W tym roku Maksymilian Grycz wygrał zawody w Kościanie, choć… omal nie wypadł z trasy przy zapinaniu butów. Dzisiaj młody zawodnik mówi, że triathlon uczy go wytrwałości i wychodzenia ze strefy komfortu. Rozmawiamy o początkach, nieoczywistej wygranej i planach na przyszłość.
Maksymilian Grycz swoją sportową przygodę zaczął w wieku 16 lat. Dzięki nauczycielowi wychowania fizycznego trafił pod skrzydła Pawła Barszowskiego trenera naszej olimpijki Agnieszki Jerzyk. Dzisiaj mówi, że treningi triathlonowe na stałe weszły do planu jego dnia, a dzięki nim uczy się wytrwałości i pokonywania barier strefy komfortu. Rozmawiamy o początkach, zwycięstwie w GREATMAN Kościan i planach na przyszłość.
Grzegorz Banaś: Jesteś młodym zawodnikiem, który niedawno skończył szkołę średnią. Jak zaczęła się Twoja przygoda z triathlonem?
Maksymilian Grycz: Zasadniczo moja przygoda ze sportem zaczęła się od tego, że jako młoda osoba czułem się gorzej z tego powodu, że dużo moich znajomych ze szkoły chodziło do klubów sportowych, czy to piłkarskich, czy siatkarskich. Chciałem też być jak oni i uprawiać sport. Akurat mój brat w tym czasie trenował triathlon i całkiem mi się to spodobało, więc spróbowałem swoich sił i zaczął od biegania, które mi się bardzo spodobało. Z czasem przy regularnych treningach zacząłem dostrzegać duży postęp i stwierdziłem, że dołożę do tego rower i pływanie.
GB: Trenujesz pod okiem Pawła Barszowskiego – wieloletniego trenera Agnieszki Jerzyk. Jak doszło do tego, że rozpoczęliście współpracę?
MG: Trener Barszowski został mi polecony przez mojego ówczesnego nauczyciela WF-u, Sławomira Stańczaka, którego serdecznie pozdrawiam. Pan Stańczak zna trenera od wielu lat, sam zresztą przez długi czas trenował triathlon. Naszą współpracę z trenerem Barszowskim rozpocząłem od zajęć na basenie, a z czasem przerodziła się ona w kompleksowe treningi obejmujące wszystkie dyscypliny.
ZOBACZ TEŻ: Triathlonowy Black Week. Zniżki aż do 25% od Fusion, 226ers i Johnson!
GB: W zeszłym roku w Kościanie na 1/8 jako pierwszy przekroczyłeś metę. Jak wspominasz pierwszą wygraną OPEN? Czułeś satysfakcję z wykonanej pracy, progresu i dalszą motywację do startów?
MG: Wygrana w Kościanie na 1/8 IM była dla mnie ogromnym sukcesem i wielką radością. Po zawodach czułem ogromną satysfakcję, że udało mi się wygrać całe zawody pomimo sytuacji mrożących krew w żyłach (prawie wypadłem z trasy przy zapinaniu butów).

GB: A jak Twoja rodzina reaguje na trenowanie triathlonu i pierwsze sukcesy?
MG: Najbliżsi naprawdę mnie wspierają w tym, co robię. Cieszą się, że znalazłem ciekawą pasję i zawsze służą pomocą, gdy jej potrzebuję. Gdy odnoszę sukcesy, są ze mnie dumni, a kiedy zdarzają mi się słabsze momenty, potrafią dodać otuchy i zmotywować mnie do dalszego działania.
GB: W tym sezonie startowałeś też w GREATMAN Kościan. Tam również było podium. Był to ogólnie pracowity i przejściowy rok, bo kończyłeś szkołę. Jak podsumujesz starty i treningi?
MG: W tym było trochę mniej sukcesów niż w poprzednim, pisałem też maturę i dużo rzeczy się zmieniło. Miałem również moje pierwsze DNF spowodowane złamaniem się sztycy na starcie trasy rowerowej na zawodach w Żninie.
Ogólnie rzecz mówiąc, jak na to ile czasu poświęcałem na treningi, to uważam, że wypadłem całkiem dobrze i nie czuję jakiegoś niesmaku – poza zawodami w Żninie (śmiech).
GB: Jaka jest najważniejsza lekcja, której nauczył Cię triathlon w tych pierwszych latach?
MG: Najważniejszą lekcją jest chyba to, że dyscyplina i konsekwencja zawsze wygrywa. Nie ważne czy ktoś ma predyspozycje, czy nie, regularne trenowanie ma ogromny wpływ i tyczy się to również innych aspektów życia.
GB: Jesteś w okresie życia, w którym jest wiele zmian i wyborów dotyczących drogi życiowej. Co sprawiło, że zdecydowałeś, że chcesz kontynuować treningi?
MG: Myślę, że pierwszy sezon dał mi ogromną motywację do dalszych treningów. Już na pierwszych startach stawałem na podium w kategoriach wiekowych. Miałem też wsparcie u rodziców, którzy jeździli ze mną na każde zawody i zawozili na treningi, jak nie miałem innego transportu.

GB: Patrząc w przyszłość – o jakich startach myślisz? Masz jakiś długofalowy cel
sportowy?
MG: Myślę, że chyba jak każdy, kto uprawia triathlon i interesuje się tym środowiskiem, marzę o wystartowaniu w mistrzostwach świata na Konie. Nie chciałbym zwalniać tempa z treningami i utrzymać jak największą objętość treningową, choć odkąd zacząłem studia, nie jest łatwo.
GB: Chciałbyś w kolejnych latach spróbować dłuższych dystansów, czy na razie chcesz skupić się na sprintach i olimpijkach?
MG: Chciałbym stopniowo zwiększać dystans, na którym startuję. W następnym roku skupię się najbardziej na 1/4 IM z jednym lub dwoma sprintami. Na razie nie myślę o zawodach 1/2 IM czy całym Ironmanie i nie chodzi tu o to, że nie dałbym rady tego zrobić tylko, że czas nie byłby dla mnie satysfakcjonujący.

GB: Jakie masz plany poza triathlonem? Widziałem w mediach społecznościowych, że zdarza Ci się podróżować?
MG: Triathlon traktuje jako moje największe hobby i mocno się w to angażuje. Moimi planami jest działać jak najwięcej społecznie i profesjonalnie. Aktualnie największym moim marzeniem jest wyjechać na studia za granicę, by zobaczyć trochę świata i poznać inną kulturę.
W te wakacje, w ramach wolontariatu, udało mi się wyjechać na miesiąc do Chin, by uczyć praktycznej komunikacji w języku angielskim w chińskim liceum. Można powiedzieć, że była to dla mnie, jak na razie, podróż życia. Możliwość poznania chińskiej społeczności nie jako turysta, a ktoś, kto współpracuje z nimi, była ogromnym doświadczeniem.
GB: Dziękujemy za poświęcony czas.
Ty oszczędzasz, my tworzymy!
Akademia Triathlonu działa bez stałych sponsorów – wspierasz nas, używając kodu „akademiatriathlonu”. To dzięki Tobie możemy popularyzować i rozwijać triathlon w Polsce oraz tworzyć kolejne angażujące treści!
Nasze działania możesz wesprzeć również w systemie Patronite.
ZOBACZ TEŻ: Lista wszystkich zniżek na sprzęt treningowy, odżywki, suplementy, diety, plany treningowe i więcej

