Ile da się odrobić na biegu w triathlonie? O dwóch takich, którzy zmierzyli się na połówce

Dwóch mistrzów bieżni, jedno triathlonowe starcie. Marcin Lewandowski i Marek Plawgo zamienili kolce na pianki i rowery, aby zmierzyć się na połówce IRONMAN w Warszawie. Jeden postawił na doświadczenie i dyscyplinę. Drugi – odwagę i ciekawość. Kto wyszedł zwycięsko z tego pojedynku?

Po jednej stronie Marcin Lewandowski, brązowy medalista mistrzostw świata w biegu na 1.500 metrów. Wielokrotny złoty medalista halowych mistrzostw Europy i mistrz Europy w biegu na 800 metrów. Po drugiej stronie Marek Plawgo, płotkarz i sprinter, brązowy medalista mistrzostw świata w biegu na 400 m przez płotki i w sztafecie 4 x 400 metrów. Również wielokrotny medalista halowych mistrzostw Europy.

IRONMAN zaprosił obu zawodników na warszawską połówkę. Kto był lepszy?

„Ostatni raz pływałem 18 lat temu”

Przed pojedynkiem na połówce faworytem był Marek Plawgo. Co prawda skończył karierę kilkanaście lat temu, bo w 2013 roku (Lewandowski startował jeszcze w 2020 roku), ale kilka lat temu wrócił do treningów, żeby przygotować się właśnie do startów w triathlonie. Miał już ich kilka na koncie.

Lewandowski nie ukrywał, że ze względu na brak czasu, dopiero wraca do bardziej aktywnego życia. Miał tylko cztery miesiące na przygotowania. Najbardziej obawiał się pływania, bo wcześniej w ogóle go nie trenował. Ostatni raz pływał… 18 lat temu! Do przeanalizowania pojedynku dwóch lekkoatletycznych legend zaproszono Kacpra Stępniaka. Profesjonalista zauważył, że Lewandowski nie jest na straconej pozycji, chociaż to Plawgo ma już doświadczenie.

Gdyby przeanalizować przeszłość sportową obu panów, to prawdopodobnie postawiłbym na Marcina. Jego trening przypominał bardziej wytrzymałościowy, który jest tak istotny w triathlonie. Z drugiej strony, to Marek ma już trochę triathlonów na koncie. Doświadczenie może odegrać rolę – przewidywał. A jak wyglądały przygotowania i sam start w IRONMAN 70.3 Warsaw?

fot. IRONMAN

„Tak powinny wyglądać freakfighty”

Obaj zawodnicy do swojego pojedynku podeszli z humorem. Lewandowski wspominał, że ostatni raz pływał na studiach, a podczas pierwszych treningów „praktycznie się utopił” i jak to określił Kacper Stępniak „był przerażony niczym influencer bez zasięgów”. Plawgo dowiedział się o pływaniu nowych informacji.

Są trzy etapy pływania. Pierwszy – walczysz w wodzie o przetrwanie. Drugi – możesz przepłynąć wszystko za jednym razem i zaczynasz czuć się w wodzie dobrze. Pralka cię nie przeraża, po prostu robisz swoje. Trzeci – kiedy zaczynasz myśleć o tym, żeby urywać sekundy, poprawiając swoją technikę.

Lewandowski przepłynął 1,9 km w czasie 45:55. Plawgo był nieco szybszy – wyszedł z wody w czasie 42:41. Dodatkowo to on był faworytem roweru. Marcin Lewandowski stwierdził, że szanse są, chociaż „rower to segment, w którym czas płynie mu zdecydowanie wolniej” i ma czas na wiele przemyśleń. Optymistycznie zapowiadał, że może mieć czas około 3 godzin lub 3,5 godziny, jeśli poradzi sobie gorzej. Plawgo właśnie tam widział swoją największą szansę.

Zdarzało mi się już jeździć 90 km w czasie 2:30. Ostatnio zdobyłem kilka pucharków na Stravie – straszył rywala. Faktycznie, nie rzucał słów na wiatr – po rowerze zdobył sporą przewagę.

fot. IRONMAN

Ile możesz odrobić na biegu?

Lewandowski przejechał 90 kilometrów w czasie 2:55:21. Plawgo, który miał już kilka minut przewagi po pływaniu, powiększył ją jeszcze o 30 minut na rowerze. W T2 znalazł się po 2:24:58. Przed samym zawodami Kacper Stępniak przewidywał, że Lewandowski będzie miał około 40 minut straty. Przewidział tę różnicę prawie perfekcyjnie, zastanawiając się, jednak, ile z tej straty odrobi były zawodnik biegów średnich.

Plawgo sugerował czas około 1:50. Był blisko, bo połówkę pobiegł w 1:54:15. Lewandowski odrobił kilka minut straty. Jemu półmaraton zajął 1:49:53. Ostatecznie Plawgo uplasował się na 694. miejscu, a Lewandowski zakończył debiut na 1060. pozycji. Przyznał później, że start był dla niego „ogromną lekcją pokory”. Bieg miał być najmocniejszą stroną (przewidywał około 1:30), a był „najtrudniejszym odcinkiem całego dnia”.

EtapMarek PlawgoMarcin Lewandowski
Pływanie 1,9 km42:4045:54
Jazda na rowerze 90 km2:24:582:55:20
Bieg 21,1 km1:54:141:49:53

Jedno wspólne wyzwanie

Dwaj byli lekkoatleci, dwie zupełne inne drogi, ale jedno wspólne wyzwanie. Dla obu zawodników była to próba odpowiedzi na pytanie: Co znaczy sport, kiedy nie trzeba już nikomu nic udowadniać?

Dla Marka Plawgo był to sposób na powrót do regularnego treningu i na ścieżkę zdrowego, aktywnego życia. W rozmowie ze Sportowymi Faktami mówił, że był dla niego zastrzykiem motywacji, aby wprowadzić do codziennego planu regularny ruch i zmienić nawyki.

Triathlon wyciągnął mnie z marazmu, jeśli chodzi o aktywność fizyczną. Do tej pory okazjonalnie grałem w badmintona, chodziłem na koszykówkę, czy rower, ale brakowało mi motywacji do regularnych treningów. Czasem wychodziłem na bieganie, ale w sumie rocznie nie biegałem więcej niż 20 razy – wspominał.

Marcin Lewandowski wystartował z innego miejsca. Nie miał planu, nie czuł presji, nie było oczekiwań. Po zawodach pisał, że nie walczył o wynik, a raczej „szukał znaczenia”. Całość było lekcją pokory i bólu. Sprawdzenia, gdzie są granicę. Całość przerodziła się w mentalną zmianę. „Będzie mniej muszą, a więcej chcę” – pisał niedawno.

Źródło: Marcin Lewandowski – Instagram

Dla obu zawodników start był testem formy, zabawą, ale również momentem na przemyślenia. Dzisiaj nie startują już przecież na stadionach wypełnionych tysiącami ludzi. Robią to dla siebie, ale nie dla rekordów i medali. I właśnie to jest w tym najważniejsze.

* Tekst powstał we współpracy ze Sportevolution (IRONMAN Poland).

Ty oszczędzasz, my tworzymy!

Akademia Triathlonu działa bez stałych sponsorów – wspierasz nas, używając kodu „akademiatriathlonu”. To dzięki Tobie możemy popularyzować i rozwijać triathlon w Polsce oraz tworzyć kolejne angażujące treści!

Grzegorz Banaś
Grzegorz Banaś
Redaktor. Lubi Lionela Sandersa i nowinki technologiczne. Opisuje ciekawe triathlonowe historie, bo uważa, że triathlon jest wyjątkowo inspirującym sportem, który można uprawiać w każdym wieku. Fan dobrej kawy i książek Jamesa S.A. Corey'a.

Powiązane Artykuły

Śledź nas

0FaniLubię
0ObserwującyObserwuj
53,200SubskrybującySubskrybuj

Polecane