„Na długim dystansie trzeba nauczyć się cierpliwości” – mówił Tomasz Brembor. Sandra Kopiczko pomimo kryzysu wygrała rywalizację kobiet. Poprzednia edycja Castle Triathlon Malbork przyniosła emocje, ale też historie, które nadają wydarzeniu szczególnego znaczenia.
Tegoroczna edycja mistrzostw Polski Castle Triathlon Malbork będzie specjalna. Impreza obchodzi 25. urodziny. Zawodnicy i zawodnicy spotkają się 5-6 września w Malborku, aby powalczyć o tytuł mistrza i mistrzyni Polski na długim dystansie. Jak wyglądała poprzednia edycja?
Drugie mistrzostwo i najlepszy czas w Polsce
W wyścigu mężczyzn na długim dystansie nie zabrakło ciekawych nazwisk. Na starcie stawili się między innymi Tomasz Brembor (bronił mistrzostwa), Sergiusz Sobczyk, Sebastian Najmowicz, Marcin Ławicki i Bartosz Banach.
Brembor szybko zabrał się za misję pt. „obrona mistrzostwa Polski”. Już na pływaniu zyskał przewagę, którą powiększył na rowerze. Po kilkudziesięciu kilometrach miał 5 minut przewagi – później wypracował jeszcze większą. Na mecie miał czas 7:49:23. To najlepszy czas pełnego dystansu w Malborku. Wicemistrzem został Sergiusz Sobczyk (8:03:45), a świetny debiut na pełnym zaliczył też Jakub Brzóska, który zajął 3. miejsce.
ZOBACZ TEŻ: Tomasz Brembor ponownie mistrzem Polski na długim dystansie!
Rozegrać wyścig na swoich zasadach
Brembor w rozmowie z Akademią Triathlonu mówił, że rywalizacja zdecydowanie nie była łatwa. Chociaż chciał „rozegrać wyścig na swoich zasadach” nie każdy element wypadł idealnie. Na ostatnich 3 kilometrach zaliczył ścianę i musiał chwilę iść. Wypracowana przewaga spokojnie wystarczyła.
– Nie czułem na pewno presji. Ostatnio zmieniłem podejście do startów i sportu. Chciałem zrobić jak najlepszy start na to co wytrenowałem. Myślę, że ostatecznie się to udało.
Po wyścigu zawodnik wyjaśnił, że każdy dystans jest procesem, którego trzeba się nauczyć. Na krótkich dystansach chodzi między innymi o szybkie decyzje na wysokiej intensywności. Z kolei na długim liczy się żywienie, rozłożenie sił i cierpliwość. Sezon pokazał, że Brembor na obu czuje się doskonale – wygrał rywalizację „Battle of Sexes” na 1/4 Garmin Triathlon Tour i obronił tytuł na dystansie Ironman.
Było to praktycznie idealnie pożegnanie z zawodowym ściganiem. Brembor wkrótce ogłosił, że kończy rywalizację w PRO, a medal mistrzostw Polski, który wręczył mu na mecie jego syn, był wspaniałą nagrodą i zamknięciem pewnego rozdziału.

Jedenaście lat drogi do Malborka
Start w Malborku był wyjątkowy również dla Sergiusza Sobczyka. Nie chodzi jednak tylko o zdobycie wicemistrzostwa, lecz drogę, którą wykonał przez ostatnie lata. A ta rozpoczęła się właśnie w Malborku w 2014 roku.
– Te jedenaście lat temu debiutowałem tutaj na calaku. Był to mój drugi start w triathlonie. Byłem chłopakiem, który tak po prostu wymyślił sobie ten start, nie mając zaplecza – mówił w naszej rozmowie.
Właśnie wygrana Brembora zainspirowała go do startu w kolejnej edycji. W 2024 roku nie mógł wystartować – miał wypadek na rowerze i złamał żebro. Wrócił, w poprzedniej edycji i zdobył wicemistrzostwo Polski. Wspominał, że długi dystans „jest dla niego brutalny”, ale w drodze do srebra pomogła wizualizacja. Wyobrażał sobie różne scenariusze wyścigu i to, jak mógłby reagować na wydarzenia na trasie.
– Chodzi o zwizualizowanie tego, co się dzieje podczas wyścigu lub tego, co może pójść nie tak. Chcesz przypomnieć sobie ten start. Często jest tak, że treningi nam wchodzą, ale zapominamy, że to będzie jednak wysiłek. Będzie zadyszka. W wodzie przyjdzie zmęczenie, opijemy się wody, zaczną boleć ramiona. Trzeba to sobie przypomnieć, wiedzieć, że to będzie, zaakceptować to i być przygotowany, aby sobie poradzić – mówił.
Poziom ścigania kobiet rośnie!
W wyścigu kobiet jedną z faworytek była mistrzyni Polski z 2024 roku Sandra Kopiczko. Zawodniczka musiała jednak na początku ścigać Natalię Rypel, która na pływaniu rozpoczęła z mocną, kilkuminutową przewagą nad rywalkami. Utrzymywała ją aż do biegu.
Mistrzyni Polski odrobiła część straty na rowerze. Na biegu po kilku kilometrach doścignęła rywalkę. W połowie maratonu wypracowała przewagę, a na mecie miała czas 9:10:25. Był to najlepszy wynik w historii mistrzostw Polski. Natalia Rypel zajęła 2. miejsce (9:18:56), a na podium uplasowała się również Katarzyna Rumińska (9:20:53). Dodajmy, że wszystkie zawodniczki TOP5 (czyli również Agnieszka Kropiewnicka oraz Emilia Liputa) złamały 10 godzin.

Chciała złamać 9 godzin
Po zawodach przepytaliśmy Sandrę Kopiczko o ten start. Zawodniczka mówiła, że miała dość luźny cel, którym było złamanie 9 godzin (taki wynik na pełnym dystansie mają tylko Agnieszka Jerzy i Marta Łagownik). Nie udało się, bo nie wszystko poszło zgodnie z planem – podczas roweru zawodniczce kilka raz spadł łańcuch, miała też problemy żołądkowe. Podkreślała wysoki poziom zawodów.
– Dziewczyny zrobiły też dobre czasy. To na plus, bo wzrasta poziom ścigania się kobiet w triathlonie. W poprzednich latach wyglądało to nieco inaczej. Cieszę się, że kobiety godnie reprezentują poziom – mówiła.
Jeszcze wyższy poziom?
O poziomie zawodów i ich atmosferze mówiła również brązowa medalistka Katarzyna Rumińska. Pochodząca z Malborka zawodniczka poprawiła życiówkę o kilka minut i ponownie uplasowała się na podium.
– Start przy zamku jest niepowtarzalny – takiego czegoś nie ma nigdzie na świecie. Bardzo podoba mi się, że organizatorzy co roku znajdują coś nowego, co mogą zaproponować zawodnikom. Teraz mamy nową strefę finiszera i strefę expo. To jest fenomenalne – mówiła.
Poprzednia edycja Castle Triathlon Malbork pokazała, że długi dystans to nie tylko walka z czasem, ale również własnymi ograniczeniami. W dniach 5-6 września Malbork stanie się ponownie areną mistrzostw Polski na długim dystansie. Lista zawodów zapełnia się. Kto napisze swoją historię w cieniu zamku? Trwają zapisy na tegoroczne wyścigi!
* tekst przygotowany wspólnie z Castle Triathlon Malbork

