brett sutton
Home Aktualności Wywiady Artykuły w etykiet: wywiad

Joanna Sołtysiak 3 września w Malborku zdobyła tytuł Mistrzyni Polski na dystansie 1/2 IM. Pomimo ciężkich warunków pogodowych triathlonistka świetnie sobie poradziła uzyskując czas 4:28:07. Joanna w rozmowie na łamach Akademii Triathlonu opowiada o swoim życiu, pracy i treningach. Dowiesz się między innymi jakie są ulubione sesje treningowe Joanny oraz co przytrafiło się dzień przed startem, co przysporzyło jej niemałych nerwów.


Adrian Kapusta: Zostałaś świeżo upieczoną Mistrzynią Polski na dystansie ½ IM. Jadąc na te zawody spodziewałaś się takiego obrotu spraw?

 

Joanna Sołtysiak: Jadąc na zawody liczyłam na dobry występ, po cichu może na medal ale na pewno nie na pierwsze miejsce. Wbiegając na metę nie mogłam uwierzyć, że zdobywam właśnie tytuł Mistrzyni Polski. Tak naprawdę dotarło to do mnie dopiero następnego dnia.

 

Adrian Kapusta: Byłaś szybsza od takich zawodniczek jak Paulina Kotfica czy Olga Kowalska. Co tego dnia dało Ci największą przewagę, pływanie, rower czy bieg?


Joanna Sołtysiak: Zdecydowanie rower. Jest to dyscyplina, która odgrywa znaczącą rolę na dystansie 1/2 ironmana i dodatkowo jest moją najmocniejszą stroną w triathlonie. Tego dnia wiał bardzo silny wiatr i padał deszcz, co dało mi dodatkową przewagę jako, że często trenuję w takich właśnie warunkach i jestem przyzwyczajona do złej pogody. Moje założenia przedstartowe były, aby pojechać bardzo mocno cześć kolarską, ale jednocześnie zachować maksymalnie dużo sił na bieg. Zarazem chciałam gonić Paulinę i uciekać Oldze.

 

Adrian Kapusta: Czy tego dnia coś nie tak było z Twoim strojem startowym?


Joanna Sołtysiak: Tak, niestety w sobotę dzień przed zawodami zorientowałam się, że zapomniałam wziąć z domu swoją torbę z rzeczami sportowymi, w której właśnie był mój strój startowy. Jako, że nie znam nikogo w Malborku do głowy przyszła mi jedynie Gosia Szczerbińska (zwyciężczyni zawodów z soboty), która pożyczyła mi dwa stroje. Myślałam już, że sytuacja została opanowana ale stroje okazały się za małe i jeszcze o godzinie 20 nie miałam w czym wystartować. Na szczęście wieczorem w hotelu spotkałam koleżankę Asię Sygułę, która akurat wzięła ze sobą dwa stroje startowe. Dzięki niej mogłam wystartować w niedzielnych zawodach. Nie będę opowiadać już w szczegółach ile stresu i nerwów kosztowała mnie ta sytuacja. Zdarzyło mi się to pierwszy raz i sama nie mogłam uwierzyć, że jadąc na zawody triathlonowe zapomniałam stroju triathlonowego...

 

Joanna Sołtysiak podium.jpg

Fot. Labostport

 

Adrian Kapusta: Nie startujesz zbyt często w triathlonach. A jak pojawiasz się na starcie potrafisz wprowadzić spore zamieszanie. Stawiasz na jakość, nie na ilość?


Joanna Sołtysiak: W tym roku wystartowałam w 6 triathlonach, w tym 3 na dystansie 1/2 ironmana. W poprzednich latach startowałam dużo częściej (przeważnie 10-11 zawodów triathlonowych) i myślę, że to był błąd. W związku z moją pracą nie miałam i nadal nie mam za dużo czasu na regenerację, która zajmuje mi dłużej niż innym zawodniczkom PRO, które nie pracują na co dzień. Zrozumiałam to w tym roku. Jeśli chcę konkurować z zawodniczkami uprawiającymi triathlon zawodowo muszę stawiać na jakość i po każdym starcie dać sobie więcej czasu na odpoczynek. W tym roku na dystansie 1/2 ironmana osiągnęłam wyniki: 4h 23 min., 4h 31 min. oraz 4h 28 min. więc uważam wszystkie starty za udane. Lepiej wybrać bardziej prestiżowe zawody, skupić się na nich, porządnie potrenować i pokazać z jak najlepszej strony niż wystartować w wielu zawodach i osiągnąć mało satysfakcjonujące miejsce czy rezultat.

Częstsze starty to także większe koszty. W związku z tym, że mieszkam i pracuję w Szwecji, na każde zawody przylatuję do Polski dopiero w piątek wieczór po pracy, w sobotę pozostaje mi złożenie roweru po podróży, start w niedzielę w zawodach i w poniedziałek rano lot powrotny.

Adrian Kapusta: Czym się zajmujesz na co dzień poza treningami?


Joanna Sołtysiak: Ukończyłam budownictwo na Politechnice Poznańskiej i od 5 lat pracuję jako inżynier na budowach w firmie Skanska w Szwecji. Specjalizuje się w budownictwie podziemnym czyli innymi słowy buduję tunele. Do tej pory pracowałam przy budowie tunelu kolejowego oraz tunelu służącego do wytwarzania energii atomowej. Lubię swoją pracę, nie sposób się nudzić i zazwyczaj dzień mija bardzo szybko chociaż nie ukrywam, że praca na budowie jest często stresująca w związku z harmonogramami robót narzuconymi przez inwestora, którym inżynierowie muszą po prostu sprostać.

 

Joanna Sołtysiak rower.jpg

Fot. Labosport

 

Adrian Kapusta: W takim razie jak godzisz pracę z triathlonem? Trenujesz przed pracą, a może jesteś tak zwanym “weekendowym wojownikiem” i w te dni wykonujesz najwięcej jednostek treningowych?


Joanna Sołtysiak: Ciężko jest pogodzić pracę i treningi ale przy dobrej organizacji czasu oraz dużej dawce motywacji można wszystko połączyć. W okresie przygotowawczym (zima i jesień) zazwyczaj trenowałam rano przed pracą o godzinie 6 i po pracy około godziny 19. W weekendy wykonywałam również po dwie jednostki treningowe. Od marca kiedy można było już jeździć na rowerze na zewnątrz wtedy często wykonywałam dwie jednostki treningowe po pracy (tzw. zakładki). Jednak zdarzały się dni w tygodniu pracującym kiedy robiłam także trzy treningi. W weekendy zazwyczaj robiłam długie treningi, w sobotę przeważnie długą jazdę na rowerze, w niedzielę natomiast długie wybieganie jako główne akcenty i do tego zawsze były dodatkowe treningi. Nie ukrywam, że często w weekendy wykonywałam po 3 jednostki. Jednak muszę zaznaczyć, że po takich dniach zazwyczaj kolejny dzień był luźny treningowo, czyli np. tylko pływanie. Dodatkowo w okresie przygotowawczym stosowałam system 3-1, czyli 3 tygodnie ciężkie i 1 tydzień regeneracyjny. Do tego dochodzą dwa krótkie obozy: zazwyczaj jeden w marcu, drugi w lipcu, gdzie trenuję dużo.

 

Adrian Kapusta: Jak jesteśmy już przy treningach, jakie są Twoje ulubione sesje?


Joanna Sołtysiak: Na pływaniu lubię treningi stylem zmiennym, nie tylko "klepanie" kraula. Lubię pływać wszystkimi czterema stylami. Jeśli mam wybrać trening kraulowy to drabinka 100-200-300-400-400-300-200-100 m. Jest szybkość, jest wytrzymałość, nie ma nudy.
Na rowerze lubię krótsze interwały czyli odcinki 4 x 15 minut lub interwały mieszane 5-10-15-15-10-5 minut. Wtedy czuję, że coś się dzieje na treningu i nawet gdy trening jest ciężki mam wrażenie, że mija szybciej. Nie lubię długich interwałów typu 2 x 30 minut, strasznie się dłużą.
Bieg natomiast to trening szybkości np. 16 x 200 m, gdzie trzeba bardzo szybko pobiec założony odcinek, ale ten maksymalny wysiłek trwa krótko i wiem, że po nim będzie odpoczynek. Łatwo wytłumaczyć swojej głowie, że to tylko trzydzieści kilka sekund bólu.

 

Adrian Kapusta: Czy możesz podać przykład błędu, jaki zdarzyło Ci się popełnić kiedyś w zawodach, który najbardziej Cię ograniczał, a już go wyeliminowałaś?


Joanna Sołtysiak: Bez wątpienia mój pierwszy start na dystansie 1/2 ironmana w Gdyni w 2016 roku, kiedy podczas całego wyścigu zjadłam jedynie 3 żele. Na 11 km biegu tak mnie ścięło, że straciłam całą moc i wypracowaną wcześniej przewagę. Nie walczyłam już o nic, jak tylko "jakoś dotrzeć do mety". Teraz wiem, że na długich dystansach po prostu trzeba jeść, żeby mieć energię. Dla porównania w Malborku zjadłam 12 żeli.

 

Joanna Sołtysiak meta.jpg

Fot. Labosport


Adrian Kapusta: Jakie masz cele sportowe na kolejne lata?


Joanna Sołtysiak: W kolejnych latach chciałabym skupić się na dłuższych dystansach (1/2 ironman oraz ironman). W przyszłym roku jeszcze będę przygotowywać się głównie pod dystans 1/2 ironmana, żeby cały czas rozwijać swoją szybkość. Jednak zamierzam także zadebiutować na dystansie ironman. Start ten aczkolwiek będę traktować jako sprawdzenie swojego organizmu, przetestowanie odżywiania i znalezienie swoich słabych stron na tak długim dystansie. Organizm może różnie reagować po tylu godzinach wysiłku. Potem chciałabym poprawić swoje słabe strony, tak żeby za dwa lata wystartować już w kilku triathlonach na pełnym dystansie ironmana, tak aby się trochę pościgać a nie tylko wziąć udział.

 

Adrian Kapusta: Kogo obstawiasz, że zwycięży na Mistrzostwach Świata Ironman 70.3 w nadchodzący weekend? 


Joanna Sołtysiak: Niestety nie startuje na tych zawodach Lucy Charles. Dziewczyna jest niesamowita i na nią bym postawiła. W zeszłym roku zaczęła startować na dystansie 1/2 ironmana a już w tym roku ma na swoim koncie wiele zwycięstw. Wcześniej była pływaczka a zaledwie w 3 lata stała się czołowa triathlonistka licząca się na świecie. Z tych co widnieją na liście startowej to stawiam na Holly Lawrence.

 

Adrian Kapusta: Komu chciałabyś najbardziej podziękować za to co udało Ci się osiągnąć w Malborku? 


Joanna Sołtysiak: Na pierwszym miejscu mojej rodzinie, czyli rodzicom i bratu Przemkowi. Wszyscy bardzo mnie wspierają i są wyrozumiali. Dodatkowo często podporządkowują się pod mój schemat treningowy, za co jestem im bardzo wdzięczna. Poza tym mój facet Dario, który znosi mnie na co dzień, pomaga z wszelkimi problemami rowerowymi oraz jest ze mną na każdym starcie. Jak nikt inny potrafi ukoić moje nerwy przedstartowe i dodać mi pewności siebie. Podziękowania również dla trenera Jakuba Czaji, z którym nawiązałam współpracę za jego zaangażowanie i profesjonalizm. To właśnie on zwrócił mi uwagę na wiele małych, kiedyś wydawało mi się nie istotnych spraw, a które odmieniły mnie jako sportowca. Podziękowania także dla klubu Kuźnia Triathlonu, która wsparła mnie w przygotowaniach umożliwiając między innymi wyjazd na obóz klimatyczny w marcu oraz firmie zmierz-nie-szacuj.pl za wszelką pomoc i przeprowadzenie kontrolnych testów, kiedy tylko chciałam.

Opublikowane w Wywiady

Robert Wilkowiecki jeszcze nie jest bardzo znany, ale wyniki jakie osiąga sugerują aby przyjżeć się bliżej temu triathloniście. Pomimo bardzo krótkiego stażu w triathlonie Robert zrobił ogrome postępy. Podczas Enea Ironman 70.3 Gdynia powered by Herbalife wyszedł jako pierwszy z wody i był drugim zawodnikiem wśród Polaków (za Łukaszem Kalaszczyńskim). W kategorii zawodników PRO zajął dziesiąte miejsce uzyskując życiówkę: 04:00:59.


Adrian Kapusta: Robert, sprecyzujmy na początku, rozmawiam z zawodnikiem PRO czy amatorem?


Robert Wilkowiecki: Wbrew pozorom jest to ciężkie pytanie i odpowiedź może być różna w zależności od tego, pod jakim kątem to analizuję. Oficjalnie posiadam licencję elity i tego się trzymajmy.

 

Twój tegoroczny wynik z Enea Ironman 70.3 Gdynia powered by Herbalife robi wrażenie. Byłeś drugi wśród Polaków, wyprzedziłeś wielu starych wyjadaczy takich jak Mikołaj Luft, Mateusz Kaźmierczak, Marcin Ławicki czy Marek Jaskółka. Gdzie tkwi tajemnica tego sukcesu?

 

Nie ma żadnej tajemnicy. Spokojna i systematyczna praca pod okiem trenera Zbyszka Gucwy daje efekt. W teamie GVT BMC mamy wyśmienite warunki do rozwoju. W dodatku atmosfera zawodów w Gdyni bardzo mi się podobała i dała konkretnego kopa.

 

Czytając Twój życiorys możemy wyczytać, że z triathlonem zetknąłeś się zaledwie 2 lata temu. Podczas treningu jakiej dyscypliny wyrobiłeś sobie bazę w młodszych latach?

 

To prawda, nie mam długiego stażu w triathlonie, ale wierzę, że wszystko jeszcze przede mną. Do 19-ego roku życia trenowałem pływanie, byłem nawet mistrzem Polski juniorów. To z pewnością ułatwiło mi start w nowej dyscyplinie. Dodatkowo treningi, jakie układa mi trener Zbyszek pozwalają mi na stały progres bez żadnych kontuzji, czy przeciążeń. Będąc w takim klubie mam komfortowe warunki i to bardzo pomaga.

 

Robert Wilkowiecki Gdynia z wody.jpg

Fot. GVT BMC Szymon Gruchalski

 

Co Cię skłoniło do uprawiania triathlonu?


Po zakończeniu kariery pływackiej miałem więcej czasu dla rodziny i spędzałem go między innymi na wspólnych przejażdżkach na rowerze z tatą - byłym kolarzem. Pływać wciąż potrafiłem, więc pozostało tylko trochę pobiegać. Co prawda miałem około 2 lata przerwy od prawdziwego treningu, ale po namowach wielu osób, postanowiłem wystartować i od razu poczułem, że to jest to.

 

Pomimo tak krótkiego stażu w triathlonie powiedz jaki dystans najbardziej przypadł Ci do gustu, w którym chciałbyś się specjalizować?

 

Na chwilę obecną, wydaje mi się, że najbardziej pasuje mi "połówka". Nie przekreślam jednak swoich szans na dystansach z draftingiem, na których mogę bardziej wykorzystać swoją pływacką przeszłość. Jednak sądzę, że do tego potrzeba mi jeszcze większego doświadczenia.

 

Jakie masz cele długoterminowe?


Nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość. Cieszę się chwilą obecną i chcę wykorzystywać nadarzające się okazje.

 

Robert Wilkowiecki Ślesin.jpg

Fot. Piotr Naskrent/Maratomania/Labosport Polska

 

Czym się zajmujesz poza treningami?

 

Na co dzień jestem studentem na kierunku Bachelor Studies in Finance na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

 

Zabrakło Ci niespełna minuty do złamania 4 godzin na dystansie ½ IM. Kiedy możemy się spodziewać kolejnego ataku tej bariery?

 

Czasy w triathlonie nie są dla mnie szczególnie istotne. Mocno przygotowuję się na MP w Malborku, więc jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli oraz trasa i warunki będą sprzyjające, to i prędkości będą wysokie. Zapowiada się mocne ściganie.

 

 

Robert Wilkowiecki w pigułce:
Data urodzenia: 07.07.1994
Miejsce zamieszkania: Wrocław

Najważniejsze sukcesy:
2. miejsce wśród Polaków i 10 miejsce PRO podczas Enea Ironman 70.3 Gdynia powered by Herbalife 2017,
1. miejsce GARMIN Iron Triathlon Ślesin 2017,
3. miejsce w Challange Poznań na dystansie olimpijskim 2016,
1. miejsce w kategorii wiekowej podczas Herbalife Ironman 70.3 Gdynia 2016,
złoty medal mistrzostw Polski juniorów w pływaniu.

 

Pierwszy kontakt z triathlonem: 2015
Idol z dzieciństwa: rodzice
Ulubiona potrawa: jest ich wiele, byle do syta
Ulubiona muzyka: aktualne hity radiowe
Ulubiony basen: każdy z którego mam dobre wspomnienia
Ulubiony podjazd: Kocie Góry
Ulubione miejsce do biegania: trasy blisko domu rodzinnego w Chełstówku
Trenerzy: Zbigniew Gucwa i Michał Stasiaczek

 

Robert-Wilkowiecki GVT BMC.jpg

Fot. GVT BMC

Opublikowane w Wywiady

Małgorzata Otworowska - Mistrzyni Polski w triathlonie na dystansie sprinterskim ujawnia kulisy swojej trzyletniej przerwy od startów w zawodach. Mama dwójki dzieci nie ma czasu na treningi na wyczynowym poziomie, a jednak talent i determinacja pozwoliły jej zdobyć tytuł mistrzowski. Jak sama przyznaje: "W Suszu pojawiłam się po dwóch miesiącach systematycznych treningów."

 

Adrian Kapusta: Czy Ciebie to nie dziwi, że mama dwójki dzieci wraca po dłuższej przerwie do triathlonu i wygrywa Mistrzostwa Polski na dystansie sprinterskim?

 

Małgorzata Otworowska: Dziwi i to bardzo, ale myślę, że nie tylko ja się nad tym zastanawiam. W tym roku miałam startować dla siebie, bez presji, bez oczekiwań i w planach nie było Mistrzostw Polski. W planach był tylko jeden start, ale życie samo pisze scenariusze i okazał się on nie ostatnim.

 

Ile w sumie trwała przerwa od sportu, podczas której urodziłaś dwójkę dzieci?


W maju 2014 roku dowiedziałam się o pierwszej ciąży, synek urodził się w styczniu 2015 roku, a w lipcu 2016 na świecie pojawiła się moja córeczka. Można powiedzieć, że przerwa trwała równe 3 lata.

 

Od samego początku miałaś plan, że wrócisz i będziesz dalej startowała?


W czasie pierwszej ciąży tak myślałam, niestety powrót do treningów okazał się trudniejszy niż się spodziewałam, do tego doszły problemy zdrowotne. Wtedy też zapadła decyzja o drugim dziecku. Po drugim porodzie zupełnie nie myślałam o powrocie do triathlonu, raczej wychodząc na trening chciałam zadbać o swoją formę fizyczną, bo nie ukrywam, że ciąża jedna po drugiej ,,nadszarpnęły'' mój organizm i powrót do pełnej sprawności trwał o wiele dłużej niż po pierwszej ciąży.

 

Przebieg ciąż pozwalał Ci na podtrzymywanie treningów?


O pierwszej dowiedziałam się równo tydzień przed pierwszym startem w sezonie,tak więc miałam przetrenowany sezon przygotowawczy i byłam gotowa do startów. Po pierwszych badaniach i zebraniu wywiadu lekarskiego pani doktor nie widziała przeciwwskazań do dalszego uprawiania/trenowania triathlonu,a nawet mówiła że jest to wskazane, abym kontynuowała aktywność fizyczną. Ciąża to nie choroba i dowiadując się o niej nie należy zmieniać swojego trybu życia o 180 stopni, chyba że są ku temu powody. Zarówno pierwsza ciąża jak i druga przebiegała bez typowych objawów ciążowych, bez większych dolegliwości i zachcianek.

 

Otworowska 3.JPG

Fot. Małgorzata Otworowska

 

Jak zmieniała się struktura treningów wraz z zaawansowaniem ciąży?


W czasie pierwszej ciąży treningi pływackie wykonywałam do początków 9 miesiąca. Treningi biegowe zakończyłam pod koniec 8 miesiąca przez rosnący brzuszek, który od 7 miesiąca rośnie bardzo szybko. Środek ciężkości miałam już znacząco przesunięty i bieganie już było trudniejsze, dlatego zrezygnowałem z treningu biegowego. Na rowerze szosowym jeździłam do początków 6 miesiąca, później kontynuowałam treningi na trenażerze, w zasadzie aż do rozwiązania.

 

W drugiej ciąży już nie mogłam sobie na tyle pozwolić. Treningu biegowego nie wykonałam ani jednego, na basenie byłam kilka razy, ponieważ były przeciwwskazania do korzystania z basenu. Można powiedzieć, że drugą ciążę przejeździłam na trenażerze i przespacerowałam w parku z synem. W drugiej ciąży wykonywałam zdecydowanie więcej ćwiczeń wzmacniających, na treningi zwyczajnie nie mogłam sobie pozwolić i nawet nie miałam na nie ochoty.

 

Cykl treningowy w pierwszej ciąży był kontynuowany,aż do końca 2 trymestru z zachowaniem odpowiedniej objętości i intensywności. Wraz z wiadomością o ciąży z planu zniknęły wszystkie zadania z maksymalnym tętnem. Wykonywałam przyśpieszenia, interwały oczywiście dostosowane do swoich możliwości. Z kolejnym miesiącem ciąży, zmniejszana była objętość i intensywność treningów, choć nie ukrywam, że na basenie pływałam po 4 km, aż do 8 miesiąca, ale to tylko dlatego że pływanie przychodzi mi łatwo i mogłam sobie na to pozwolić. W drugiej ciąży już nie miałam takich możliwości, na co dzień zajmowałam się synkiem. Jedyne co mi się udawało to w porze drzemki pokręcić na trenażerze,czasami nawet 2h.

 

Jak w tej chwili sobie radzisz z wychowywaniem dzieci i trenowaniem na poziomie wyczynowym?


Po pierwsze nie trenuje na poziomie wyczynowym. Trenowanie na poziomie wyczynowym to dla mnie spanie, jedzenie i trenowanie. Na chwilę obecną nie mam takich możliwości, aby sobie na taki plan dnia pozwolić. Z reguły nie mam pomocy w opiece nad dziećmi. Jestem mamą 24h na dobę i na trening wychodzę w chwili kiedy tata (Adrian) zostaje z dziećmi. Wszystko by było super gdyby Adi miał pracę 8 godziną, wtedy wraca do domu i może zająć się dziećmi. Niestety prowadzi klub sportowy, trenuje z młodzieżą i załatwia mnóstwo innych spraw. Czas na trening mam bardzo ograniczony. Dni, kiedy mogę wykonać dwa treningi nie jest za wiele. Bardzo często trenuję w późnych godzinach wieczornych kiedy dzieci zasną. Nie nazwałabym swojego trenowania na poziomie wyczynowym chodź bardzo bym chciała, ale na chwile obecną nie mam takich możliwości.

 

Otworowska 2.jpg

Fot. ITU

 

Ostatni Twój start w Pucharze Europy był w 2013 roku, zajęłaś tam 2 miejsce, ustępując jedynie Yuli Yelistratovej UKR. Czy zamierzasz powrócić na arenę międzynarodową?

 

Jak już wspomniałam mój dzień odbiega od dnia wyczynowego triathlonisty. Wiem, że stać mnie na bardzo dużo. W Suszu pojawiłam się po dwóch miesiącach systematycznych treningów. Nawet teraz mocno zmotywowana do pracy, żeby w pełni pokazać no co mnie stać muszę się bardzo mocno ''gimnastykować'', żeby wykonać trening (w tym momencie przebywam na obozie w górach, z dziećmi i młodzieżą). Odpowiadając na pytanie bardzo bym chciała, ale życie często sprowadza nas na ziemię.

 

Nie da się tego ukryć, że masz predyspozycje do krótkich dystansów. Wśród triathlonistów jest tendencja do szybkiego przechodzenia na długie dystanse, a jakie są Twoje cele długoterminowe?


Myślę, że start na długim dystansie w moim przypadku jest kwestią czasu, ale czy to nastąpi za rok czy dwa to czas pokaże. Triathlon w chwili obecnej jest dla mnie chwilą dla siebie, zrobieniem czegoś dla siebie, zadbaniem o siebie. Jedni chodzą do kina, zbierają znaczki, układają puzzle, ja w tym czasie lubię pójść na basen, lubię pójść pobiegać. Ktoś zaraz powie, że jestem samolubna, ale każdy kto ma dzieci mnie zrozumie. Szczęśliwa i zdrowa mama to szczęśliwe i zdrowe dzieci.

 

Mówi się, że ciąża odmładza organizm kobiety uprawiającej wyczynowo sport. Czy z własnego doświadczenia możesz to potwierdzić?


Chyba nie zauważyłam takich zmian. Na pewno dodaje siły, ale należy pamiętać, że podczas ciąży w organizmie kobiety zachodzi szereg zmian na podłożu hormonalnym.

 

Wyniki Elity Kobiet Mistrzostw Polski w Sprincie, Susz 2017:


1. Małgorzata Otworowska 1:06:33
2. Paulina Klimas 1:06:51
3. Marta Łagownik 1:07:22
4. Roksana Słupek 1:07:41
5. Aleksandra Rudzińska 1:07:46
6. Paulina Kotfica 1:07:48
7. Hanna Kaźmierczak 1:08:31
8. Magdalena Sudak 1:09:01
9. Agata Litwin 1:09:24
10. Małgorzata Wąsik 1:09:39

Opublikowane w Wywiady

Ogłoszony przez Polski Związek Triathlonu dwa tygodnie temu na konferencji prasowej system obowiązkowych licencji, który obowiązywać będzie od 2018 roku, wzbudził bardzo duże zainteresowanie w środowisku triathlonowym. Po co amatorom licencja sportowa? Jakie korzyści niesie? O szczegóły projektu postanowiliśmy dopytać Prezesa PZTri, Pana Pawła Jarskiego.

Anna Kalinowska: Skąd pomysł wdrożenia w 2018 r. obowiązkowych licencji?
Paweł Jarski: Obligatoryjne licencje to nie jest jakaś rewolucyjna koncepcja, a sprawdzony model w światowym triathlonie. W krajach o wysokim poziomie sportowym licencje dzienne są czymś naturalnym. Przykładowo, w USA koszt licencji jednorazowej to 15 USD, w Irlandii, Hiszpanii Francji czy Anglii od 8 do 25 EUR. Licencje są również niezbędne w startach w seriach zawodów, jak Ironman (kosz licencji jednorazowej waha się od kilkunastu, nawet do 60 EUR) czy Challenge (10-40 EUR). Licencje w światowym triathlonie to rzecz zupełnie naturalna i istniejąca od wielu lat. U nas, od dłuższego czasu, organizatorzy największych imprez triathlonowych dyskutowali o przeniesieniu takiego rozwiązania na polski grunt. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom organizatorów wspólnie opracowaliśmy wdrażaną koncepcję włączenia jak największej liczby pasjonatów triathlonu w oficjalne struktury sportu, wprowadzając od przyszłego sezonu obowiązkowe licencje dzienne, które będą kosztować 20 zł za pojedynczy start. Będą one obowiązywać na imprezach, które wejdą w skład systemu licencyjnego, a aktualnie chęć uczestnictwa w tym programie zgłosili wszyscy organizatorzy największych krajowych zawodów.

O ile licencje dla profesjonalistów nie budzą wątpliwości, o tyle konieczność rejestracji w związku to dla amatora przede wszystkim kolejny, po opłacie startowej, wydatek. Czy nie jest to po prostu sposób na pozyskanie przez PZTri funduszy?
Powiem więcej – to zdecydowanie właśnie sposób na pozyskanie funduszy. Tak się dzieje na całym świecie. Sprzedaż licencji to dodatkowe środki finansowe na sport młodzieżowy. Ich dystrybucja będzie w transparentny sposób przekierowywana wyłącznie na ten cel: trening młodzieży, organizację aquathlonów i testów naborowych oraz na szkolenia trenerskie. Żadna część tych środków nie zostanie przekazana na pracę biura, ani też nie zatrudnimy nowej osoby do obsługi sprzedaży licencji. Budowana właśnie aplikacja mobilna, dzięki której można będzie kupić licencje online, minimalizuje koszty obsługi tego projektu.
Zakupu będzie można także dokonać na stoisku PZTri, rozstawianym na kluczowych zawodach, na którym nasi przedstawiciele będą odpowiadać na wszelkie pojawiające się pytania lub wątpliwości.

 

Paweł Jarski wywiad.jpg

Fot: PZTri. Na zdjęciu Prezes PZTri Paweł Jarski

 

Jakie zatem korzyści daje zakup licencji?
Najważniejsze jest bezpieczeństwo. Licencja roczna za 100 zł zawiera w sobie ważne na całym świecie ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków, kosztów leczenia i odpowiedzialności cywilnej. W ramach podpisanej przez PZTri umowy z TU Europa zawodnik legitymujący się licencją roczną chroniony jest nie tylko podczas startów, ale również na treningach, w podróży, czy w codziennych sytuacjach.
Wyrobienie licencji rocznej wymaga wykonania badań lekarskich u lekarza medycyny sportowej, potwierdzających zdolność do uprawiania triathlonu. Takie badania, jak również licencja są niezbędne, aby startować w większości zagranicznych zawodów pod egidą ITU i ETU, więc jej wyrobienie na początku sezonu eliminuje ryzyko, że nie uda nam się w terminie zgłosić, gdyż nie jesteśmy w bazie PZTri.

Podobno zdarzały się przypadki, że jednak polska licencja za granicą nie wystarczyła…
Jeżeli jakikolwiek organizator nie uznał polskiej licencji to zrobił to wbrew przepisom, bowiem jesteśmy członkiem Europejskiej Unii Triathlonu, więc licencje PZTri powinny być wszędzie honorowane. Jeśli gdziekolwiek byłby z tym problem to prosimy o kontakt z biurem i będziemy wyjaśniać, a w razie potrzeby interweniować.

Wracając do korzyści - czy coś jeszcze mógłby Pan wymienić?
Posiadanie licencji rocznej to też możliwość korzystania ze zniżek uprawniających do zakupu sprzętu sportowego oraz odżywek u partnerów Polskiego Związku Triathlonu. Aktualnie negocjujemy z wieloma firmami warunki, tak by pod koniec roku ogłosić listę sklepów partnerskich i poziom zniżek. Przy wyrabianiu licencji rocznej na stoisku PZTri nasi przedstawiciele będą wręczać symboliczną opaskę na rękę, która - jak mamy nadzieję - stanie się znakiem rozpoznawczym wśród triathlonistów.
Powstanie też ranking zawodników poszczególnych kategorii wiekowych.

Na czym polegać ma taki ranking?
Zawodnicy kategorii wiekowych, z podziałem na grupy wiekowe zgodne z obowiązującą na świecie klasyfikacją, startując w zawodach wpisanych w system licencyjny, będą zbierać punkty do klasyfikacji generalnej. Stworzony zostanie ogólnopolski rankingu zawodników age-group, a najlepsi zawodnicy z każdego przedziału wiekowego zostaną uhonorowani na wieńczącej sezon gali, organizowanej po finale Pucharu Polski. W gali uczestniczyć będą także organizatorzy imprez.

Jednak zawody odbywają się na różnych dystansach, różna bywa też liczba startujących - jak zatem porównać i ustandaryzować wynik?
Na wszystkich partnerskich zawodach zapewnimy obecność delegata technicznego, który z ramienia PZTri będzie kontrolował plan zawodów, w tym proponowane trasy konkurencji, jak i przebieg samego wydarzenia. Ponadto będzie sprawdzał stosowanie się organizatora do przepisów PZTri, kontrolował zabezpieczenie medyczne imprezy oraz przeprowadzał odprawę z sędziami danych zawodów. Obecność takiej osoby to gwarancja dla uczestników, że zawody są przeprowadzane zgodnie z przepisami sportowymi i organizacyjnymi PZTri, a punktacja w rankingu będzie sprawiedliwa.

Jakie korzyści daje zakup licencji dziennej?
Licencja dzienna nie zawiera ubezpieczenia, ale wyrabiając ją musimy potwierdzić dobry stan zdrowia. Dla organizatorów takie oświadczenie oznacza większe bezpieczeństwo zawodów, a my mamy nadzieję, że zmobilizuje setki amatorów do regularnej kontroli lekarskiej i niebagatelizowania tego tematu.
Osoby, które będą wyrabiały licencję pierwszy raz otrzymają elektroniczny welcome pack - dokumenty, dzięki którym łatwiej odnajdą się w świecie zawodowego triathlonu. Będą to m.in. zapowiedzi danego sezonu, porady sportowe i namiary na kluby i trenerów.
Posiadacze obu rodzajów licencji będą również otrzymywać newslettera z ważnymi, ale i ciekawymi informacjami - od kalendarza zawodów krajowych i światowych po artykuły branżowe.
Zakup licencji dziennej na dane zawody to gwarancja, że startujemy w imprezie, która przestrzega przepisów sportowych PZTri.

Opublikowane w Wywiady

Stolica polskiego triathlonu zaprasza na Susz Triathlon 2017. Zawody już za niespełna dwa miesiące. Do wyboru trzy dystanse 1/2 IM, Sprint i Aquathlon. Aby dowiedzieć się co czeka na triathlonistów w tym roku zapraszamy do przeczytania wywiadu z organizatorem tego wydarzenia.


Adrian Kapusta: Susz Triathlon to jedne z najstarszych zawodów w Polsce, a zarazem jedne z najbardziej rozwiniętych. Triathloniści i kibice przyzwyczaili się do wysokiej jakości organizacji imprezy. Jakie nowości w tym roku są planowane w stosunku do lat ubiegłych?


Marcin Mądry: Zgadza się Susz Triathlon to jedne z najdłużej organizowanych zawodów triathlonowych w Polsce. Tegoroczne zawody to już 26 edycja tej imprezy.
Od wielu lat staramy się robić wszystko, żeby osiągnąć możliwie najwyższy poziom organizacyjny. Z ogromną satysfakcją przyjmujemy napływające do nas pozytywne opinie, jednocześnie nieustannie staramy się wyciągać wnioski z uwag i sugestii zawodników, które mogą wpłynąć na jeszcze lepszy przebieg zawodów.
Najbardziej zauważalną nowinką podczas Susz Triathlon 2017 będzie zmieniona trasa kolarska dystansu ½ IM. Podyktowane jest to przede wszystkim pracami związanymi z długo oczekiwaną przebudową przebiegającej przez miasto drogi wojewódzkiej nr 521. Nowa trasa w zdecydowanej większości wyznaczona została po niedawno wyremontowanych drogach, które pozwolą na osiągnięcie dobrych wyników.
Poza tym mamy w planach kilka innych niespodzianek.


W ubiegłym roku w zaledwie pięć dni został osiągnięty limit uczestników. Czy w dalszym ciągu można się zapisać na zawody triathlonowe w Suszu?


W tym momencie na listach startowych mamy ponad 1100 zawodników. Zapisy trwają do 1 czerwca, także jestem pewny, że ta liczba jeszcze wzrośnie. Czekamy m.in. na zawodników, którzy wystartują na Mistrzostwach Polski na dystansie sprinterskim Elity i Sztafet. W dalszym ciągu otwarte są zapisy na ½ IM, MP Age Group w Sprincie oraz Aquathlony. Gorąco zachęcam do rejestracji, która odbywa się na stronie www.triathlon.susz.pl

 

Susz Triathlon 2017 już za niespełna 2 miesiące! 3.jpg

 

Kto ze znanych triathlonistów pojawi się na starcie w 2017 roku?


Liczymy na to, że jak co roku do Susza zawitają najlepsi polscy triathloniści. Bez wątpienia zwiększa to prestiż imprezy oraz pozwala wszystkim zawodnikom stającym na starcie na rywalizację z najlepszymi. Na dzień dzisiejszy swój udział potwierdzili, m.in. Filip Przymusiński, Piotr Grzegórzek, bracia Paweł i Sebastian Najmowicz, Krzysztof Staniszewski, Tomasz Spaleniak, Przemysław Szymanowski. Podobnie jak w latach ubiegłych powoli zapełnia się lista zawodników, którzy powalczą o tytuł Mistrza Polski Elity. Swój udział potwierdziła m.in. nasza Olimpijka Agnieszka Jerzyk. Jestem przekonany, że na starcie pojawi się czołówka polskich sprinterów.

Dodatkowo chciałbym podkreślić, że zależy nam na tym, aby nasze zawody były miejscem rywalizacji najlepszych triathlonistów, jak również tych, którzy triathlon uprawiają amatorsko uważają go za swoje hobby i sposób na zdrowy styl życia. Chcemy robić triathlon dla każdego.

 

Przejdźmy na chwilę do rozrywki poza sportowej. Kto wystąpi w tym roku na scenie w Suszu?


Susz Triathlon to święto naszego miasta, dlatego goszcząc zawodników i ich rodziny nie zapominamy również o mieszkańcach, którzy od ponad ćwierć wieku dopingują triathlonistów na trasie zawodów. To m.in. właśnie dla nich od kilku lat poza emocjami sportowymi zapewniamy część artystyczną. Tak jak informowaliśmy już na naszych stronach internetowych podczas tegorocznej edycji Susz Triathlon 2017 wystąpią: legendarny zespół KOMBII z wirtuozem gitary i wokalistą Grzegorzem Skawińskim oraz Michał Szpak - niesamowity talent polskiej sceny muzycznej reprezentant Polski na Eurowizji w 2016 roku. Dodatkowo, wysokiej jakości nagłośnienie oraz efekty oświetlenia scenicznego będą doskonałym uzupełnieniem doznań muzycznych.

 

Susz Triathlon 2017 już za niespełna 2 miesiące! 2.jpg

 

Polski Związek Triathlonu po raz kolejny przyznał dla Susz Triathlon organizację Mistrzostw Polski na dystansie sprinterskim. Czy organizacja mistrzostw w ubiegłym sezonie spełniła oczekiwania związku?

 

Tak. To już kolejne Mistrzostwa Polski, które odbędą się w Suszu. Decyzja podjęta przez Polski Związek Triathlonu jest rezultatem sukcesu organizacyjnego, którym były MP w Sprincie w 2016 roku. Jest to efekt, który udało się osiągnąć dzięki ciężkiej pracy wielu osób zaangażowanych w organizację zawodów.

 

Jakie nagrody czekają na zawodników walczących o najwyższe lokaty?


Poza wynoszącą ponad 62 tysiące złotych pulą nagród finansowych dla zwycięzców poszczególnych wyścigów jak co roku przewidujemy również nagrody rzeczowe ufundowane przez naszych sponsorów i partnerów. Wśród nich znajdą się m.in. produkty i usługi oferowane przez firmy takie jak: POLAR, SCOTT, Royal Bay, Grand Hotel Tiffi, COMPRESSPORT, SPORTSLAB i wielu innych firm z nami współpracujących.
W tym roku chcemy powrócić do losowania nagród wśród wszystkich uczestników zawodów. Po niedzielnej dekoracji zwycięzców rozlosujemy m.in. ufundowaną przez firmę SCOTT profesjonalną ramę do roweru szosowego, weekendowe wczasy ufundowane przez pięciogwiazdkowy Grand Hotel Tiffi w Iławie.

 

Który weekend mamy sobie zarezerwować w kalendarzu na Susz Triathlon 2017?

 

Wzmożony ruch triathlonistów obserwujemy już od początku czerwca. Zachęcamy do wcześniejszego odwiedzania Susza i zapoznawania się z trasami zawodów. Same zawody odbędą się w dniach 23-25 czerwca. Gorąco wszystkich zapraszam.
Szczegółowe informacje na temat zawodów można uzyskać pod adresem [email protected] oraz pod numerem telefonu 507-019-086.

 

Susz Triathlon 2017 już za niespełna 2 miesiące burmistrz.jpg

Burmistrz Susza - Krzysztof Pietrzykowski

Opublikowane w Wywiady

III edycja Dąbrowa Górnicza Triathlon odbędzie się 11 czerwca 2017 r. W poprzednich edycjach udział wzięli m.in. Joanna Jabłczyńska, Karolina Gorczyca i Roman Polko. Zapraszamy do przeczytania poniższego wywiadu z ubiegłorocznym dominatorem triathlonu w Dąbrowie Górniczej - Sylwestrem Kusterem.

 

Do końca kwietnia obowiązuje niższa opłata startowa – 110 zł. Dla najlepszych zawodników przewidziano nagrody finansowe. Limit startujących to 500 osób.

Zapisy na: www.dgtriathlon.pl 

Funpage: https://www.facebook.com/dabrowagorniczachecinytriathlon/

 

Część pływacka na jeziorze Pogoria III (1 okrążenie). Widowiskowa, szybka pętla kolarska po głównych ulicach miasta (3 x5,5km + dojazdówki). Pętla biegowa w centrum po parku Hallera (2 x 2,5 km). Zawodnicy będą klasyfikowani w kategoriach: open kobiet i mężczyzn, wiekowych (K/M: 16-29; 30-39; 40-49; 50+) oraz sztafet (bez podziału na kategorie wiekowe i płeć). Impreza jest dofinansowana ze środków Urzędu Miasta w Dąbrowie Górniczej.

 

1.jpg


Sylwek, zdominowałeś rywalizację w zeszłorocznej edycji Dąbrowa Górnicza Triathlon. Czy w tym roku będzie podobnie?

Tak, można powiedzieć że ładnie wystartowałem. W końcu były to zawody u mnie w mieście, co dało mi dodatkową motywację. Oczywiście, jeśli stanę na starcie będę chciał się zaprezentować jak najlepiej. Jestem bardzo zadowolony, że dzięki Stowarzyszeniu Pozytywnie Zakręceni i Centrum Sportu i Rekreacji mamy u nas w mieście triathlon. Jeśli tylko będzie możliwość, to bardzo chciałbym wystartować - choćby treningowo. Mam nadzieje, że mój kalendarz mi na to pozwoli. Na razie nie mogę na 100% powiedzieć, że wystartuję.

Jak oceniasz imprezę organizowaną w Twoim mieście? Imprezę, która dopiero się rozwija - w tym roku będzie dopiero jej trzecia odsłona?

Jeśli chodzi o mnie, to byłem nieco zaskoczony. Nawet biorąc pod uwagę obiecującą I edycję z 2015 r. Myślę, że jak na to że to były drugie takie zawody, na to jak mały budżet był na tę imprezę, to jest to ogromny sukces. Naprawdę, organizacja mi się podobała. Trasa też była ciekawa, zbliżona do tego, co się dzieje na zagranicznych startach.
Przyznam szczerze, że jestem bardzo ciekawy, czym organizatorzy wykażą się w 2017. W zeszłym roku była to impreza z rozmachem - w centrum miasta. Nie będzie łatwo tego przebić, ale myślę, że nas nie zawiodą.

 

10.jpg



Jak oceniasz swój zeszłoroczny sezon?

Myślę, że zrobiłem, co się dało. Już na początku sezonu mówiłem, że jestem słabo przygotowany, bo kontuzja mnie mocno cofnęła w rozwoju sportowym. Jestem już doświadczonym zawodnikiem i wiem, kiedy jest wysoka forma, a kiedy nie. W zeszłym roku musiałem ją zbudować w bardzo krótkim czasie, co niosło za sobą wiele konsekwencji. Była o wiele niższa niż by mogła być normalnie, do tego strasznie niestabilna. Jeden, dwa starty rozbijały mi ją w drobny mak. No, ale zebrałem doświadczenie. Trzeba zbierać jak najwięcej informacji - nie tylko z sukcesów, ale i z tych gorszych sezonów.
Podsumowując: zrobiłem 4 medale MP w tym Mistrza Polski na dystansie olimpijskim, więc sezon był przyzwoity, ale nie tak, jak w 2015 r, gdzie wygrałem prawie wszystko - z góry na dół.
Na koniec sezonu, okupując to ciężką pracą, drgnęło coś i już byłem na międzynarodowym poziomie sportowym, ale to troszkę za późno, niestety.

Jakie wyzwania przed Tobą w 2017 roku?

Sezon 2017 jest inny od poprzednich, ponieważ w dużo większym stopniu podpieram się w treningu nauką, Wyciągnęliśmy lekcje z sezonu 2016, gdzie doprowadziłem między innymi do anemii i badamy wszystko - począwszy od systematycznych badań krwi, składu ciała, do pomiaru mocy laktatu itd. Jest to mój pierwszy taki sezon w karierze. Ciężko powiedzieć, co on przyniesie.
W każdym jednak razie, chcielibyśmy znormalizować moją formę, wyznaczyć pewne progi, które muszę spełniać, aby regularnie zdobywać dobre miejsca na zagranicznych imprezach.
Nazwałbym to treningiem znormalizowanym. Jest on wdrożony w każdej z dyscyplin. To wszystko z myślą o zagranicznych wyścigach.
Oczywiście, jest to możliwe dzięki moim trenerom, którzy starają się mnie odciążyć w budowaniu planu treningowego oraz podejmowaniu trudnych decyzji, moim sponsorom, którzy stwierdzili, że najwyższa pora, abym choć w części miał warunki jakie mają zawodnicy zagraniczni. Co prawda trenuje w mojej kochanej Dąbrowie Górniczej, a nie w RPA, ale jestem bardzo zadowolony, że są ludzie, którzy inwestują w moją koncepcję opartą o naukę. 
Chciałbym im teraz ładnie podziękować.

 

12.jpg



Jak zachęciłbyś do uprawiania triathlonu? Dyscypliny widowiskowej, zapewniającej wszechstronny rozwój fizyczny, a jeszcze nie dość popularnej w naszym kraju.

Przede wszystkim, triathlon jest bardzo ciekawym sportem, bo w jego skład wchodzą trzy dyscypliny. Daje nieskończenie wiele możliwości treningu - można w tak różny sposób trenować, że nigdy się to nie znudzi.
Ponadto jest to sport dla każdego - nie trzeba być pływakiem od dziecka, żeby startować i nauczyć się pływać w takim stopniu, aby w zdrowiu ukończyć zawody.
Triathlon to sport, który ma bardzo pozytywny wpływ na ludzi, a ponadto nie odrzuca nikogo, jak to jest w wielu innych dyscyplinach.
W Niemczech jest to jeden z najpopularniejszych sportów. Trenuje go już chyba około 200 tys. osób, a w 2015 r. najlepszym sportowcem Niemiec został nie piłkarz, choć mają ich wielu na wybitnym poziomie, a właśnie triathlonista - Jan Frodeno.

 

 

Dąbrowa Górnicza baner.jpg

Opublikowane w Wywiady

"Odkąd zaczęłam uprawiać triathlon, sprzedałam wszystkie rzeczy, jakie tylko mogłam. Największą z nich był samochód, z którego pieniądze przeznaczyłam na rower i piankę pływacką." - opowiada Izabela Sobańska. Iza ma 20 lat, w ciągu dwóch lat od debiutu w triathlonie zdobyła kwalifikację na mistrzostwa świata na dystansie 1/2 ironmana, Ironman 70.3 Chattanooga oraz The Challenge w Samorin. 

Ważniejsze osiągnięcia w sezonie 2016 :
JBL Triathlon Sieraków Mistrzostwa Polski dystans ½ IM 2016 – I miejsce w kat. kobiet 18-24 
Euco Susz Triathlon dystans ½ IM 2016r – I miejsce w kat. kobiet 18-24 
Enea Challenge Poznań dystans ½ IM 2016 – I miejsce w kat. kobiet 18-24 
Herbalife Ironman 70.3 Gdynia 2016 – II miejsce w kat. kobiet 18-24
Ironman 70.3 Pula 2016 – II miejsce w kat. kobiet 18-24

Do tego we wszystkich triathlonach miejsce na podium w swojej kategorii wiekowej, życiówka na 1/4IM 2h24min i 5h03min w debiucie na 1/2IM w Przechlewie 2015.

 

Co skłoniło Cię do trenowania triathlonu?

 

Izabela Sobańska: Ze sportem jestem związana od dziecka. Był tenis stołowy, biegi przełajowe, siatkówka, pchnięcie kulą i inne. Podczas nauki w szkole praktycznie nie było zawodów, w których nie brałabym udziału. Jedynie jakie opuszczałam to warcaby. Jak na razie na najdłuższy czas związałam się z siatkówką, ale moja przygoda z triathlonem raczej to zmieni. Spędziłam naprawdę kawał swojego życia na hali i rozegrałam dziesiątki meczów. W pewnym momencie coś przestało mi grać, może szukałam czegoś nowego, może potrzebowałam jakiejś zmiany. Może była to kwestia przetrenowania i uwarunkowań psychicznych... Może przyczynił się do tego fakt, że jestem raczej samotnikiem i charakteryzuję się sporym indywidualizmem. Może szukałam więcej czasu na przygotowanie do matury i zajęcie się innymi aspektami niż siatkówka, która wcześniej przodowała w moim życiu. Na pewno złożyło się na to wiele faktów. Siatkówka bardziej zaczęła mnie męczyć niż cieszyć i podjęłam decyzję, aby zakończyć tę przygodę. W końcu po to jest pasja, żeby czerpać z niej radość. Na pewno nie przeszło mi przez myśl, żeby całkiem porzucić sport, bo jest znaczną częścią mojego życia. Zaczęłam chodzić na siłownię, spróbowałam crossfitu. W końcu trener na siłowni namówił mnie na pierwszy bieg na 5km. Tak się zaczęło. Później był półmaraton, maraton… Pojawiła się myśl, żeby połączyć to z rowerem, który zawsze lubiłam. Pół roku przed maturą uznałam, że na ukoronowanie wszystkich egzaminów wystartuję w triathlonie. Tak też zrobiłam. Zaczęłam sama trenować, trafiłam na różne książki i artykuły, a także rady od innych zawodników. Z czasem całkiem fajnie to wszystko się rozwinęło.

 

WywiadZIzabelSobask1

fot. maratomania.pl

 

Jak wyglądały początki trenowania? Co sprawiało Ci największą trudność?

 

Na samym początku najciężej było z pływaniem. Jeśli chodzi o bieganie i rower to miałam znajomych od lat uprawiających te sporty, zawsze coś podpowiedzieli, było z kim wyjść na wspólny trening i dyscypliny same w sobie są łatwiejsze pod względem techniki. Pływać umiałam trochę, ale nigdy nie uczyłam się pod opieką trenera. Podczas pierwszego startu nie byłam w stanie przepłynąć tych 950 m kraulem. Większość przepłynęłam żabką. Nie wiedziałam jak trenować, nawet nie bardzo wiedziałam jak wygląda prawidłowa technika. Z czasem trafiłam na parę osób, które mi pomogły z pływaniem. Nadal nad tym wszystkim pracuję, ciągle coś poprawiam i szlifuję. W porównaniu z początkiem postęp jest diametralny.

 

To dopiero Twój drugi sezon w triathlonie. Jak trenujesz, że osiągasz tak dobre wyniki mimo małego doświadczenia?

 

Myślę, że miałam całkiem niezłą bazę pod rozpoczęcie trenowania. W końcu nie wstałam z kanapy, a zawsze byłam związana ze sportem. Pod koniec pierwszego sezonu trafiłam pod oko trenera Jakuba Adama. Od tamtego czasu współpracujemy. Znajomi mówią, że trenuję bardzo dużo, ciągle słyszę te słowa. Myślę, że klucz to dobrze stworzony plan treningowy, systematyczność, ciężka praca, samozaparcie, marzenia i czerpanie radości z tego co się robi.

 

WywiadZIzabelSobask2

 

Dlaczego to robisz? Co chcesz osiągnąć?

 

Sport stał się dla mnie nieodłączną częścią życia. Nie wyobrażam sobie żyć bez aktywności. Od najmłodszych lat kształtował mój charakter. Uczy systematyczności, odpowiedzialności, wytrwałości, zorganizowania. Pozwala mi lepiej znosić codzienność i czerpać większą radość z życia. Ułatwia radzenie sobie z problemami i świetnie zwiększa wydajność przy nauce i innych zajęciach. Codziennie przełamuje własne bariery i ograniczenia. To coś więcej niż pływanie, jazda na rowerze i bieganie.

 

Wszyscy wiemy, że triathlon to nie jest tani sport. Jest ktoś, kto wspiera Cię finansowo?

 

Jeśli chodzi o wsparcie finansowe to na razie uzyskuję je tylko w domu, od rodziców. Ostatnio przed samymi Świętami dostałam kask i okulary Rudy Project od polskiego dystrybutora, firmy GREGORIO – dziękuję! Właściwie mam nadzieję, że w drodze do wyjazdu na Mistrzostwa Świata się to zmieni. Jest to na pewno największe sportowe wydarzenie w jakim brałam udział i niesie ze sobą również najwyższe koszty. Mama jeździ na każde zawody i jest sponsorem całej mojej przygody za co jestem jej niezmiernie wdzięczna. Jest osobą, która zawsze, w każdej chwili mojego życia jest ze mną, wiem, że mogę na nią liczyć i ma ze mną naprawdę dobry, przyjacielski kontakt. Odkąd zaczęłam uprawiać triathlon to sprzedałam wszystkie rzeczy jakie tylko mogłam. Największą z nich był samochód, z którego pieniądze przeznaczyłam na rower i piankę pływacką.

 

Startujesz w przyszłym roku na mistrzostwach świata The Challenge w Samorin oraz  Ironman 70.3 Chattanooga – masz jakiś specjalny cel na te zawody?

 

Chcę pojechać tam i dać z siebie wszystko. Zawody te są dla mnie motywacją na codziennej drodze – ciężko pracuję, żeby wywalczyć tam jak najwięcej. Będą to na pewno doskonałe przygody. Okazja do podróży, poznania nowych osób, niezapomniane chwile i doświadczenia na całe życie.

 

WywiadZIzabelSobask3

 

Jakie masz plany na najbliższe lata?

 

Na razie moje plany zatrzymują się na tym sezonie. Żyję tu i teraz, chcę się jak najlepiej przygotować do tego co przede mną w nadchodzącym sezonie i przeżyć świetną przygodę. Później okaże się co dalej. Poza triathlonem to na razie również nie wybiegam daleko w przyszłość, priorytet na teraz - skończyć studia.

 

P.S. Zapraszam do śledzenia moich przygotowań na moim Facebook’owym profilu trIZAthlon - facebook.com/trIZAthlon/

Opublikowane w Wywiady

- Bardzo nie lubię i uważam za złą praktykę biznesową, jeśli ktoś siada do stołu rozmów z pistoletem - Marcin Sowiński, członek zarządu Polskiego Związku Triathlonu komentuje dla AT m.in. rozmowy o współpracy z Elemental Tri Team. Zapowiada również kandydowanie na stanowisko szefa PZTri, krytykując jednocześnie aktywność niektórych działaczy, od dawna znanych w środowisku triathlonowym. 

Adrian Kapusta: Zbliżają się kolejne wybory w PZTri. Czy Wojciech Olejniczak będzie ponownie startował na stanowisko Prezesa?



Marcin Sowiński: Tego pytania można było się spodziewać. Zgodnie doszliśmy do wniosku, że w związku z zaangażowaniem się Wojtka w biznes nie będzie w stanie poświęcić czasu, aby zarządzać PZTri. Naturalnym rozwiązaniem jest moja kandydatura tym bardziej, że przez ostatnie 1,5 roku poświęciłem sporo czasu na codzienne zarządzanie związkiem.


Czy udało się zrealizować program wyborczy Wojciecha Olejniczaka?



Ciężko mi na to pytanie odpowiedzieć ponieważ osobiście dołączyłem do składu 1,5 roku temu. Nie byłem na poprzednich wyborach. To co mogę stwierdzić to na pewno uporządkowanie działania związku i wprowadzenie rozwiązań pomagających w codziennym działalności związku.


PZTri przez ostatnie kilkanaście lat był w dużych powijakach, między innymi finansowych.
Czy udało się spłacić zobowiązania finansowe zaciągnięte jeszcze za poprzedniego Prezesa Krzysztofa Piątkowskiego?



Ustępujący zarząd zostawia związek uporządkowany zarówno pod kątem prawnym jak i finansowym. Nie wszystkie założenia biznesowe zostały zrealizowane, mówię tu przede wszystkim o sprowadzeniu do związku większej ilości sponsorów. Wprowadziliśmy do związku Lotto, Etixx, Arena i kilku mniejszych partnerów. Do sukcesów należy też przytoczyć przywrócenie licencji zarówno dla zawodowców jak i amatorów. Ten rok pokazał, jeżeli jest to sprawnie przeprowadzone i w miarę dostępnie podane, to mogą być dodatkowe środki, które finansują sport dzieci i młodzieży. 1.500 licencji jednorazowych i całorocznych to na pewno nie koniec. Porażką natomiast był brak porozumienia w zakresie licencji z organizatorem zawodów IM 70.3 – w każdym kraju gdzie są rozgrywane zawody tej prestiżowej serii organizator ma porozumienie z federacją. Jestem przekonany, że w Polsce też to nastąpi w najbliższym czasie.


Czy powstają nowe zadłużenia?



Nie. Działam w biznesie ponad 25 lat i wiem, że finanse to podstawa każdego przedsięwzięcia. Związek sportowy to biznes tak jak każdy inny, gdzie celem biznesowym są medale olimpijskie, mistrzostw świata oraz sprawnie działające szkolenie.


Dlaczego do tej pory nie został opublikowany żaden audyt finansowy? Dlaczego te wszystkie finansowania nie są dostępne do informacji publicznej?



Zaskoczyłeś mnie, byłem przekonany że takie dokumenty są ogólnodostępne. W PZTri zarówno audyty, jak i sprawozdania finansowe robione są przez biegłych księgowych i są zawsze dostępne dla delegatów podczas Walnych Zgromadzeń.


Jaki wpływ na polski triathlon i PZTri miał obecny Prezes Wojciech Olejniczak?



Mogę odnieść się do ostatnich kilkunastu miesięcy, czyli czasu kiedy wspólnie zarządzaliśmy związkiem. W momencie kiedy dołączyłem do związku zarząd liczył 11 osób. Obserwując działania lub raczej brak działań ze strony niektórych członków zarządu, które by były związanymi z rozwojem zaproponowałem swoją pomoc w zakresie strategii i rozwoju. To był moment, w którym z funkcji Wiceprezesa zrezygnował Michał Szłapka. Ustaliliśmy z Prezesem, że ja zajmuję się rozwojem i strategią a On zarządzaniem biurem, sprawami formalno-prawnymi oraz finansowaniem.


Kto planuje jeszcze kandydować na stanowiska prezesa?



Aktualnie na liście kandydatów jest Krzysztof Piątkowski – poprzedni wieloletni Prezes, Andrzej Stec, w którego klubie został odkryty Michał Oliwa – tegoroczny Mistrz Świata Juniorów w Aquathlonie oraz Prezes Elemental Holding, Paweł Jarski.


Czyli Krzysztof Piątkowski, poprzedni Prezes, chce powrócić na stanowisko?


Tak, to jest zaskoczenie. Należy jednak pamiętać, że dla niektórych ludzi triathlon jest sposobem na zarabianie pieniędzy. Tutaj mniej chodzi o rozwój PZTri, bo już wiele lat miała poprzednia ekipa aby to rozwijać. Plotka niesie, że szefem tego przedsięwzięcia jest Michał Szłapka. Co najciekawsze cztery lata temu Michał Szłapka odsunął Krzysztofa Piątkowskiego z pozycji prezesa na rzecz Wojciecha Olejniczaka, a teraz chciałby powrócić do poprzedniego układu.


Czy nie chcą już Krzysztofa Piątkowskiego w Europejskiej Unii Triathlonu?



Ciekawa teza. Tego nie wiem i nie chciałbym spekulować. Teraz wybieram się na kongres ITU w Madrycie, może coś się wyjaśni. 
Dla mnie najważniejszy jest rozwój sportu kwalifikowanego – spekulację i układy zostawiam innym. Jesteśmy 40 milionowym narodem, a przegrywamy z takimi krajami jak Czechy czy Węgry. Tutaj nie chodzi o zamożność, ważna jest determinacja w budowaniu sportu od podstaw, to praca na wiele lat. Nie można będąc w zarządzie naciągać kołderkę w swoją stronę – na moim pierwszym spotkaniu zarządu jasno powiedziałem “Szanowni Państwo, jeżeli chcemy dyskutować o rozwoju polskiego triathlonu to mam prośbę, przestańcie myśleć o korycie. Pomyślcie o tym, co możemy zrobić żeby ten triathlon rozwinąć, a nie myślcie o tym, że jeżeli zmienimy coś na przykład w strukturze szkolenia, to mój klub czy zawodnik dostanie mniej” miałem wrażenie, że nie wszystkim się to spodobało a niektórzy mogli też nie zrozumieć.


Czy Prezes Piątkowski nie był w stanie tego zmienić przez 20 lat?



Nie chcę spekulować co się wtedy działo. Myślę, że miał czas - 20 lat to długi okres. Aby zmieniać trzeba mieć determinację i wiedzy biznesową, ale przede wszystkim trzeba się odciąć od ludzi, którzy przychodzą i proszą o pieniądze. Nie można rozdawać kasy w nadziei, że w kolejnych wyborach zagłosują na mnie ponownie.
 Jesteśmy przed Walnym Zgromadzeniem. Zapowiada się, że będzie około 60 delegatów – dla porównania na ostatnim wyborczym było mniej niż 40. Niestety klubów, które szkolą dzieci i młodzież jest zaledwie kilkanaście. To i tak więcej niż to co było kilka lat temu. 1,5 roku temu mieliśmy kilku trenerów II klasy, teraz jest ich prawie 20. Cały czas jest jeszcze dużo do zrobienia, to są priorytetowe działania dla nowego zarządu.


Czy udało się wdrożyć jasne i dostępne dla wszystkich zasady przyznawania wyjazdów zagranicznych dla zawodników?



To zostało uporządkowane 1,5 roku temu przed Mistrzostwami Polski w Suszu. Wtedy zostały ustalone kryteria powoływania kadry, kwalifikacji, zawodów kwalifikacyjnych, jak również wyjazdów na zawody. Jeżeli mówimy o ITU i ETU to trzeba pamiętać, że miejsca na zawody są ściśle skorelowane z wynikami i może być czasami tak, że zawodnik otrzyma kwalifikacje zgodnie z naszymi kryteriami ale nie dostanie się na listę startową. Odnośnie ścisłych reguł to jestem też za tym, aby trener kadry mógł mieć tzw. „ furtkę”, dla zawodników, którzy w danym momencie prezentują mistrzowską formę - oczywiście zdaję sobie sprawę że to może budzić kontrowersję , pamiętajmy jednak że na końcu to trener kadry odpowiada za jak najlepszy wynik. Zawodnik najpierw ma pokazać pewien poziom aby wpaść w finansowanie.



Czy zawodnik wie, ile startów w danym sezonie może wykonać i ile punktów musi na nich zebrać aby otrzymywać finansowanie?



Nie było tego wcześniej, ponieważ nie mieliśmy tak naprawdę kogo wysyłać. W seniorach jest Agnieszka Jerzyk, później nie ma nikogo. Senior powinien walczyć o igrzyska olimpijskie. Mamy kilku zawodników U23, którzy mają szansę się na kwalifikacje. Na początku byłem właśnie zwolennikiem, aby to wszystko było tak stricte poukładane. Natomiast triathlon jest mocno nieprzewidywalny szczególnie jeżeli chodzi o awarie sprzętu i zawody, na których zawodnik złapie gumę mogłyby wykluczyć z finansowania na dalszą część sezonu. W momencie kiedy regulamin byłby bardzo sztywny, moglibyśmy sami sobie strzelić w stopę. Te warunki punktowe, o których mówisz, będą ustalane na przyszłym zebraniu biorąc pod uwagę wyniki z sezonu 2016. Wzorem innych federacji uważam, że związek powinien finansować połowę przygotowań zawodnika do igrzysk. Jesteśmy przygotowani na takie rozwiązanie.


Czy w związku z tym, że nie ma za bardzo kogo wysyłać, jak wygląda program szkoleniowy dzieci i młodzieży oraz wybitnych U23 i seniorów?



Mamy grupę około 5 osób, która jest na pograniczu juniorów i U23. Możemy uznać ich za grupę pościgową. Myślę, że 2 do 3 zawodników z tej grupy ma duże szanse na kwalifikację olimpijską Tokio 2020, szczególnie jeżeli dystans zostanie zmieniony na sprint. W tej chwili prowadzimy rozmowy z trenerami, którzy mogliby poprowadzić szkolenie przez kolejne kilka lat. Kolejną akcją jaką prowadzimy to jest nabór z aquathlonu. Bez pływania triathlonu się nie zrobi. Ważnym elementem drabinki szkoleniowej są silne kluby. Jest kilka miejsc w Polsce, gdzie kluby rozwinęły szkolenie dzieci i młodzieży. Takim miejscem jest m.in. zachodniopomorskie. Pracujemy nad tym, aby ruszyć treningi najmłodszych we Wrocławiu, który aktualnie nie istnieje na mapie szkolenia.


Plany są zakreślone tylko na Tokio 2020 czy też dalej? Czy cztery lata to nie za mało na przygotowanie zawodników?



Tak, to jest bardzo mało czasu. Dlatego mamy dwie grupy. Pierwsza grupa ma walczyć o najbliższą kwalifikację olimpijską. Ta grupa teraz liczy około 5-6 osób, za 1,5 roku będzie widzieli kto idzie dalej i ma realną szansę na kwalifikację – o tym zadecyduje ranking. Z punktu widzenia rozwoju triathlonu istotniejszy jest tzw. dół, czyli szkolenie u podstaw – nabór i kluby. Kluby to takie przedszkole i podstawówka – potem to liceum i studia – tutaj też mamy gotowe rozwiązania systemowe. Do tego dochodzi współpraca z tzw. Grupami zawodowymi jak np. Elemental Tri Team.


Kiedy zostanie zmieniona koncepcja rozgrywania triathlonu na igrzyskach olimpijskich czy znowu się okaże, że jesteśmy w tyle, bo nie będzie wystarczająco dużo osób, aby wziąć udział w sztafecie?



To pewnie będzie jeden z tematów najbliższej konferencji ITU i późniejszego porozumienia z komitetem olimpijskim – decyzja powinna być najpóźniej w styczniu. Patrząc na naszych zawodników U23, sądzę że mają większe predyspozycje do sprintu. Oczywiście wszystkie te zmiany mają na celu przyciągnięcie większej uwagi do Triathlonu, a co za tym idzie większych pieniędzy. Niestety zmieni to też charakter zawodnika poszukiwanego do Triathlonu. Teraz szukamy przede wszystkim dobrych pływaków z predyspozycjami do biegania. Po skróceniu pływania ta sytuacja może się zmienić.


Bardzo blisko Polski w Hamburgu rozgrywane są co roku Mistrzostwa Świata w sztafetach mix. Dlaczego Polska nie wystawia nigdy żadnej drużyny? Jaki jest plan na tą konkurencję?



Opowiem taką sytuację, kiedy byłem bardzo oburzony. Byłem 3 lata temu na ME w Kitzbuehel. Mieliśmy pełną reprezentację Polski juniorów w sztafecie. Mimo tego, że byliśmy na miejscu i wszystko było przygotowane do startu, ówczesny trener kadry, Michał Szłapka podjął decyzję, że nie wystawiamy sztafety do rywalizacji.



Dlaczego?



Bez powodu. To był dla mnie skandal. Myślę, że juniorzy wtedy mieli dosyć fajne szanse.



Wróćmy jeszcze raz do Hamburga, dlaczego nas tam nie ma? Czy PZTri ignoruje te zawody?



Jednym z powodów jest brak składu, drugim – inne priorytety zawodników, szczególnie w okresie przygotowania olimpijskiego.
W 2017 będzie to zależało od poziomu zawodniczego. Za chwilę ogłaszamy kalendarz zawodów, w tym roku nieszczęśliwie mamy dwie imprezy mistrzowskie z tygodniowym odstępem (Hamburgu i Kitzbuehel). Jedna i druga trasa jest trudna, w Hamburgu sprint ma wiele zakrętów, a olimpijka Kitzbuehel jest górzysta.
Decyzja będzie podjęta na początku sezonu. Przedtem kilka startów kontrolnych zarówno w Polsce jak i poza. Zawsze szukamy najkorzystniejszych rozwiązań. W tym roku po raz w Suszu zostały rozegrane zawody, które pod kątem charakterystyki trasy jak i widowiskowości. Krótkie pętle rowerowe, zakręty, podjazdy dodały tym zawodom „pazura”. Duży wysiłek organizacyjny, ale się opłacało. Podobnie planowany jest rok 2017.


Czy jest konflikt pomiędzy Elemental Tri Team, a PZTri?



Nie nazwałbym tego konfliktem.


 

Konkurencja?



PZtri nie ma na celu konkurowanie z teamami zawodowymi. To właśnie jest dziwne, że tak to jest odbierane. Rozmawialiśmy kilka tygodniu z Michałem Drelichem i Pawłem Jarskim. Michał przedstawił swoją propozycję, my swoją. Ja raczej szukam rozwiązań niż powodów do zerwania rozmów – nie udało się. Natomiast jak pewnie większość osób działających w biznesie bardzo nie lubię i uważam za złą praktykę, jeśli ktoś siada do stołu rozmów „z pistoletem”. Wtedy ciężko jest znaleźć takie rozwiązanie, które jest najlepsze. Bo jeżeli słyszę, że albo bierzesz to albo nic, to ja zawsze wolę nic. Najciekawsze jest to, że my tych zawodników, których ma Elemental szkolimy od kilku lat. Mogę się założyć w tej chwili, że w tym roku wydaliśmy na tych zawodników większe fundusze niż sam Elemental.



Czy zdwojona siła nie byłaby korzystna dla zawodników? Dlaczego PZTri nie angażuje się w projekt?



Adrian, my się angażujemy w projekt, ci zawodnicy i tak w tej chwili mają to finansowanie zdwojone, bo mają od nas i od Elementala. Jedyną rzeczą, która nas różni to forma współpracy. Było kilka propozycji, również z naszej strony. Negocjacje zostały zerwane ze strony Michała, nie z naszej strony. Nie było m.in. zgody na to aby trener Elemental Teamu był trenerem jednego ze wspólnych zgrupowań gdzie byliby zawodnicy Elemental i pozostali członkowie kadry narodowej – oczywiście za odpłatnością. To między innymi zostało odrzucone. Nie było też żadnych deklaracji w jakiej wysokości Elemental będzie finansował zawodników a umowa wymagała tego ze strony PZTri. Tym bardziej zaskoczyło nas zerwanie rozmów jednym zdaniem: Nie jesteśmy zainteresowani takim porozumieniem.



Co odpowiesz na zarzuty stawiane przez Michała Drelicha w wywiadzie na AT?



To nie był wywiad. To była informacja prasowa. Odpowiedziałem już na to swoim komentarze, że dziwię się, iż w ten sposób się komunikujemy. Znamy się z Michałem kilka lat. Jest to taka “męska, szorstka znajomość”. Rozumiem, że Michał w ten sposób prowadzi biznes. Ściągnął do Polski serię Ironman 70.3 i za to mu chwała. Mamy odmienny sposób postrzegania prowadzenia rozmów - tylko, że nie każdy musi się temu podporządkowywać.



Czy zaszkodzi ta sytuacja samym zawodnikom? Czy tak naprawdę nic się nie zmieni?



Nic się nie zmieni. Jesteśmy w stałym kontakcie z zawodnikami. Zawodnicy byli objęci szkoleniem w 2016 i dalej będą. Oczywiście wszystko zależy od prezentowanego poziomu sportowego ale nie widzę zagrożenia aby ten miał się zmienić. Powstają kolejne grupy zawodowe i to bardzo dobrze dla rozwoju wyczynowego Triathlonu. Jako przedstawiciel PZtri zawsze jestem otwarty na rozmowy.


Dziękuję za rozmowę.


Dziękuję.

 

_________

 

Od redakcji: Obecnie staramy się o wywiad z kolejnymi kandydatami na stanowisko Prezesa PZTri. 

Opublikowane w Publicystyka

25 września odbyły się Mistrzostwa Polski w duathlonie na zawodach rozgrywanych w Rawie Mazowieckiej. Zawodnicy mieli do pokonania dystans sprinterski czyli 5 km biegu - 20 km roweru - 3 km biegu. Zawody odbywały się z dozwoloną jazdą w grupie. Mistrzem Polski został Daniel Formela, drugie miejsce zajął Sylwester Kuster, a na trzecim miejscu uplasował się Maciej Kubiak. Wśród kobiet Mistrzynią Polski została 18 letnia Oliwa Kwaśniewicz, druga na podium była Justyna Woźniak, a trzecie miejsce przypadło Marii Pytel.


Adrian Kapusta: Na chwilę obecną w Polsce nie masz sobie równych w kombinacji bieg - rower - bieg. Mistrzostwa Polski były rozgrywane na dystansie sprinterskim, lecz nie straszny Tobie jest także długi dystans, na którym startowałeś na Mistrzostwach Europy i Świata. Który dystans jest Ci bliższy krótki z jazdą w grupie czy długi z jazdą indywidualną?
Daniel Formela: Dystans duathlonu nie stanowi dla mnie żadnego dylematu. Rozkładając go na pojedyncze dyscypliny, to uwielbiam startować w biegach od 3000m do półmaratonu. Kiedy ścigałem się na rowerze, to odnosiłem sukcesy w krótkich czasówkach po górach, jak i w długich maratonach, czy nawet w wyścigu trwającym ponad osiem godzin.

 

Czy na MP realizowałeś taktykę ucieczki na rowerze, czy po prostu trzymałeś swoje waty a wyścig zweryfikował wszystko na mecie?

W trakcie MP starałem się narzucać jak najmocniejsze tempo biegu, aby ograniczyć liczebność potencjalnej grupki na rowerze. Na trasę rowerową wyjechałem razem z Sylwestrem Kusterem, który na biegu był bardzo mocny. Przez około 10km współpracowaliśmy z Sylwestrem, zmieniając się na prowadzeniu.

Moją taktyką było nie dopuścić do połączenia naszej dwójki z grupką pościgową, dlatego starałem się dawać bardzo mocne zmiany. W okolicy dziesiątego kilometra zaatakowałem, bo czułem „pod nogą” duży zapas. Drugą rundę zacząłem już samotnie i starałem się trzymać wyższe tempo niż na poprzedniej rundzie. Jeśli chodzi o waty, to na tak krótkim starcie były dla mnie jedynie wskaźnikiem czy jest ok czy nie. Nie pilnowałem mocy w taki sposób jak robię to na długim dystansie.

 

MistrzPolskiWduathlonieDanielFormelawwywiadzieDlaAT1

 

Co się stało na Mistrzostwach Świata w duathlonie na długim dystansie? Zawodów nie ukończyłeś.

Sprawa jest bardzo prosta. W okolicach 45km trasy rowerowej złapałem kapcia. Próbowałem naprawić koło, bo miałem przy sobie zestaw naprawczy. Niestety nie dało się już nic naprawić i musiałem na przebitym kole powoli dotoczyć się do miasta.

 

Twój sezon zaczął się zdecydowanie później niż innych na półkuli północnej. Czy korzystając z formy planujesz jeszcze starty jesienią czy stawiasz na przygotowania do kolejnego sezonu?

Mój sezon zaczął się praktycznie niedawno. Od marca do sierpnia w ogóle się nie ścigałem i nie trenowałem. Wynikało to z dolegliwych komplikacji zdrowotnych. Dopiero w czerwcu wróciłem do pełni zdrowia i zacząłem się ruszać. Trenowanie zacząłem w lipcu.
Przede mną jeszcze kilka biegów. Już w najbliższą niedzielę wezmę udział w Biegnij Warszawo, a później wystartuję w półmaratonie oraz kilku krótszych biegach.

 

MistrzPolskiwduathlonieDanielFormelawwywiadziedlaAT2

 

Jak idą Twoje treningi pływackie? Lionel Sanders potrzebował sześciu lat nauki pływania. Pływa 8 razy w tygodniu aby rywalizować i wygrywać ze światową czołówką zawodników PRO.

Z pływaniem w tym roku zrobiłem bardzo duży postęp. Niestety nie byłem w stanie tego pokazać na Herbalifie Ironman 70.3 Gdynia, ze względu na krótki okres treningowy po długiej przerwie. Na zimę planujemy z trenerem jeszcze więcej pływania oraz treningi w klubie pływackim. :)

 

Czy w przyszłym roku częściej będziemy mogli Ciebie zobaczyć w triathlonach?

Zdecydowanie tak! Planuję co najmniej tyle startów w triathlonie, co w całej dotychczasowej karierze. :) Wystartuję w co najmniej czterech połówkach Ironmana i kilku krótszych triathlonach.

 

Jakiś czas temu miałeś problem ze sponsorami i zastanawiałeś się nad powrotem do pracy na pełny etat. Jak sytuacja wygląda teraz? Czy możesz realizować treningi i regenerację w pełnym zakresie?

Nadal wykonuję pracę zarobkową, ale w takim zakresie, który nie koliduje mi z treningami. Sponsorów nie mam, ale na szczęście mam rodzinę i przyjaciół, którzy mi pomagają i wspierają, abym mógł dalej trenować i się rozwijać.

 

MistrzPolskiwduathlonieDanielFormelawwywiadziedlaAT3

Opublikowane w Wywiady

W miniony weekend Ewa Bugdoł zdobyła swój ósmy tytuł Mistrzyni Polski na dystansie 1/2 Ironmana, przekraczając metę w czasie 4:22:16. O szczegółowych wynikach pierwszej trójki kobiet i mężczyzn pisaliśmy w artykule: "Luft i Bugdoł mistrzami Polski. Na Facebooku wrzało". Dziś krótki wywiad z nieustępującą od lat Mistrzynią Polski na średnim dystansie. 

Adrian Kapusta: Gratuluję zdobycia tytułu Mistrzyni Polski. Twoja passa zwycięstw pozostaje nieprzerwana. Jak oceniasz konkurencję wśród u kobiet na długim dystansie w Polsce?


Ewa Bugdoł: Dziękuję bardzo. Wysiłek włożony w zdobycie Mistrzostwa Polski co roku jest coraz większy. Pojawiają się nowe zawodniczki takie jak Olga Kowalska, Aleksandra Jędrzejewska czy Anna Wiese, które reprezentują bardzo dobry poziom sportowy. Wiele zawodniczek przechodzi z dystansu olimpijskiego na długi tak jak Paulina Kotfica.

 

Przez okres zimowy trenowałaś w USA. Niedawno przyleciałaś do Polski. Jak długo planujesz pozostać w kraju? Jakie masz plany startowe w najlbliższym czasie?


Cały sezon chcę spędzić w Polsce i startować w kraju oraz za granicą. W tym roku będę startować W Mistrzostwach Europy w Poznaniu i to będzie mój debiut na dystansie Ironman. We wrześniu planuję start w Chinach i jak zdrowie dopisze, to zakończyć sezon startem na Mistrzostwach Świata ITU Oklahoma City .

 

 

ewa rafako_2016

 

Jak oceniasz organizację Mistrzostw Polski w Sierakowie? Jak wiemy w Sierakowie nie jest płasko. Czy odpowiada Ci taki rodzaj trasy?


Impreza należała do bardzo udanej i na wysokim poziomie. Trasa dobrze oznaczona i zabezpieczona, ciekawa i urozmaicona z wieloma aid station. Niejeden zagraniczny organizator powinien się uczyć od nas.

 

W związku z tym, że startujesz na długich dystansach czy współpracujesz z Polskim Związkiem Triathlonu?


Polski Związek triathlonu wspiera mnie w zawodach federacji ITU.

 

Jak wygląda Twój dzień przed wyścigiem? Jaki trening wykonujesz przed startem na długim dystansie? Co jesz na dzień przed wyścigiem?


Dzień przed zawodami staram się dużo odpoczywać. Zazwyczaj robię spokojny rozruch, sprawdzam sprzęt kolarski i to wszystko. Nie mam jakiejś specjalnej diety. Jem to co zwykle, czyli na śniadanie jajecznicę, na obiad mięso + ziemniaki albo ryż, gotowane warzywa, a na kolację coś lekkostrawnego. Staram się dużo pić przez cały dzień.

 

Jakie masz wskazówki dla naszych czytelników, jak poradzić sobie ze stresem przedstartowym?


Najlepiej myśleć pozytywnie i nie patrzeć na listę startową. Wyciszyć się, nabrać kilka głębokich wdechów i wydechów to powinno pomóc. Warto zapoznać się z przebiegiem trasy i zrobić przedstartową wizualizację wyścigu.

 

Jakie widzisz różnice porównując triathlon w Polsce i USA?


Jeżeli chodzi o organizację zawodów w Polsce to jesteśmy w czołówce światowej. Bardzo dobrze opisał to Maciek Dowbor w swoim artykule USA vs. Polska - znajdź różnicę Z poziomem sportowym zawodników niestety odbiegamy daleko od amerykańskich zawodników. Poziom amatorów nie różni się w dużym stopniu od profesjonalistów. Amerykańscy triathloniści poświęcają więcej czasu na trening i zazwyczaj trenują w grupach, co zwiększa poziom sportowy. Amerykańscy trenerzy są bardzo otwarci na współpracę z innymi trenerami. Dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem. Mają nawet swój miesięcznik, w którym wymieniają się wiadomościami.


Co chciałabyś osiągnąć jako zawodniczka PRO? Czy masz jakieś szczególne marzenia?

 

Chciałabym wystartować na Hawajach i zająć wysokie miejsce, najlepiej na podium.

 

Dziękuję mojemu trenerowi Grzegorzowi Zgliczyńskiemu za dobre przygotowanie do sezonu, a także moim sponsorom Rafako S.A., Wulkan S.A oraz Silesia Clinic.

 

Ewa Bugdoł - wyniki z Sierakowa

EwaBugdolNiepokonanaMistrzyniPolski3

Opublikowane w Wywiady
pierwsza
poprzednia
1
Strona 1 z 2

Blogi

Ostatnie wpisy Pokaż wszytkie

stat4u
Website Security Test