Kristian Blummenfelt i Gustav Iden zaczynają odkrywać karty przed sezonem 2026. Norwegowie mówią o mocnym otwarciu roku, elastycznym podejściu do treningu i planach, które – jak podkreślają – mają „zadziałać wtedy, gdy zostaną mądrze ułożone”.
Choć Blummenfelt i Iden nie zdradzają jeszcze wszystkich szczegółów dotyczących sezonu 2026, jedno nie ulega wątpliwości – przygotowania ruszają wcześnie, a ich kalendarz ponownie będzie podporządkowany najważniejszym startom roku. Ich plany są jednak dalekie od sztywnych ustaleń.
Mistrzostwa po mistrzostwach? „Da się to dopasować”
Zarówno Blummenfelt, jak i Iden są byłymi mistrzami świata IRONMAN oraz IRONMAN 70.3. W 2026 roku ponownie te dwie imprezy znajdują się na szczycie ich listy priorytetów na nowy sezon. Norwegowie przyznają, że sporą szansą na dobre starty na obydwóch imprezach jest 4-tygodniowa przerwa między Niceą a Hawajami. Triathloniści mają zamiar w pełni wykorzystać takie ułożenie kalendarza startowego. Jak tłumaczy Iden, najważniejsze jest mądre podejście do planów.
– Myślę, że da się to dopasować. Oznacza to tylko, że ostatni obóz wysokogórski musi być w Europie. A potem [po Nicei] cztery tygodnie w ciepłym klimacie to prawdopodobnie trochę za długo, więc musimy dokładnie ustalić, co zrobić – ale to może zadziałać, jeśli podejdzie się do tego mądrze – tłumaczy.
Nicea i Hawaje są jednak planami na drugą część sezonu. Jego pierwsza część dla Norwegów rozpocznie się prawdopodobnie już w marcu, a następnie będzie dość intensywnie – jak zapowiadają: „do końca kwietnia będzie sporo ścigania”.
Duet wskazał, że już 7 marca stanie na starcie pierwszego pełnego dystansu podczas zawodów IRONMAN New Zealand. Następnie Norwegowie chcą pojawić się w IRONMAN Texas 18 kwietnia. Pomiędzy tymi zawodami prawdopodobnie zameldują się na wyścigu na dystansie 70.3.
Trzy starty w tak krótkim czasie mają być dla nich solidnym fundamentem w walce o jak najlepszą pozycję w IRONMAN Pro Series. Blummenfelt mówi więc wprost: „chcemy być w formie już na początku sezonu”.
– Myślę, że zrobimy cztery tygodnie w Sierra Nevada, a potem polecimy do Nowej Zelandii mniej więcej tydzień przed wyścigiem – wyjaśnia.

„Ludzie myślą, że mamy wszystko sztywno zaplanowane”
Do norweskiego pociągu dołączy również prawdopodobnie obecny mistrz świata IRONMAN Casper Stornes. W planach Norwegów przewija się m.in. obóz w ciepłym klimacie. W maju lub w czerwcu triathloniści planują wylot do Tajlandii.
O swoich planach Norwegowie mówią jednak jedynie hipotetycznie. To pewien paradoks, na który zwrócił uwagę Gustav Iden.
– Tak właśnie wygląda nasze trenowanie. Ludzie myślą, że mamy wszystko sztywno zaplanowane, ale to jest proces płynny. Rozmawiamy z wieloma osobami, z których niektóre mają naprawdę świetne pomysły, zwłaszcza lokalni zawodnicy. Na przykład nie spędziliśmy dużo czasu w Nowej Zelandii czy Australii, więc tak naprawdę nie wiemy, gdzie najlepiej się tam trenować – mówi.
ZOBACZ TEŻ: Ranking PTO: Wilde bezkonkurencyjny, u kobiet decydowały setne. Jak poszło Polakom?
Dobre nastroje na 2026
W najnowszym filmie na YouTube zamieszczonym na kanale Santara Tech Iden został też zapytany o triathlonowe prognozy na 2026. Widocznie, podobnie jak z planami, Norwegowie nie poświęcili zbyt dużej uwagi przemyśleniu tej kwestii. Odpowiedź obrócili bowiem w żart – żart ze sporą dawką ironii.
W odpowiedzi na przewidywania co do sezonu 2026 Iden odpowiedział bowiem: „Więcej rowerów czasowych ze zintegrowanymi licznikami okrążeń!”. Tym samym odniósł się do jednej z najgłośniejszych wpadek sezonu 2025 – zawodów T100.
ZOBACZ TEŻ: Chaos w T100 Dubaj. Pomylona trasa, zepsute liczniki i protesty zawodników
– Ludzie śmieją się z tego, że zawodnicy liczą do ośmiu. Ale szczerze mówiąc, w warunkach wyścigu policzenie do ośmiu wcale nie jest takie łatwe – zauważył Blummenfelt.
Mimo niepewnych planów na 2026, pewne jest jedno – Norwegowie rozpoczynają sezon w doskonałych humorach.

