Kristian Blummenfelt był jednym z faworytów IRONMAN New Zealand. Wyścig nie poszedł jednak po jego myśli. Na trasie w Taupo miał najpierw problemy na rowerze, a później na biegu.
Kristian Blummenfelt był zdecydowanym faworytem zawodów IRONMAN New Zealand. Podczas wyścigu Norweg musiał jednak nie tylko walczyć z rywalami, lecz również z problemami technicznymi, a później żołądkowymi. Mimo tego uplasował się na 6. miejscu!
Techniczne problemy na rowerze
Blummenfelt zaczął IRONMAN New Zealand od pływania w czasie 49:49. Dawało mu to 6. miejsce przed rozpoczęciem roweru. Prowadził 4. zawodnik igrzysk w Paryżu – Pierre Le Corre. Na rowerze „Blu” jechał w grupie, która traciła kilka minut do Kyle Smitha, który ruszył mocno do przodu.
W połowie dystansu pojawił się jednak problem, który znacznie zwolnił Norwega. W pewnym momencie realizatorzy pokazali go trzymającego w ręce element lemondki, co oznaczało kłopoty sprzętowe. Nie mógł jechać w pełnej pozycji aero. Z roweru schodził mają 5 minut straty do lidera. Był to dopiero początek problemów.
Problemy także na biegu
Na biegu odezwały się inne demony przeszłości. Blummenfelt na początku maratonu wymiotował i raczej jasne stało się, że nie będzie to dzień, w którym wywalczy maksymalną liczbę punktów PRO Series. Norweg tracił kolejne sekundy. Ostatecznie zameldował się na mecie w czasie 8:01:02. Stracił ponad 14 minuty do zwycięcy Trevora Foleya i zajął 6. miejsce. Oznaczało to, że zweryfikował slota na mistrzostwa świata w Konie.
W zeszłym sezonie „Blu” zaczął podobnie, bo od wyścigu z problemami. W Oceanside na połówce złapał gumę na rowerze i zajął 15. miejsce. Później jednak dzięki kolejnym zwycięstwom między innymi w Teksasie i Frankfurcie oraz wysokim pozycjom w mistrzostwach świata, wygrał PRO Series. Początek sezonu niczego więc nie przesądza.
Zwycięzcą wyścigu został Amerykanin Trevor Foley, który na mecie miał czas 7:46:43. Wyprzedził debiutanta na pełnym dystansie Pierre’a Le Corre’a (7:48:25). Podium uzupełnił Matt Hanson (7:50:38).

