Jej historia to jedna z najbardziej niesamowitych historii, jakie zna triathlon. Zanim stała się jedną z czołowych zawodniczek PRO, walczyła o życie po katastrofie statku. Triathlon stał się dla niej formą terapii. Teraz Els Visser ogłasza przejście na sportową emeryturę i powrót do pasji z przeszłości.
Zanim stanęła na podium największych wyścigów, planowała zupełnie inną przyszłość — związaną z medycyną i pracą w szpitalu. To właśnie w tamtym okresie wydarzyło się coś, co na zawsze odmieniło jej życie. Els Visser ogłasza koniec triathlonowej kariery – kariery, którą zapoczątkowało drastyczne wydarzenie.
Wypadek, który wyznaczył nowy początek
Początkowo Els Visser swoją przyszłość wiązała z medycyną. Ukończyła studia na tym kierunku, a w 2014 roku ukończyła miesięczny staż w szpitalu na Bali w Indonezji. Pewnego dnia, w ramach zwiedzenia wyspy udała się na czteronocną wycieczkę statkiem. Drugiego dnia dwudziestu pięciu pasażerów usłyszało krzyk załogi statku: „Toniemy”.
Podłoga statku, którym płynęła Visser była dziurawa. Łódź szybko nabierała wody, fale były wysokie, a wiatr bardzo silny. Załoga nie mogła nawiązać kontaktu z innymi łodziami. Telefony pasażerów – poza zasięgiem sieci.
Do malutkiej łodzi ratunkowej zmieściło się jedynie sześciu pasażerów. Pozostała część dryfowała w wodzie. W tym ubrana w kamizelkę ratunkową Visser. W wodzie spędzili noc.
Nad ranem na horyzoncie zaczął rysować się wyraźny kontur. Ląd. Wśród pasażerów wybuchła kłótnia – część chciała płynąć, część zostać. Visser podjęła decyzję – próbuje swoich sił. Płynie.
Przez kilka godzin walczyła z falami, słoną wodą i prądem. Ostatecznie dotarła na wyspę – na wyspę bez jedzenia, wody i schronienia. Na wyspę, na której dopiero po kilkunastu godzinach pojawiła się łódź ratunkowa.
Więcej szczegółów historii Visser przeczytacie w naszym tekście: „Dlaczego mam tu umrzeć? Dlaczego nie mogę po prostu wrócić do domu?”. Kim jest Els Visser?”.

16 startów w sezonie
Triathlonem zainteresowała się jako formą terapii. Chciała znaleźć wymagające wyzwanie. Stał się nim udział w wyścigu na pełnym dystansie. Szybko stało się jasne, że Visser ma niezwykły talent. W 2017 roku – postanowiła wstrzymać karierę chirurga, rozpoczynając życie jako zawodniczka PRO.
Od tego czasu stała się jedną z topowych zawodniczek. W 2023 roku została mistrzynią Europy na dystansie długim podczas Challenge Almere-Amsterdam. Kilkukrotnie wygrywała również w zawodach serii IRONMAN, wiele razy stawała na ich podium.
Visser znana jest z rozgrywania bardzo intensywnych sezonów. W 2023 roku Els Visser 12 razy stawała na linii startu różnych wyścigów. W 2024 aż w 16.
W 2025 roku ogłosiła niespodziewaną informację – przechodzi na sportową emeryturę.

„Ta podróż zabrała mnie znacznie dalej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić”
7 grudnia Visser stanie na starcie wyjątkowego dla siebie wyścigu – IRONMAN Western Australia. Wyjątkowego, ponieważ to właśnie tam w 2017 roku zaliczyła triathlonowy debiut jako zawodniczka PRO.
Swoją decyzję Visser ogłosiła w mediach społecznościowych.
– Ta podróż zabrała mnie znacznie dalej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Wygrywałam wyścigi Ironman, stawałam na podium, biłam rekordy i wielokrotnie zaskakiwałam sama siebie. Jestem niesamowicie wdzięczna za wszystko, co dał mi ten sport. Po drodze poznałam niesamowitych ludzi, zwiedziłam świat i nauczyłam się tak wiele o sobie – o odporności, pasji i o tym, co naprawdę znaczy dawać z siebie wszystko – napisała.
Visser kończy triathlonową karierę, aby wrócić do pierwszej ze swoich pasji – medycyny. Jak mówi to ona, zawsze była drugą drogą. Teraz misją staje się pomaganie innym.
– To, co zaczęło się jako doktorat z chirurgii, przerodziło się w głębokie zainteresowanie długowiecznością i tym, jak ruch, odżywianie, sen i regeneracja pomagają nam żyć dłużej i zdrowiej. Moja misja przesuwa się teraz z pogoni za wynikiem na pomaganie innym w budowaniu witalności i równowagi poprzez styl życia i zdrowie publiczne.
Jak przyznaje Visser, „trzeba odwagi, aby wejść w coś nowego”. Podkreśla jednak, że jest gotowa na kolejny rozdział.
– Nie wiem dokładnie, jak będzie wyglądać przyszłość – i szczerze mówiąc, właśnie to jest w niej ekscytujące. Jestem gotowa na tę nową drogę i ciekawa, dokąd mnie zaprowadzi.
W niedzielę wystartuję ponownie, jeszcze jeden raz. Pobiegnę całym sercem. Cokolwiek się wydarzy, dam z siebie wszystko i będę cieszyć się każdą chwilą na trasie – podsumowała.

