Dwóch profesjonalistów z Polski wystartowało w ostatniej edycji IRONMAN Arizona. Dla Filipa Szymonika był to debiut na pełnym dystansie. Miłosz Sowiński musiał wycofać się na biegu. Jak podsumowali start?
Kilkudziesięciu profesjonalistów z całego świata wzięło udział w ostatniej edycji IRONMAN Arizona – szybki rozwój Phoenix (gdzie odbywają się zawody) sprawił, że organizatorzy mieli coraz większe trudności w przygotowaniu imprezy. Lista startowa ostatniej edycji była bardzo mocna. Ścigali się między innymi Sam Long, Menno Koolhas, Matt Hanson, Trevor Foley. Byli też Polacy: Filip Szymonik oraz Miłosz Sowiński.
Mieszane humory polskich PRO
Filip Szymonik zadebiutował jako PRO pod koniec zeszłego roku. W tym sezone startował między innymi na połówkach w Valencii, Warszawie i Poznaniu. Przez ostatnie tygodnie trenował w Kolorado, o czym informował w swoich mediach społecznościowych.
W Arizonie Szymonik zrobił kolejny krok w karierze – zadebiutował na pełnym dystansie. Na mecie miał czas 8:30:31, co dało mu 26. miejsce w stawce prawie 50 zawodników. Po zawodach Filip określił wynik mianem „bardzo średniego”.
– Myślę że na dobry wynik składa się nie tylko przygotowanie, ale sytuacje dookoła. Osiągają sukcesy Ci, co potrafią pomimo wszystko dotrzeć na linie startu i próbować. Moim sukcesem w niedzielę było dotarcie na start, bo rezultat jest bardzo średni – pisał.

Miłosz Sowiński rozpoczął ten wyścig bardzo dobrze. Na rowerze dołączył do jednej z grup pościgowych, przesunął się w klasyfikacji i miał szansę powalczyć o TOP10 zawodów. Na biegu pojawił się problem mięśniowy. Miłosz musiał ostatecznie zejść z trasy.
– Niestety po kilku kilometrach poczułem narastający ból w okolicach dwugłowego uda i pośladka. Z każdym kilometrem było gorzej. W pewnym momencie musiałem zatrzymać się, żeby rozciągnąć nogę. Starałem się walczyć i posuwać do przodu, ale każdy kolejny postój sprawiał, że coraz trudniej było ruszyć. W końcu dotarłem do momentu, w którym kontynuowanie wyścigu stało się niemożliwe.
Jak podkreślał, „sport to nie tylko wyniki, ale też lekcje” właśnie w takich wymagających momentach. Wnioski wyciągnie przed kolejnym sezonem.
– Ten start pokazał mi, jak ważna jest cierpliwość, regeneracja i długofalowe myślenie. Teraz czas na odpoczynek, dokładną diagnostykę i spokojny powrót do zdrowia, żeby w przyszłym sezonie wrócić mocniejszym, z mądrością, a nie tylko ambicją.
Menno Koolhas wygrywa, 2. miejsce Sama Longa
IRONMAN Arizona zakończył się zwycięstwem Menno Koolhaasa. Holender prowadził w wyścigu praktycznie od samego początku (był najszybszy na pływaniu) aż do samego końca, mając zdecydowanie najlepszy maraton dnia (2:35:47). Na 2. miejscu uplasował się Sam Long, który do samego końca nie był pewny udziału w zawodach – jego żona wkrótce będzie rodziła.
Koolhaas miał na mecie czas 7:28:52. Long dobiegł w czasie 7:37:22. Podium uzupełnił Ben Kanute (7:38:57). Wszyscy trzej zawodnicy wywalczyli tym samym kwalifikacje na mistrzostwa świata w Konie.
Ty oszczędzasz, my tworzymy!
Akademia Triathlonu działa bez stałych sponsorów – wspierasz nas, używając kodu „akademiatriathlonu”. To dzięki Tobie możemy popularyzować i rozwijać triathlon w Polsce oraz tworzyć kolejne angażujące treści!
Nasze działania możesz wesprzeć również w systemie Patronite.

