Jak utrzymać wysoką formę do jesieni

0
771
Fot. Ironman

Wcale nie jest tak łatwo trafić z optymalną formą w najważniejsze zawody w sezonie kiedy te przypadają na późniejsze miesiące roku. Jeśli wybraliśmy start typu A pomiędzy sierpniem a październikiem i jest to ½ lub pełny dystans ironmana może się okazać, że nie jest to okres w którym czujemy się najlepiej. Brakuje świeżości. Życiówki nie udało się poprawić. Dlaczego piszę o tym tak wcześnie skoro pozostało jeszcze tak dużo czasu do jesieni? Właśnie teraz jest moment, w którym nakreślamy przyszły sezon startowy. Za tym idzie planowanie treningów pod konkretne triathlony. Ważne jest aby na tym etapie nie popełnić błędu.

Często scenariusz wygląda tak, że w początkowej fazie sezonu mamy niespodziewanie wysoką formę. Daje to nam duże nadzieje na kolejne starty za parę miesięcy. Wynika to z dobrze wykonanych treningów. Ale może to być złudne. Docieramy do szczytu, który jest płaskowyżem. Ciężko dalej coś poprawić. Po jesiennych zawodach na długim dystansie kiedy poszło coś nie tak, ciężko znaleźć źródło niepowodzenia. Przecież na wiosnę było tak pięknie. W pierwszej kolejności szukamy przyczyny w warunkach pogodowych, trudnej trasie lub po prostu “to nie był mój dzień”.

Problem w głównej mierze dotyczy amatorów, którzy trenują do długich dystansów. Kalendarze imprez są wypełnione po same brzegi zawodami na wszystkich możliwych dystansach. Mamy w kraju prawie 150 imprez do tego dochodzą Ironmany i Challenge. Kusząca jest ½ ironmana na początku roku, która będzie testem po zimie przed następnymi połówkami. Krótkie dystanse są często pomijane bo “nie jestem dobrym sprinterem” lub “trenuję do długich dystansów”. Dlatego między innymi treningi są ukierunkowane na zbyt szybkie wchodzenie na dużą objętość, która przygotuje nas do zawodów na dłuższych dystansach. Długie i stabilne treningi nie rozwijają za bardzo prędkości, a wręcz mogą nas spowolnić. Opuszczane są całe bloki treningowe, które budują szybkość. Z drugiej strony kiedy korzystamy z gotowych planów treningowych wpadamy w pułapkę budowania szczytowej formy pod pierwszy start w sezonie. Takie plany kończą się udziałem w danym triathlonie i nie przewidują dalszych treningów. Nie ma w nich jakże kluczowej regeneracji po startowej ani dalszych wskazówek.

Dobrze jest budować stopniowo objętość treningową. Przykładowo w marcu zacząć od krótkich biegów, następnie przejść przez sprinterskie triathlony lub duathlony. Im dalej w sezon, warto wystartować w olimpijce (¼ IM) aby dojść w czerwcu do ½ ironmana. Na tym etapie warto się zatrzymać, zrobić sobie wolne od treningów. Dać sobie czas na regenerację. Nie bójmy się zmniejszyć objętość nawet o połowę aby znowu rozkręcać się i budować drugi szczyt. Dla amatora zbyt długie utrzymywanie dużej objętości po starcie na długim dystansie kończy się kumulacją zmęczenia zarówno fizycznego jak i psychicznego. Dodatkowo te same bodźce przestają działać na organizm sportowca. Co skutkuje brakiem postępów. Dochodzimy do momentu kiedy bardzo dużym kosztem (nakładem treningów) uzyskujemy niewiele. Stopniowanie dystansów w planie startów pomoże nam ułożyć bloki treningowe przygotowujące pod coraz dłuższe dystanse. Takie zmiany korzystnie wpływają na rozwój.

Przy planowaniu kolejnego sezonu warto się zastanowić jak bardzo wartościowy będzie start na długim dystansie dla naszego rozwoju długoterminowego. Czy zdążymy się zregenerować i zbudować kolejny szczyt formy. Od wiosny do jesieni to spory okres czasu, unikajmy “przewiezienia” wypracowanej formy na dużej objętości. Nie ulegajmy tendencji, że tylko trenowanie pod ½ i pełnego ironmana jest ważne i godne uznania. Blok krótszych a mocniejszych treningów to świetny bodziec dla organizmu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here