Tomasz Marcinek podpisał kontrakt z francuską ligą triathlonu – wywiad

0
751
Fot. FB Polski Triathlon

Kadra polskich triathlonistów wróciła z pierwszego obozu z nowym trenerem Juanem Rodríguez Biehn ESP. Na zgrupowaniu był między innymi Tomasz Marcinek. Tomek niedawno podpisał kontrakt z francuską pierwszoligową drużyną i będzie uczestniczył w Grand Prix de Triathlon w sezonie 2018, będzie to jego druga liga obok niemieckiej Bundesligi. W rozmowie Tomasz wyraził swoją opinię dotyczącą zmian wprowadzanych przez PZTri oraz opowiada o swoich treningach.

Adrian Kapusta: Jak się czujesz po pierwszym obozie polskiej kadry z nowym trenerem Juan Rodríguez?

Tomasz Marcinek: Na zgrupowaniu w Hiszpanii przebywaliśmy 10 dni, w tym okresie wykonaliśmy bardzo dobrą pracę pod kątem dalszego szkolenia, którego plony będziemy zbierać w nadchodzącym sezonie. W Guadalajara mieliśmy okazję kolejny raz spotkać się z głównym trenerem Polskiego Triathlonu Juanem Rodríguez Biehn, który dla nas jest wielkim autorytetem. Każdy z nas mógł skorzystać z jego porad i praktycznych wskazówek. Wielka wiedzą i gigantyczne doświadczenie coacha dają nam wiarę we własne możliwości. Juan jest bardzo sympatycznym człowiekiem, spokojnym, opanowanym i widać, że chce nam pomóc oraz naszym indywidualnym trenerom abyśmy podnosili swój poziom. Nie jest osobą, która nagle narzuca całej grupie “róbcie to i to od A do Z, a będziecie mistrzami”. Stopniowo wprowadza swój system, który zdał egzamin w Hiszpanii i myślę, że z charakterem polskich zawodników tutaj też ma szanse na powodzenie.

Czy zauważyłeś różnice w stosunku do innych zgrupowań na których byłeś?

Od pierwszego dnia byłem bardzo pozytywnie nastawiony, dzięki PZTri w końcu wyglądaliśmy jak Reprezentacja Polski. Każdy otrzymał cały zestaw strojów w narodowych barwach, przez co mogliśmy w jednolitej kolorystyce przemierzać hiszpańskie szosy. Piękny widok i dobra wizytówka dla naszego kraju. Jesteśmy widoczni, nie tylko dla Polaków ale i zagranicznych zawodników, którzy widzą, że coś się u nas dzieje pozytywnego. Każdy chce być w kadrze, a my którzy już tam jesteśmy musimy dawać dobry przykład naszym następcom, którzy teraz są młodzikami, czy juniorami aby chcieli efektywnie trenować i zostać powołanym. Pojechała spora grupa zawodników, każdy jest indywidualistą, jednak atmosfera w czasie zgrupowania była bardzo przyjazna, mogliśmy się razem dzielić trudem treningu i razem go pokonywać. Można powiedzieć, że rodzi się “team spirit”. Podpisuję się pod tym, że warto inwestować w Polski Związek Triathlonu, bo w końcu są efekty.

W Hiszpanii byli także trenerzy Zbigniew Gucwa i Piotr Netter. Jak trenerzy dzielili się pracą?

Trenerzy byli dostępni dla nas o każdej porze dnia. Obserwowali, dawali swoje opinie.
Na każdej z dyscyplin byli obecni, jednak musieli podzielić swoje funkcje żeby nie było zamieszania. Trener Piotr przejął nas w czasie treningu pływackiego, natomiast Zbyszek wykorzystał swoje duże doświadczenie i był z nami na rowerze. Nad wszystkim z góry czuwał Główny Trener Juan.

Fot. FB Tomasz Marcinek Tri

Czy to prawda, że w przyszłym roku oprócz niemieckiej Bundesligi będziesz startował także we francuskiej lidze triathlonu Grand Prix de Triathlon? Czy terminy pozwolą połączyć Ci obydwie ligii i dodatkowo startować pucharach europy ETU czy świata ITU?

Tak to prawda, od 2018 roku będę rywalizować w dwóch ligach w Niemczech i we Francji.
W Lidze Francuskiej będę startował 2-3 razy, w Niemczech 4, do tego dojdzie kilka Pucharów Europy. Chciałbym złapać się na listę Pucharu Świata, lecz wiem, że będzie ciężko tego dokonać w pierwszym okresie ze względu na kwalifikacje do igrzysk olimpijskich.
Nie wszystkie terminy odpowiadają, więc z niektórych startów muszę zrezygnować na rzecz innych. Mogę powiedzieć, że od menagera z Niemiec dostałem kalendarz 14 startów i mogę być na każdym ale wybrałem tylko 5.
Nie będę startować tak jak w ubiegłym sezonie 2017. Przy zawodach tydzień po tygodniu przez kilka miesięcy forma spada ale jest to normalne. Nie biorę nic z farmakologii a czasu na trening w takim okresie nie było za dużo, bo trzeba też się regenerować.
Przykładowo miałem wyjazdy typu Puchar Europy w Estonii, na który jechałem 1400 km busem w jedną stronę. Powrót był w poniedziałek po zawodach, a już w piątek miałem kolejną długą podróż (1100 km) na zawody do Niemiec.
W sumie zaliczyłem 24 starty w sezonie i cieszę się z tego, że spróbowałem. Tak miałem ustalone z trenerem i byłem wierny temu do końca. W 2018 roku zmniejszam ilość startów w triathlonie do 12-14, plus kilka startów na bieżni. Do tego zwiększam obciążenia treningowe więc czekam na wystrzał formy.

W takim razie czy w ogóle planujesz starty w Polsce w 2018 roku?

Tak, w planie jest Olsztyn i rozgrywany tam Puchar Europy Elity oraz Susz Mistrzostwa Polski w Sprincie. Chciałbym się oczywiście pojawić na imprezie Labosport więc może jeszcze wystartuję w Elemental Tri Series Blachownia u siebie na Śląsku.

Czy mógłbyś przybliżyć ile godzin średnio w okresie zimowym spędzasz na treningach, ile czasu poświęcasz na każdą z dyscyplin?

Z moim trenerem Markiem Olszewskim dwa lata temu zmieniłem kształt treningu, nie trenuję już tak dużo jak dawniej i myślę, że jest to dla mnie lepsze, jestem typem siłowo-szybkościowym, co zostało po graniu w piłkę. Koncentruję się tylko na krótkim dystansie. Bardziej dbam o regenerację. Tygodniowe widełki to 18-24 godzin treningów. A w tym pływanie 5-6 godz., rower 4-5 godz., bieganie 7-8 godz., siłownia 4-6 godz. i fizjoterapia z regeneracją 2-3 godz.

Fot. FB Tomasz Marcinek Tri

Jakie przypominasz sobie najbardziej wymagające treningi z ostatniego obozu w Hiszpanii?

Na pływaniu koncentrowaliśmy się na szybkości połączonej z dobrą techniką, żeby w późniejszym okresie nasze pływanie było efektywne. Pamiętam fajne zadanie na odcinkach 50 metrowych, gdzie pierwsze 25 metrów pokonywaliśmy ćwiczeniami na czucie wody, jak najbardziej dynamicznie co już wchodziło w ramiona, a później 25 metrów mocno z zachowaniem techniki.

Na jednym z treningów rowerowych poza spokojnym kręceniem mieliśmy kilka akcji zaczepnych, gdzie trochę przepaliliśmy nogę i jak to ktoś mówi “odzieliliśmy turystę od zawodnika”, to było łącznie około 10 km podzielone na kilka segmentów: płasko, podjazd i intensywnie.
Z kolei na bieganiu, mieliśmy trening na stadionie: 3 serie 400 m + 4 x 200 m. Biegane żwawo z wyraźną rezerwą prędkości.
Trzeba pamiętać, że mamy grudzień. Był to podkład pod kolejne etapy budowania formy zawodnika. Na wszystko trzeba patrzeć całościowo, jeden czy drugi trening nie powie jaką pracę rzeczywiście się tam wykonało. Wymagająca jest cała praca, którą każdy z zawodników zrobił na obozie.

Twoje cele na 2018 rok?

Na pierwszym planie jak najlepsze przepracowanie czasu na treningu. Być zdrowym przez cały rok. Być dobrym człowiekiem.
Mam cele wynikowe, tylko ja wole robić nie mówić.
Chcę zrobić duży postęp, widzę to już dziś, że w porównaniu z poprzednim rokiem jest bardzo duża różnica. Chcę być lepszym biegaczem w triathlonie, chce więcej dźwigać na siłowni.

Jeden cel mogę zdradzić chce wygrać Puchar Europy w Olsztynie, to mnie napędza, Francja Niemcy „no pain no gain”,

Pozdrawiam wszystkich i szczęśliwego Nowego Roku.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here