różnił się o 30-40 wat. Idąc tym tropem vectora też można nie zerować przed jazdą 🙂

  2. Bardzo ciekawa i rzeczowa recenzja. Łukasz, piszesz, że mirnik należy: „kalibrować przed każdą jazdą, co nie jest czym odmiennym, bo każdy miernik na rynku tego wymaga”. SRM nie wymaga kalibracji przed każdą jazdą, nie wiem jak inne mierniki np. power2max. Rozumiem, że w przypadku Garmina to konieczność, nawet po wyjściu ze strefy zmian w czasie zawodów ? Trochę słabe

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here