Macierzyństwo i sport na najwyższym poziomie? Emma Pallant-Browne jest niepodważalną ekspertką w ich łączeniu. Jej powrót po porodzie przebiega w tempie, które może zaskakiwać nawet w realiach zawodowego triathlonu – i jasno pokazuje, że ambicje Brytyjki wcale nie zostały odłożone na później.
W marcu ubiegłego roku Emma Pallant-Browne podzieliła się z kibicami radosną wiadomością – ogłosiła, że zostanie mamą. Dla jednej z czołowych zawodniczek świata była to wyjątkowa chwila, ale też moment, który naturalnie mógłby wywołać pytania o sportową przyszłość. Czy macierzyństwo oznacza dłuższą przerwę od ścigania? Emma Pallant-Browne od samego początku zaznaczała jednak jasno – „w sporcie wciąż mam jeszcze wiele do zrobienia”.
Treningi, starty i 70 km w 28. tygodniu
Zawodniczka nie zamierzała rezygnować z aktywności, tak długo jak było to możliwe. Jeszcze podczas 21. tygodnia ciąży informowała jednocześnie o wynikach długiego rozjazdu i fakcie, że dziecko zaczyna kopać.
Co więcej, Emma Pallant-Browne kilkukrotnie pojawiła się na starcie zawodów. W maju 2025 zajęła 2. miejsce w biegu na 10 km. Wynik robi wrażenie, zwłaszcza że jak sama napisała nieco żartobliwie, wzięła w nim udział będąc… 8 kg cięższa.
W trzecim trymestrze zawodniczka ogłosiła, że redukuje nieco treningi. W ciągu 28. tygodnia ciąży zaliczyła więc: 70 km biegu, 3 razy HYROX, 2 treningi pilatesu, sesję mobility oraz jogi.

Wygrana w zawodach biegowych: to dopiero początek
21 sierpnia Emma Pallant-Browne poinformowała, że jej dziecko, Locky, przyszło na świat. Radosną nowiną podzieliła się w mediach społecznościowych, publikując pierwsze zdjęcia malucha.
Jak można się domyślić, kolejny post zamieszczony zaledwie 9 dni później dotyczył już powrotu do aktywności. Jak napisała: „ten pierwszy miesiąc / 6 tygodni to czas na cierpliwość, aby uniknąć kroków wstecz po operacji”. Dlatego zawodniczka każdego dnia zwiększała dystans spacerów, a 9. dnia przeszła już 10 km.
Z okazji pierwszego miesiąca od narodzin dziecka triathlonistka zdecydowała się na celebrację w swoim stylu – 4 godziny jazdy na rowerze. Po 11 tygodniach pojawiła się natomiast na pierwszym starcie. W biegu na 10 km metę przekroczyła z czasem 36 minut, wygrywając zawody.
To jednak był dopiero początek imponującego powrotu.

Sezon 2026? Odpowiedź brzmi: 100%
Emma Pallant-Browne bardzo szybko wróciła do intensywniejszego treningu, a kolejnym krokiem był start w zawodach HYROX. Jej występ był jasnym sygnałem – ma zamiar wrócić do najwyższej możliwej formy. Chociaż chyba trudno powiedzieć, że kiedykolwiek ją straciła.
Tempo odbudowy dyspozycji może imponować nawet w świecie sportu zawodowego. I kiedy środowisko triathlonowe głowiło się, czy zobaczy Pallant-Browne na starcie wyścigów w 2026 – ta rozmyła wszelkie wątpliwości.
11 lutego 2026 T100 opublikowało na swoim koncie post z opisem: „Czy w 2026 roku zobaczymy powrót Emmy Pallant-Browne do ścigania po tym, jak ona i jej mąż powitali na świecie małego Locky’ego w sierpniu ubiegłego roku?”.
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Triathlonistka zadeklarowała wprost: „100%. Paszporty Locky’ego są już gotowe”. Swój pierwszy międzynarodowy start zaplanowała na 8 marca, czyli nieco ponad 6 miesięcy po porodzie.
Wygląda więc na to, że w 2026 roku na trasę wraca nie tylko mama Locky’ego. Wraca bardzo szybka mama Locky’ego.

