Sylwester bez planu treningowego i Nowy Rok bez listy postanowień? Dla Przemka Gaja to całkiem normalne. W rozmowie opowiada o luźnym podejściu do świętowania, sportowym rozsądku i tym, dlaczego najbardziej ceni spontaniczność.
Z okazji zbliżającego się Nowego Roku Akademia Triathlonu przygotowała serię kilku szybkich pytań dotyczących sylwestra. Jak świętują polscy zawodnicy? Czy trzymają się noworocznych postanowień?
Nikodem Klata: Czy stawiasz sobie każdego roku nowe postanowienia? Udaje Ci się je realizować czy może rozpływają się z czasem? Niekoniecznie musi chodzić o postanowienia sportowe.
Przemek Gaj: Nigdy nie stawiałem sobie postanowień noworocznych – ani tych sportowych, ani życiowych. Wiem, że takie plany często z czasem się „rozpływają”, dlatego wolę inne podejście. Staram się, aby każdy rok był pełen przygód, a to, co przyniesie, traktuję jak wielką zagadkę. Lubię odkrywać nowe możliwości i cieszyć się tym, co pojawia się po drodze.
NK: Zdarzyło ci się kiedyś realizować noworoczny trening z kacem? Czy w sylwestra pozwalasz sobie na alkohol? Jak wygląda impreza sylwestrowa triathlonisty?
PG: Jasne, że tak! Nie zdarzyło się to akurat w okresie, gdy trenowałem triathlon, bo wtedy całkowicie zrezygnowałem z alkoholu. Jednak wcześniej próbowałem różnych dyscyplin i bywało, że wychodziłem na trening z lekkim kacem. Oczywiście nie były to żadne spektakularne sesje – przy odrobinie zdrowego rozsądku warto się jednak zawsze trochę poruszać.

NK: Mówią: jaki sylwester, taki nowy rok. Czy to powiedzenie się kiedyś u Ciebie sprawdziło?
PG: Szczerze mówiąc, to powiedzenie nigdy się u mnie nie sprawdziło. Sylwester traktuję raczej jako miły akcent na zakończenie roku, a nie jako wyznacznik tego, jaki będzie kolejny. Każdy nowy rok to dla mnie świeży start i niespodzianka. Choć… może coś w tym jest – w zasadzie każdy Sylwester spędzałem w gronie najbliższych przyjaciół. A że mamy większą ekipę, to nigdy nie zdarzyło się, żeby ta noc skończyła się źle.
NK: Jest jakaś sylwestrowa/noworoczna historia, która szczególnie zapadła Ci w pamięć?
PG: Pewnego Sylwestra rano straciliśmy kontakt z jednym kumplem. Nie wrócił do domu, więc zaczęliśmy go szukać następnego dnia. Po kilku godzinach okazało się, że… wylądował na izbie wytrzeźwień. To była zdecydowanie najbardziej nietypowa „noworoczna niespodzianka”.
NK: Masz jakieś sylwestrowe/ noworoczne tradycje, które realizujesz każdego roku?
PG: Hmmm, raczej nie mam żadnych stałych tradycji. Sylwestra staram się spędzać z najbliższymi, bo to dla mnie najważniejsze. A tak jak wspomniałem – na nudę nigdy nie można narzekać w naszym gronie!

