Czerwone światło, surowy klimat i bardzo mocna rywalizacja – tak wygląda Audi Franowo Cave Triathlon. Piotr Stanik, dyrektor wydarzenia, opowiada, jak z halowej przestrzeni stworzył triathlonowe widowisko, dlaczego każdy może tu wystartować i jakie jeszcze niespodzianki szykuje na kolejne edycje.
Audi Franowo Cave Triathlon 2025 to nie tylko zawody, to pełne adrenaliny widowisko sportowe z unikalną atmosferą. Za jego koncepcją, nazwą i technicznymi szczegółami stoi Piotr Stanik – dyrektor wydarzenia, którego wizja zmieniła zwykłą halę sportową w prawdziwą „jaskinię triathlonu”. W rozmowie z Akademią triathlonu zdradza kulisy organizacji, opowiada o sportowych emocjach i wyzwaniach, a także zapowiada zmiany w kolejnych edycjach.
Akademia Triathlonu: W ubiegłym roku podczas Audi Cave Franowo Maciek Bruździak został mistrzem Polski, wygrywając inauguracyjną edycję. W 2025 praktycznie równolegle z imprezą w Polsce zajął 3. miejsce na mistrzostwach świata. To dla Was też symboliczny sukces?
Piotr Stanik: Śmiejemy się, że jego talent do indoor triathlonu narodził się rok temu właśnie na naszej imprezie. Oczywiście to żart, ale może jest w nim trochę prawdy? (śmiech). Cieszymy się, że był z nami w zeszłym roku i pokazał swoją moc. Dzięki niemu to widowisko było naprawdę bardzo ciekawe.
AT: Skoro jesteśmy przy Maćku. Rok temu, kiedy z nim rozmawialiśmy, powiedział nam, że jego zdaniem nieco łatwiej biega się na bieżniach łukowych osobom wyższym. Masz już jakieś swoje przemyślenia na ten temat?
PS: Można powiedzieć, że jego słowa się trochę potwierdzają. Co prawda nie wiem, czy to wiąże się ze wzrostem, czy chodzi po prostu o to, że u nas startują sami wysocy, mocni zawodnicy (śmiech). Ale faktycznie dłuższe nogi szybciej napędzają tę bieżnię. Większa masa pomaga też przełamać ciężar bieżni. Zauważyliśmy to zwłaszcza wśród młodzików, którzy nie mają jeszcze siły, żeby poruszyć pas.
AT: W tym roku przyspieszyliście też bieżnie łukowe…
PS: Po zeszłym roku widzieliśmy, że czasy, które osiągają zawodnicy, są niemiarodajne. Chcieliśmy więc jeszcze bardziej urealnić wyniki. Dlatego je przyspieszyliśmy. Najważniejsze było, żeby było to miarodajne – od samego początku zależy nam przede wszystkim na tym, żeby rywalizacja była sprawiedliwa. I w 2025 nam się to udało. Zawodnicy sami mówili nam, że ich prędkości są dobrze odwzorowane.
AT: A oprócz aspektów technicznych – jak ocnieasz drugą edycję mistrzostw Polski w indoor triathlonie? Zrealizowaliście swoje założenia?
PS: Bardzo wzrósł poziom rywalizacji. Wrócę jeszcze do bieżni – w zeszłym roku wiele osób się na niej chwiało, biegło trochę niepewnie. W tym roku zawodnicy odrobili zadanie domowe i praktycznie nie było żadnych zachwiań i rywalizacja była naprawdę zacięta. W żadnej serii wyścigów nie było nudy.
AT: W tym roku postawiliście też mocno na promocję wydarzenia – były specjalne sesje zdjęciowe, prezentacje zawodników, aktywnie prowadzone działania w mediach społecznościowych, spójny storytelling. Jaka jest Wasza intencja w takich działaniach? Chcecie budować świadomość dotyczącą indoor triathlonu?
PS: Zależy nam na tym, żeby cały czas zwiększać nasz poziom. Oczywiście czerpiemy inspirację z najlepszych zawodów na świecie – tych, które mają milionowe budżety. My „domowymi” sposobami staramy się dorównać takim imprezom. Im więcej takich działań, tym lepszy odbiór naszych zawodów. Dlatego siedzimy w reżyserce i dłubiemy grafiki, filmiki i całą oprawę. Chcemy, żeby to, co robimy. docierało do jak najszerszego grona osób. Chcemy pokazać, że ta impreza jest dla wszystkich.
Mamy też nasze autorskie rozwiązania. Kibice, którzy stoją praktycznie twarzą w twarz z rywalizującymi zawodnikami – na Arena Games [jedne z największych zawodów w indoor triathlonie] tego nie ma. Tutaj interakcja na linii zawodnik-kibic mówi nam wszystko. Widzimy każdy kryzys na ich twarzy, każdą emocję. To jest właśnie wyjątkowe.
AT: W nazwie jest „Cave” – czyli jaskinia. Na miejscu mamy faktycznie „mroczny” klimat. Skąd taki pomysł?
PS: Pierwsza była sama nazwa. Pomyślałem sobie: trenażer, bieżnia, czyli triathlonowa jaskinia – „cave”. Później stwierdziłem, że fajnie będzie do tego jakoś nawiązać już samymi zawodami. Przyjechałem na halę i zobaczyłem, że jest ciemno i mrocznie, a do tego można zaciemnić szyby, dodać czerwone oświetlenie – więc to idealne miejsce.
AT: Dwie edycje mistrzostw Polski w indoor triathlonie za nami. Czego Was nauczyły?
PS: Tak jak już mówiłem – cały czas chcemy się rozwijać. Już mam pomysły jak jeszcze lepiej ogarnąć to wizualnie – zwłaszcza pływanie, gdzie możemy dodać nieco „jaskiniowego” klimatu.
Słuchamy też opinii zawodników, którzy mówią nam, że warto zestawić ze sobą najmocniejszych zawodników. Po dwóch latach mamy wystarczająco dużo informacji, żeby w jedną serię zbić najszybszych zawodników. Damy Age-Grouperom więcej bezpośredniej rywalizacji.
ZOBACZ TEŻ: Zuzanna Sudak: „Odczarowuję triathlon dla siebie”
AT: Podsumowujące pytanie – dla kogo jest indoor triathlon?
PS: Do startu chciałbym zachęcić dosłownie każdego. Nie ma żadnego problemu, żeby wystartować w tych zawodach, nawet jeśli nigdy wcześniej się w nich nie uczestniczyło. Wystarczy przyjść na start godzinkę wcześniej i pobiegać sobie na bieżni 5 minut, żeby złapać rytm. W tym roku też mieliśmy przekrój zawodników – różne umiejętności, siła, wiek. A rower? Byleby wszedł na trenażer. W tym roku mieliśmy nawet trzy gravele.




