Triathlon pod mikroskopem wyszedł z laboratorium

0

Od Redakcji: Projekt Akademii Triathlonu i Laboratorium Synevo, z którego korzysta kilkudziesięciu triathlonistów w całej Polsce, nabiera rozpędu. Już za półtora miesiąca wielka kulminacja, czyli badania krwi zawodników, którzy biorą udział w projekcie, a którzy wystartują w pierwszej polskiej edycji zawodów Herbalife Ironman 70.3 Gdynia. Za nami już kilka serii pobrań, analiz i wniosków. Nad całością projektu czuwa i koordynuje Małgorzata Łukasik, która napisała kolejny raport z frontu. Zapraszamy! 

Małgorzata Łukasik:

Czy triathloniści też tak mają, że rezultaty treningów przechodzą ich oczekiwania, a wszystko dzieje się albo samo, albo przez przypadek? W moim badawczym projekcie tak właśnie się zdarzyło.  Mikroskop spakował wczasowy futerał i razem ze mną załatwiał swoje triathlonowe sprawy. 

Warszawa wyznacza granice Gdyni

Kilka tygodni temu, jeszcze będąc w stolicy, mikroskop miał zmierzyć się oko w okular z głównym organizatorem zawodów w Gdyni. W trakcie spotkania słuchał o sposobie organizacji mety, żelaznych zasadach i twardych regułach wyznaczonych przez niezłomną organizację Ironman. Wiedząc, że korzysta jedynie z gościnności dyrektora-organizatora na czas trwania zawodów zaczął szukać dla siebie miejsca gdzieś miedzy płotem a namiotem, między makaronem,  bananami, a chłodzącymi basenami. Szybko okazało się, że Gdynia ma wielkie serce dla takich wywrotowców i możemy rozstawić się tuż przy mecie, obok namiotu medycznego, zaraz za strefą sędziów, fleszy i medali. Będzie więc szansa na szybkie wyłowienie z tłumu naszych 45 triathlonistów, jeszcze przed tym jak zaczną w strefie regeneracji korzystać z tego, co przyjemne, a do tej pory zabronione. 

2

Łódzkie wnioski

Aby mikroskop mógł wyruszyć w dalszą naukową podróż potrzebował wizy medycznej, czyli przepustki do prowadzenia badań na ludziach. Komisja Bioetyczna z Łodzi niewiele jednak miała wspólnego z organizatorem zawodów w Gdyni, bo bez rzetelnego uzasadnienia nie pozwalała na nic. Ale po skonstruowaniu wniosku z niepoliczalną ilością załączników i odwołaniach do odwołań, eksperci dali się przekonać, że to nie żart, że to sportowcy bardziej sami znęcają się nad sobą niż my nad nimi. My razem z mikroskopem będziemy się temu jedynie przyglądać bez podawania trutek i podstawiania haków. W imię nauki i dla świętego spokoju komisja wydała pozytywną opinię, badamy więc bioetycznie.

Trójmiasto w gotowości

Już w trakcie pierwszych pobrań krwi do projektu mikroskop miał szansę zapoznać się z warszawskimi zawodnikami. W przypadku triathlonistów z Pomorza komunikacja była wyłącznie zdalna. Spakowaliśmy więc projektowe dokumenty, przeciwsłoneczne okulary i wyruszyliśmy do Gdańska na spotkanie z naszymi – dotąd nieznanymi. Przedstawiać się nie było trzeba. Świat jest mały i okazało się, że zawodnicy już nieco o sobie wiedzieli: „to Ty biegasz maraton w 2:55”. Było ich dużo, a nawet więcej, dołączyła też ciężarna żona jednego z zawodników, która na pytanie o termin porodu zupełnie swobodnie odpowiadała, że spodziewa się rozwiązania między triathlonem w Suszu a zawodami w Gdańsku. Nawet ciąże triathlonowe rządzą się innymi prawami, a Filip – starszy brat malucha z brzucha, ma lat kilka i tyle samo już pianek pływackich. Nasi uczestnicy zajmują się na co dzień różnorodnymi dziedzinami, pracują w wielu branżach, ale króla nadbałtyckiej czekolady nikt się nie spodziewał. Możliwe, że mikroskop skorzysta jeszcze kiedyś z zaproszenia do fabryki łakoci i tam zorganizuje poprojektowe spotkanie z degustacją lokalnych smakołyków. Pływać w zbiornikach z czekoladą nie wolno, ale może chociaż jakiś odlew? Czekolada zawiera dużą ilość magnezu, byłoby więc zdrowo.

W Gdyni pobrania, w Gdańsku badania

Następnego dnia nadarzyła się też szansa, by po raz pierwszy osobiście dotrzeć do gdańskiego laboratorium, które będzie zaangażowane w sierpniowe badania po zawodach. Laboratorium co prawda znajduje się w innej lokalizacji, ale pod tą samą banderą – Synevo. Okazało się szybko, że fotele do pobrań to żaden kłopot, parawan – proszę bardzo, lodówka ze stałą temperaturą? Taka być może? Jesteśmy gotowi! A dynamiczna kierownik tamtejszego laboratorium w wolnym czasie podczas spacerów ściga trójmiejskich zawodników, by zgłosili się na badania. W Gdańsku sierpień może zaczynać się nawet od jutra.

3

Z Majorki do Wrocławia

Mikroskop dostał też pstryka w obiektyw. Za brak odwagi, jak się okazało. Jeszcze przed ukazaniem się pierwszego artykułu zerkał z zainteresowaniem na profile stałych bywalców. Było kilka nazwisk związanych z medycyną, ale nawet nie ośmielił się prosić ich o wsparcie. Po kilku miesiącach, w trakcie obozu na Majorce, w kuluarowych rozmowach między treningami, jeden z lekarzy-triathlonistów sam zaczepił uczestnika badań i zasugerował, że chętnie by się przyjrzał projektowi. Kiedy dotarły do nas wieści z Balearów, natychmiast wysłaliśmy z mikroskopem wiadomość i już po kilku dniach umówiliśmy się na spotkanie we Wrocławiu. Profesor Artur Pupka przyłączył się do badań. Nie można mieć lepszego wsparcia merytorycznego w tej dziedzinie. 3 w 1. Specjalista medycyny sportowej, profesor nauk medycznych i aktywny triathlonista. Spotkanie trwało godzinę, a wyznaczonych zadań wystarczy co najmniej do jesieni.

Warszawa po raz trzeci

Z takim pozytywnym bagażem po urlopie wróciliśmy z mikroskopem do laboratorium przy Dzikiej, by z rozpędu zacząć trzecią serię pobrań. Kalendarz nam sporo namieszał, bo pobrania przypadały na długi czerwcowy weekend. W punkcie pobrań tłumów nie było. Chodziłam ze spuszczonym wzrokiem, mikroskop zerkał przez załzawiony okular. Miało być pięknie, wszystko gotowe, a uczestnicy zamiast do nas wybrali się pewnie za miasto na grilla. Fatalny scenariusz. Całe szczęście, że rzeczywistość była inna. Jesteśmy już po trzech pobraniach, kompletuję dokładnie 45 zestawów wyników, 45 zamrożonych surowic. Niezawodni, znowu wszyscy odhaczyli się na liście.

 

firm 19798_05782a_big

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here