Gordon Ramsay wrócił do triathlonu! Jaki miał czas na połówce?

Gordon Ramsay, znany z ciętych ripost i „piekielnej kuchni”, wrócił na trasy triathlonu. Niedawno wziął udział w IRONMAN 70.3 Luksemburg. Jak sobie poradził w starcie na połówce?

Według tygodnika „Forbes” Gordon Ramsay jest najlepiej zarabiającym szefem kuchni na świecie. Popularny i kontrowersyjny Szkot postanowił zrobić przerwę od „grillowania” uczestników kolejnych programów telewizyjnych. Niedawno odwiedził Luksemburg. Nie szukał tam kulinarnych perełek, lecz adrenaliny startów w triathlonie. Wystartował na połówce!

„Start godny gwiazdki Michelin”

Szef Gordon znany jest przede wszystkim z bardzo mocnego języka i ostrych jak brzytwa uwag w kierunku uczestników takich programów jak „Hell’s Kitchen” lub „Materchef”. To sprawiło, że stał się również jedną z najbardziej memicznych postaci popkultury.

A prywatnie? Rodzinny, spokojny człowiek, który… trenuje triathlon! Ramsay traktuje sport jako odskocznię od niezwykle intensywnego stylu życia. Uważni obserwatorzy mogli zauważyć, że pomiędzy kolejnymi postami z perfekcyjnie wysmażonym stekami lub idealnym burgerem, pojawiały się zdjęcia, w których jest w piance triathlonowej lub na rowerze szosowym.

Efektem treningów był wspomniany start w IRONMAN 70.3 Luksemburg. Dwa lata temu zawodnicy mieli tam konkretną patelnię, bo temperatura przekraczała 35 stopni Celsjusza. Tym razem pogoda była łaskawsza, bo poniżej 30 stopni. Ramsay pokonał cały dystans w 6:52:28 i chociaż zajął miejsce pod sam koniec stawki ponad 1.000 zawodników (89. w swojej kategorii), to mógł z radością ogłosić, że „wrócił i nagotował”. Pokazał to w tej relacji.

ZOBACZ TEŻ: Jedna z najlepszych triathlonistek na świecie kończy karierę. Anne Haug ogłasza sportową emeryturę

Źródło: Gordon Ramsay – Instagram

Usmażony na wolnym ogniu Kony

Kurczak Huli-Huli, panna cotta z poi i domowy chleb bananowy to tylko niektóre z lokalnych specjałów, których Ramsay próbował podczas swoich kulinarnych wypraw na Hawaje. Co ciekawe, to właśnie z tym miejscem wiążą się również jego triathlonowe początki. Kilkanaście lat temu zrobił coś w typowym dla siebie, szalonym stylu – zadebiutował na pełnym dystansie IRONMAN, i to od razu w legendarnej Konie. Czas? 14:04:48.

Jak wyznał w rozmowie z magazynem Impact, jeszcze zanim ruszył do wody, myślał nie o rywalizacji, a… o jedzeniu. Wśród fal zobaczył mozaikę ryb i wyobraził sobie wszystkie dania, których jeszcze nie zdążył spróbować. Ale to właśnie wtedy zrozumiał, że aby dalej prowadzić imperium restauracyjne, musi być w formie. Triathlon stał się jego równowagą w szalonym stylu życia.

Pamiętam, jak startowałem w Konie w 2013 roku. Byłem w wodzie i myślałem: „jest 5:15 rano, a ja mam zaraz płynąć 3,8 km”. Spojrzałem pod wodę i poczułem, jakby był w „Gdzie jest Nemo” – niesamowita mozaika kolorowych ryb. Wtedy do mnie dotarło, że jeśli chcę prowadzić wszystkie restauracje, muszę być w formie – mówił.

A czy wróci na Konę? Wyspa ma magiczną siłę przyciągania i nie chodzi tylko o różnorodność kulinarną Hawajów. Ramsay już lata temu planował poprawę debiutanckiego czasu, ale wtedy przeszkodziła kontuzja. Może za rok? Nie wyobrażamy sobie, aby IRONMAN go nie zaprosił!

Ty oszczędzasz, my tworzymy!

Akademia Triathlonu działa bez stałych sponsorów – wspierasz nas, używając kodu „akademiatriathlonu”. To dzięki Tobie możemy popularyzować i rozwijać triathlon w Polsce oraz tworzyć kolejne angażujące treści!

Nasze działania możesz wesprzeć również w systemie Patronite

Grzegorz Banaś
Grzegorz Banaś
Redaktor. Lubi Lionela Sandersa i nowinki technologiczne. Opisuje ciekawe triathlonowe historie, bo uważa, że triathlon jest wyjątkowo inspirującym sportem, który można uprawiać w każdym wieku. Fan dobrej kawy i książek Jamesa S.A. Corey'a.

Powiązane Artykuły

Śledź nas

0FaniLubię
0ObserwującyObserwuj
53,200SubskrybującySubskrybuj

Polecane