Sam Long szuka sposobu, aby pokonać Norwegów. „To równanie nie ma rozwiązania”

Nowy sezon oznacza dla Sama Longa nie tylko kolejne starty, lecz również nowe wyzwania poza sportem. Chce rywalizować z najlepszymi, a jednocześnie być obecnym ojcem i partnerem. Czy może zagrozić zawodnikom, którzy „żyją wyłącznie triathlonem”?

Przed zbliżającym się sezonem Sam Long mówi, że chce rozwiązać równanie, dzięki któremu może stać się czołowym zawodnikiem długiego dystansu. To wymaga odpowiedniego treningu, połączenia roli taty i zawodnika PRO oraz mentalu. Jak zamierza to zrobić w 2026 roku?

Gdyby doba miała 30 godzin

Long niedawno drugi raz został tatą. Musiał od nowa zaplanować swój dzień, jeśli chce być obecny w życiu synów. Dlatego mówi, że cieszy go każda, nawet mała sesja treningowa.

Jeśli spojrzysz na całość, to każda, nawet najmniejsza, składa się na wynik. Chcąc osiągnąć sukces, musisz robić taką najmniejszą sesję. Nie jest tak, że zrobisz jedną i jesteś gotowy. Muszą ich być dziesiątki, także te większe treningi, również te podtrzymujące formę. Tak z czasem stajesz się dobry. Nie ma drogi na skróty.

Zawodnik mówi, że jego dni wypełnione są treningami. Spędza też czas z żoną i synami, regeneruje się, je i sypia, a więc „nie ma nawet chwili czasu na relaks”. Nie miałby nic przeciwko dobie trwającej 30 godzin.

Cieszysz się małymi zwycięstwami. Robisz jedną sesję, później kolejną i kolejną. Tak przez dni, miesiące. Tak właśnie wygrywasz.

ZOBACZ TEŻ: Kristian Blummenfelt z najwyższym VO₂ max w historii. Rekord, który przesuwa granice 

Nie możesz być najlepszy we wszystkim

Kiedy Long studiował, zapamiętał słowa taty, który powiedział mu, że nie da się robić wszystkiego jednocześnie: być dobrym w sporcie, mieć dobrych ocen i imprezować. Trzeba wybrać dwie z tych rzeczy. Przenosząc to na współczesne realia, zdaje sobie sprawę, że może być doskonałym zawodnikiem i bardzo dobrym tatą. Trzecią rzeczą, która naturalnie ucierpi, będą media społecznościowe.

Nie dam rady robić wszystkich rzeczy. Chcę być dobrym zawodnikiem, chcę być tatą. Bycie influencerem nie jest więc łatwe. Będę starał się wrzucać aktualizację, ale będę odzywał się tylko, kiedy będę miał coś ważnego do przekazania.

Amerykanin przyznaje, że stara się zrobić coś właściwie niemożliwego – rozwiązać niezwykle skomplikowane równanie. Czy da się połączyć życie rodzinne, a jednocześnie całkowicie poświęcić zawodowemu ściganiu? Jest to praktycznie niewykonalne, a tymczasem jego rywale „nie mają życia poza triathlonem”.

Taka jest rzeczywistość. To równanie nie do rozwiązania. Jak mam rywalizować z Kristianem Blummenfeltem i Casperem Stornesem, którzy nie mają życia poza sportem. Ich życie to to 100% triathlonu. Ja mam rodzinę i ona jest dla mnie niezwykle ważna. Czy moich synów obchodziłoby, gdybym był mistrzem świata? Może tak, może zapewniłbym lepszą przyszłość, ale często odpowiedź to jednak „nie”. Oni chcą tylko mnie – mówi.

Jak w tym roku trenuje Long? Co chce poprawić w pływaniu? Opowiada w filmie.

Grzegorz Banaś
Grzegorz Banaś
Redaktor. Lubi Lionela Sandersa i nowinki technologiczne. Opisuje ciekawe triathlonowe historie, bo uważa, że triathlon jest wyjątkowo inspirującym sportem, który można uprawiać w każdym wieku. Fan dobrej kawy i książek Jamesa S.A. Corey'a.

Powiązane Artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Śledź nas

0FaniLubię
0ObserwującyObserwuj
53,200SubskrybującySubskrybuj

Polecane