Trudny wyścig w Nowym Orleanie. Relacja Ewy Bugdoł.

1
4
Maria Randolph

Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności niedzielnego wyścigu można śmiało powiedzieć, że Ewa Bugdoł osiągnęła doskonały rezultat, zajmując siódmą pozycję. Tyle „drobnostek” wpłynęło na jakość ścigania się, że niejeden triathlonista dałby sobie spokój z dalszą walką. Jednak Ewa, mimo kilku przeciwności losu, do końca starała się uzyskać jak najlepszy wynik. Oto jej krótka relacja:

 

„21 kwietnia miałam okazję wystartować w Ironman 70.3 w Nowym Orleanie. Do końca nie wiedziałam jaki rezultat osiągnę z powodu wcześniejszej kontuzji kolana. Podczas briefingu miałam przyjemość poznać Andreasa Raelerta, który dodał mi dużo pozytywnej energii przed wyścigiem. Pływanie odbyło się w Jeziorze Pontchartrain. Woda miała 18 stopni Celsjusza. Trasa pływania niestety była źle oznakowana. Często musiałam się pytać osób na kajakach, czy płynę w dobrym kierunku i traciłam na to dużo czasu. Z wody wyszłam 3 z czasem 26:47 sekund. Trasa na rowerze zaczęła się bardzo dobrze. Utrzymywałam 3 pozycję. Na pięćdziesiątym kilometrze podczas wjazdu na drewniany most wypadł mi bidon zamocowany z tyłu, za co zostałam ukarana żółtą kartką za zaśmiecanie. Od tego momentu skończyło mi się picie, a wolontariusze niestety podawali tylko wodę w butelkach, a nie w bidonach. Nie byłam w stanie przelać wody z butelki do bidonu. Przed linią zejścia z roweru zrobiło mi się słabo i upadłam. Jeden z wolontariuszy pomógł mi wstać i potrzymał rower. Szybko wstałam i pozbierałam się do boksu. Upał i odwodniony organizm dawał mi się we znaki przez 14 kilometrów. Dopiero po kilku stacjach z napojami izotonicznymi nabrałam w końcu energii i przyspieszyłam. Na ostatnich metrach wyprzedziłam Amerykankę Beth Shutt, uzyskując końcowy rezultat 4:29:00 i zajmując 7 miejsce. Jestem zadowolona z mojego wyniku. Jest to pierwszy ukończony start w tym sezonie. Moje kolejne starty będą zależały od stanu zdrowia.”


no4    no5

 

Fot. Maria Randolph

1 KOMENTARZ

  1. Pani Ewo,
    Ogromne gratulacje.
    Pokazała Pani na czym polega prawdziwe piękno sportu i to, że nie liczy się jak wiele przeszkód podczas wyścigu nas spotka, tylko to że ze wszystkim można sobie poradzić.
    Pani występ jest dla mnie kolejną inspiracją. Dzięki niemu będę pamiętał, że gdy na trasie spotka mnie tyle niepowodzeń, (nikt nie poda bidonu, złapię gumę itp) to i tak dam radę. Bo tak naprawdę na wyścigu jesteśmy zdani sami na siebie (lub wodę organizatora :))
    Życzę mniej pecha i więcej szczęścia, a przede wszystkim duuużo zdrowia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here