Triathlonowe mity, czyli pułapki na początkujących.

5
43

„Przed treningiem pływackim nic nie jedz! Najlepiej pływać na czczo”, „Koła musisz napompować na maksa. Najlepiej trochę więcej atmosfer niż napisali na oponach”, „Nie zakładaj nowych okularków pływackich na zawody!” – to tylko niektóre z mitów, jakie słyszałem na przestrzeni ostatnich kilku lat przygody z triathlonem. Czas włożyć kij w mrowisko i przyjrzeć się niektórym obiegowym stwierdzeniom, które moim zdaniem trzeba zweryfikować… i obalić. W końcu człowiek dojrzewa i nabiera doświadczenia, prawda? Jestem zdania, że wszystkie tego typu stwierdzenia należy z góry odrzucić, zakładając, że każdy zawodnik jest inny i to co pasuje jednemu, niekoniecznie będzie dobre dla drugiego. Z okularkami pływackimi mam akurat tak, że zawsze te nowe, po raz pierwszy założone, nie parują, świetnie przylegają i nigdy nie przeciekały. Jeżeli tylko bym mógł, zakładałbym nowe okularki na każde zawody! A skąd wziął się ten mit? Myślę, że powstał kilkadziesiąt lat temu, kiedy materiały, z których produkowano sprzęt sportowy, były kiepskiej jakości. Rozumiem wspomnienia np. Jurka Górskiego, który opowiadał mi, jak to założył nowe okularki na zawody na Hawajach i bardzo z tego powodu cierpiał, ale to było… wieki temu! Wówczas materiał, z którego je robiono, przypominał raczej oponę samochodową pociętą na paski. Dziś elastyczność tworzywa jest tak doskonała, że nowy sprzęt pasuje jak ulał niemal od pierwszej przymiarki. To samo z obuwiem. Pamiętam, że najlepiej czułem się w nowych butach pewnej marki na pierwszym treningu! Idealne dopasowanie, wyściółka niczym nie przetarta –  można było biec bez skarpetek. 

 

A to maksymalne ciśnienie w oponach?! Skąd to się wzięło?! Z przerażeniem obserwowałem w tym roku w Gdyni i w Poznaniu, jak początkujący naprędce wymieniali dętki tuż przed startem, a ze strefy zmian dochodziły od czasu do czasu odgłosy jak z pola bitwy. Obiegowy mit mówi, że im twardsza opona, tym szybciej pojedziesz, i mało kto bierze pod uwagę takie zmienne jak: temperatura powietrza w dniu zawodów, nawierzchnia i waga zawodnika. A później albo widać zrozpaczonych zawodników na trasie, którzy zmieniają dętki, albo co gorsza ktoś leży na poboczu, bo dobił oponę do 13 atmosfer i coś co nazywa się przyczepnością nie istniało… a właśnie zaczęlo kropić i okazało się, że trasa jest jednak trudna technicznie, z mnóstwem zakrętów. 

 

Zapraszam Was do współredagowania poradnika. Stwórzmy razem „Zbiór triathlonowych mitów”. Przyda się nie tylko żółtodziobom, ale również starym wyjadaczom, którzy od lat nie zmieniają być może złych nawyków. Mam dla Was 10 propozycji, które pojawiały się w rozmowach ze znajomymi zawodnikami i trenerami. Pod artykułem dopisujcie swoje, a po konsultacji z naszymi trenerami, wybierzemy najciekawsze.

 

1. „Jestem kiepskim pływakiem, więc żeby nie walczyć w „pralce”, ustawię się z przodu, pierwsze 400m gaz, a później zrobi się pewnie lużno” 

 

Nie zawsze się sprawdza. W Zurichu słono zapłaciłem za takie myślenie. O ile mogło się to sprawdzić podczas pływania w piance, bo zyskuję nawet 10 minut na dystansie, o tyle podczas pływania bez neoprenowego wsparcia, takie myślenie spowoduje walkę o przetrwanie na pierwszym kilometrze. Podczas IM Zurich ustawiłem sie w pierwszym rzędzie, pływanie bez pianek, i przez kilkaset metrów płynąłem pod wodą, od czasu do czasu nabierając tylko powietrza, o które musiałem walczyć, przebijając się przez pływaków nade mną. Po prostu tłum lepszych triathlonistów przeszedł po mnie jak walec.

 

2. „Koła dopompowane na maksa” 

 

Najpierw sprawdź, co pisze producent twoich opon. Później przeanalizuj warunki atmosferyczne i rodzaj trasy (płaska i długie proste, czy techniczna z wybojami i dziurami? Pada czy świeci słońce?). 

 

cisnienie w_kolach

 

3. „Nie zakładaj nowego sprzętu sportowego na start (buty, okularki, strój sportowy)” 

 

Bzdura! (PROŚBA O PRZECZYTANIE ARGUMENTACJI DO KOŃCA!) 

Sprawdź, czy twoje ciało jest na to wrażliwe. To sprawa bardzo indywidualna. Tak jak pisałem wyżej – zawsze czułem się rewelacyjne na starcie w nowym sprzęcie, który wcześniej przymierzyłem i nie miałem do niego uwag. Wiele dzisiejszych materiałów, z których zrobione są okularki czy buty biegowe i rowerowe nie wymagają tzw. ułożenia się, a wręcz przeciwnie – im nowsze tym lepsze. Najlepiej przetestować start w nowym sprzęcie na zawodach typu C lub B. Ponieważ ten punkt budzi najwięcej kontrowersji, podkreślę jeszcze raz bardzo wyraźnie, że nie namawiam wszystkich do startowania w nowym sprzęcie, a daję jedynie sygnał, że być może niektóre osoby będą czuły się lepiej, zakładając na zawody nowe okularki czy nowe buty. Piszę to, mając doświadczenie w stosowaniu tego typu „zabiegów”. Ja również byłem „wyznawcą” stosowania sprzętu, który przeszedł dziesiątki godzin treningów, ale zupełny przypadek sprawił, że zacząłem zmieniać to myślenie. W ubiegłym roku tuż przed zawodami w Olsztynie, na rozgrzewce, pękły mi okularki. Musiałem kupić nowe na dosłownie kilkanaście minut przed startem. Płynęło mi się fantastycznie. Inny przykład również z ubiegłego roku, kiedy to na jedne z zawodów typu B zabrałem nowe buty. Biegło mi się REWELACYJNIE. Stąd obalam mit mówiący o tym, że nie powinno się startować w nowym sprzęcie. Są osoby, którym to zupełnie nie przeszkadza. 

 

old googles1

 

4. „Dzień przed startem możesz jeść, ile wlezie i wszystko, na co masz ochotę”

 

Moim zdaniem jeden z największych mitów! Pamiętaj, że postępując w ten sposób, najczęściej poddajesz organizm na działanie bodźców, jakich nie dostarczałeś przez ostatnie pół roku. Dzień przed najważniejszymi zawodami twój żołądek dostaje uderzenie potrawami, których odmawiałeś sobie przez ostatnie miesiące. To tak jakbyś przez pół roku unikał słońca i nagle wyszedł na plażę, opalać się w samo południe. Jedzenie dzień przed zawodami pod tzw. „korek” to gwarantowana niespokojna noc, przerywany sen i problemy żołądkowe. Nie jedz na siłę, jedz, aby zaspokoić głód, jedz sprawdzone potrawy i tylko do określonej godziny przed snem. 

 

5. „Przed porannym treningiem najlepiej nic nie jeść”. 

 

I bardzo często faktycznie nie jem, ale tylko wówczas, kiedy sytuacja dotyczy lekkiego treningu pływackiego lub krótkiego biegu. Jeżeli instensywność jest wyższa lub wysoka, wówczas nie wychodzę na trening bez śniadania! 

 

6. „Muszę się maksymalnie odchudzić. Zobacz, jak wyglądają zawodowcy!”

 

A wiesz, ile mają wzrostu, jaką mają budowę kości i przemianę materii? Schudnięcie nie może być wyznacznikiem twojej formy. Znam zawodników (np. MKon czy Filip Przymusiński), którzy przy dużym spadku wagi mają problemy m.in. z kontuzjami czy z osiąganiem odpowiedniej siły biegowej i rowerowej. Trenuj i jedz zdrowo, a twoja waga na pewno będzie optymalna. Oczywiście bierzemy poprawkę na osoby, które mają widoczną nadwagę – to oczywiste, że muszą zrzucić zbędny tłuszcz, a czasami spalić nadmiar „kulturystych” mięśni. 

 

7. „Po ciężkich zawodach, mogę jeść co chcę i nic nie robić. To najlepsza regeneracja!” 

 

To faktycznie najlepsza droga, ale do zaprzepaszczenia formy i nabawienia się kontuzji. Najlepiej od razu po zawodach dostarczyć organizmowi niezbędnych składników do odbudowy zniszczonych tkanek. Dlaczego po ciężkim treningu pamiętasz o odżywkach, warzywno-owocowych koktajlach i nawadnianiu, a po zawodach idziesz wyłącznie na piwo i pizzę? Oczywiście to ostatnie nie jest grzechem, ale pamiętaj o podstawowej formie regeneracji tym, co najlepsze. A co z treningami? Zauważyłeś, co robią profesjonaliści po zawodach? Zawsze idą je „roztruchtać”, porozciągać się delikatnie. W zależności od intensywności zawodów korzystają z odnowy biologicznej. Wiedzą, że im szybciej się zregenerują, tym szybciej wrócą do treningu na odpowiednich obrotach. A już największym błędem jest „nicnierobienie” przez długie tygodnie. Aktywny odpoczynek jest lepszy od biernego. Stopniowo przechodź do kilku, czasami kilkunastu dni całkowitego odwyku od ruchu.”

 

8. „Nie chodzę na siłownię, bo od takich ćwiczeń będę większy”

 

Wszystko zależy od metodyki ćwiczeń. Jeżeli wykonujesz treningi kulturystyczne, faktycznie będziesz większy. Sprawdź w jaki sposób kształtować siłę dynamiczną a nie masę mięśniową, dostosuj swój trening do dyscypliny. Siłownia i sprawność ogólna to podstawa w każdym sporcie. Im człowiek starszy, tym więcej czasu powienien poświecić na podtrzymanie siły mięśni. Siła i szybkość są tymi cechami psychomotorycznymi człowieka, które maleją szybciej niż wytrzymałość.

 

Gym-muscle-growth

 

9. „Jestem triathlonistą nie pływakiem, więc nie potrzebuję pracować w wodzie nogami” 

 

Jeden z największych mitów pływackich w triathlonie. Mocne nogi odpowiadają nie tylko za napęd. Odsyłam do artykułu Pawła Ruraka: „Nogi w pionie. Pływaj jak najlepsi”.  

 

10. „Ćwiczę „brzuszki”, więc będę miał silny gorset” 

 

Będziesz miał silne, ale być może tylko mięśnie brzucha – i to być może, bo nie wiadomo, czy wykonujesz je poprawnie technicznie. Solidne „Core stability”, to różnego rodzaju ćwiczenia mięśni grzbietu, brzucha, a także pozostałych mięśni głębokich całego ciała, które pracują podczas napięcia (łącznie z napięciem mięśni nóg i rąk). Same brzuszki nie wystarczą, choć lepsze to niż nic. 

 

A jakie są Twoje propozycje? Napisz je w komentarzu pod tym artykułem i stwórz razem z Akademią:

 „Zbiór triathlonowych mitów”, 


podobnie jak stworzyliśmy razem „114 porad na Nowy Rok” , którego autorzy wszli w skład redakcji poradnika. Zapraszam. 

 

 

  

 

 

 

5 KOMENTARZE

  1. Marek – zgadzam się z Tobą co do żeli – wiem że są takie, których nie trzeba popijać, wiem jednak że na trasie w Malborku nie było tylko takich w bufetach.

    Co do ilości żeli to bardzo możliwe, że tyle przyjął – po co miałby bajerować „kolegów” na masażu. Cały dystans zrobił w około 9.30 h, także nie licząc pływania, to około 8 h miał na jedzenie, także wychodzi żel co około 14 minut a nie 6, więc to już by pasowało 🙂 ale nadal jest trudne to uzmysłowienia 😉

  2. Michał, z żelami to nie mit, niektóre żele należy popijać wodą/izotonikiem, innych nie trzeba wszystko zależy od rodzaju i często od własnych upodobań.
    Colę rozumiem, najlepiej jak lekko odgazowaną, ale liczba 35 żeli jest co nieco nieprawdopodobna, to żel co około 6 minut, albo to były jakieś mikrożelki, albo coś zbajerował.

  3. Jestem dopiero po 2 startach triathlonowych, ale myślę, że wyszły całkiem dobrze i powiem tak. Nie sugerowałem się opiniami i kupiłem nowe okularki na start własnie dlatego żeby nie parowały, opony napompowałem na 7 atmosfer, bo tak miałem napisane przez producenta, a jestem dosyć ciężki. I według mnie świetnym uzupełnieniem jest trening typu crossfit rozwijający całe ciało.

  4. Mi przychodzi na myśl jedna kwestia – sam boje się tego spróbować, ale mit chyba obalony – „żele energetyczne trzeba zapijać wodą, bo inaczej nie rozpuszczą się w żołądku” – na masaż w Malborku po 1/2 IM przyszedł Wojciech Łachut – zwycięzca całego dystansu. Z ciekawości zapytałem go o odżywianie na trasie, bo wyglądał na prawdę nie tknięty 😉 Powiedział, że zjadł 35 żeli. Woda mu się szybko skończyła, więc później zapijał je nawet colą… 🙂 mnie już ilość powaliła, a gdy usłyszałem o coli, to aż mnie zamroczyło 🙂 ale jak widać pomogło i ładny wynik zrobił.

    ps. to już nie mit, ale raczej anegdota: słyszałem raz w strefie zmian, jak jeden zawodnik tłumaczył drugiemu, że „te opaski na łydkach to po to, żeby cieplej było..” 🙂

    pozdrawiam!

  5. Oj kurdę… mitów będzie chyba więcej niż porad. Jeden z moich ulubionych: „W triathlonie pływasz kraulem, więc innych stylów pływackich nie musisz się uczyć i stosować w treningu”. Zapomina się tu o walorach pływania z zakresu korektywy i kompensacji. Poza tym, pływanie różnymi stylami wpływa korzystnie na „czucie wody” oraz zmniejsza ryzyko kontuzji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here