Wyrób „Ironmanopodobny”. Do IM w Poznaniu zabrakło ok. 800m

36
129

Nawet kilka lat temu, kiedy dopiero rozpoczynałem przygodę z triathlonem, najważniejsze, jako dla zawodnika, były dla mnie dwie rzeczy: sprawiedliwy, dobrze odmierzony dystans i atmosfera. W zawodach w Poznaniu nie startowałem. Ba! Nawet tam nie byłem, ale kiedy słucham w rozmowach telefonicznych i czytam na FB o niedomierzonych lub skróconych przez zawodników trasach na zawodach rangi Mistrzostwa Europy, burzy się we mnie krew. Adrian Kapusta – dziennikarz AT – skupi się w kolejnych artykułach na opisie zawodów ze swojej perspektywy – osoby, która jako dziennikarz i kibic uczestniczyła w Enea Challenge Poznań. Opisywaliśmy rywalizację na profilu FB i na stronie AT, więc gratulując krótko zwycięzcom wygranej, przejdę do sedna sprawy. 

 

Organizatorom zawodów Enea Challenge Poznań należy się czerwona kartka za brak upilnowania podstawowej rzeczy – długości poszczególnych dystansów i doboru ludzi, którzy mieli wykonywać zadania na odcinkach. 

Chciałbym już na początku podkreślić, że w tym felietonie skupiam się wyłącznie na fakcie skrócenia odcinka pływackiego. 


Absurdem jest twierdzić, że organizator w osobie np. Wojtka Kruczyńskiego (szefa Endusport, organizatora cyklu Enea Triathlon) czy Michała Drelicha (szefa Sport Evolution, organizatora IM 70.3 Gdynia) może bezpośrednio odpowiadać za wszystko, co dzieje się na trasie. Oni są jak politycy – ponoszą odpowiedzialność polityczną. Jeżeli zawini minister (sędzia zawodów) – odpowiedzialny jest premier (organizator), za to, że dobrał takich, a nie innych ludzi. Jeżeli na Business Insider Polska zostanie popełniony błąd, odpowiadam za to ja, jako redaktor naczelny. 

 

Po zakończeniu sobotnich i niedzielnych zawodów w Poznaniu, rozmawiałem z kilkoma zawodnikami PRO i amatorami. Żałuję, że nie pozwolili mi zacytować siebie pod imieniem i nazwiskiem. Dziennikarze nie ujawniają swoich źródeł. Historie, które usłyszałem są zbieżne, więc mogę powiedzieć, że sprawdzone w kilku źródłach. Ale niestety nie mogę powiedzieć wszystkiego, bo niektóre z sytuacji zdradziłyby nazwisko osoby, z którą rozmawiałem. Zdecydowałem się opisać to, co wiem na temat faktu skrócenia trasy plywackiej. Tekst będę aktualizował w zależności od kolejnych informacji, jakie otrzymam. Jestem też w kontakcie z rzecznikiem prasowym zawodów w Poznaniu i dziękuję mu za szybką odpowiedź. 

 

Dlaczego w Poznaniu skrócono trasę pływacką na dystansie Ironman? 


a) Historia opowiedziana mi przez zawodników

Według moich informacji, zawinił sędzia, który zawrócił czołówkę zawodników. Na około 350-400 metrów przed nawrotem (co w sumie dało około 700-800m, ale widziałem również wpisy zawodników, którzy podawali dystans około 500m. Organizatorzy podają, że po nieprawidłowym nawrocie dystans wyniósł 3190m) zawodnicy mijali małą boję nawigacyjną, chwilę później dużą, ale również nawigacyjną. Mogła ona zmylić zawodników z dwóch powodów. Po pierwsze była większa niż mała nawigacyjna, co zwykle świadczy o nawrocie. Po drugie, jeden z zawodników twierdzi, że osoba na skuterze, która przed startem pokazywała trasę pływacką, skręciła dokładnie w miejscu, w którym jeden z zawodników pomylił trasę, czyli na wspomnianej, dużej boi nawigacyjnej. Wróćmy do czołówki, w której płynie kilku zawodników. Mijają dużą boję nawigacyjną na około 300m przed prawidłowym nawrotem. Płyną jeszcze około 60 metrów. Nagle słyszą nawoływania, sygnały z łodzi (lub jednostki pływającej), która do nich podpływa. Sędzia nakazuje zawrócić! Jeden z Rosjan, który jest na czele, dopytuje o co chodzi i po krótkiej wymianie zdań cała czołówka, kilku zawodników, zawraca. Narzucają masakrycznie szybkie tempo, aby wrócić do dużej boi nawigacyjnej i „dospawać” do grupy, w której jeden z zawodników pomylił trasę, skręcając na dużej boi nawigacyjnej. Tempo szaleńcze – minuta i kilka sekund na 100m. Jeden z zawodników spogląda na zegarek… tempo 38 minut na 3.8km. Wie, że coś jest nie tak, ale płynie za „tłumem”. 

 

b) Odpowiedź na moje pytania rzecznika Enea Challenge Poznań, Aleksandra Rosy:


oswiadczenie


1. Jak doszło do skrócenia dystansu pływackiego przez zawodników?
 

Trasa pływacka została wytyczona w sposób prawidłowy. Na odprawie technicznej, która miała miejsce w sobotę, przekazano zawodnikom, że nawrót na dystansie długim następuje dopiero po minięciu czwartej boi kierunkowej. Ponadto, aby zminimalizować ryzyko wystąpienia tego typu pomyłek przeprowadzono transmisję LIVE (jest ona możliwa do odtworzenia) z odprawy na naszym profilu facebook (Poznań Triathlon), aby każdy mógł się z nią zapoznać. Według informacji, które otrzymaliśmy od zawodników oraz z tego, co można było zobaczyć z punktów informacyjnych, jeden z sędziów znajdujących się na wodzie, postawił łódź w taki sposób, że utrudnił zawodnikom kontynuowanie wyznaczonej trasy. Sposób ustawienia łodzi mógł zostać zinterpretowany przez zawodników PRO, że nawrót jest konieczny.  

2. Dlaczego żaden z sędziów lub ratowników nie zareagował?

W momencie wykonania nawrotu kierunkowego w stronę mety zostało to zgłoszone przez sędziów i ratowników obserwujących zgodnie z zasadami przeprowadzania Mistrzostw Europy na licencji ETU, problem został poddany konsultacji sędziemu głównemu ETU oraz delegatowi ETU. W wyniku konsultacji padła decyzja o kontynuowaniu rywalizacji (w związku z tym, że wszyscy zawodnicy jednocześnie dokonali tego nawrotu, czyli pokonali identyczny dystans, który pozwolił zachować ducha rywalizacji).

 
3. Ilu było sędziów obserwujących z łodzi etap pływacki, a w szczególności nawrót?

Na etapie pływackim było czterech sędziów na łodziach oraz jeden obserwator, który kontrolował rywalizację z wieży.

 
4. Czy po skróceniu dystansu pływackiego przez czołówkę PRO, ratownicy i sędziowie celowo zablokowali możliwość opływania dalszej boi, czy również pozostali zawodnicy popłynęli „owczym pędem” za tymi, którzy skrócili trasę? Jednym słowem, czy sędziowie widząc, że czołówka pomyliła trasę, pozwolili na opływanie bliższej boi i skrócenie trasy, blokując opływanie dalszej boi?
 

Dalszy przebieg rywalizacji był efektem początkowej decyzji sędziego głównego ETU oraz delegata ETU.

 
6. Dlaczego trasa rowerowa dystansu olimpijskiego była krótsza o 3km?
 

Ze względu na konieczność utrzymania sobotniego dojazdu do Bazylii Archikatedralnej św. Piotra i św. Pawła na Ostrowie Tumskim musieliśmy podjąć trudną decyzję o skróceniu trasy do ok. 37 km lub o wydłużeniu jej do ok. 43 km w krótkim czasie. Przepraszamy wszystkich zawodników, że z informacją o przeprowadzonej korekcie nie zdążyliśmy poinformować zawodników na czas. Zwłaszcza, że jak pokazują informacje, które zamieszczaliśmy na bieżąco na facebooku (np. zmiana lokalizacji stref, korekta trasy biegowej na dystansie sprinterskim oraz średnim), mimo licznej krytyki każdorazowo staraliśmy się informować zawodników o zachodzących zmianach z odpowiednim wyprzedzeniem.

 

_________________________________


Jeżeli prawdą jest to, co mówią mi zawodnicy PRO, że zostali zawróceni przez sędziego, to jest to po prostu skandal. Powinni płynąć dalej, a ci, którzy trasę pomylili, powinni zostać zdyskwalifikowani. Ale mogła zdarzyć się jeszcze jedna rzecz, która przy wszystkich przepisach, regulaminach i zasadach nazywa się ludzkim spojrzeniem na rzeczywistość: Po pierwsze, ratownicy lub sędziowie na kajakach i łodziach powinni byli przysłowiowym „wiosłem po głowie” zatrzymać zawodników, którzy skracają trasę. Jeżeli sędziowie lub/i ratownicy nie zdecydowaliby się na taki krok, wszyscy którzy pomylili trasę powinni zostać zdyskwalifikowani. Proste. W tym przypadku nie ma niuansowania – regulamin jest jasny! 

 

Przypominam sobie moje zawody IM Vichy z ubiegłego roku. Boję nawigacyjną, w ferworze walki, potraktowałem jako nawrotową. Dostałem wiosłem po głowie od ratownika na kajaku, usłyszałem gwizdek i obrałem prawidłowy kurs. Ja, amator w tłumie ponad 2 tysięcy zawodników! A co mówić grupka PROsów. Nie chcę w tym felietonie poruszać innych kwestii. Zrobi to Adrian Kapusta w swoim felietonie i jak sądzę czytelnicy w komentarzach. 

 

Drodzy organizatorzy – nie tylko Challenge Poznań, ale również Ironman 70.3 Gdynia, każdego cyklu Garmina, Elemental, Triathlon Energy, i wielu, wielu innych – dla nas, tych zawodników, którzy walczą przede wszystkim ze sobą, ustanawiają życiówki, ale takze starają się walczyć korespondencyjnie z kolegami i koleżankami z grup wiekowych, najważniejszy jest sprawiedliwie i rzetelnie odmierzony dystans. Albo piszemy już na wstępie, we wszystkich Race Bookach, informacjach i regulaminach, że mamy dystans „Ironmanopodobny”, albo zróbmy wszystko co możliwe, aby zawodnicy pokonywali dobrze odmierzone odcinki. Mnie osobiście, jako zawodnika, nie interesują na mecie ciasteczka, lody, hamburgery, piwo ani pięknie wystrojone hostessy. Mówiąc delikatnie… chrzanię to! Tego dnia chcę na mecie mieć świadomości, że mój wynik to życiówka na dobrze wymierzonej trasie – wtedy każde inne dodatki smakują.

36 KOMENTARZE

  1. „…Organizator mówi, że sędzia ustawił źle kajak i zablokował możliwość płynięcia do ostatniej boi nawrotowej. Zawodnicy mówią, że płynęli, a sędzia ich zawrócił. Czekam na kontakt do sędziego, który był na wodzie. Napisałem w tej sprawie do organizatorów…”
    do ŁUKASZ G czy org się odezwał , dali jakieś info?

  2. Arek Cichecki kozak!
    Wielkie gratulacje . W końcu można było się poznać osobiście bo posiada sokole oko i sam mnie odnalazł przed zawodami w strefie zmian

  3. Co z rekompensatą za straty moralne? Triathlon to 3 równorzędne dyscypliny. Skoro zatem jedna została spartaczona to może organizator powinien zwrócić wszystkim poszkodowanym zawodnikom 1/3 wpisowego??? Może ktoś z prawników przeanalizuje temat i podrzuci pomysł? Może groźba pozwu zbiorowego i wypłaty odszkodowania podziała na organizatorów motywująco i sprawi, że zamiast liczyć zyski zajmą się rzetelnym świadczeniem oferowanych usług? Właśnie usług! Bo to my zawodnicy płacimy ciężką kasę i wymagamy, żeby nas uczciwie obsłużono! Wymagamy a nie prosimy. Nie ociągałem się z płaceniem to wymagam! Bez dyskusji! A jak nie to proszę kasę z powrotem i idę do innego świadczeniodawcy.

  4. Zdarzają się zmiany w długości dystansów. Przykład z Norsemana. W jednej z edycji zmieniono dystans rowerowy ponieważ konieczne było przesunięcie startu etapu pływackiego ze względu na temperaturę wody. W związku z tym trasa rowerowa wydłużyła się do 200 km. Na odprawie była informacja. Zawody nazywają się Norseman a nie „jakiśtam triathlon na dystansie ironman” i nikt nie miał pretensji. Może od tego trzeba zacząć. Nazywać rzeczy po imieniu, bez podpierania się marką własną Ironman. Wiem jedno. Zawody z serii Ironman są drogie. Ale wiem za co płacę i zawsze to dostaję. Swoją drogą strach pomyśleć jaki wynik zrobiłby Frodeno w Poznaniu….

  5. Gratulację dla wszystkich co brali udział i tych co ukończyli zawody.
    Byłem w Poznaniu dwa razy, do pewnego momentu planowałem też udział w tym roku jednak nie zdecydowałem się ze względów poza sportowych, czego bardzo żałowałem, choć z komentarzy wynika, że żałować nie mam czego.
    Byłem w Poznaniu dwa razy, podczas 2 i 3 edycji, z organizacji byłem zadowolony i ciężko mi było sobie wyobrazić lepszą organizację imprezy przy takiej ilości startujących ludzi.
    Do całej dyskusji jednak chciałem dodać, że Poznań ma wyśmienite warunki do ścigania się, jest spokojne jezioro, bardzo szeroka i długa trasa rowerowa, bieg wokół Malty też bezproblemowy, bezkolizyjny. Wiem że w tym roku z biegiem było inaczej, jednak warto zaznaczyć że do dużej imprezy, Poznań ma bardzo dobre warunki które w minimalnym stopniu wypaczają wynik. To tyle jeśli chodzi o to co samo miasto oferuje z organizacją to zupełnie inna sprawa.
    Warto wykorzystać te warunki w co najmniej w takim stopniu jak to było robione 2 lub 3 lata temu.
    Startowałem w minionym roku w Poznaniu i Gdyni i muszę przyznać że Poznań ma zdecydowanie większy potencjał jeśli chodzi o trasę, było wszystko dopracowane i oznakowane, torowiska przysypane, szeroko na trasie rowerowej tak że nie było żadnego problemu z bezpiecznym wyprzedzaniem o czym mogłem zapomnieć w Gdyni, było ciasno i wąsko, sporo nawrotów rond itp.
    Każda dziura podczas biegu oznakowana na trasie oznaczona, kurtyny wodne punkty żywieniowe wszystko było ok.
    Ciężko mi jest w to wszystko uwierzyć, choć mam takie wrażenie że 2 edycja w Poznaniu była lepsza od 3 ale ogólnie były podobne mimo że Poznań miał logo FC. Mnie irytowała strasznie ta korporacyjna piosenka zapętlona w kółko grana i może dlatego mam takie odczucia, ale ogólnie nie bardzo miałem się do czego przyczepić. Więcej chaosu moim zdaniem było w Gdyni, wybrałem się na odprawę bo chciałem się dowiedzieć co z tymi workami, wiadomo jak się skończyło, ze statkiem też wiadomo i na odprawie nie było mowy o tym że go się nie opływa jak w folderze było narysowane, za to bardzo mi się podobał fakt, że czas był liczony od przekroczenia bramki na plaży.
    Porównuję te dwa miejsca dlatego, że rywalizują ze sobą reprezentują duże miasta i mają sporo do zaoferowania. Trzymam kciuki za Poznań i za Gdynię, bardzo mi się podoba nowa trasa rowerowa i mam nadzieję że organizacja na tych imprezach będzie na najwyższym poziomie. Ciężko mi się czyta te informacje z zawodów i liczę na to że za rok będą same ochy i achy. Wiem że potrafimy robić imprezy na najwyższym światowym poziomie, ba moglibyśmy nawet wyznaczać standardy dla takich imprez, czas na rehabilitację bo zmarnować potencjał, doskonałych warunków w Poznaniu to wielki grzech.

  6. Do Pana @TAK – Mistrzostwa Polski to nie impreza u Mietka – jeśli trasa jest świadomie skrócona o 3 km to jest SKANDAL i nie powinno być tam takiej rangi zawodów. A może zrobimy maraton warszawski na dystansie 38 km (bo np. są wykopy i inaczej się nie da?)

  7. Z tą różnicą, że o skróconej trasie rowerowej w Sierakowie wiemy od zawsze i nikomu to strasznie nie przeszkadza. W dodatku ciężko byłoby tam gdziekolwiek te kilka km wcisnąć nie robiąc nawrotu na beczce. W poznaniu trasa pływania była skrócona już w trakcie zawodów, a olimpijka na kilka dni przed startem.

  8. Problemy z długością trasy są często. Nie wiem czy pamiętacie, że w Sierakowie co roku jest za krótka trasa rowerowa – 3 km – i na tej trasie rozegrały się w tym roku mistrzostwa Polski na dystansie 1/2 IM. Skandal? nie normalna sprawa jak co roku. Nawiązując do tytułu artykułu – Mikołaj Luft jest w tym roku Mistrzem Polski na dystansie półironopodobnym.

  9. W demokracji i kapitalizmie społeczność wywiera wpływ poprzez głosowanie i używanie swojej siły nabywczej. Jak sobie zagłosujesz i zakupisz tak się „wyśpisz”. Zawody w Poznaniu będę wspominał jako udane. Nie zszedłem z trasy. Walczyłem na pływaniu ( krócej niż się spodziewałem), walczyłem na rowerze, walczyłem na biegu. Walczyłem z organizatorem i jego błędami. Wreszcie walczyłem też ze śmiechu, słuchając jeszcze podczas trasy biegowej jak niektórzy postanowili „sprzedać” swoim fanom fakt skrócenia pływania. Dwa starty w Poznaniu, trzeciego nie będzie. Nie wystartuję też nigdy więcej w Piasecznie choć mam rzut beretem. Przemożna chęć wyciągania kasy przez organizatorów za kiepską usługę równa się po prostu dla mnie – nie dziękuję. Póki mam wybór.

  10. Niestety zawody w Poznaniu rozczarowały po raz kolejny. Powstrzymam się od indywidualnego wytykania braków i niedoróbek, ale ich całość składa się na bardzo ponury obraz chaosu, nad którym organizator nie potrafił zapanować. Zapisy i wpłaty (niemałe) przyjmowane były od roku, a mam wrażenie, że organizacja była zostawiona na ostatnią chwilę.
    Najbardziej przykre w tym wszystkim jest to, że organizator całkowicie nie poczuwa się do odpowiedzialności i uprawia propagandę sukcesu próbując czarować rzeczywistość. Jeszcze w niedzielę organizator twierdził, że trasa rowerowa na olipijce była profesjonalnie wymierzona. Nawet dostałem na maila informację o wyniku z potwierdzeniem dystansu 40km, a tu w odpowiedzi na zapytanie redaktora Grassa jednak okazało się, że trasa była skrócona. Podobnie ma się sprawa ze skróceniem pływania – to było „nieporozumienie”, a nie czyjakolwiek wina.
    Drodzy organizatorzy – nie można ciągle traktować zawodników nie fair i wmawiać im, że wszystko jest cudowne. Żadne koszulki, medale, czy strefy finishera nie zmienią ogólnego wrażenia, gdy zawodzi to, co jest najważniejsze – czyli aspekt sportowy. W Gdyni po fiasku na trasie rowerowej 2 lata temu organizator wyciągnął wnioski, a w Poznaniu co roku podobna historia w stylu „jakoś to będzie”. Jeśli przyjmujecie zapisy na rok przed zawodami, liczycie sobie pokaźne wpisowe i chwalicie się wszem i wobec pompując balonik, to liczcie się, że oczekiwania wobec Was rosną i będziecie ocenieni surowo. Posługując się metaforą, jak zamawiam nocleg w hotelu 5*, to liczę na takie właśnie warunki, a nie namiot na polu biwakowym, mimo że teoretycznie w obu miejscach można nocować. Szkoda, bo coraz więcej zawodów w Polsce jest na naprawdę bardzo wysokim poziomie organizacyjnym, wręcz przewyższającym zagraniczne imprezy z serii Ironman i zawody w Poznaniu zaczynają zwyczajnie wypadać blado.

  11. Ja osobiscie nie lubie krytykowac zawodow a zwlaszcza takich na ktorych nie bylem, ale zgadzam sie z @Marcinem. Jest duza roznica miedzy narzekaniem ze w pakiecie startowym worek mial brzydki kolor a placeniem za produkt z najwyzszej polki zeby dostac cos co najmniej sredniego. Mysle ze organizatorzy powinni przyjzec sie komentarzom- ja osobiscie powaznie myslalem o Poznaniu w przyszlosci, w tej chwili tak naprawde czekam na ich reakcje, konkurencja jest zbyt duza a sezon zbyt krotki.

  12. Gosia !!! Zostalas Mistrzynia Europy w skakaniu z rowerem przez plot i ……nikt Ci tego nie odbierze ! :-))) Gratulacje !!! :-)))
    „mistrzostwa Europy w skakaniu przez ploty ”
    Organizatorom polecam wycieczke do Mont Tremblant (Quebec Canada) 21 08 2016 aby zobaczyc jak wzorcowo organizuje sie zawody Ironman .
    Perfekcja od pierwszej edycji !!!

  13. Marcin medal ma dystans poprostu dostales zly medal. Zreszta nie ty jeden sam dostalem taki jak ty ale cos mnie tknelo i poszedlem sprawdzic czy to nie pomylka bo faktycznie jakis taki biedny byl. No i mialem racje medale zamienilem i nikt sie nawet mna nie zainteresowal.

  14. Był to mój pierwszy start na pełnym dystansie.
    Minusy to zdarzenia z trasą pływacką i wstawianiem rowerów do T1 oraz lokalizacja trasy biegowej /oprócz Starego Rynku/ wraz z brakiem oznaczenia kilometrów. Medal nie ma dystansu i nie jest ładny.
    Po przekroczeniu mety strefa zawodnika była już pusta /zamykano namioty, zwijano kable/, mimo że do limitu ukończenia zawodów były jeszcze 3 godziny.
    Plusy to doskonali kibice, bieg przez Stary Rynek, autobus dla kibiców, praca wolontariuszy i punkty na trasie.

  15. W tym roku nie byłem w Poznaniu, ale jak czytam to mega porażka, a wpis od #Gosia dyskwalifikuje orgów. Trasa kolarska, pływacka, odbiór sprzętu, przebieżki do Decathlonu 🙂 , skoki przez płot i inne, a wszystko to za jedyne…. * $$$ 😀
    * – TU WPISZ KWOTĘ JAKĄ ZAPŁACIŁEŚ/ŁAŚ
    Mam nadzieję, że fora AT czytają inni organizatorzy i wezmą do siebie uwagi dotyczące Poznania i nie będą powielać ich błędów.
    p.s. Może organizatorzy z Susza wezmą ich na przeszkolenie 😉

  16. Czytam o Poznaniu „tu i tam” i wniosek mimo kilku głosów pozytywnych może być tylko jeden: organizacyjna porażka. Na szczęście – przynajmniej z mojego punktu widzenia – już rok temu startując w Poznaniu doszedłem do wniosku że impreza jest mocno przereklamowana i w tym roku sobie odpuściłem…
    ps – żeby było ciekawiej to chyba na fb jeszcze wczoraj organizator pisał że olimpijka była mierzona certyfikowanym urządzeniem i powinno być 40 km, a dziś przyznaje się że musiał skrócić trasę do 37 km…

  17. Mój drugi i chyba ostatni start w Poznaniu. W zeszłym roku prawie idealnie choć byłem niezadowolony z lokalizacji strefy zmian i wydłużonego biegu na olimpijce. Ale o jednym i drugim wiedziałem przed przyjazdem. W tym roku kompletna klapa. Dzień przed startem do czasu odprawy nie dało się zostawić rzeczy w strefie zmian bo nikt wcześniej nie poinformował jak to będzie wyglądać. Dystans kolarski grubo niedomierzony o ponad regulaminowe 5%. Może dałoby radę nawrotkę w Kostrzyniu przesunąć? Poza tym dlaczego uciekać z Malty i na siłę pchać się w miasto?

  18. Dla mnie porażka. Nie którzy ciężko pracują na ten jeden jedyny start na dystansie IM. Wybierają ME licząc ze wszystko będzie super, a tu taka lipa. Koniec, końców nie ukończyli pelnego IM i co teraz? Ktoś im za to odda pieniądze?
    @Łukasz mam dokładnie takie samo zdanie cała otoczka po średnio mnie ineteresuje. Główne rzeczy to żeby trasy były dobrzeczy wymierzone, oznakowane. Żeby w bufetach niczego nie brakło, a na mecie opieka medyczna i prysznic.
    Dodatkowo jestem fanem koszulek finishera, czego w Poznaniu również brakło..

  19. @Kuba. Właśnie w tym problem, że było tak jak pisał @Krzysztof. Część kierunkowych bojek stanowiły bojki DUŻE I BIAŁE… Generalnie wpadki organizacyjne zrekompensowali kibice. Naprawdę było miło i w głównej mierze dzięki dopingowi udało się doczołgać do końca…

  20. Mnie dla odmiany zapisano (nie wiedzieć czemu) do kat PRO. Przepisałam sie do właściwej kat i przypisanej fali. Startowałam jako ostatnia o godz 11:00 (zawodnicy PRO o 10:00). Po wyjściu z wody dobieg do mojej strefy zmian był zagrodzony barierką. Najgorsze miało dopiero nastąpić. Okazało się, iż brama przez którą wybiagało się na trasę rowerową była zamknięta i nikt nie miał pilota!!!! Mogłam albo zrezygnować z dalszej części wyścigu albo…przeskakiwać przez płot. Co też uczyniłam. Podstawiłam wraz z ochroniarzem barierki aby móc wspiąć się na bramę i przeskoczyć. Rower został przerzucony przez płot i któryś z kibiców go odebrał. Dzięki temu mogłam ukończyć wyścig.
    Co na to organizator??? „trudno”

  21. Dawno mnie tu nie było ale pozwolę sobie dodać coś od siebie. Wiele razy to już pisałem. Zawodnik to zawodnik z brzegu wszystko wiemy i rozumiemy, ale w wodzie już nic tak oczywiste nie jest. Czy to trzecia czy może czwarta boiska, duża czy mała. Na litość….. w czym jest problem żeby boiki od nawrotu były duże i w innym kolorze. Jak wszystkie będą czerwone a nawrotowa zielona to plynę i niczego liczyć nie musze. W tym momencie to mnie tylko interesuje. No cóż może kiedyś orgi to zrozumieją. Pozdrawiam wszystkich

  22. @Marcin – to można sprawdzić odtwarzając live z odprawy. Jest na FB zawodów w Poznaniu. Według mnie kluczowe jednak jest to, co nastąpiło „na wodzie”. Organizator mówi, że sędzia ustawił źle kajak i zablokował możliwość płynięcia do ostatniej boi nawrotowej. Zawodnicy mówią, że płynęli, a sędzia ich zawrócił. Czekam na kontakt do sędziego, który był na wodzie. Napisałem w tej sprawie do organizatorów.

  23. Co najmniej 3 na 4 dystanse rozgrywane w Poznaniu miały nieprzepisowe długości – kompletna porażka organizatora.
    Ponadto chaos informacyjny, brak informacji zarówno dla zawodników jak i kibiców, a także dla mieszkańców dzielnic bezpośrednio dotkniętych skutkami imprezy, dyskwalifikuje organizatora.
    Pamiętam rozczarowanie orgów z przed 2 lat, że IM zdecydował się na Gdynię, a nie na Poznań…
    Nikt już nie powinien mieć złudzeń dlaczego.
    I na koniec, żeby nie było że tylko hejt po biednych orgach,
    ja ze swojego startu jestem zadowolony, biegam dla siebie i czerpię z tego satysfakcję. I żaden organizator niedomierzająca trasy i ukrywając przede mną informacje nie jest w stanie mi tej satysfakcji popsuć!
    Panowie z Endu, ogarnijcie się, bo dookoła jest coraz więcej imprez, a same logo nie wystarczy.

  24. Miał być to mój wymarzony pierwszy start na pełnym dystansie a teraz jak to czytam zastanawiam się czy mogę Siebie nazwać IM – krótko mówiąc SKANDAL !!! zresztą od samego początku uważam że było bardzo dużo nie do ciągnięć

  25. @Mateusz – tylko nieliczni mają odwagę wypowiadać się pod własnym nazwiskiem, reszta boi się miana czepialskiego, pieniacza itp itd. A często jest też tak, że ktoś chciałby skrytykować ale się boi, bo sam np. zrobił coś poza przepisami i po co mają to inni wyciągnąć. Więc lepiej milczeć. Bo fajnie jest być „fajnym i lubianym” a człowiek fajny i lubiany się nie czepia tylko rozdaje lajki i jest cool.
    @Łukasz – jest jedna nieścisłość ws bojek – jedni winią sędziów i piszą, że na odprawie było powiedziane prawidłowo ale inni mówią, że było odwrotnie tzn., że na odprawie powiedziano źle, że pomylono bojki kierunkowe z nawrotowymi i sędziowie działali zgodnie z tym (taki wpis pod nazwiskiem jest pod poprzednim art. Adriana). To trzeba ustalić. To jest kluczowe.

  26. Miało być dużo radochy z ciężko przepracowanych miesięcy. Wyszło bardzo słabo. Niby życiówka też byłaby mocno poprawiona gdyby dodać te 3km roweru na olimpijskim ale uczciwie nie można sobie tego czasu liczyć…

    Podpisuje się pod pozostałymi komentarzami. Dodam tylko, że od zakończenia wyścigu do odebrania całego sprzętu, worków, etc. zajeło mi ok. 3 godziny – a jedynym sposobem żeby nie wracać na Malte z buta była taksówka. Ciesze się, że zawodnicy pokazali się z najlepszej strony i nie słyszałem o żadnych kradzieżach sprzętu ale odbiór depozytu i worków mniej więcej polegał na tym, że wszystko leżało na kupie i trzeba było szukać swoich rzeczy samemu… dlaczego nie mogli odwiesić na wieszakach w strefie i kontrolować n.p. numery kasków przy wyjściu?

    A jak ktoś chciał nowy rower to wystarczyło flamastrem napisać sobie na nodze dowolny numer i z takim wyjść. Szkoda mi było wolontariuszu, którym niestety obrywało się momentami za porażki Endusport. Oby się nie zniechęcili do pomagania w przyszłości. Ja wam bardzo dziekuję! 🙂

  27. A mnie zastanawia dlaczego zawodnicy boją się ujawnić swoje nazwiska. Czy grożą im jakieś konsekwencje za krytykę organizacji? Nie rozumiem.

  28. Czerwona kartka należy się także organizatorom za „burdel” organizacyjny i nerwy, które zafundowali zawodnikom startującym w ramach ME ETU AG. Początkowo delegat ETU nie chciał zezwolić na wprowadzenie przez nas rowerów do strefy zmian, ponieważ nie posiadaliśmy przepisowych strojów. Każdy z nas miał nadrukowane imię/nazwisko i kod kraju, ale brakowało loga Federacji oraz stroje nie miały wzoru, który PZTri przesłał do ETU. Efekt?
    Gonitwa między sterfą zmian i biurem zawodów. Masa nerwów, ponieważ zamiast odpoczywać przed najważniejszym startem trzeba było stać w biurze, w którym usłyszeliśmy, że informacja o strojach byla podana 3 tygodnie (!) przed imprezą na Facebooku! Skandal. Po pierwsze termin podania takiej informacji jest zdecydowanie zbyt późny, szczególnie że za start niejednokrotnie płaciliśmy już w maju ubiegłego roku. Po drugie nie każdy posiada konto na tym portalu społecznościowym. Ponadto informacja zamieszczona obligowała nas jedynie do posiadania kodu kraju i nazwiska. Żadnej informacji o obowiązującym wzorze czy logach. W biurze dowiedzieliśmy się również, że jeżeli chodzi o logo to „w pobliżu jest Decathlon czynny do 21. Jak się pośpieszycie to zdążycie, a my Was wpuścimy do strefy po 21” (sic!). Dodam, że cała sytuacja miałą miejsce ok godziny 18 w sobotę, przeddzień startu o godzinie 7… Poza tym brak żeli na trasie rowerowej, brak batonów/orzeszków/paluszków czegokolwiek słonego lub „stałego” to kolejne nieporozumienie ze strony organizatorów.

  29. Czerwona kartka należy się także organizatorom za „burdel” organizacyjny i nerwy, które zafundowali zawodnikom startującym w ramach ME ETU AG. Początkowo delegat ETU nie chciał zezwolić na wprowadzenie przez nas rowerów do strefy zmian, ponieważ nie posiadaliśmy przepisowych strojów. Każdy z nas miał nadrukowane imię/nazwisko i kod kraju, ale brakowało loga Federacji oraz stroje nie miały wzoru, który PZTri przesłał do ETU. Efekt?
    Gonitwa między sterfą zmian i biurem zawodów. Groźba, że nie wystartujemy w zawodach. Masa nerwów, ponieważ zamiast odpoczywać przed najważniejszym startem trzeba było stać w biurze, w którym usłyszeliśmy, że informacja o strojach byla podana 3 tygodnie (!) przed imprezą na Facebooku! Skandal. Po pierwsze termin podania takiej informacji jest zdecydowanie zbyt późny, szczególnie że za start niejednokrotnie płaciliśmy już w maju ubiegłego roku. Po drugie nie każdy posiada konto na tym portalu społecznościowym. Ponadto informacja zamieszczona obligowała nas jedynie do posiadania kodu kraju i nazwiska. Żadnej informacji o obowiązującym wzorze czy logach. W biurze dowiedzieliśmy się również, że jeżeli chodzi o logo to „w pobliżu jest Decathlon czynny do 21. Jak się pośpieszycie to zdążycie, a my Was wpuścimy do strefy po 21” (sic!). Dodam, że cała sytuacja miała miejsce ok godziny 18 w sobotę, przeddzień startu o godzinie 7… Dotknęło to także Mikołaja Lufta, który zamiast skupić się na starcie musiał biec do Decathlonu. Poza tym brak żeli na trasie rowerowej, brak batonów/orzeszków/paluszków czegokolwiek słonego lub „stałego” na trasie biegowej to kolejne nieporozumienie ze strony organizatorów. Moim zdaniem impreza o randze Mistrzostw Europy okazała się organizacyjnym niewypałem.

  30. Czerwona kartka należy się także organizatorom za „burdel” organizacyjny i nerwy, które zafundowali zawodnikom startującym w ramach ME ETU AG. Początkowo delegat ETU nie chciał zezwolić na wprowadzenie przez nas rowerów do strefy zmian, ponieważ nie posiadaliśmy przepisowych strojów. Każdy z nas miał nadrukowane imię/nazwisko i kod kraju, ale brakowało loga Federacji oraz stroje nie miały wzoru, który PZTri przesłał do ETU. Efekt?
    Gonitwa między sterfą zmian i biurem zawodów. Groźba, że nie wystartujemy w zawodach. Masa nerwów, ponieważ zamiast odpoczywać przed najważniejszym startem trzeba było stać w biurze, w którym usłyszeliśmy, że informacja o strojach byla podana 3 tygodnie (!) przed imprezą na Facebooku! Skandal. Po pierwsze termin podania takiej informacji jest zdecydowanie zbyt późny, szczególnie że za start niejednokrotnie płaciliśmy już w maju ubiegłego roku. Po drugie nie każdy posiada konto na tym portalu społecznościowym. Ponadto informacja zamieszczona obligowała nas jedynie do posiadania kodu kraju i nazwiska. Żadnej informacji o obowiązującym wzorze czy logach. W biurze dowiedzieliśmy się również, że jeżeli chodzi o logo to „w pobliżu jest Decathlon czynny do 21. Jak się pośpieszycie to zdążycie, a my Was wpuścimy do strefy po 21” (sic!). Dodam, że cała sytuacja miała miejsce ok godziny 18 w sobotę, przeddzień startu o godzinie 7… Dotknęło to także Mikołaja Lufta, który zamiast skupić się na starcie musiał biec do Decathlonu. Poza tym brak żeli na trasie rowerowej, brak batonów/orzeszków/paluszków czegokolwiek słonego lub „stałego” na trasie biegowej to kolejne nieporozumienie ze strony organizatorów. Moim zdaniem impreza o randze Mistrzostw Europy okazała się organizacyjnym niewypałem.

  31. Dla mnie to kompletna porażka…
    Taka sytuacja mogłaby się przydarzyć w małej mieście, podczas kameralnych zawodów dla grupki ludzi, a nie w takich okolicznościach i TAKIEJ imprezie !
    Zawodnicy płacą grube wpisowe, aby po kilku – kilkunastu godzinach czuć wielki niesmak, że wynik – może i dobry – jest nie do końca prawdziwy.
    Tym bardziej nie chce się wierzyć, że to miało miejsce na torze w Poznaniu – przecież to idealny akwen na takie pływanie – tor ma 2km – także trasa banalna – „prawie” do końca i w druga stronę…ale jak widać przerosło to organizatorów…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here