Michał Rajca wygrał i ustanowił rekord prestiżowego triathlonu Swissman – wywiad

0
2979
fot. Michał Kuczyński

Michał Rajca zwyciężył w prestiżowych zawodach Swissman Xtreme! Triathlon ten wchodzi w skład międzynarodowej serii ekstremalnych triathlonów Xtri. Oprócz Swissmana w cyklu znajdują się Norseman i Celtman. Całość rozgrywana jest na dystamsie ironman 3,8-180-42,2 km. Pływanie odbywa się w jeziorze Maggiore na wysokości 196 m n.p.m. Zawody te znane są z wyjątkowo trudnej trasy kolarskiej ciągnącej się przez trzy przełęcze Gotthard, Furka i Grimsel. Furka znajduje się na wysokości 2436 m n.p.m. Natomiast do strefy T2 należy znowu zjechać w dół do 567 m n.p.m. Bieg to ciągły podbieg do wioski Kleine Scheidegg, która jest położona na wysokości 2061 m n.p.m. Suma przewyższeń to około 5500 m. Bez treningów górskich nie ma szans na przyzwoity wynik w tej imprezie. Świadczyć może o tym fakt, że wyniki z zawodów nie są podawane w kolejności według zajętych miejsc a w kolejności alfabetycznej. Samo ukończenie Swissmana jest wyczynem.

Poniżej wywiad z bohaterem tych zawodów

Część Michał, przede wszystkim ogromne gratulacje dla Ciebie za zwycięstwo w prestiżowych zawodach, jakimi są Swissman Xtreme Triathlon. Robi to jeszcze większe wrażenie, kiedy weźmiemy pod uwagę, że to był Twój debiut w tego typu międzynarodowej imprezie. Jak się czujesz po zawodach? Duże zmęczenie?

Jestem zaskoczony nie tyle wygraną, ale tym, co wydarzyło się później. Mój telefon od kilku dni nie przestaje dzwonić a ilość wiadomości na portalach społecznościowych jest kosmiczna. Jeśli chodzi o zmęczenie jest mniejsze niż się spodziewałem, może dlatego, że w końcowym etapie wyścigu znałem swoją przewagę i nie “szedłem w trupa”.  Nie znaczy to, że odpuszczam w takich sytuacjach – jednak brak presji miał tutaj duże znaczenie.

fot. Michał Kuczyński

Oprócz zwycięstwa, pobiłeś rekord trasy! Pokonanie jej zajęło Ci 11 godzin 26 minut. Jadąc na Swissmana planowałeś taki wynik?

Kompletnie się nad tym nie zastanawiałem i nie analizowałem przed zawodami, z jakim czasem je ukończę. Zbyt dużo niewiadomych, przede wszystkim pogoda, która determinuje przebieg wyścigu. Miałem oczywiście założone strefy mocy/tętna na rowerze i bieganiu, w których się poruszałem, ciężko to jednak było przełożyć na czas, jaki uzyskamy.  Na 10 km przed metą otrzymałem informację, że biegniemy na rekord trasy i wtedy uświadomiłem sobie, że to był naprawdę mocny wyścig.

W Polsce już regularnie wygrywasz górskie triathlony i biegi, między innymi Karkonoszmana, Zimowy Ultramaraton Karkonoski czy Garmin Ultra Race. Czy teraz czas na podbijanie międzynarodowych startów typu Norseman?

Myślę, że to naturalna kolej rzeczy, trzeba się równać do najlepszych na świecie i szukać nowych wyzwań.  Nie znaczy to, że w Polsce nie ma się z kim ścigać, wręcz przeciwnie, jest wielu mocnych zawodników przede wszystkim w biegach górskich, do których jeszcze trochę mi brakuje. Norseman to największa i najbardziej prestiżowa impreza z serii Xtri i ściganie się tam siedziało mi głowie już od kilku lat. Staram się zawsze z głową planować starty i nie porywać z motyką na słońce, ale po wygranym Swissmanie czuję, że jestem gotowy powalczyć również w norweskiej imprezie.

fot. Michał Kuczyński

Ekstremalne triathlony i biegi górskie cieszą się coraz większą popularnością. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że zapanowała na to moda. Pomimo coraz większego napływu zawodników do tych dyscyplin czołówka często pozostaje anonimowa. Nie ma wyraźnego podziału na PRO i amatora. Wiadomo, żeby utrzymywać formę na tak wysokim poziomie, to jest bardzo kosztowny interes. Jak sytuacja wygląda u Ciebie? Możesz liczyć na pomoc sponsorów?

Ze wsparciem zawsze jest ciężko nie tylko u amatorów, ale również zawodników PRO.  Dlatego olbrzymie podziękowania dla siłaogra.pl za wsparcie, którego mi udzielili w zakresie suplementacji i odżywek. Oczywiście mam nadzieję, że po wygranej w Swissman uda mi się pozyskać partnerów, dzięki którym będę w stanie ścigać się na wymarzonym sprzęcie i poświęcić więcej funduszy na przygotowania. Start w takich imprezach jest bardzo kosztowny. Tym bardziej jeśli w grę wchodzą dodatkowo Mistrzostwa Świata Ironman odbywające się na dalekich Hawajach.

Jesteś z Wrocławia. Jak dużo czasu poświęcasz pobyt i treningi w górach?

Aby osiągnąć tak wysoki poziom, na trening należy przeznaczyć każdą wolną chwilę. Nie ukrywam, mój system pracy w Amazon pomaga mi w realizacji długich wyjazdowych treningów, które są niezbędne w przygotowaniach przed takimi zawodami. Pochodzę z Głuchołaz, gdzie panują świetne warunki treningowe do górskich startów i wracam w rodzinne strony zawsze, kiedy tylko jest ku temu okazja. W trakcie tygodnia staram się jak najczęściej odwiedzać treningową mekkę wrocławskich sportowców, czyli Sobótkę leżącą u podnóża góry Ślęża. Często bywam także w Górach Sowich no i oczywiście ukochanych Karkonoszach.

fot. Michał Kuczyński

Jakie objętości tygodniowo wykonujesz w najtrudniejszym okresie przygotowań do tak długich i ekstremalnych startów, z podziałem na pływanie, rower i bieg?

Objętość treningowa jest stosunkowo niska 13-16h w ciągu tygodnia. W okresie budowania bazy wytrzymałościowej było to 25-30h (obozy treningowe, brak pracy). Uśredniając, wygląda to następująco: 4 treningi rowerowe (8h), 4 treningi biegowe (6h), 2 treningi pływackie (2h). Muszę tutaj jednak zaznaczyć, że każda sesja treningowa ma coś wnosić do budowania formy i bardziej skupiam się na wymiarze jakościowym niż ilości wytrenowanych godzin.

Wyniki ze Swissmana publikowane są w nietypowy sposób. Zawodnicy wymienieni są w kolejności alfabetycznej a nie na podstawie czasu, jaki uzyskali na mecie. Świadczyć to może o trudności tego startu. Ile razy na trasie miałeś kryzysy i jak się objawiały?

Sposób publikacji jest wyjątkowy tak samo jak wyjątkowe są to zawody. Spotkałem w ten weekend kilku zawodników, którzy na swoim koncie mają już wiele startów z serii Xtri i każdy z nich powtarzał to samo – Swissman jest najtrudniejszym z nich. Tu nie liczy się czas, tu liczy się ukończenie tych zawodów, bo każdy, kto staje na linii mety, jest zwycięzcą.

Dzięki ekipie supportującej ilość kryzysów była minimalna. Zespół wykonał genialną robotę zarówno pod względem technicznym i logistycznym, jak również w sferze mentalnej. Sukces w tych zawodach to nie tylko moja zasługa – to składowa wielu czynników, z których jednym z najważniejszych było właśnie wsparcie teamu.

Czy korzystasz z pomiaru mocy? Jeśli tak to czy możesz pochwalić się wynikiem?

Nie wyobrażam sobie już trenowania bez pomiary mocy. Na razie nie analizowałem jeszcze parametrów z wyścigu. Od tego jest mój trener a wpis na ten temat pojawi się wkrótce na jego stronie http://jakubadam.pl/

fot. Michał Kuczyński

Zawody ekstremalne mają to do siebie, że indywidualnym triathlonistom towarzyszą supporty czyli grupy wsparcia. Ile osób zawierał Twój support i jakie mieli zadania? Czy taki wynik byłby realny bez nich?

Jechaliśmy tam na prawdziwy męski wyjazd. Bus, a w nim pięciu facetów – to recepta na wygranie wyścigu. Jak już wspomniałem wcześniej, miałem najlepszą ekipę na tych zawodach: Przyjaciel – Paweł Wysoczański , Trener- Jakub Adam , Fotograf- Michał Kuczyński,  Mentor – Michał Wojtyło. Przygotowanie logistyczne mojego teamu zaskoczyło nawet samych organizatorów. Support był wszędzie tam, gdzie być powinien. Zawsze czekało na mnie to, czego w danym momencie potrzebowałem. Nawet, jeśli nic wcześniej nie mówiłem – oni czytali w moich myślach. Na bieżąco śledzili pogodę, zmuszali mnie do ubierania się lub rozbierania, dzięki czemu zawsze miałam komfort termiczny. Od pierwszego do ostatniego dnia wyjazdu jedyne o czym myślałem był start – całą resztą zajęli się oni.
Mówiąc o wsparciu nie mogę pominąć rodziny, która specjalnie z Austrii przyjechała mnie dopingować, a także pary Polaków mieszkających w Grindelwald, którzy po imprezie ugościli nas na miejscu. Chciałem gorąco podziękować też wszystkim innym osobom, które bezpośrednio wspierały mnie na miejscu jak również kibicom śledzącym zmagania online.

Jaki kolejny ekstremalny start chodzi Ci po głowie?

W tym sezonie cała moja uwaga skupiona już będzie na przygotowaniach do Mistrzostw Świata Ironman na Hawajach. Metodyka treningowa ulegnie więc zmianie i będzie dostosowana przede wszystkim do startu na ‘płaskiej’ trasie.

Kalendarz startowy na rok 2019 jest w trakcie przygotowań. Jeśli chodzi o Xtri, to na pewno nie zabraknie w nim miejsca na kultowego Karkonoszmana, a głównym wydarzeniem będzie wspomniany wcześniej Norseman.

Dzięki za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here