Być jak Jan Frodeno. Magnus Ditlev o pływaniu, taktyce w wyścigach i grach psychologicznych

Magnus Ditlev coraz lepiej radzi sobie z elementami wyścigu, które kiedyś były jego słabością. Pracuje nad pływaniem, poprawia taktykę i… testuje gry psychologiczne na rywalach. Co chce zmienić, aby zdobyć złoty medal mistrzostw świata na pełnym dystansie?

W 2023 roku w Nicei Magnus Ditlev zajął w mistrzostwach świata IRONMAN 3. miejsce. Parę miesięcy temu w Konie był oczko wyżej – wywalczył srebrny medal. W rozmowie na kanale Fusion Sportswear Duńczyk mówił, nad czym pracuje i jak zadziałała taktyka, którą opracował przed IRONMAN RPA.

Przede wszystkim poprawić pływanie

Jednym z problemów Ditleva w poprzednich sezonach było pływanie. Duńczyk współpracował z lokalnym trenerem i zrobił duże postępy, jak na kogoś, kto nie ma przeszłości pływackiej. W Konie rok temu płynął już znacznie lepiej (stracił 1:16 to lidera Meno Koolhasa), ale uznał, że potrzebuje trenera, który mógłby pracować z nim częściej – poprzedni miał z nim treningi raz w tygodniu.

Trenerem Ditleva został Stefan Hansen, który wcześniej współpracował z reprezentacją Danii. Zawodnik może trenować pod jego okiem cztery razy w tygodniu.

Współpracuje tylko ze mną, a więc to sytuacja idealna. Doradza mi w zakresie treningów i techniki. Pływanie podczas IRONMAN RPA nie odzwierciedla jeszcze poprawy, chociaż było naprawdę dobre. Po prostu tam były bardzo trudne warunki i duże fale. Zawodnicy z krótkiego dystansu zdobyli tam przewagę.

Wyścig w RPA (gdzie wygrał z dużą przewagą) na pewno był jednym z lepszych w jego karierze. Nie osiągnął liczb podobnych do tych z Roth, ale wspomina, że np. poprawił pozycję. Wcześniej w dalszej części roweru nie mógł jej utrzymać – musiał się podnosić i rozciągać. W RPA tego problemu już nie miał. Nie dał się również ponieść emocjom i nie zaczął gonić czołówki na rowerze. W T1 wyścigu kilku zawodników wyprzedziło Ditleva, który prawie 3 minuty straty do czołówki. Nie martwił się tym.

Planem była jazda w miarę równym tempie, żeby zobaczyć, jak wpłynie to na niego podczas ostatniej części roweru oraz biegu. Czy nie chciał podświadomie gonić czołówki?

To jest kwestia samodyscypliny. Łatwo by było posłuchać emocji, docisnąć gaz, mieć 400 watów i doścignąć czołówkę, ale też kompletnie się spalić. W tym wyścigu chcieliśmy jednak spróbować nowych rzeczy. Musiałem dostosować się do planu.

Magnus Ditlev RPA
fot. IRONMAN

ZOBACZ TEŻ: MŚ IRONMAN Nicea 2025: którzy zawodnicy mają już slota? [Lista]

Rozgryźć Martyna van Riela

Jaka była dalsza część taktyki Ditleva? Na 60 km doścignął Martena van Riela, który zajmował 2. miejsce. Właśnie Belga uważał za głównego rywala. Z przodu jechał Jonas Schomburg (zawodnik z krótkiego dystansu), który zaskoczył Ditleva dobrym startem. Duńczyk wiedział, że nie może atakować van Riela przy wietrze, który mocno wieje w twarz, bo ten może lepiej radzić sobie w tym fragmencie roweru.

Trzymałem się z tyłu za nim. On chyba tego nie zauważył, że jestem blisko. Później mnie zauważył. Przed fragmentem, w którym wiał bardzo mocny wiatr w plecy, naciskałem na niego i widziałem, że się zmęczył. Wiedziałem też, że będę w takim momencie jechał bardzo szybko. Zaatakowałem, a właściwie wyszedłem przed niego. Marten został ze mną, dogoniliśmy lidera i zauważyłem na zjeździe, że ich zgubiłem. Zdecydowałem, że teraz daję gazu – wspomina.

Później Ditlev powiększał przewagę. Wynosiła już 4 minuty i wiedział, że będzie jeszcze większa. W T2 miał 7 minut przewagi. Chciał jednak pobiec połowę maratonu w dobrym tempie, bo na 1:15. Był to jeden z wyścigów, gdzie czuł się dobrze po rowerze i wiedział, że ma odpowiednią moc w nogach. To była też część mind games z Martenem van Rielem.

Moim celem było zdemotywowanie go. Zdawałem sobie sprawę, że on startuje w T100 Singapur. Pomyślałem, że jeśli zejdę z roweru i pobiegnę połowę w 1:15, to będzie to taki psychologiczny trik, aby nieco zluzował. Wiedziałem, że on chce pobiec też około 1:15, ale wtedy mógłby zwolnić, oszczędzając się na Singapur.

ZOBACZ TEŻ: Lista wszystkich zniżek na sprzęt treningowy, odżywki, suplementy, diety, plany treningowe i więcej

Ciągle coś zmienia i poprawia

Ditlev przyznaje, że nie wszystko poszło po jego myśli. Ostatnie 10 kilometrów biegu było trudne i pojawiały się kryzysy. To jest jedna z dwóch rzeczy, które na pewno musi poprawić, jeśli chce wygrać mistrzostwa świata w Nicei. Zawodnik mówi, że był trochę zirytowany tym, że biegnie z trudem. To nie była bomba, która pojawiała się we wcześniejszych wyścigach kariery.

To może też kwestia psychologiczna, kiedy mówisz, że sobie, że teraz obniżasz tempo i płyniesz sobie na metę, a w mózgu mówisz sobie, że będziesz czuł, że teraz już jest łatwiej. Ale przecież bieg w tym tempie w siódmej godzinie Ironmana nigdy nie będzie łatwy. Dlatego też nieco zirytowałem się, że to nie było takie proste, jak mi się wydawało, że będzie.

Drugą jest wspomniane pływanie, bo „nie zostaniesz mistrzem, jeśli masz 2,5 minuty straty po wyjściu z wody”. W zawodach na Lazurowym Wybrzeżu może być jednak łatwiej niż w RPA.

W Nicei się to pewnie nie zdarzy. Tam będzie znacznie więcej zawodników, którzy wypełnią luki na pływaniu. Warunki nie będą również takie trudne. Uważam, że i tak muszę polepszyć pływanie.

ZOBACZ TEŻ: Idzie śladami Patricka Lange. Magnus Ditlev rezygnuje z T100 na rzecz mistrzostw świata w Nicei

Wygrywać jak Jan Frodeno

Duńczyk mówi, że najbardziej dumny jest ze swojej regularności. Utrzymuje dobrą formę, ma odpowiednio przygotowany sprzęt i z sezonu na sezon jest coraz lepszy. Dodaje, że o wiele bardziej niż samo wygrywanie cenne jest dla niego pozostawanie w światowej czołówce.

Oczywiście, że jest tak, że celebrujemy zwycięzców wyścigów. Mam jednak coraz większy szacunek do tych, którzy potrafią przez tyle lat utrzymać się na topie. Przykładowo Jana Frodeno. Ściganie się bez przegranej. Jak tak pomyślisz, to szalone, że ktoś przez lata nie choruje, nie robi błędów, nie łapie kapcia na rowerze.

Magnus Ditlev podczas zawodów startuje w strojach Fusion. Całą rozmowę, przeprowadzoną właśnie na kanale Fusion Sportswear, znajdziesz poniżej.

Ty oszczędzasz, my tworzymy!

Akademia Triathlonu działa bez stałych sponsorów – wspierasz nas, używając kodu „akademiatriathlonu”. To dzięki Tobie możemy popularyzować i rozwijać triathlon w Polsce oraz tworzyć kolejne angażujące treści!

Nasze działania możesz wesprzeć również w systemie Patronite

Grzegorz Banaś
Grzegorz Banaś
Redaktor. Lubi Lionela Sandersa i nowinki technologiczne. Opisuje ciekawe triathlonowe historie, bo uważa, że triathlon jest wyjątkowo inspirującym sportem, który można uprawiać w każdym wieku. Fan dobrej kawy i książek Jamesa S.A. Corey'a.

Powiązane Artykuły

Śledź nas

0FaniLubię
0ObserwującyObserwuj
53,200SubskrybującySubskrybuj

Polecane