„Trening in the City” – Rafał Medak

67

Od kilku miesięcy czytałem różne artykuły na stronie Akademii Triathlonu poświęcone trenowaniu podczas zimy i debatom na temat wyższości treningu rowerowego na drogach nad trenażerem. W końcu postanowiłem podzielić się moimi doświadczeniami w tej kwestii. Wraz z żoną Alicją pracujemy i mieszkamy w centrum Londynu. Pracujemy około 9-10 godzin dziennie i w ciągu tygodnia nie mamy możliwości trenowania na rowerach na zewnątrz. Ponadto podobnie jak w Warszawie trenowanie w Londynie na drogach wiąże się nie tylko z problemami logistycznymi, zajmuje więcej czasu niż trening na trenażerze, ale może być również niebezpieczne. Cztery lata temu podczas jednego z treningów zostałem potrącony przez samochód, kiedy przejeżdżałem przez rondo. Na szczęście mięsnie uda i rama roweru zamortyzowały uderzenie i tylko porządnie się poobijałem, ale rower nadawał się już do wyrzucenia. Lekarz stwierdził, że dobrze rozwinięte mięśnie uratowały mnie przed złamaniem kości udowej. Jednak przez prawie miesiąc nie mogłem biegać, a rany i obtarcia nie pozwalały również na treningi pływackie. Wtedy to podjąłem decyzję o zakupie trenażera. Nie był drogi – jeden z podstawowych modeli, nawet bez pomiaru mocy i innych gadżetów. Miałem tylko wskażniki prędkości, kadencji i różne stopnie oporu. Ku mojemu zdziwieniu mój trener był zachwycony, zalecał używanie trenażera od początku sezonu, ale ja szedłem w zaparte! W końcu ścigamy się na szosie! Jednak ten zakup okazał się chyba najlepszą inwestycją, jeżeli chodzi o poprawienie wyników. Zacząłem trenować na maszynie trzy razy w tygodniu. Treningi tamtej zimy nie były długie – 45-90 minut, ale ułożone tak, że powodowały stymulację różnych systemów, poprawiały zarówno siłę jak i wydolność.

Przykład jednego z treningów siłowych:  10×3 minuty na największym obciążeniu, kadencja 40-50. Drugi trening to tolerancja laktacyjna: 6×5 minut ostrej jazdy, kadencja 80-90 obrotów/minutę, tak, aby tętno przekroczyło poziom, w którym następuje silne zakwaszenie organizmu. Trzeci trening, to coś bardziej wytrzymałego np.: 30 minut lekkiego rozjeżdżenia, 30 minut średni opór, 30 minut czasówka na maksa.

 

Oczywiście podaję tutaj przykłady treningów! W czasie okresu przygotowawczego były one różnicowane, ale stymulacja i typ treningu były podobne. Po przetrenowaniu pierwszej zimy na trenażerze zacząłem martwić się o pierwsze zawody w sezonie – Ironman 70.3 Majorka, początek maja. Przed zawodami byłem tylko 3 lub 4 razy na treningu rowerowym na zewnątrz, a najdłuższy trening jaki wykonałem to mniej niż 3 godziny! Trener był spokojny o moją kondycję na rowerze i te zawody miały być testem, jak jestem w stanie pojechać po spędzeniu zimy na trenażerze w pokoju gościnnym… a raczej „pokoju rowerowym”. Z żoną nazywamy go teraz „performance center”. Założenia na zawody były proste:

1. Ostro na pływaniu! Jak na słabego pływaka pokonanie dystansu 1900m, to już jest spory wysiłek.
2. Zacząć rower umiarkowanym tempem i od początku podjazdu (po około 15-20km) jechać na całego!
3. Biegiem się nie przejmować, będzie co ma być. Najważniejsze to sprawdzić, jak trening wpłynął na jazdę rowerem.

 

{gallery}medak_foto2{/gallery}

Wynik przeszedł  moje najśmielsze oczekiwania – 2:35 na trasie rowerowej i nikt mnie nie wyprzedził na 7-kilometrowym podjeździe. Mimo, że pod koniec było oczywiście ciężko, to uzyskałem czas jedynie 2 minuty wolniejszy od czasu Pana Marka Jaskółki. To mówi samo za siebie. Naprawdę nie spodziewałem się tak dobrego wyniku po zimie spędzonej w pokoju gościnnym, a nie na szosie. Od tego czasu rower mam na stałe zamontowany na trenażerze i cały trening w ciągu tygodnia wykonuję w pokoju. Rower jest jedynie zdejmowany na dłuższe treingi w weekendy (jeżeli pogoda jest znośna) i na zawody. A wyniki takiego treningu mówią same za siebie. Przykłady lepszych czasów na rowerze z ostatnich dwóch sezonów:

 – Kona 2013: 5:00:49
 – Ironman Arizona 2013: 4:49:51
 – 70.3 Mt Tremblant 2014: 2:20:45 – 1 minuta wolniej od Ritch’a Viola, który wygrał moją kategorię wiekową w Mt. Tremblant i Kona 2014. Akademia Triathlonu pisała o nim wcześniej (Wygrali swoje kategorie wiekowe na Hawajach i wywiad z Ritchem Violą:

 

Według mnie trenażer pozwala nie tylko na efektywny trening, ale zaoszczędza mnóstwo czasu. Jeżeli wracam z pracy około 18:30 to już o 19.00 zaczynam trening i o 20.00 biorę prysznic. Jeżeli miałbym się ubrać i wyciągnąć na zewnątrz rower, to straciłbym około 30 minut. W naszym przypadku (jak chyba więszkości amatorów) czas na trening jest bardzo ograniczony, my staramy się go maksymalizować. A jeżeli chodzi o efektywność? Gdzie znajdziecie 20km prostej drogi, na której można zrobić czasówkę, pedałując bez odpoczynku? Ja próbowałem to robić na drogach Londynu, na spokojnej 5-kilometrowej pętli, ale nie jestem jednak w stanie zrobić takiego treningu tak dokładnie, jak na trenażerze. Szczególnie po wypadku oglądam się, kiedy słyszę nadjeżdżający samochód, zwalniam na rondach i skrzyżowaniach…to już nie to samo.

 

Łukasz Grass zapytał mnie, co z nudą i patrzeniu cały czas w ścianę. Nie jest to wcale takim problemem. Przed rowerem mam telewizor i video, czasem podłączamy komputer i oglądamy jakieś zawody kolarskie albo triathlonowe – na YouTube jest tego całe mnóstwo. A w zimie nie ma nic lepszego niż narciarstwo klasyczne i dopingowanie Pani Justynie Kowalczyk czy polskim biathlonistkom. A podczas czasówki mam nadzieję, że daję z siebie tyle co one, chociaż nie padam na mecie…czasami niewiele brakuje.
Jak mawiają trenerzy: „Champions are made when no one is watching”.

 

Od czasu do czasu napiszemy z żoną więcej na temat naszego treningu. Powinno być to dla Was ciekawe ponieważ my również pracujemy na całych etatach i musimy pogodzić wymagającą pracę, czas dla znajomych i rodziny, wypoczynek z wymagającym treningiem. Opiszemy trening oczami age-groupera. Dodam, że od jakiegoś czasu współpracujemy z trenerami wyszkolonymi przez Bretta Suttona (www.trisutto.com). Od kilku miesięcy pracujemy również z samym Brettem. Ja sam również pomagam kilku osobom w ułożeniu treningu, doradzam w rożnych dziedzinach triathlonu i moi „podopieczni” mają coraz lepsze wyniki. Kto wie, jak przejdę na emeryturę, może na poważnie zajmę się trenowaniem triathlonistów. Z własnego doświadczenia wiem, że jest niewielu trenerów, którzy nie tylko znają się na tej sztuce, ale przede wszystkim potrafią zaadoptować trening do amatorów pracujących na całych etatach, mających rodziny i niewiele czasu na trening.

Pozdrawiam czytelników Akademii Triathlonu.
Rafał

67 KOMENTARZE

  1. W wielu miejscach o tym piszą także ci ktorzy stosowali ten sposób trenowania. Pisze o tym też Phil Maffetone ktory jest autorem testu ktorym mierzy sie poprawę wyników treningu na puls. Ja też nie mam jeszcze za wiele do poprawiania ale póki co wyprobowalem plywanie na puls i stwierdziłem ze poza tym ze miałem „fun” ciskania się po basenie na rożne sposoby i w różnych konfiguracjach ( choć bez czołganie się po dnie 🙂 ) to metoda na puls jest dla mnie najbardziej efektywna. Szybkość rośnie a zmęczenie spada a to dopiero kilka tygodni. Jak tak dalej pójdzie będę w T1 pił kawę żeby nie jechać tak zupełnie osamotniony ;-). Aha no i jeszcze dmuchał w alkomat zeby się pochwalić wynikiem Albinowi jak już podpłynie motorówka 🙂

  2. W wielu miejscach o tym piszą także ci ktorzy stosowali ten sposób trenowania. Pisze o tym też Phil Maffetone ktory jest autorem testu ktorym mierzy sie poprawę wyników treningu na puls. Ja też nie mam jeszcze za wiele do poprawiania ale póki co wyprobowalem plywanie na puls i stwierdziłem ze poza tym ze miałem „fun” ciskania się po basenie na rożne sposoby i w różnych konfiguracjach ( choć bez czołganie się po dnie 🙂 ) to metoda na puls jest dla mnie najbardziej efektywna. Szybkość rośnie a zmęczenie spada a to dopiero kilka tygodni. Jak tak dalej pójdzie będę w T1 pił kawę żeby nie jechać tak zupełnie osamotniony ;-). Aha no i jeszcze dmuchał w alkomat zeby się pochwalić wynikiem Albinowi jak już podpłynie motorówka 🙂

  3. @Grzegorz- Twoje wpisy kilka miesiecy temu bardzo pomogly mi zrobic zyciowke w maratonie (za co raz jeszcze dzieki) wiec ja tez glosuje zebys nie przestawal pisac :). Wracajac jednak lekko na temat trenazera… Dostalem na urodziny ksiazke ‚Triathlon Manual: How to train and compete successfully’. Sean Lerwill (byly Marines, teraz zakochany w triathlonie) opisuje jak lata temu biegal i nie mogl poprawic zyciowki na jakimstam dystansie. Probowal miesiacami i ciagle sie przegrzewal. Jakis kumpel powiedzial mu zeby sprobowal biec tylko na pulsometr, przez kilka miesiecy nie mierzyc szybkosci i dystansu a patrzec tylko na puls i czas. Metoda podobno podzialala a opis tego znajduje sie w dziale o motywacji. Im blizej sezonu tym trudniej o eksperymenty ale mysle ze to moze sie tez sprawdzic w kontekscie trenazera gdzie trudniej zmierzyc realny dystans i predkosc. Oczywiscie u mnie jeszcze za wczesnie na na poprawianie wyniku bo najpierw musze wynik uzyskac, ale pisze bo moze kogos zainspiruje 🙂

  4. @ Grzegorz i wszyscy dyskutanci – ja tam lubię poczytać, jak się spieracie. AT to naprawdę wyjątkowo merytoryczne miejsce i to nie tylko, jak na standardy internetowe 🙂
    @ Tomasz – super wpisy; nie wiem tylko, czy nie mylisz pulsometru z alkomatem… 😉

  5. Panowie….jeszcze raz przepraszam urażonych. Naprawdę nie chciałem nigdy nikogo obrażać. Ale chyba sam sie w tym pogubiłem. Mam inne spojrzenie na wiele spraw i chyba czego innego oczekiwałem od naszego forum. To prawda że zupełnie niepotrzebnie irytują mnie niektóre wpisy i odpisuje zbyt emocjonalnie. Niestety na tyle mocno wkręciłem się w treningi, że zatraciłem chyba dystans jaki powinienem mieć do swoich i Waszych wpisów a przede wszystkim do zabawy w triathlon bo tak to należy traktować. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko fakt ze bardzo chciałem sam przekazać wszystkie swoje doświadczenia i jak najwięcej dowiedzieć sie o Waszych. Lepiej zajmę sie treningiem i mam nadzieję, że to wyjdzie mi lepiej:):):). Tak więc posypuje głowę popiołem i nie chciałbym dalej kontynuować dyskusji dotyczącej mojej osoby:):). Ogarnę się troszkę i wrócę do Was…mam nadzieje:):):). Wszystkie zapytania i wątki które dostaje na maila oczywiście nie pozostaną bez odpowiedzi.

  6. Zanim ludzie zaczęli się bawić w naturalne produkty , ryby juz duzo wczesniej odkryły ze ciasto domowej roboty jest najlepsze.
    Ja po parunastu miesiącach triathlonowej zabawy, przeczytaniu setek stron materiałów odkryłem dla siebie plan mieszczący się w jednym zdaniu – trenuj tak dzisiaj żeby ci się chciało jutro. Drugi element to skleroza. Codziennie czytam swój plan i za każdym razem mam wrażenie nowości więc mi się nie nudzi 🙂 Resztę traktuje jako fantastykę naukową. Dobrze ze jest. Mozna pomarzyć.

  7. @Andrzej, Tomek – jest mi po drodze z Waszymi ostatnimi wpisami. Sam jestem wyznawcą stwierdzenia „paralysis of analysis”. Wstrzymywałem się od wpisu, bo temperatura była wysoka, a emocje bulgotały.
    Pamiętam sytuację z sprzed wielu, wielu lat, kiedy jeździłem rowerem na ryby z jedną bambusową wędką i ciastem własnej produkcji. W tamtych latach zaczynali się już pojawiać wędkarze z karbonowymi wędziskami na 5m, kosmicznymi kołowrotkami i tuzinem różnych zanęt. Ponieważ znałem to jezioro, zawsze złapałem kilkanaście ładnych płoci a czasami i karpia. A obciążeni sprzętem nie zawsze, żeby nie powiedzieć rzadko. Prostota i wiedza wynikająca z doświadczenia są najważniejsze

  8. Artur ! Przeslij prosze Grzegorzowi to moje plywanie
    wczorajsze , jezeli to pomoze, nie mam problemu z kopiowaniem . Grzegorz ja Ciebie rozumie bo sam wiele lat temu myslalem identycznie . Zaczolem zabawe z bieganiem i tri bez trenera w wieku 39lat i po kilku latach gdy biegalem maraton 3:05 , 3:07 a polowke 1:25 , spotkalem tutaj Franka Stronskiego ( 2:24 w maratonie i 6:42 na 100km ) . Tez myslalem , ze posiade od niego jakas tajemna wiedze i moje wyniki wystrzela . Nic takiego nie ma, nic ponad to znajdziesz w dobrej ksiazce . Praca + predyspozycje daja wynik . Nowozelandczyk Cameron Brown – dziesieciokrotny zwyciesca IM NZ, poprosil kiedys legende triathlonu Scotta Moline o plan treningowy . Molina przyslal mu taki plan : „swim a lot, bike a lot, run a lot „

  9. Jak nie Ty Grzegorz, to kto? :-). Najciekawsze jest, że każda strona ma swoje racje i tak jak pisze Paweł, każdy merytoryczny komentarz daje do myślenia.

  10. @Grzegorz, ja też uważam że nie powinieneś przestawać pisać i komentować. Twoje spojrzenie na nie które sprawy jest nam potrzebne, jest inne, czasami może i kontrowersyjne, ale zmusza to myślenie, analizowania i zastanowienia się czy czasami jednak nie masz racji. Przynajmniej dla mnie jako nowicjusza, który także jak Ty szuka drogi do celu. Zatem pisz 🙂

  11. Popieram Artura, który ostatnio próbuje wykończyć mnie psychologicznie… :-))) Twoje wpisy są merytoryczne, ciekawe uwagi itd! Nie strzelaj focha…. 🙂 Uczestnicz w życiu AT!

  12. Zabieraj,zabieraj:) Twoje wpisy i blogi sa ciekawe a spierac sie warto. Ja sie ucze duzo od tych co sa blizej mnie. Andrzej i Rafał to dla mnie kosmici. Ale warto ich sluchac i czytac:) Grzegorz,trenuj,trenuj:)

  13. O.K. moze użyłem złych słow, przepraszam urażonych.Chodziło mi o ” uwolnienie sie z Polskiej mentalności”która nie zawsze powinna być przykładem dla innych. Jeszcze raz przepraszam to nie było personalnie do nikogo. To chyba te treningi tak negatywnie na mnie wpływają. Chyba faktycznie przestane zabierać głos w dyskusjach ale liczę że Rafał nie spocznie na tym jednym artykule.:)

  14. Grzesiu, chyba faktycznie zaczynasz lekko przesadzać…. albo czytasz bardzo wybiórczo AT. Zobacz np. Lobosport. Chłopaki Marciem i Filip dostarczają systematycznie info w pigułce na dany okres… mimo, że pisanie planów to ich źródło dochodu. Taki Mkon odpowiada na wszystkie pytania, udziela rad, stworzył nawet grupę którą wspiera, gratis! Ile jest wypowiedzi innych, radzących, mówiących o swoich planach….? Gdybyś chciał poznać moje ,,tajemnice” to też nie ma problemu, chociaż ja nie jestem żadnym autorytetem (jeszcze :-)))
    Wyluzuj…. niepotrzebnie atmosfera się zagęszcza…. 🙂
    Pozdrawiam i życzę najlepszego….

  15. Jeny! Grzegorz!!! Grajdol?! Zawisc?! Brak empatii?! Gdzie Ty to u nas widzisz?! Prosze, to troche za daleko!!!!! Nikt nie jest idealny, ale te przymioty… Nie przyjmuje tego. Wybacz ale to bylo bardzo slabe

  16. @Rafał…no cóz niestety ” ciąganiem po suchym dnie basenu” wątek został bez sensu rozmyty ale mam nadzieje ze Cie to nie zniechęciło. I mam nadzieje ze rozumiesz ze NIGY NIE PMYSLALEM aby ktos przekazywał swoje plany treningowe tylko podzielił sie wnioskami z dotychczasowych realizacji planów. Pracowałeś z kilkoma trenerami. Kazdy z nich mial na pewno nieco inną filozofie i podejście do treningu. Na pewno masz własne przemyślenia tego co na ciebie działało lepiej a co gorzej. Nie chce niczego kopiować tylko zastanowić sie, że ktoś już szedł tą drogą i jakie osiągnął rezultaty. A swoja drogą to troszkę dziwy zbieg okoliczności ze w zasadzie prawie jedynymi którzy chca merytorycznie sie wypowiadać odnośnie swojego treningu to Polacy mieszkający w UK, USA, Kanadzie. Dziwne…….chyba panowie wyrwaliście sie mentalnie z polskiego zawistnego grajdołka:):). Oczywiście czekam na dalsze treningowe uwagi…..jesli będziesz mial ochotę oczywiście. Pozdrawiam

  17. @Piotrek, jesteś na etapie suchej zaprawy. Potem będzie gimnastyka szwedzka, korekcyjna, gry i zabawy świetlicowe. Następnie rower na trzech kółkach i marszobiegi. A od początku maja ciśniesz na maxa! O ładowanie węglami się nie martw – ja trenuję ten element i Ci pomogę.

  18. To sie zaczyna układać w logiczna całość, Piotrek na codzień pływa w basenie bez wody a ponieważ jest cięższy od powietrza sunie po dnie, prawdopodobnie Tomek widział Piotrka jak raz wskoczył do basenu z woda i zaskoczony faktem unoszenia sie na powierzchni poprosił kolegę o przyparcie do dna, żeby sobie wypracowanej techniki nie psuć.

  19. Marcin, nie załamuj mnie. Już namówiłem sąsiada na przeczołganie. A tak a propos infekcji to bym Ci zawodowo poradził żebyś nie przyjmował chorych pacjentów. Ja taką zasadę stosuję. Klient dopiero jak wychodzi to zaczyna mieć problem 😉

  20. Marcin, nie tak często, w sumie to pierwsza poważna infekcja od początku realizacji planu czyli od listopada, mam kontakt z kilkudziesięcioma pacjentami codziennie i obecnie co najmniej 1/3 z nich przechodzi ciężka infekcje, długo sie organizm bronił ale w końcu padł. Ryzyko zawodowe.
    Artur lubi sie sprawdzić;)
    Tomek, a moze oni grali w curling podwodny?;)

  21. Andrzej oczywiście. Miałem na myśli pomiar mocy 🙂 @Profesor – no cóż… plan był taki, żeby trzymać się SWOJEGO planu…. a nie mojego…
    @ Marcin – powrotu do zdrowia. Ludzie, co wy tak często chorujecie… nie zbierało się owoców dzikiej róży w październiku co????

  22. U mnie (52) tez widac postepy! Wczoraj plynac kraulem na pelnym gazie , udalo mi sie wyprzedzic nie tylko plywajacych z deska na samych nogach na plecach, ale i tu UWAGA plywajacych na brzuchu na samych nogach i z deska!
    Czulem starszna moc, niestety nie mialem miernika -:(

  23. A już się zastanawiałem czy wczorajszych spostrzeżeń z basenu nie zgłosić do przeglądu pasztetowego. Pływam sobie spokojnie a tu widzę dwóch gości wskakujących razem do basenu i znikających pod wodą. Nie wypływali na tyle długo że zaintrygowany poprawiłem okularki, nabrałem powietrza i też się zanurzyłem, rozglądając się niespokojnie czy aby nie przydarzyło mi się być świadkiem jakiegoś podwójnego samobójstwa. Wreszcie ich dostrzegłem. Jeden przyciskał drugiego do dna a ten drugi wykonywał ruchy jakby się czołgał. Uspokoiłem się bo od czasu do czasu jednak wypływali na powierzchnię żeby nabrać powietrza. Ale żeby to metoda treningu była i to znamienitych członków społeczności AT bym nie pomyślał. Dzięki za podpowiedź !!!! Namówię sąsiada żeby mnie też tak przeczołgał od czasu do czasu.

  24. Wczoraj trenowalem z Mkonem na basenie. Niesamowita przyjemnosc. Dawno nie bylem tak przeczolgany:))) Smentor plywa naprawde bardzo szybko. Setki w nogach utrzymywalem przez 35m… Takie plany treningowe na basenie moglyby mnie „zabic” po 2tyg! Dlatego trener musi znsc zawodnika,jego prace,czas do dyspozycji treningowej,checi,determinacje,wiek,predyspozycje. Trenerzy tez sie tego ucza:)Na to potrzeba wiedzy ale tez czasu i dobrego kontaktu z podmiotem treningowym.
    Marcin, dzieki za trening:) Rece i nogi czuje jeszcze teraz…:)

  25. No i wszystko jasne. Dziękujemy mkon:) A ja dzisiaj nie trenuje wcale, bo moc mam jak komar, a puls jak koliber tak mnie złożyła druga fala infekcji:( To chyba za karę, że wywołałem tak burzliwą dyskusję;)))

  26. Marcinie ! Trenuje z pulsometrem , tylko z pulsometrem od pierwszego sezonu, robiac wczesniej „lactic acid test ” , ale nigdy z miernikiem mocy . Pozdrawiam : -)

  27. wywołany do tablicy pozwolę sobie zabrać głos nie tyle w kontekście artykułu Rafała (dzięki za niego!) ale komentarzy pod nim zamieszczonych 🙂
    1. Trenuję na trenażerze ze względów logistycznych. Szczególnie zimą kiedy przed i po szkoleniu jest po prostu za ciemno. Uważam trenażer za świetne urządzenie treningowe choć zdaję sobie sprawę z przymiotów nieużywania go (ale dla mnie jest to dyskusja o gustach a jak wiadomo….)
    2. Nie dzielę się programami treningowymi bo a) jest to przedmiot zakupionej przeze mnie usługi i usługodawca zakontraktował to ze mna b) są to treningi zrobione pode mnie i może niekoniecznie pasujące innym osobom.
    3. Pomysłów na trenowanie jest sporo i naprawdę tryliony są w internecie (zaczynając od AT a kończąc na stronach gazet triathlonowych). Nie znajdzie się w nich jednak 100% pewności, ze wam podpasują jeśli… ich nie wypróbujecie
    4. Tajemnicza teza (czy była postawiona czy nie – nie mnie to rozstrzygać), że mało jest trenerów specjalizujących się w trenowaniu osób 40+ jest ciekawa. Zgadzam się z nią…. bo mało jest trenerów tri w ogóle 🙂 jeśli spojrzeć na trenerów, którzy znają przymioty wieku 40+ z autopsji to ilu ich jest? 5, 7? znajomość fizjologii procesów starzenia jest ważna ale akurat w tej materii uważam, ze idealnie byłoby żeby dobry trener po prostu doświadczał tego co doświadczam ja. A że tak nie jest to trzeba ufać w znajomość teorii 🙂
    5. Andrzej mówi, ze trenuje bez pulsometru. I dobrze. Ja trenuję z pulsometrem i pomiarem mocy ale nie uważam tego za narzędzie niezbędne. Przydatne ale nie konieczne, żeby dobrze trenować. Każdy mam swoją filozofię i swój pomysł na siebie.
    Pozdrawiam Panów i przepraszam za brak szybszego odzewu – dużo czasu na trening, mało na dyskusję…
    a co do warsztatu treningowego – pracujący ze mną w projekcie mentoringowym wiedzą więcej 😉 trzeba było się zgłaszać 😉

  28. Świetny wpis, dziękujemy i czekamy na więcej. Chyba nic tak nie rozgrzewa ludzi tu przesiadujących jak słowa Ironman, kona i Brett Sutton. Odpowiednie podejście do trenażera, bez ściemy i całkowicie zgodne z moim punktem widzenia.

    Pozdrawiam.

  29. Napisałem brawo Krzysztof a miało byc oczywiście brawo Tomasz;)
    @Andrzej – ja trenuje na puls, pomiar mocy mam w trenazerze ale trening mam układany pod puls po wcześniejszym teście 2×8′ . Moc po każdym treningu podaje trenerowi ale pod nią trening nie jest układany. A czy i kiedy stosować pomiar mocy to np. Darek Sidor pisał kiedyś ze amatorowi wystarczy trening na samopoczucie, jak sie trochę podciągnie to na puls a jak już coś naprawdę potrafi to wtedy na moc;) Większość trenerów stosuje moc u rożnych zawodników na rożnym etapie rozwoju ale na pewno nie jest ona niezbędna a moze w wielu przypadkach zupełnie nie potrzebna:) I prędkość na trenazerze nie ma znaczenia, pilnuj pulsu i kadencji.

  30. Dzieki ogromne za artykul, dla mnie jest jak na zamowienie- dokupilem wlasnie tydzien temu drugi zebysmy z dziewczyna mogli razem trenowac :). Nie chce rozpisywac sie zbyt dlugo, ale mam jedno pytanie w zasadzie do wszystkich. Nie zamierzam kupowac miernika mocy bo to za droga zabawka na moj kompletnie amatorski poziom ale zastanawia mnie co w takim razie mierzyc? Wiekszosc trenazerow ma regulacje oporu ale dwa trenazery ktore mam maja bardzo rozne stopnie (najwyzszy z jednego jest duzo lzejszy niz najwyzszy z drugiego). Dodajac do tego fakt ze mozna zmieniac przerzutki, powiedziec ‚zrobilem godzine ze srednia predkoscia 30km/godz’ tak naprawde nic nie znaczy bo moglem to zrobic na przyklad zupelnie bez oporu. Czy w takim wypadku kadencja, predkosc i puls to wystarczajace dane zeby trener mogl rozpisywac trening? Czy tak jak napisal Grzegorz, to dziala dla zawodnikow z wieloletnim doswiadczeniem ktorzy znaja swoj organizm i mozliwosci. Pytam bo pierwsze od marca prawdopodobnie bede szukal trenera a po drugie zastanawiam sie jakie gadzety przy rowerze sa naprawde przydatne. W tej chwili moje treningi maja prosta zasade, bez wiekszego mierzenia staram sie po prostu jechac swoje (czas) regulujac obciazenie w zaleznosci od zmeczenia- w rowerze jak wspominalem dopiero zaczynam.

  31. Brawo Tomasz! Wpis swietny!
    Rafal, masz racje, bawmy sie triathlonem! Ja sie nim bawie i chlone ten sport jak dziecko bajki:)
    Szkoda,ze nie udalo sie nam spotkac w StMoritz. Bylismy w tym samym czasie. Julita probowala uzyskac kontakt z Alicja przez FB. Moze uda sie nastepnym razem:)
    Wszyscy korzystamy z wpisow,felietonow,artykulow,komentarzy,tych goracych tez:)))
    Warto sie spierac:) Tak tez sie rozwijamy i …poznajemy:)

  32. @ Marcin nigy nie obrażałem żadnego z trenerów. Za mało umiem zeby ich oceniac. Niekompetencja a brak doświadczenia w trenowaniu 50+ to dwie zupełnie rózne rzeczy. :):):). Jak widzisz nie tylko ja nadinterpretowuje wypowiedzi i jestem niekonsekwentny. A wstrząsy co jakiś czas przydają sie każdemu nie tylko mi:):):). Ja pytania zadaje nie dlatego zeby ślepo naśladować innych tylko analizować i zastanawiać się co z tego moze mi sie przydać a co nie. I dlatego tak chętnie sam opisywałem swoje początki i doświadczenia. Uważałem ze moje błędy i sukcesy mogłyby sie komuś przydać ( szczególnie innym początkującym) ale juz sie z tego skutecznie wyleczyłem:):). Pojutrze Walentynki…miłujmy sie:):):):).

    A wracając do merytorycznej dyskusji jazda na rowerze z pulsometrem jest super dla doświadczonych zawodników którzy znają swój organizm. Dla początkujących to fajne urządzenie pozwalające mierzyć intensywność wysiłku. To tak jak profi-biegacze mogą biegać bez pulsometru bo potrafią oszacować swoje tempo do 2-3s/km

  33. Musze przyznac ze prawie sie poplakalem (ze smiechu) czytajac komentarze Tomasza! I o to wlasnie chodzi zeby traktowac traithlon jako zabawe, hobby, sposob na poprawienie samopoczucia a nie tylko patrzec na czasy, winiki, moc, czy jej brak. Wielu amatorow tak sie w tym wszystkim ‚zapetla’ ze po 2-3 latach to tak naprawde juz nie wiedza dlaczago trenuja, dlaczego zaczeli sie bawic w ten sport i triathlon nie sprawia juz frajdy.
    Nawet Ironman przyznal ze sredni czas startow amatorow na pelnym dystansie to niewiele ponad 2 lata (co dla nich z biznesowego punktu widzenia jest problemem).
    Cieszmy sie triathlonem i nie pozwolmy zeby przewrocil nasze zycie do gory nogami, wszystko z umiarem, pol flaszki w tym przypadku to lepiej niz cala 🙂
    Tomku, prosimy o wiecej!!!

  34. Co prawnik to prawnik! Brawo Krzysztof! Zwięźle, prostym językiem i na temat;) Nawet trenujący z pomiarem mocy nie maja już chyba wątpliwości;) Ale mam takie pytanie czy jak ktoś nie pamieta, żeby poprzedniego dnia coś spożywał a pulsometr jednak wyraźnie pokazuje, ze tak to czy pożyczyć pulsometr od kolegi czy swój założyć żonie i zrobic awanturę czy zjeść trochę pasztetowej i moze przejdzie (moze Krzychu D pomoże w temacie)?

  35. @Paweł wiadomo że po połówce to już z górki i ani się człowiek spostrzeże to poleci ale w naukowej dyskusji- a o takiej mówimy kiedy chodzi o teorię treningu triathlonowego, nie można twierdzić że połówka to to samo co litr.:-) Pierwszy z brzegu przykład to znany raczej większości Pudzian – nasz flagowy strongman ( czyli taki inny ironman) twierdzi że dla wyników liczy się umiar z alkoholem i on taki zachowuje bo pije codziennie tylko pół litra i chyba coś jeszcze wspomniał o piwach ale nie pamiętam. Może się trochę tu zakałapućkałem bo już nie wiem czy to co powiedział Pudzian świadczy że Andrzej miał rację czy że ja. Ale z kolei przypadek Pudziana to jest inna liga i raczej nie wiązałbym go z pulsometrem tylko z pomiarem mocy o której Andrzej wspomniał że nie rozpoznaje nawet litra. I z tym się zgodzę bo myślę że jak ktoś już mierzy moc to znaczy że ją ma w dużej ilości ( tak jak np. rzeczony Pudzian ) a wtedy to już nawet litr nie przeszkodzi choć z drugiej strony nie widziałem aby rycerze Jedi którym mocy na ogół nie brakowało ( niejaki Lord Wader musiał nawet nosić na pysku pdobną kratkę jak Hannibal Lecter żeby tę moc jakoś trzymać w ryzach) pili po kątach. Ale tu też stuprocentowej pewności nie mam bo kto widział trzeżwego dorosłego faceta który by wymachiwał latarką z założoną kolorową szybką.
    W sumie to jestem zagubiony i chyba dołączę do grona tych co kwestionują wartości poznawcze wypowiedzi na łamach AT.

  36. Paweł, bo emocje musza byc, wtedy dyskusja staje sie bardzie wzbogacajaca dla innych;) A wywoływanie emocji u mnie to norma:)
    A teraz wracając do merytoryki treningu, chociażby wspomnianego roweru na trenazerze i przykładowych rozpisek poddawanych przez rożnych zawodników – przede wszystkim trzeba sobie zadać pytanie na jakim ja jestem poziomie, etapie zabawy w tri, ile lat trenuje i porównać to z tym od którego chcemy czerpać. Oczywiście znaczenie ma tez do jakiego dystansu trenujemy ale jak analizujemy poszczególne zadania to ważniejsze wydaje sie jaki mamy staż. Na swoim przykładzie widzę, ze trening kolarski jaki miałem w ub roku nijak sie ma do tego obecnego i oczywiście sztuka jest wiedzieć na jakim etapie własnego rozwoju zastosować taki bądź inny bodziec. To jak trenuje Andrzej, mkon czy Rafał z Alicja moze byc dla mnie informacja cenna ale nie przełoże tego na siebie, nawet bym nie próbował. Ale już np. Arek który robi świetne wyniki i ma duże predyspozycje moze więcej skorzystać z takich rad od dobrych AG. Ja wiem, ze na obecnym etapie dobry trener mnie rozwija i sam nie zrobiłbym tego a dodatkowo miałbym codziennie setki wątpliwości, pytań itp;)

  37. @Tomek ale z tego co widzę to Andrzej właśnie tak napisał, że pulsometr wie więcej i o „połówce” też wie 🙂
    A tak poza tym fajny artykuł i niezłe emocje w komentarzach.

  38. i dodam jeszcze że choć być może takie stwierdzenie nie było intencjonalnie nieprecyzyjne, dla trenujących amatorów nie mających jeszcze dużo własnych doświadczeń może być w poważnym stopniu misleading. Można bowiem na jego podstawie pomyśleć że 0,75 nie wpływa, a jednak to nie prawda.

  39. Ja pomimo dużego szacunku dla @ Andrzeja K., jego doświadczenia triathlonowego i osiągnięć, pozwolę sobie się z nim nie zgodzić na temat tego co napisał o pulsometrze. Z moich co prawda nie długoletnich doświadczeń ale też nie mówimy o przypadkach sporadycznych ,wynika niezbicie że pulsometr wie już nawet że zrobiłem pół litra. To pozwala dużo precyzyjniej wyznaczyć zakres „HIT” w dniu poprzedzającym pomiar.

  40. Grzegorz, poświęciłem Ci sporo uwagi, bo jesteś ważny:) Każda owieczka jest nasza:) Nawet ta błądząca czasem;)) A mój obecny wpis nie dot. spraw merytorycznych tylko uzmysłowienia czytającym, a być może i Tobie samemu, jak to co piszesz jest niekonsekwentne. Bo jak piszesz o niekompetencji trenerów, którzy nie potrafią trenować osób 40+ czy 50+ to ja się z tym nie zgadzam i uważam, że ich obrażasz. Takie jest moje zdanie poparte własnym doświadczeniem. Czym innym jest powiedzenie, że trener nie jest mi potrzebny, potrafię się trenować sam jak Andrzej. Ale jednocześnie jak piszesz, że są niekompetentni to dlaczego zasypujesz ich pytaniami i ich zawodników, którzy realizują ich plany? mkon trenuje z trenerem i mu ufa, nie wyobraża sobie inaczej, ja także. I ja także ufam innym zawodnikom bardziej doświadczonym ode mnie (a to większość obecnie), słucham ich, uczę się od nich, jestem pokorny, bo wiem jakie to trudne. I ja nie pozwoliłbym sobie na taką kategoryczną uwagę, że ktoś się nie zna mając tak skromne doświadczenie jakie mam. To tylko o to chodzi. A dlaczego tak rozebrałem na czynniki pierwsze Twoją wypowiedź? Żeby prawdzie stało się zadość i zadać kłam manipulacjom:)))
    A kończąc temat planów treningowych, każdy z nas wymienia między sobą uwagi dot. treningu, to jest normalne ale jednocześnie mając na względzie coś takiego jak prawa autorskie nie pokazuje szczegółów swoich planów publicznie. Dla mnie to jest standard. Z szacunku dla osoby, która taki plan układa i dla której jest to praca. Ale z drugiej strony nawet pokazanie wybranego tygodnia treningu dla konkretnej osoby nie daje zupełnie nic innym osobom. Więc też nikt o to nie prosi, bo wie, że nic mu to nie da. A Ty jak masz taką potrzebę poznać treningi innych osób to oczywiście masz takie prawo, żeby o to prosić ale wypominanie później komuś, że za mało Ci powiedział i to znaczy, że jest nieszczery to wybacz, nie klei się kupy;)))
    I nie obawiamy się „wzmocnienia” konkurencji:)) A zdanie nt super formy i ukończenia podtrzymuje, bo pierwszy IM to przede wszystkim walka o ukończenie, bo tak wiele rzeczy może pójść nie tak, nawet sam mkon, doświadczony zawdonik, tak twierdzi;) I życzę Ci, żebyś ukończył w jak najlepszym czasie! Zasługujesz na to swoją ciężką pracą:) Ale cieszę się, że udało mi się Cie sprowokować;))) Przyda Ci się trochę wstrząsu:) Szczerze:)

  41. @ Drogi Marcinie!!!!!! Naprawdę jestem w szoku jak wiele miejsca i czasu poświeciłeś mojej osobie. Mam nadzieje ze juz po wizycie i pacjenci na tym nie ucierpieli.:):) Jestem również zszokowany jak na czynniki pierwsze rozkładasz moje posty:):) i jak mnie bardzo dobrze znasz:):). Od ciebie w jesieni dostałem już jedną bardzo cenna uwagę ” nie oczekuj super formy i módl sie żebyś ukończył te zawody” tak wiec pozwól, że nie będę sie ustosunkowywał do twoich wypowiedzi bo niewiele w nich merytorycznych i wartościowych uwag. Ja pytam, słucham i próbuje wyciągać wnioski dla siebie. I oczywiście zdarza sie że błądzę. Nie będę również ustosunkowywał sie do twoich jak zwyklą kąśliwych uwag bo to nie wątek o mnie. Jeśli natomiast kiedyś drogi przyjacielu twoim startem „A” będzie maraton to z przyjemnością przekaże ci cale swoje doświadczenie z 7 lat biegania ponad 20 maratonów. Miałem trenerów, płaciłem z plany ale przez myśl mi nie przejdzie żeby nie podzielić się uwagami o ich skuteczności i swoim doświadczeniu z tymi którzy o to pytają. I nie muszę nikomu przekazywać kupionego planu wystarczy że stwierdzę….” przez x lat robiłem to i to….u uważam ze na mój organizm działało to tak i tak” albo …”Moim zdaniem po kilku latach treningów uważam ze największy progres dal mi taki a taki bodziec, trenowany w takim a takim okresie przygotowań”….. To są merytoryczne uwagi ludzi którzy maja duże doświadczenie w treningu, reprezentują na tyle wysoki poziom sportowy że nie obawiają sie , że w ten sposób wzmocnia konkurencje. A poza tym drogi Marcinie sami ( z innymi ekspertami) stwierdziliście że….ponoć jestesmy jedną wielka rodziną, najwspanialszą grupą wyjątkowych ludzi wiec po co miałoby być wśród nas tyle nieszczerości i ukrywania rzeczy które mogą sie przydać innym….prawda.:):):)
    I naprawdę niegodzien jestem abyś tak długo zajmował sie moją skromną osoba:):):):).
    I nie dopatruje sie żadnego spisku na AT po prostu nie akceptuje krytyki która jest sama dla siebie ( byle coś napisać), niepoparta żadnym doświadczeniem ani merytorycznym uzasadnieniem a właśnie z takimi wypowiedziami spotykałem sie najczęściej w komentarzach ze strony ekspertów stąd moja irytacja i negatywna ocena merytoryczności rozważań. Z tego względu przestałem być forumowym ekshibicjonistą ( jak pamiętasz: TI, wyboru siodełka,badań, planów treningowych itd). Pozdrawiam przepraszam wszystkich odejściem od tematu ale zostałem sprowokowany:):):)

  42. I jeszcze a propos ostatniego komentarza Grzegorza – a dlaczego uważasz, że każdy ma zdradzać szczegóły swojego treningu publicznie? Dlaczego mkon miałby to powiedzieć? (pomijam już kwestie przydatności praktycznej, bo to jak trenuje mkon ni jak się ma do tego jak możesz Ty czy ja). Zwróć Grzegorz uwagę, że większość z tych osób trenuje pod okiem trenera, płacą za te plany i zdradzanie ich publicznie nie byłoby w porządku w stosunku do trenera. To jest jego tajemnica jak trenuje zawodników. I będąc konsekwentny, że trenerzy się nie znają to nie powinieneś oczekiwać od mknona wskazówek, bo on trenuje z trenerem;)))

  43. Pełna zgoda z Andrzejem! Brawo!;) Po pierwsze a propos wstępu do artykułu, który bardzo mi się podoba to nie zgodzę się tylko z tym stwierdzeniem „Od kilku miesięcy czytałem różne artykuły na stronie Akademii Triathlonu poświęcone… debatom na temat wyższości treningu rowerowego na drogach nad trenażerem”. W tym sensie się nie zgodzę, że większość dyskusji dot. treningu rowerowego głosami jej uczestników wyraźnie wskazywała na duże korzyści treningu na trenażerze o czym Rafale piszesz. Czyli Twój głos jest kolejnym, który to potwierdza i bardzo fajnie. Osobiście też mam obawy jak sobie poradzę w tym roku na początku maja na tych zawodach, o których piszesz ale mam nadzieję, że będzie dobrze. I mam nadzieję, że będę miał okazję Was poznać, bo chyba w tym roku także startujecie na M;)))
    Co do reakcji naszego Grzegorza, to cóż, czy ktoś się spodziewał czegoś innego?:) No może można było mieć nadzieję, że oparzenie przez meduzę spowoduje jakąś przemianę ale okazało się, że nawet jad meduzy jest za słaby;))) Andrzeju, przecież wiesz, że na AT wszyscy spiskują przeciw Grzegorzowi a nieszczerość jest tu normą;))) Andrzej masz pełną rację, że Grzegorz szuka św. Grala ale co jest niekonsekwentne w jego spojrzeniu na problem – szuka go u innych, w tym także piszących na AT trenerów. Trenerów, którzy jak sam twierdzi nie znają się na tak skomplikowanym organizmie jak Grzegorz, bo ma ponad 50 lat;))) Więc po co pytać skoro się nie znają? A jak się jednak znają to nie głosi się tez odwrotnych. To jest logiczne. Rafał z żoną trenują pod okiem trenera, że tak tylko wspomnę, bo może umknęło:)

    I teraz takie zestawienie – Grzegorz pisze do Rafała – „Poruszyłeś tez sprawę braku trenerów znających sie na treningu amatorów szczególnie ” wiekowych – 40+”. Sam tez głosiłem taką teze po swoich doświadczeniach ale zostałem ” zjechany” przez innych.”
    A teraz fakt czyli co napisał Rafał – „Z własnego doświadczenia wiem, że jest niewielu trenerów, którzy nie tylko znają się na tej sztuce, ale przede wszystkim potrafią zaadoptować trening do amatorów pracujących na całych etatach, mających rodziny i niewiele czasu na trening.”

    Czyli każdy widzi to co chce zobaczyć – gdzie tu jest mowa o zawodnikach 40+? Gdzie Rafał pisze, że „brak” jest dobrych trenerów? Przypomnę także, że Grzegorz twierdził, że trenerzy nie znają się na treningu zawodników 50+, teraz obniżył wiek i jeszcze próbuje taką tezę włożyć w usta Rafała. Otóż Ty Grzegorzu prezentowałeś swoją tezę w przeszłości odnosząc się do kryterium wieku czyli, że trenerzy nie znają się na trenowaniu starszych organizmów, których to trening wg Ciebie ma się tak diametralnie różnić od młodszych. Natomiast Rafał pisze, że są trenerzy dobrze znający się na sztuce treningu ale nie zawsze potrafią go zaadoptować do ograniczonego czasu. Braku czasu a nie wieku. To dwie różne rzeczy. Mam nadzieję, że każdy tą różnicę widzi. To co piszę Rafał może się tyczyć także zawodnika w wieku 30 lat, który ma pracę, rodzinę, dzieci i mało czasu na trening.

  44. @Andrzej i masz racje…lubie tabelki i wykresy. Jak sie nie ma w nogach to próbuje sie znaleźć w tabelkach:):).Macie wiele lat startów i potraficie krytycznie spostrzec na pewne rzeczy bo wynika to z doświadczenia. Ja jestem na początku drogi i wszystko poznaje od początku. Np to ze na rowerze czasowym trzeba pedałować:):). Mam nadzieje ze twoje uwagi uda mi sie jak najszybciej wcielić w zycie:):):) Dzieki

  45. @Andrzej…..sory sory sory……bije sie w piersi gdyż pisząc to nie miałem na myśli Was ( tzn Ciebie i Grzegorza z USA). Rzeczywiście Ty tez piszesz otwarcie o to tym co robiłeś i jak robiłeś, co na ciebie działało a co twoim zdaniem było niepotrzebne…podobnie Grzesiek. Mkona juz zdecydowanie mniej zdradza co i jak robi ( nawet w dyskusji stwierdził ze nie wie co to jest próg beztlenowy i tempo w tlenie:):):):)). Przecież tu nie chodzi o to zeby sie pochwalić ile sie przejechało w danym miesiącu na rowerze czy przebiegło kilometrów tylko ile było w tym siły, wytrzymałości i tlenu a o tym większość naszych ekspertów milczy. Jeszcze raz proszę o wybaczenie:):):) dziękuje za dotychczasowe wpisy i proszę o jeszcze:):).
    @Rafał dzięki za odpowiedzi i powodzenia w Afryce no i pozdrowienia dla małżonki. JI jeszcze pytanie jesli na rowerze jedziesz na tętno to jaki test stosujesz do oznaczenia progu AT i wyznaczenia stref?Conocniego?

  46. Super tekst. Mam nadzieję, że i w moim przypadku kręcenie pod dachem przyniesie pozytyw w postaci lepszych wyników na zawodach. Wkońcu, trzeba brać przykład od najlepszych:)

  47. @ Grzegorz M . Czy czytajac ” … wreszcie ktos napisal szczerze
    i otwarcie o swoim warsztacie … ” mam rozumiec , ze wszyscy poprzednicy ktorzy o tym pisali , ja czy Mkon nie pisali
    szczerze ? Czy tak ? Jestem na AT od ponad trzech lat i przy kazdej sposobnosci podkreslalem zalety SB (spinning bike) na ktorym robie 100% treningu od pazdziernika do kwietnia . Czas roweru z ostatniego 1/2 IM w ubieglym roku to 2:25 a jestem kilkanascie lat starszy od Rafala . Trenazer pomimo niewatpliwych zalet ma jednak powazna wade(sa wyjatki) , „uwiazana” w nim rama w czasie treningu podlega bardzo duzym naprezenia , ktore w normalnych warunkach(jazda na drodze) nie maja miejsca . Moze to prowadzic do mikropekniec . Oczywiscie producenci ani sprzedawcy wam tego nie powiedza . Znam wielu ludzi , ktorzy w trenazer maja zapiety stary rower tylko i wylacznie do treningu na trenazerze.
    Mysle Grzegorz , ze za bardzo przywiazujesz uwage do numerkow i gadzetow . Dla mnie to bedzie 17 sezon w TRI , nie mam miernika mocy i nigdy nie mialem . Dokladnie z powodow o ktorych napisal Rafal . Miernik mocy nie bedzie wiedzial czy poprzedniego dnia wypoczywales lezac na kanapie czy „zrobiles litra” z kolega , pulsometr bedzie .:-) Co, jezeli zalozysz jechac zawody na 250W a tego dnia nie bedziesz w dyzpozycji by to zrobic – masakra na biegu . Garmina kupilem dopiero w ubieglym roku i gdybym wiedzial jak bardzo jest nieprecyzyjny (oszukuje) nigdy bym nie kupil . Uzywam pulsometru i wiem , ze 1/2 IM moge przejechac na 150 BPM , caly IM na 145 i to cala wiedza tajemna . Nigdy , z wyjatkiem plywania nie mialem trenera i nie widze takiej potrzeby. Trenuje ,o czym wielokrotnie pisalem na AT, w/g planu z ksiazki Dona Finka ” Be Iron Fit” (akualnie $11.5 na Amazon) . Nie jestem absolutnie niewolnikiem tego planu , adaptuje go do swoich mozliwosci i innych zajec . To moj „sekret” !
    Jezeli probujesz znalezc „triatlonowy kamien filozoficzny” , ktory kazdego zmieni w mistrza to prozy Twoj trud . Wierz mi !
    To co pracuje dla Rafala czy dla Mkona wcale nie musi byc najlepsze dla Ciebie czy dla mnie . Nie badz niewolnikiem cyferek , bedziesz mial mniej stresu a o wiele wiecej przyjemnosci . Powodzenia ! 🙂

  48. Jeszcze raz dziekujemy za wszystkie pytania i komentarze, chybe rzeczywiscie nie obedzie sie bez kolejnego artykulu 🙂 Nie bede w stanie odpowiedziec na wszystkie pytania szczegolowo wiec postaram sie podac kilka faktow nt mojgo treningu krore powinny odpowiedziec na wiekszosc pytan:
    1) Obecnie nie stosuje pomiaru mocy podczas treningow (z tego co wiem to zaden z zawodnikow trenowanych przez Bretta Suttona nie uzywa). Trenujemy tak jak danego dnia pozwala organizm – na moc ma wplyw wiele czynnikow jak trening z poprzednich 2-3 dni, stres w pracy, domu, odzywianie, sen… wiec porownywanie numerow moze tylko dodac do tego stresu . Pomiar mam podczas zawodow ale jade bardziej monitorujac tetno a moc tylko na podjazdach zeby nie przesadzic. Moge podzielic sie moca z nastepnych zawodow (pod warunkiem ze niezle pojade 🙂
    2) Pytanie nt silowni – zamiast silowni czesc treningu to trening silowy ale specyficzny do triathlonu: plywanie z lapkami, duze obciazenie/podjazdy na rowerze, podbiegi albo tasma ustawiana na podbieg. Nawet gdybysmy chcieli to na silownie nie starcza czsu.
    3) Trening do Ironmana – to temat-rzeka, naljepiej obraz naszego treningu odda artukul napisany przez Brett’a o Matt Trautman (wygral Ironman w Walii i 70.3 Poludniowa Afryka) i przygotowuje sie do Ironman Poludniowa Afryka za 8 tygodni. My tez wystartujemy w Poludniowej Afryce wiec cykl przygotowan jest podobny (niestety artykul tylko po angielsku):
    http://trisutto.com/the-ten-phases-of-ironman-preparation/
    4) Wlasnie skonczylem 3 godzinny trening na trenazerze, Alicja ciagle kreci – chyba rzeczywiscie trzeba miec do tego zaciecie i 3 kanaly Eurosport!!!
    Powodzenia i do nastepnego artykulu, prosze napiszcie jaki temat poruszyc. Mam nadzieje ze Lukasz udostepni troche miejsca na stronie Akademii.
    Alicja i Rafal

  49. Mój rekord na trenażerze rolkowym (bo tylko taki mam), to 3h. najgorsze jest to, że dupa boli bardziej, bo nie ma możliwości zmiany pozycji za bardzo – wywrotka murowana 🙂 chociaż już opanowałem pedałowanie na stojąco (przez chwilę) nawet na rolkach! Nie mam już też problemów z piciem z bidonu i przełączaniem funkcji zegarka podczas pedałowania. Ostatnio oglądam namiętnie filmy (nie mylić z NAMIĘTNE…uprzedzam reakcję „loży szyderców” w osobach Mr. Strześniewski i Mr. Papierz). Takie trzygodzinne pedałowanie to dwa dobre filmy.

    @Rafał – widzę, że zarzuciliśmy Cię pytaniami na kolejny długi artykuł :-)) no ale jak ktoś robi takie wyniki jako pracujący amator, to nie ma się czemu dziwić 🙂

  50. Podobno tak naprawdę „wszystko jest w głowie”. Myślę, że ta zasada nie dotyczy żadnego innego rodzaju treningu tak bardzo, jak kolarskiego na trenażerze. Moja głowa wytrzymała (do tej pory) najdłużej 1:40. Wiem, że są tutaj duuuuużo lepsi w te klocki 🙂 Myślę, że powyżej 90 minut to już rodzaj transu i medytacji bardziej, niż treningu 🙂 Niestety, oglądanie nawet najbardziej motywujących materiałów video na dłuższą metę nie pomaga – i tak zaczynam koncentrować się głównie na niezwykle dłużącym się czasie treningu i już nawet nie wiem, co oglądam 🙂 Za to na pewno pomaga mi jak największe urozmaicanie treningu – staram się trenować tak, żeby po maks. 15 minutowej (strasznie dłuuugo) rozgrzewce robić 5 – 10 minutowe bloki zadań (ostre przyspieszenia, „podjazdy”, różne interwały, kręcenie jedną nogą), przeplatane 2-3 minutowymi przerwami regeneracyjnymi. Czy dobrze zrozumiałem, że dłuższe treningi jeździsz jednak na zewnątrz? A na trenażerku tak do 90 minut? 🙂

  51. Mam jeszcze kilka pytań:
    1.Jaki miales czas na 1/2IM przed rozpoczęsciem treningów na trenażerze. Tzn z jakiego czasu zrobiłes te 2:35. A moze potrafisz podac FTP o ile wzrosła ( przed i po rozpoczęciu treningów)
    2. Czy do pełnego dystansu IM stosujesz te same bodzce treningowe. Podejrzewam ze zwiększasz objętość ale czy tez intensywność? Czy tez trenujesz dużo ale głownie w tempie wyścigowym IM bez ” upodlania sie”
    3. Ile razy trenujesz w tygodniu rower, bieg , pływanie.
    Jeśli to zbyt szczegółowe pytania to sorry:):) zrozumiem ale wydaje sie ze jest ponad to jak ukrywanie przed innymi zasad swojego treningu a twoje doświadczenia naprawdę może nam sie przydać.
    4. Poruszyłeś tez sprawę braku trenerów znających sie na treningu amatorów szczególnie ” wiekowych – 40+”. Sam tez głosiłem taką teze po swoich doświadczeniach ale zostałem ” zjechany” przez innych. Czy możesz w kilku punktach podać główne różnice jakie powinny byc w podejściu i specyfice treningów profi/amator/masters. Dzieki:):)

  52. Bardzo dziekuję za komentarze i pytania. Bardzo się ciesze, ze zainteresowanie moim pierwszym artykułem jest całkiem spore. Postaram się odpowiedzieć na pytania w czasie przerwy obiadowej, najpóźniej jutro!
    Pozdrawiam,
    Rafal

  53. NOOOOOOOOOO wreszcie ktos napisał szczerze i otwarcie o swoim warsztacie:):). Myśle ze inni nasi konsulatanci/specjaliści powinni brac z Was przykład a nie ograniczać sie do loży szyderców:):) Na pewno nam amatorom bardzo sie przydadzą wszystkie uwagi praktyczne innych amatorów. Czy mi powiedzieć jak z twojej perspektywy wygląda ekektywność bodźców treningów ( na twój organizm). Co wg ciebie stanowiło o największym progresie: jazda w tlenie,interwały tempowe blisko FTP, wychodzenie ponad FTP? No i odwieczne pytanie jak z uzupełniającym treningiem siłowym? Druga sprawa to czy moce uzyskiwane na trenażerze sa adekwatne do tych na szosie…wg ciebie oczywiście. Ja mam pomiar w piaście ale często te moce z Powertapa i komputera sie rozjeżdżają -róznica 20-30W. Jeszcze raz dzieki za otwartość i szczerość i oczywiście czekam na więcej:):):):) . Powodzenia

  54. Zgadzam się w 100% z wnioskami płynącymi z tego tekstu. Fakt, jazda w terenie jest ciekawsza. Ale również uważam że efektywność treningu i czasu na trenażerze jest korzystniejsza. To nasze głowy i monotonia mówią nie takiemu treningowi

  55. W końcu coś konkretnego na temat treningu kolarskiego i trenażera! Wielkie dzięki… Cały czas uważam, że na temat treningu kolarskiego mało pojawia się artykułów na AT…! Pozdrawiam

  56. mogę tylko przyklasnąć:) A jak z długimi wyjeżdżeniami na rowerze, włączasz jazdy po 3-4h z zadaniami? Np. coś w stylu 5x 30 minut na intensywnosciach strefy 2,3,4/ kilka minut luznego krecenia?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here