Mistrz olimpijski w triathlonie pojawił się na starcie London Marathon. 42 km pokonał w naprawdę imponującym czasie i zajął czołowe miejsce OPEN. Wszystko to w jego maratońskim debiucie.
Triathlonista zaskakuje
Pod koniec 2024 roku Alex Yee, złoty medalista igrzysk olimpijskich w Paryżu oraz mistrz świata WTCS w triathlonie, ogłosił, że chce wziąć udział w maratonie. Jego startem docelowym był TCS London Marathon, a celem nie tylko ukończenie wyścigu, lecz także zostanie „częścią historycznego dnia”. Planem Yee było dorównać najlepszym biegaczom w historii Wielkiej Brytanii. Triathlonista mówił, że: „chce spróbować na serio” i wskazywał, że maraton w Londynie chciałby przebiec w okolicach 2:07-2:10.
W niedzielę 27 kwietnia Alex Yee stanął na starcie londyńskiego maratonu, debiutując na tym dystansie. Przez długi czas Brytyjczyk był na dobrej drodze do złamania postawionej sobie bariery 2:10:00 – po 21 km miał czas 1:04:19. Po 25 kilometrach jego tempo jednak spadło, a od 30 km rywalizacja stała się naprawdę wymagająca.

Yee nie odpuszczał i ostatecznie ukończył maraton z czasem 2:11:08 (ok. 3’6″/km!), zajmując 14. miejsce w klasyfikacji generalnej. Dla porównania zwycięski Sebastian Sawe wbiegł na metę z czasem 2:02:27.
ZOBACZ TEŻ: Jakie nachylenie ustawić na bieżni. To ma znaczenie!
Tuż po ukończeniu zawodów Yee miał tylko jeden komentarz – „cholera, maraton jest trudny”. Uznanie dla triathlonisty wyrazili sportowcy z całego świata w tym m.in. spec od dłuższych triathlonowych dystansów – Sam Long.
– W mojej opinii wszelkie rozmowy o czasie 2:07, które pojawiały się w niektórych miejscach, były nierealistyczne, ale bieganie ponad 25 km w idealnym tempie w okolicach 2:08:30 dawało mu możliwość, by – w przypadku idealnego dnia – utrzymać się w pobliżu tego wyniku podczas nieznanych ostatnich kilometrów. Maraton zaczął dawać się we znaki od 30. kilometra, ale być może nigdy więcej – ze względu na zobowiązania triathlonowe – nie będzie miał okazji w pełni się sprawdzić w swoich najlepszych latach. To zawsze było pewną niewiadomą. Skorzystał z szansy […] mam nadzieję, że czerpał z tego radość i nie powinien mieć żadnych powodów do żalu! – mówił natomiast w przeprowadzonej dla TRI247 analizie biegu John Levison.


