„Był ból, był upał, było zmęczenie”. Grzegorz Smoła na mecie 10x Ironman

Pętla po pętli, krok po kroku. Na końcu jednego z najdłuższych dystansów w ultratriathlonie Grzegorz Smoła odliczał już tylko do końca kolejne okrążenia biegu, a właściwie – szybkiego marszu. Do mety dotarł po 288 godzinach. – To był długo wyczekiwany moment – podsumował.

Pływanie w czasie około 20 godzin. Później około pięciu dni na rowerze, gdzie pokonał 1.800 km. Na koniec jeszcze dziesięć trudnych maratonów, które zajęły prawie sześć dni. Grzegorz Smoła dotarł na metę zawodów 10x Ironman w Colmar w czasie 288:59:32. Na koniec przyznał, że pozycja była mniej ważna, a świętowanie ze swoim supportem odłożył o kilka godzin.

Nie obyło się bez momentów zwątpienia

W Colmar na liście startowej było łącznie 14 osób. Zawody wygrał Tristant Goulwenn, który na mecie miał czas 222:24:44. Nie wszyscy dotarli do mety – dwójka zawodników musiała się wycofać. Smoła w jednym ze wpisów przyznał, że chociaż w części rowerowej nie miał problemów ze sprzętem, to pokonanie setek pętli w bardzo wysokiej temperaturze dało mu mocno w kość – fizycznie, ale też mentalnie.

Co czuję? Głównie… ulgę. Ale też ogromną wdzięczność. Dla mojego ciała, że dało radę. Dla głowy, że nie odpuściła, choć pewnie, że miałem momenty zwątpienia, ale nawet już o nich nie pamiętam – pisał.

Część biegowa była dużym wyzwaniem. Temperatura była dużym wyzwaniem, a część okrążenia biegowego zawodnicy pokonywali w pełnym słońcu. Smoła miał problemy ze stopami i zdecydował się, aby część trasy przejść szybkim marszem. Czas nie grał już roli – ważne było, aby uniknąć kontuzji.

Odliczał kilometry do końca

Z każdym dniem Smoła zbliżał się do mety. Kolejne okrążenia, kolejne kilometry. Na trasie zawodów pojawili się uczestnicy wyścigów na dystansie 2x oraz 3x, a więc trzeba było jeszcze uważać, bo zrobiło się tłoczno.

Smoła w końcówce zdecydował się przesunąć zakończenie biegu z nocy na poranek. Chciał w ten sposób podkreślić rolę supportu i wsparcie, jakie otrzymał przez prawie dwa tygodnie rywalizacji. Pozycja nie miała znaczenia. Liczyła się satysfakcja z ukończenia jednego z najdłuższych dystansów.

Był ból, był upał, zmęczenie, ale obyło się bez kontuzji. Ostatni odcinek zostawiłem na rano. Może i kosztowało mnie to jedną pozycję, ale nie przywiązuję do tego wagi. Nie chciałem kończyć w środku nocy, chciałem to przeżyć właściwie, z moim #supportteam i polską flagą.

Źródło: Grzegorz Smoła – Instagram

Piotr Młynarczyk 3. zawodnikiem pięciokrotnego IM!

W Colmar na różnych dystansach startowało kilku zawodników z Polski. Wśród uczestników 5x Ironman w wersji ciągłej na 3. miejscu uplasował się Piotr Młynarczyk, który dotarł na metę w czasie 95:57:04. Na 8. miejscu był Rafał Pryk z czasem 123:51:59. Wygrał Quentin Patat (89:05:23).

Z kolei na podwójnym dystansie startowali Marcin Dębski oraz Jakub Wojciechowski. Drugi z zawodników miał 5. czas (28:31:55). Dębski uplasował się na 7. miejscu. Dystans pokonał w czasie 31:19:18. Wszystkie wyniki zawodów są w tym miejscu.

Ty oszczędzasz, my tworzymy!

Akademia Triathlonu działa bez stałych sponsorów – wspierasz nas, używając kodu „akademiatriathlonu”. To dzięki Tobie możemy popularyzować i rozwijać triathlon w Polsce oraz tworzyć kolejne angażujące treści!

Grzegorz Banaś
Grzegorz Banaś
Redaktor. Lubi Lionela Sandersa i nowinki technologiczne. Opisuje ciekawe triathlonowe historie, bo uważa, że triathlon jest wyjątkowo inspirującym sportem, który można uprawiać w każdym wieku. Fan dobrej kawy i książek Jamesa S.A. Corey'a.

Powiązane Artykuły

Śledź nas

0FaniLubię
0ObserwującyObserwuj
53,200SubskrybującySubskrybuj

Polecane