Tegoroczny sezon Garmin Triathlon Tour za był pełen rekordowych wyników, inspirujących historii i niezapomnianych emocji aż do ostatnich metrów. Od spektakularnych finiszy po sztafety charytatywne. Przeżyj to z nami jeszcze raz!
W 2025 roku popularny cykl triathlonowy wystartował pod nową nazwą – Garmin Triathlon Tour. Zmagania rozpoczęły się w Żyrardowie w połowie maja, a wielki finał odbył się w Płocku pod koniec sierpnia. Wraz z redakcją Akademii Triathlonu wybraliśmy kilka momentów, które najlepiej oddają esencję tego emocjonującego sezonu.
Robert Wilkowiecki wraca tam, gdzie zaczynał
W 2016 roku Robert Wilkowiecki pierwszy raz wystartował w zawodach Garmin Iron Triathlon. Wtedy na dystansie 1/4 uplasował się na 6. miejscu w Piasecznie i 3. miejscu w Ślesinie.
„Wilku” wrócił do startów w tym roku, ale po pewnym czasie zdecydował się zwolnić i zrezygnował z ważniejszych wyścigów zagranicznych. Pisał wtedy, że chcąc rywalizować na najwyższym poziomie, musi dać organizmowi czas na regenerację, aby „sięgnąć bardzo głęboko do zasobów”.
Uczestnika mistrzostw świata mogliśmy jednak zobaczyć właśnie na zawodach Garmin Triathlon Tour. „Wilku” wystartował w Ślesinie, gdzie z czasem 3:53:36 wygrał na połówce. Później wziął udział również w ostatnim wyścigu sezonu. W Płocku wygrał w czasie 3:47:43. Nie były to jedyne starty zawodnika. Profesjonalista zaangażował się również w charytatywne działania – wspierał wraz z rodziną fundację Fizjoterapia Łukasza Malaczewskiego. Wraz z Maciejem i Julią Wilkowieckimi wystartował w Sycowie. Drużyna zajęła 2. miejsce!

Czy to był najpiękniejszy finisz ostatnich lat?
Czasem szukamy emocji w przekraczaniu granic i triumfach, a tymczasem okazuje się, że równie ekscytująca potrafi być walka o 2. miejsce. Tak było w Elbągu w lipcu, gdzie na starcie 1/4 pojawili się między innymi Tomasz Marcinek, Sebastian Najmowicz, Marcin Ławicki i Bartosz Banach.
Organizatorzy hucznie zapowiadali wyścig, gdzie od pewnego czasu zawodnicy próbują złamać magiczną barierę 1:50 (lub 2:00 w przypadku kobiet) na ćwiartce. Nagrodą za to było 10.000 złotych, ale zwycięzcy, Tomaszowi Marcinkowi zabrakło do tego 2 minut i 45 sekund.
Niesamowitą walkę do samego końca stoczyli o 2. miejsce Bartosz Banach oraz Marcin Ławicki. Na mecie dzieliła ich zaledwie sekunda. Banach, który był na finiszu trochę szybszy od rywala, powiedział nam, że musiał wznieść się na absolutne wyżyny.
– Nikt nie chciał odpuścić, a obaj walczyliśmy o zdobycie drugiego miejsca. To kosztowało mnie osiągnięcie maksymalnego tętna, którego nie widziałem u siebie przez ostatnie dwa lub trzy lata. Wiem, że dałem z siebie więcej niż 100% – wspominał.
ZOBACZ TEŻ: Najpiękniejszy finisz ostatnich lat? W Elblągu nikt nie odpuszczał do końca!
Magiczna bariera jednak złamana!
W tym sezonie padły też historyczne wyniki. Wspomniana bariera 1:50:00 nie została przełamana w Płocku. Pod koniec lipca nowy rekord padł jednak podczas zawodów w Rawie Mazowieckiej!
Autorem był nie kto inny a Tomasz Brembor. Mistrz Polski na długim dystansie w połowie sezonu zdecydował się zmienić nieco plan na kolejne starty i wyruszył na podbój cyklu Garmin Triathlon Tour. Do końca było jeszcze tylko pięć wyścigów, a więc nie zostawił sobie wiele miejsca na błędy.
Brembor w Rawie Mazowieckiej uzyskał najlepszy czas w historii 1/4 cyklu – metę przekroczył w 1:48:08. Miesiąc później ponownie potwierdził doskonałą formę. Tym razem triumfował w Stężycy i znów złamał 1:50. Na mecie miał czas 1:49:11.
Ostatnim startem Brembora był Płock, gdzie zwyciężył, wygrywając całą klasyfikację Battle of The Sexes. „Jak się czegoś podejmuje, to od początku do końca wierzę w powodzenie” – pisał później triathlonista, którego zapamiętamy jako legendę cyklu Garmina.

Siła wspólnego wysiłku
Garmin Triathlon Tour to nie tylko starty indywidualne, lecz również sztafety. W tym roku w dwóch edycjach zawodów miały one specjalny charakter.
W Sycowie (gdzie wystartowali Wilkowieccy) odbyła się rywalizacja sztafetowa mająca wspierać fundację FizjoTRIterapia Łukasza Malaczewskiego, który uprawia sport i wspiera dzieci niepełnosprawne. Zawodnicy i zawodniczki startowali na dystansie 1/8, ale czas końcowy nie miał znaczenia – wszyscy wspierali szczytny cel.
Podobny charakter miały wyścigi sztafetowe w Rawie Mazowieckiej (na dystansie 1/4). Tam w ramach rywalizacji #GoTriTogether drużyny wspierały Fundację Rak’n’Roll, która angażuje się w pomoc osobom zmagającym się z chorobą nowotworową. W tym roku do akcji dołączyli również mężczyźni!

Walcz do końca, a będzie ci dane
W tym sezonie wielokrotnie byliśmy świadkami zaciętej walki na zawodach Garmin Triathlon Tour. Czasem losy rywalizacji decydowały się na ostatnich metrach. Były pościgi, dramatyczne finisze i ogromne emocje na mecie.
Wiele razy mogliśmy na trasach cyklu śledzić ekscytującą rywalizację. Jednym z najlepszych przykładów był pojedynek Sergiusza Sobczyka i Marcina Ławickiego w Ślesinie. Sobczyk, kompletnie wyczerpany, wpadł wtedy na metę, krzycząc: „Walcz do końca, a będzie ci dane!”.
Później wyjaśniał, że te słowa nie były przypadkowe. W pewnym momencie biegu chciał już odpuścić, ale gdy usłyszał, że odrabia stratę do rywala, „poczuł krew” i wszedł w tryb walki. Kilkaset metrów przed metą dogonił przeciwnika i minął go przed ostatnią nawrotką.
– Dobiegłem do mety szczęśliwy, jednak bardzo zmęczony i nie do końca z satysfakcją. Po chwili jednak sam przed sobą uznałem, że zrobiłem, co mogłem tego dnia. Że miałem walczyć i walczyłem. Że są takie momenty, że ta walka do końca zostaje doceniona (są takie, że nie zostaje). Jestem szczęśliwy i dumny z tej lekcji – podsumował.
Historia finiszu Sobczyka doskonale oddaje ducha Garmin Triathlon Tour: nawet w chwilach zwątpienia warto walczyć do samego końca. To właśnie taka determinacja nadaje triathlonowi prawdziwy sens. Zostanie z zawodnikami i kibicami długo po zakończeniu sezonu.
* tekst przygotowany we współpracy z Garmin Triathlon Tour
Ty oszczędzasz, my tworzymy!
Akademia Triathlonu działa bez stałych sponsorów – wspierasz nas, używając kodu „akademiatriathlonu”. To dzięki Tobie możemy popularyzować i rozwijać triathlon w Polsce oraz tworzyć kolejne angażujące treści!
Nasze działania możesz wesprzeć również w systemie Patronite.

