Sylwester triathlonisty rzadko wygląda jak klasyczna domówka. Piotr Olak zdradza, jak naprawdę spędza ostatni dzień roku, co sądzi o postanowieniach noworocznych i dlaczego „piwko zwycięzcy” bywa najlepszą nagrodą.
Z okazji zbliżającego się Nowego Roku Akademia Triathlonu przygotowała serię kilku szybkich pytań dotyczących sylwestra. Jak świętują polscy zawodnicy? Czy trzymają się noworocznych postanowień?
Grzegorz Banaś: Czy stawiasz sobie każdego roku nowe postanowienia? Udaje Ci się je realizować czy może rozpływają się z czasem? Niekoniecznie musi chodzić o postanowienia sportowe
Piotr Olak: Jasne, że stawiam sobie nowe postanowienia, każdy powinien je sobie stawiać… wyznaję jednak zasadę, że postanowienie powinno wynikać z nas samych, a nie być podyktowane nowym rokiem. Jeśli nie jestem w stanie zacząć postanowienia „od dzisiaj”, to się za nie nie zabieram.
GB: Zdarzyło ci się kiedyś realizować noworoczny trening z kacem? Czy w sylwestra pozwalasz sobie na alkohol? Jak wygląda impreza sylwestrowa triathlonisty?
PO: Hehehe lubię to pytanie, bo zawsze wywołuje ono zdziwienie u rozmówcy. Alkoholu nie piję, wyjątkiem jest moje ulubione piwko bezalkoholowe, które traktuję jako nagroda po udanym tygodniu treningowym lub zawodach. W tym roku planuję wypić takie „piwko zwycięzcy” w sylwestra po biegu na 10 km hehe. Sylwester raczej planuję w rękawach limfatycznych i z odrobiną zadumy nad tym, jak potoczył się ubiegły rok i co można poprawić w przyszłym roku…no może przy dwóch tych piwkach (śmiech).
GB: Mówią: jaki sylwester, taki nowy rok. Czy to powiedzenie się kiedyś u Ciebie sprawdziło?
PO: Hmmm… raczej nie jestem przesądny, ale staram się ten dzień spędzić tak jak, każdy inny dzień w roku. Liczę na nową życiówkę w Krakowie podczas biegu sylwestrowego, więc oby się spełniła przepowiednia.

GB: Jest jakaś sylwestrowa/noworoczna historia, która szczególnie zapadła Ci w pamięć?
PO: Dwa lata temu postanowiłem z kolegą spędzić sylwester w górach… wszystko fajnie tylko nie pomyśleliśmy o wietrze na szczycie Babiej Góry. W skrócie jak szybko tam weszliśmy, tak jeszcze szybciej schodziliśmy i sylwester spędziliśmy w aucie
GB: Masz jakieś sylwestrowe/ noworoczne tradycje, które realizujesz każdego roku?
PO: Tak, staram się zawsze wrócić w tym dniu do moich postawionych celów i zaktualizować sobie listę rzeczy, które udało mi się zrealizować lub jestem w trakcie realizacji. Moim zdaniem to ważne, aby dokonywać takich „rozliczeń”, pokazuje nam to, w jakim miejscu jesteśmy i do czego chcemy dążyć.
GB: Jaka jest najważniejsza lekcja, którą dał Ci sport/triathlon w tym roku?
PO: Mam kilka ważnych lekcji z tego roku. Wydaje mi się, że najważniejszą jest to sztuka bycia z siebie zadowolonym w momencie, jeśli dałeś z siebie absolutnie wszystko! U ambitnych osób jest to trudne, ponieważ zawsze widzimy się w oczekiwaniach wyżej, lub chcemy coś poprawić. Ale czasami warto popatrzyć na pokonaną drogę, ile ona potu i wyrzeczeń nas kosztowała, wtedy dopiero należy się ocenić.
ZOBACZ TEŻ: Przemek Gaj: „Staram się, aby każdy rok był pełen przygód, a to, co przyniesie, traktuję jak wielką zagadkę”

