Ashleigh Gentle ogłosiła powrót do regularnych treningów i przygotowań do kolejnego sezonu. Jedna z najlepszych triathlonistek świata ma za sobą wyjątkowo trudny czas.
Ashleigh Gentle w grudniu 2025 poinformowała o poronieniu. Mimo tego, zaledwie kilka dni po upublicznieniu informacji, pojawiła się na starcie finału mistrzostw świata T100 w Katarze, gdzie zajęła 6. miejsce, kończąc sezon na 4. pozycji w klasyfikacji generalnej cyklu. Teraz komentuje sytuację i wraca do treningów.
„Nie zawsze układa się tak, jak mamy nadzieję”
Sezon 2025 w wykonaniu Gentle był bardzo równy, a zawodniczka każdym startem potwierdziła, że jest w świetnej dyspozycji. W ośmiu zawodach w cyklu T100 aż siedem razy meldowała się w czołowej dziesiątce, odnosząc zwycięstwo podczas T100 French Riviera oraz zajmując 2. miejsce w Wollongong.
Poprzedni sezon nie był wyjątkiem. Był raczej potwierdzeniem formy. W 2024 Gentle pięciokrotnie stawała na podium zawodów T100, w tym dwukrotnie zwyciężając (Singapur i Londyn).
W grudniu 2025 roku w jej mediach społecznościowych pojawił się niezwykle przykry post. Zawodniczka poinformowała w nim, że poroniła.
– Z łatwością mogłabym opowiedzieć inną historię i udawać, że wszystko było idealnie, ale to wyczerpujące — a rzeczywistość jest taka, że życie nie zawsze układa się tak, jak mamy nadzieję. Nie powinno być absolutnie żadnego wstydu w doświadczaniu poronienia — tak wiele kobiet przez to przechodzi, a mimo to potrafi to być niezwykle izolujące doświadczenie. Jestem bardzo wdzięczna za możliwości, jakie daje mi ten sport, i wciąż mam tak wiele do osiągnięcia. Mam też nadzieję, że pewnego dnia będę miała przywilej zostać mamą – napisała.
Ostatecznie pojawiła się na starcie wielkiego finału i zajęła tam 6. miejsce. Po zawodach przyznała, że 6. miejsce nie byłoby czymś, co normalnie by świętowała. Jednak w tych okolicznościach była zadowolona z występu.

Potrzebne było kilka kroków w tył
Po zakończonym sezonie Gentle postanowiła odpocząć od treningów. W opublikowanym niedawno poście przyznała, że potrzebowała czasu na regenerację – nie tylko fizyczną, ale i mentalną. Jak podkreśliła, dopiero teraz czuje, że jej nowy sezon tak naprawdę się rozpoczyna.
– Może się wydawać, że to dość późno, ale po doświadczeniu wczesnej ciąży i późniejszej straty, starcie w finale T100 zaledwie tydzień później oraz po czasie, który dałam swojemu ciału i głowie na regenerację, naprawdę tego potrzebowałam. Teraz czuję, że był to czas dobrze wykorzystany – napisała.
Przerwa od rywalizacji pozwoliła jej spojrzeć na sport z dystansu. Jak przyznała, zrobiła kilka kroków w tył od triathlonu na pełnych obrotach. To utwierdziło ją jednak tylko w przekonaniu, jak bardzo kocha triathlon i dodało motywacji do realizacji „kilku wielkich celów” w najbliższych latach.
Jakich? Tego jeszcze nie zdradziła. Jednak sam powrót jest już dowodem jej niezwykłej siły.

